Recenzja: Lumen White White Light Anniversary

Technologia, estetyka, ekonomia

Lumen White White Light Anniversary HiFi Philosophy 001 (2)

Białe światło

   Od czego rzecz napocząć? Może by od wyglądu, bo pierwszy siebie nasuwa. Kolumny, jak chce nazwa, obdarowują jasnym światłem, są bowiem całe jasne, wykończone koniakowym, błyszczącym, tygrysio pręgowanym fornirem z plastrami matowobiałych głośników. Dla znającego się na rzeczy ta biała barwa oznacza ceramikę, w tym wypadku zaskakująco wypukłą na caluteńkiej powierzchni, co umożliwia usztywniająca faktura plastra miodu spodniej, aluminiowej kształtki. Producent tymi głośnikami wyjątkowo się szczyci, podkreślając zalety nie tylko samej sztywności, ale też użytego przy projektowaniu modelowania 3D, dzięki któremu powstała konstrukcja o równej odległości całej membrany od centrum, a nie jedynie na obszarze wypukłości środkowej, co zapewnia większą perfekcję akustyczną w następstwie braku opóźnień i deformacji.

Zaskakująca wypukłość dotyczy jednak wyłącznie trzech identycznych 7,5-calowych głośników niskotonowych, podczas gdy pojedynczy 5-calowy obsługujący zakres średni jest wprawdzie też napylony ceramiczną powłoką na aluminiowy szablon podkładu, jednakże cały wklęsły i o gładkiej a nie wyraźnie gruzełkowatej powierzchni, co będzie najlepiej widoczne pod szkłem powiększającym. Jest także osłonięty czarną, metalową siateczką, podczas gdy woofery pozostają chwacko powypinane bez osłon.

Jak to zazwyczaj bywa, zwieńczeniem okazuje się tweeter, w tym wypadku jednocalowy, też osłonięty siateczką, też wklęsły i też biały, co sugeruje wersję ceramiczną a nie diamentową, za którą trzeba dopłacić naprawdę dużo pieniędzy. (Coś koło dziesięciu tysięcy.) Pod lupą widać także, że w odróżnieniu od średniotonowego nie ma gładkiej powierzchni a minimalnie spienioną; każdy zatem z trzech rodzajów głośników jest ceramiczny, ale membrana każdego inna. Wszystkie jednako należą wszakże do najsztywniejszej obok diamentowych i berylowych klasy membran, wynalezionych i wprowadzonych na rynek w 1984 przez wzmiankowanego Bernharda Thiela. A skoro jesteśmy już przy głośnikach, to uzupełnijmy że spaja je w jeden system akustyczny minimalistyczna i, jak to określa producent, starająca się „znikać” zwrotnica, o punktach podziału 180 Hz i 4 kHz oraz łagodnej stromiźnie 6 dB na oktawę, a więc odpowiednim do tego „znikania” najłagodniejszym tłumieniu.

xxx

Z rozmachem i ekskluzywnie.

Okablowanie wewnętrzne też przynależy do wysokiego standardu, pochodząc od Shunyaty, a poszczególne sekcje głośników są fizycznie odseparowane przegrodami i dodatkowo każdy z niskotonowych ma własną komorę rezonansową, tyle że już nie tak zasadniczą, a z centralnym otworem o wymyślnym, dobranym akustycznie kształcie. Dołącza do tego bass-refleks, czy raczej należałoby powiedzieć swego rodzaju wentyl akustyczny, z uwagi na wąskość tylnej ścianki wyjątkowo podłużny i wąski; mający możliwość częściowego w różnym stopniu przysłaniania podłużną zaślepką z mocowaniem śrubowym. (Na klucz imbusowy.) Ważnym elementem całości jest zasada braku tłumienia, czyli jakichkolwiek materiałów wygłuszających; z uwagi na założone podobieństwo do instrumentów muzycznych. (Aczkolwiek bęben basowy czasem się w środku wytłumia.)

Wracając do estetyki. Poza ogólnie jasnym, poprawiającym nastrój wyglądem, nietuzinkowym pręgowaniem, sugerującym ekskluzywność, i oczywiście przede wszystkim bijącym w oczy rozmiarem, najważniejszy jest profil kształtu. Kolumny są na całą wysokość z lekka w tył odchylone, co ma powodować zgodność fazową, jednakże dla brzmienia jeszcze ważniejsze są ich łukowate profile. Fronton uwypuklono leciutko z przejściem w falujące płaszczyzny boczne poprzez niczym nie podkreślony, łagodniejszy od kąta prostego przełom, a boki bardzo wydłużono, wyraźnie za przeskokiem uwypuklając, by opadały finalnie w głębokie zwężenie, powodujące niespotykaną wąskość tyłu. (Tak zwany profil kropli.) W efekcie jedynie ścianka tylna oraz pokrywy górna i dolna są płaszczyznowe, podczas gdy pozostała bryła, wzorem instrumentów muzycznych, pracuje obłościami na rzecz akustyki. To bardzo ważne i zdążyłem już wyrobić sobie lepsze zdanie o takich giętych obudowach, dających przewagę nad głośnikami wstawianymi w prostopadłe pudełka, co dla mniej zaawansowanych producentów, z uwagi na niższe koszty i ograniczenia techniczne, bywa nieuniknionym kompromisem. Zdarzają się wprawdzie wyjątki i czasem prostopadłościenna obudowa dzięki odpowiedniej aranżacji wewnętrznej potrafi pracować rewelacyjnie, ale to są właśnie wyjątki, a reguła jest inna.

Kolumny mogą stawać na wkręcanych fabrycznie aluminiowych walcach z filcowymi spodami, które lepiej jednak zastąpić firmowymi kolcami, co też nastąpiło. Dodatkowo stanęły na platformach antywibracyjnych od Acoustic Revive, a do wzmacniaczy podłączone zostały via terminale WBT, których mają dwie pary.

Słowo o ekonomicznym aspekcie. W okleinie najtańszej, też drewnianej lecz jednolicie jasnej, kosztują te Lumen White Anniversary wspomniane 70 tysięcy euro, a w obu pręgowanych Makassar (rodzaj hebanu z Celebes) – jaśniejszej lub ciemniejszej – o dziesięć tysięcy drożej. To oznacza najwyższą ligę, ale trudno oczekiwać czegokolwiek innego w przypadku flagowego wyrobu tak ekskluzywnej marki, honorowanego tytułami dźwięku wystawy na największych światowych show.

xxx

Ale wielkie wydają się tylko kiedy patrzymy z boku.

Od strony czysto technicznej mamy zaś do czynienia z pasmem przenoszenia 30 Hz – 35 kHz przy impedancji 6 Ω i czułości nominalnej 89 dB (ok. 91 dB – średnio), przy czym faktyczne możliwości tweetera sięgają ponad 100 kHz. Wysoka czułość umożliwia napędzanie przez wzmacniacze o mocy zaledwie 20 W (czyli mocniejsza lampa jak najbardziej), a wielkie piece w klasie A-B nie będą wcale potrzebne, bo nie zaleca się mocy większej niż 200 W. Każda z kolumn waży bite 85 kg przy wzroście 129 i głębokości 60,5 cm. Zwraca uwagę wyjątkowa sztywność obudów, znamionująca niespotykanie grube ścianki, wykonywane ze specjalnej sklejki o przeznaczeniu dla instrumentów muzycznych, wspierane masywnymi przegrodami. Pora zająć się brzmieniem.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

4 komentarzy w “Recenzja: Lumen White White Light Anniversary

  1. Miltoniusz pisze:

    Panie Piotrze. Współczuję utraty kota i psów. Wiem coś o tym. Pozdrawiam.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Całe życie miałem zwierzaki, a tu nie ma kto machnąć ogonem.

  2. 1piotr13 pisze:

    Fajnie że ma Pan możliwość przetestowania tylu wspaniałych urządzeń z wyższej półki, możliwość porównania i poprzez to zdobycia większego doświadczenia. I jeszcze za to płacą :) Wymarzona robota, pozdrawiam :)

    1. PIotr Ryka pisze:

      Faktycznie, fajnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy