Recenzja: PhaSt Headphone SE

Odsłuch cd.

Jak się okazało maleńki Phast zabłysną również w naszej redakcji.

Jak się okazało maleńki PhaSt zabłysną również w naszej redakcji. I to najpiękniejszym, lampowym blaskiem!

HiFiMAN HE-6

Na koniec zabawy przy komputerze sięgnąłem po obiecane trudne do napędzenia planary, których patrząc na dane wzmacniacza nie powinien on tak na całego pociągnąć. Ale pociągnął. Nie wiem jakim sposobem, ale widać we Lwowie jakieś specjalne układy z polami magnetycznymi mają, a w efekcie nie czuło się żadnej słabości. To oczywiście nie był kres możliwości tych HE-6, ale o żadnych prądowych i jakościowych niedostatkach nie było mowy. Z potencjometrem odkręconym na okolice trzech czwartych grzmot niósł się potężny, a dynamika oraz szybkość w pełni zadowalały.

To były brzmienia inne niż z AudioQuest, bo takie bardziej w ujęciu perspektywicznym i bez otaczania słuchacza, co dosyć mnie zadziwiło. Bo przecież pamiętam te słuchawki z czasów recenzji jako właśnie otaczające i zapraszające na scenę. Ale może je w międzyczasie zmieniono, a może tylko ten tor tak działał? W każdym razie scena była tu przed a nie wokół, a sam dźwięk najjaśniejszy z porównywanych i taki najbardziej świeży. Z wyczuwalną także chropowatością tekstur i mniej melodyjny niż u NightHawk. Za to o większej skali dynamicznej i szybszym nieco ataku – trudniejszy wprawdzie w odbiorze, ale mający atuty. Bo kiedy dobrze się wsłuchać, to w dużym stopniu nawiązujący do tej bezpośredniości nieobecnych Denonów, a gdyby zwiększyć melodyjność, to byłyby bardzo bliskie. Nie od rzeczy będzie też wspomnieć, że słuchane tu HE-6 nie były zbytnio ograne, tak więc ich pewna surowość to cecha z tego wynikająca, wymagająca grzewczego szlifu. Ale nie chodzi nam o wykazywanie wyższości tego nad tamtym, bo jak te słuchawki grają, to już od dawna wiadomo. Chodzi o samo sprawdzenie, czy Phast jest dla nich wystarczająco mocnym i jakościowym partnerem, a okazało się, że jest jak najbardziej. W takim razie słuchawki planarne to też jego żywioł, a tym bardziej te od Audeze, które są znacznie łatwiejsze. O OPPO nawet nie wspominając, bo one są całkiem jak zwykłe.

I choć dojście do pełnej sprawności zajmuje mu chwilę, to zdecydowanie warto w tym wypadku uzbroić się w cierpliwość.

I choć dojście do pełnej sprawności zajmuje mu chwilę, to zdecydowanie warto w tym wypadku uzbroić się w cierpliwość

Przy odtwarzaczu CD

No to na finał odtwarzacz, tak żeby sprawę zakończyć. A z nim tylko najlepsze słuchawki, by sprawy nie przeciągać.

AudioQuest NightHawk

Najwięcej, poza oczywiście samym wzmacniaczem, chciałem powiedzieć o Nocnych Jastrzębiach, obiecując czytelnikom wiedzę o nich na bieżąco uzupełniać. Nie wiem czy one epopeję swojego wygrzewania już zakończyły, ale wiem to, że grają teraz inaczej niż reszta słuchawek Na czym polega różnica? Otóż słuchawki te najbardziej ożywiają przestrzeń. Ale nie tak jak Stax, który wprowadza w obręb słuchania miriady wibrujących drobin, tak że wszystko wokół ożywa, lecz przede wszystkim ławicami muzycznego pyłu. U NightHawk dzieje się coś odwrotnego, mianowicie cała przestrzeń ładuje się muzyczną energią. Nie taką podzieloną na kwanty osobnego migotu, tylko jakby stawała się jedną membraną i jednym podmuchem. To jest całościowe niczym siła eksplozji, ale nie takiej dalekiej, zasypującej cię odłamkami, tylko takiej najbliższej, że cały wraz z falą uderzeniową lecisz.

Karol mi niedawno powiedział, że te słuchawki grają jakoś inaczej, a sam niedawno pisałem, że mają energię niczym planarne. Ale teraz, właśnie na wzmacniaczu Phasta je ze sławnymi i wyjątkowo mocarnymi HiFiMAN HE-6 skonfrontowałem, no i chcecie to wierzcie, a nie chcecie, to nie, ale są od nich bardziej energetyczne. Bo właśnie walą jak jedna piącha, albo może raczej – jakby się na ciebie waliła ściana – nie dzieląc dźwięków na pojedyncze, zamknięte w jakimś fragmencie przestrzeni. To się powtarzało raz po raz w każdym kolejnym repertuarze. Zarówno na tym z natury uważanym za mocny, jak rock czy wielka symfonika albo muzyka organowa, jak i tym postrzeganym za delikatny, jak wokaliza czy muzyka gitarowa. Bo wystarczyło samo uderzenie w struny gitary albo pojedynczy śpiewający solista, by właśnie cała przestrzeń ożyła i się wypełniła energią.

Popisowa elegancja

Bo dopiero po czasie ujawnia się jego popisowa elegancja…

To zasadniczo jest inne niż kiedy dźwięk się samoogranicza i gdzieś konkretnie lokalizuje. Ale przecież to znamy, bo to samo działo się u głośników Raidho, i tam to zjawisko nazwałem promieniowaniem. U nich dźwięk ekspandował ścianą w kierunku słuchacza, też całą przestrzeń napełniając energią, a u NightHawk to promieniowanie jest bardziej natychmiastowe, bo droga od membran do ucha zdecydowanie krótsza. Ale efekt jest jeden – bardziej wpadasz w muzykę i toniesz w niej całkowicie, zanurzony we wszechogarniającym muzycznym żywiole. I to jest super, to zawrót głowy, to całkiem jest inne, dające inne doznania. A jeszcze wzmacniacz Phasta grał teraz znowu jak brat młodszy Twin-Heada, że mowy nie było żebym się czegoś przyczepił, poza tym jednym, że troszeczkę brumił, ale naprawdę cichutko.

W sumie grał analogią jakościową do też lampowego Little Dota, chociaż nie aż tak gorąco, ale ogólnie tak samo. Piękna płynność, muzyczna pełnia, a wyraźność figur, przejrzystość, bas i soprany na najwyższym poziomie. Całkowite zadowolenie i całkowity popis, a więc nos mnie nie zawiódł i dobrze tego Phasta zniuchałem. Oczywiście nie grał na AVS z Accuphase, a więc nie aż tak dobrze, ale też bez zarzutu i w samych superlatywach. Wzmacniacz jest tylko do brania, no chyba, że ktoś brumu w żadnym stopniu nie toleruje, chociaż nie wiem jak to jest z tym zewnętrznym uziemianiem, bo akurat Minimus chwilowo wybył.

HiFiMAN HE-6

Ale nawet jeżeli brumu ślad bodaj komuś zawadza, to słuchawki planarne rugują go całkowicie i z tymi HE-6 nawet cienia nie było. Całkowita więc cisza, a z niej inna muzyka, bo jaśniejsza i właśnie podzielona na miejsca brzmieniowych zdarzeń, a nie natychmiast, holistycznie promieniująca – nasączająca całą przestrzeń energią. Też potężna i super, zwłaszcza gdy chodzi o wyraźność, natomiast nie tak energetyzująca i nie aż tak całościowa. Nie scalona w pojedynczą dźwiękową bryłę, w której tkwisz jak rodzynek, tylko podzielona na miejsca o wyosobnionych dźwiękach, pracujących bardziej odrębnie i nie tak lawinowo.

...wszechstronność w napędzaniu różnorodnych słuchawek..

…którą na dodatek obdarza praktycznie wszystkie zastosowane słuchawki.

Tu to a tam tamto, a nie jak w jednym wirze. A przy tym scena wciąż bliska i wszystko na wyciągnięcie ręki, czyli tak jak pisałem w tych słuchawek recenzji, ale bez tego jak u NightHawk kompletnego scalenia w jedno muzyczne zdarzenie prawie bez podziału na role. Z nieco większym dystansem i starannym wyodrębnieniem, za to z popisową precyzją, przejrzystością i wyraźnością konturów. A przy tym też bardzo dźwięcznie, o wiele dźwięczniej niż z komputerem, co bardzo pomagało. Naprawdę dużo te HE-6 zyskały i nie było w nich teraz żadnej nadmiernej chropowatości, choć i nie gładź tak spoista jak u amerykańskich jastrzębi. Ale można tak woleć i tak jest bardziej typowo, chociaż bas (czy ja to piszę?) NightHawk miały potężniejszy. Trochę wprawdzie z uwagi na wzmacniacz – bo chociaż nic brzmieniu HE-6 z Phastem nie można było zarzucić, to jednak słyszałem te słuchawki z potężniejszym wyraźnie basem, ale takim od Crofta, co ma 25 Watów.

Audio-Technica ATH-W1000Z

Na koniec przez chwilę słuchałem jeszcze Audio-Techniki, korzystając z tego, że jeszcze nie odjechała. Jako jedyna zyskała na przełączeniu impedancyjnym w pozycję mała, jako że brum wówczas dość wyraźnie się redukował, ale nie to jest ważne. Zagrała oczywiście po swojemu – z tą charakterystyczną ptasią perspektywą, teatrem filigranowych dźwięków i kontrastem jaki tworzą z mocnym basem w poczuciu obecności w prawdziwej muzyce. Ale chciałem napisać tylko o jednym. Otóż puściłem płytę z wybitnie nagraną muzyką operową. A wówczas owo misterium dźwiękowego teatru otwarło się tak szeroko, że zostałem autentycznie oczarowany.

aef

Plus bardzo atrakcyjna wycena czynią z niego naszego faworyta w tym przedziale cenowym. Wybitna rzecz!

Tak, oczywiście, raz n-ty można napisać, że kiedyś z czymś bywało jeszcze lepiej. Ale to absolutnie nie miało znaczenia. Liczyło się tylko teraz. Te słuchawki naprawdę są świetne, a wzmacniacz Phasta wybitny. Dla jednego i drugiego pełna moja rekomendacja.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

35 komentarzy w “Recenzja: PhaSt Headphone SE

  1. Maciej napisał(a):

    A nie chciałby dystrybutor puścić sprzętu w Polskę na szersze odsłuchy?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Tego nie wiem. Ale mogę zapytać. To jednak mały dystrybutor, taki o skromnych możliwościach.

      1. Maciej napisał(a):

        Koszty logistyczne pokryliby pewnie zainteresowani odsłuchem 🙂

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          A wielu ich?

          Mówiąc serio, to sie pewnie da zrobić. Poza tym pod recenzją jest kontakt do dystrybutora i jest do producenta, tak więc można sprawę dogadać.

          1. Maciej napisał(a):

            Ilu tego nie wie nikt. Ale zajmę się tym indywidualnie 🙂

  2. Lamminam napisał(a):

    Jako dystrybutor będziemy starać się sukcesywnie poszerzać możliwości i mapę odsłuchu. Dla zainteresowanych odsłuchem w najbliższym czasie zawsze istnieje możliwość indywidualnego umówienia się, prosimy tylko o kontakt bezpośrednio do nas pod adresem –> shop@lamminam.pl.

    Pozdrawiamy!
    Lamminam

  3. Tomasz napisał(a):

    Witam Panie Piotrze .
    Proszę napisać , jak się ma wzmacniacz recenzowany przez Pana do Cayina ha-1a ?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Moim zdaniem brzmieniowo jest lepszy. Bardziej też uniwersalny w sensie pasowania do wszystkich słuchawek. Z tym że Cayinowi zostają w odwodzie lepsze lampy od najtańszej w nim zastosowanej chińszczyzny. Ale wtedy wyjdzie drożej.

  4. roman napisał(a):

    a dużo lepszy od LYRa ?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Dużo-mało w tym wypadku nie pasuje. Jeżeli ktoś ma świetne źródło, to różnica nie będzie jakaś szczególna, a za to większa moc i szybkość Lyra w przypadku niektórych słuchawek (np. HE-6) będzie atutem. Ale przy przeciętnym, czy nawet dobrym ale nie wybitnie analogowym źródle klasa lamp PhaSta będzie dla odmiany jego atutem. A mówiąc ogólnie – Lyr ma więcej dynamiki, a PhaSt muzykalności, ciepła i poetyki dźwięku.

  5. Ireneusz napisał(a):

    Witam.
    Czy wiadomo juz cos Panu o nowej wersji tego wzmacniacza? Ma nowa lampe sterujaca Amperex Bugle Boy 6DJ8.Moze istnieje szansa na przetestowanie?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Znajomy wszedł w posiadanie nowej wersji u był z nią u mnie przez chwilę. Gra rewelacyjnie, nie brumi – ogólny postęp. Jak podeślą do testu, to coś się napisze, tak dla przypomnienia. Ogólnie biorąc najlepszy wzmacniacz słuchawkowy na rynku za te pieniądze.

  6. Ireneusz napisał(a):

    Dziekuje za szybka odpowiedz. Zamierzam kupic ten wzmacniacz i jestem w kontakcie z producentem.Na moja prosbe przeslal mi kilka zdjec i specyfikacje techniczna. Musze przyznac ze troche mnie martwi wnetrze tego wzmacniacza, a mianowicie platanina kabli i ogolne wrazenie amatorskie roboty. Jednoczesnie wiem ,ze stoja za tym inzynierowie z doswiadczeniem. I tu mam pytanie do Pana jako fachowca. Czy mozna zaufac takiej konstrukcji? Jezeli bylby Pan zainteresowany , to moge wyslac zdjecie na maila. Dodam ze wzmacniacz pracowal by z Audioquest NightHawk.

    1. AAAFNRAA napisał(a):

      Jeżeli ma w środku plątaninę kabli, to znaczy, że ma połączenia bez udziału płytek, tzw. punkt-punkt, a to akurat dobrze. Pytanie, czy faktycznie jest tam bałagan. W tego typu konstrukcjach stosuje się zasadę skracania ścieżki połączeń i niektóre elementy mogą być dosyć „dziwnie” polutowane, np. oporniki. W moim, tylko, że to nie Phast, przewody pospinane opaskami i ładnie poprowadzone.

  7. Ireneusz napisał(a):

    Pewnie wszystko jest ok. Ten balagan to pewnie widza moje oczy laika, ale kto pyta, nie bladzi.
    Dziekuje za informacje.

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Z tego co wiem, konstruktorzy PhaSta po moich uwagach poprowadzili inaczej wewnętrzne okablowanie, tak żeby nie było brumu. No i nie ma.

  8. Ryszard Petru napisał(a):

    W tej cenie można mieć Dubiel HV-1 na papierowo-olejowych kondensatorach. Czy aby na pewno Phast jest „lepszy”? Jestem ciekaw opinii. Pozdrawiam !

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Miałem u siebie wzmacniacz Dubiela w dobrej wersji podwieziony do jakościowej oceny przez prywatnego właściciela. PhaSt od tamtego Skorpiona na pewno jest lepszy nawet z tymi tańszymi lampami.

  9. Ireneusz napisał(a):

    Witam.

    Mam pytanie odnosnie lamp fabrycznie instalowanych we zwmacniaczu PhaSt. Posiadam taki oto zestaw lamp:Układ wyjściowy oparty jest na podwójnej triodzie 6H6P. W przedwzmacniaczu zastosowano lampę ECC88. Zasilanie anodowe oparte na kenotronie EZ80. Na jakie lepsze lampy mozna je wymienic w przyszlosci?

    Pozdrawiam.

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Sam producent proponuje Mullardy. Najlepsze lampy ECC88 to Simens & Halske „grey plate”, ale strasznie drogie. Tańsze a też dobre to Amperex, Mullard, Valvo, Philips SQ.

  10. Ireneusz napisał(a):

    Dziekuje za odpowiedz. Faktycznie drogi ten Simens & Halske grey plate znalazlem jedna na eBey za bagatela 426 funtow.

  11. Jakubas napisał(a):

    Panie Piotrze bedzie szansa na recenzje Feliks Audio Elise w kontekscie lampowych wzmacniaczy?

  12. Jakubas napisał(a):

    Any comments?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      A ma Pan może telefon do Feliks Audio?

  13. Maciej Chiżyński napisał(a):

    Dziś trafił do mnie Phast Headphone. Na razie muszę go wygrzać. Jedno jest pewne – nie brumi.

    1. Adrian napisał(a):

      Gdzie można dostać taką wersje tego z wzmacniacza?

  14. Adrian napisał(a):

    Witam,gdzie w Polsce można kupić ten wzmacniacz ewentualnie za granicą?

    1. AAAFNRAA napisał(a):

      W Bydgoszczy 🙂 Google pomoże, wystarczy wpisać Phast…
      Albo: http://phast.pl albo http://www.lamminam.pl/dystrybucja

      1. Adrian napisał(a):

        Tutej już nie zajmują tymi wzmacniaczami, kierują bezpośrednio do produceta.

    2. PIotr Ryka napisał(a):

      Proszę zapytać tutaj

      http://tubes-store.eu/pl/kontakt

      1. Adrian napisał(a):

        Dziękuję, już jedzie do mnie z nowa lampa sterującą Mullard.
        Pozdrawiam

  15. Adrian napisał(a):

    Jeszcze jedno pytanie jakim kablem połączyć ten wzmacniacz ze źródłem wtyk jack 3,5mm? Mało jest recenzji takich kabli. Znalazłem Black Rhodium Rhythm MusicLink i Chord Company iChord, które maja pozytywne opinie. Czy możne jest coś bardziej godnego plecenia?
    Pozdrawiam i dziękuję za trafne recenzje,które ułatwiają trudne decyzje.

    1. AAAFNRAA napisał(a):

      WireWorld ma spory wybór. Np. Solstice 7 (to jest poprzednia seria, ale jeszcze dostępna) Solidnie wykonany kabel, miedź beztlenowa posrebrzana, srebro akurat lampie dobrze robi, posrebrzany wtyk jack. Dobra przestrzeń i szczegółowość. Za tą cenę, ja bym brał w ciemno.
      Później Audioquest też ma duży wybór tego typu kabli. Możesz też zamówić taki kabel w Forza Audioworks.
      A jakie źródło chcesz podłączyć?

      1. Adrian napisał(a):

        Co do źródła to jak na razie tylko laptopa w kością Sabre jeśli nie będzie zakłóceń. Ewentualnie DX90 do czasu jak nie kupie źródła. Słuchawki to Nighthawk zakupione po przeczytaniu recenzji Pana Piotra tak samo jak wzmacniacz PhaSt.
        WireWorld znam ,ale nie chciałbym brać w ciemno jakaś recenzja by się przydała lub rekomendacja. Co do Audioques z tych kabli co widziałem nie do końca maja pozytywne opinie.
        Myślę ,że kabel nie koniecznie musi poprawiać czy dodawać od siebie wolałbym żeby nie przeszkadzał ,a sygnał nie tracił na tym.
        Który dokładnie ten kabel, czy to ten FAW Claire RCA to Jack?
        Pozdrawiam

        c

        1. AAAFNRAA napisał(a):

          To ten. Napisz do Mateusza, zawsze odpowiada i udzieli Tobie wyczerpujących odpowiedzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy