Recenzja: LRT – czyli słuchawki elektrostatyczne napędzane zwykłym wzmacniaczem

LTR_27   W sensie konstrukcyjnym to żadna nowość. Sam miałem przeszło ćwierć wieku temu przywiezione z Niemiec słuchawki Stax SR-5 (rok wprowadzenia 1975), bez energizera, tylko z taką przystawką dla normalnych wzmacniaczy, oznaczoną symbolem SRD-6 (rok wprowadzenia 1973). Podpinało się to do głośnikowego wyjścia, a akurat wzmacniacz miałem wówczas z dwoma kompletami wyjść i selektorem wyboru między nimi, toteż pełna synergia z systemem głośnikowym panowała i wygoda ogromna brała się z tego, a jeszcze jak na tamte czasy grały te Staksy w polskiej rzeczywistości bajecznie, bo wyboru żadnego po sklepach nie było w wyższej słuchawkowej lidze i pamiętam, że najlepsze słuchawki jakie udało mi się odszukać w Krakowie to były AKG K240, a w Warszawie Grado RS-1, które wówczas kosztowały pięć i pół tysiąca złotych, co w przeliczeniu na benzynę wyszłoby dzisiaj w okolicach piętnastu tysięcy. Te czasy odeszły w przeszłość i chociaż łza się za nimi w oku raczej nie kręci, pomijając fakt, że było się wtedy młodym a swoboda gospodarcza była o wiele większa, to benzyna po dwa złote wydaje się jednak dużo sympatyczniejsza niż po sześć i dalej na niej można by zajechać. No ale coś za coś; słuchawek za to mamy teraz praktycznie nieograniczony wybór, chociaż za te najdroższe wciąż przychodzi płacić ponad piętnaście tysięcy. Konkretnie to według dzisiejszych notowań 19 900 zł, bo na tyle wycenia je dziś polski dystrybutor. Chodzi o słuchawki Stax SR-009, będące najdroższymi spośród produkowanych obecnie słuchawek, bo chociaż egzystują gdzież tam podobno nad Pacyfikiem w okolicach Archipelagu Japońskiego słuchawki Muramasa, wycenione na osiem tysięcy dolarów, ale wydaje się, że to czysty gadżet i efemeryda a nie normalna rynkowa oferta dla klienta poszukującego najlepszego słuchawkowego brzmienia. A to najlepsze słuchawkowe brzmienie jest przedmiotem wielu tęsknot i wielu zażartych sporów, bo pretendentów do tytułu jest i było wielu, krążą między audiofilami liczne legendy, zdania jak nie powiem co są podzielone i sam padłem ofiarą diametralnie odmiennych opinii od własnych, których to opinii właściciele byli uprzejmi serdecznie i dozgonnie się na mnie obrazić, chociaż wcześniej pozostawali moimi kolegami. Trudno, się mówi, miłość niejedno ma imię, a miłość do słuchawek okazuje się budzić ogromne emocje, spontaniczne a gwałtowne reakcje prowokując, co z jednej strony dobrze świadczy o namiętności do słuchania muzyki, ale z drugiej nieco gorzej o towarzyszących temu relacjach koleżeńskich. Nie ma co jednak narzekać, albowiem recenzja ta powstaje jak najbardziej właśnie w oparciu o takie koleżeńskie relacje, dzięki którym otrzymałem do testu zarówno słuchawki Stax SR-009 jak i przystawkę LRT, czyli transformatorowy adapter napięcia, umożliwiający słuchawkom elektrostatycznym korzystanie z zasobów normalnych głośnikowych wzmacniaczy.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy