Recenzja: Lampy ECC81 – przegląd najlepszych

ECC 81 Tubes HiFi Philosophy 007    Pisałem już o tym parokrotnie, ale przypomnieć nie zaszkodzi – lampy elektronowe to dar losu. Cykl graniczny, odkryty przez Balthasara van der Pola, od strony matematyczno-fizycznej umożliwia uporządkowany a nie chaotyczny charakter relacji pomiędzy katodą a anodą, dzięki czemu coś takiego jak wzmacnianie lampowe jest w ogóle możliwe. A cykle takie to zjawiska nieczęste, toteż średnio biorąc lamp elektronowych powinno nie być. Ale są. W 1904 John Ambrose Fleming skonstruował diodę, a w 1907 Lee de Forest triodę. Od lat dwudziestych do końca sześćdziesiątych XX wieku lampy świeciły i święciły tryumfy, a potem zastąpiły je wynalezione na przełomie 40-tych i 50-tych tranzystory, za skonstruowanie których John Bardeen, Walter Houser Brattain i William Bradford Shockley otrzymali w 1956 Nagrodę Nobla. Nie zastąpiły od razu, ale już w 1955 RCA skonstruowało tranzystorowy wzmacniacz o mocy 20W, a w połowie lat 60-tych radia tranzystorowe stały się nawet w zapóźnionym techniczne PRL-u sensacją. (Tranzystorowy Koliber Eltry debiutował w 1961, a pierwszy tranzystorowy odbiornik z zakresem UKF, Izabella – także od Eltry – pojawił się w 1969.) W efekcie na przestrzeni lat 80-tych produkcję lamp zarzucono. Nie na długo jednak, ponieważ równolegle trwał postęp w konstruowaniu głośników, i w ogóle cała ta wielka rewolucja hi-fi, w następstwie czego okazało się, że ze starymi wzmacniaczami lampowymi Western Electrica nowe, doskonalsze kolumny brzmią zdecydowanie lepiej niż z nowymi tranzystorowymi. Jako konsekwencja rzecz jasna nawrót i już w latach 90-tych pod presją rynku wzmacniacze lampowe zaczęły się znów pokazywać; szczególnie takie zasobne w duże triody 300B. Lecz o najlepszych 300B kiedyś już było, choć niestety bez udziału oryginalnych Western Electric z lat 40-tych i 50-tych – złotego wieku ery lamp. Szkoda wielka, gdyż obecne ich kopie, anonsowane wprawdzie jako wierne lub wręcz ulepszone (a jest takich parę) wydają się oryginałom może nie tyle do pięt, co do pasa nie sięgać.

Zostawmy to jednak. Oryginale WE ostały się tyko w muzeach i prywatnych kolekcjach, natomiast tym razem powinno być lepiej, ponieważ do porównania stają same najlepsze z najlepszych lampy ECC81/12AT7. Znów nie wszystkie co prawda, aż tak dobrze nie będzie, ale aż pięć klasycznych spośród elity. Tak naprawdę w przeglądzie zabraknie jednej zaledwie supergwiazdy: muzealnie rzadkiej A2900 „Gold Monarch” od Genalexa, czyli angielskiego Osram-Marconi. Będzie za to jej główna konkurentka: 6060 Brimar z fabryki w Footscray, jak równy z równym rywalizująca o rynek profesjonalnych studiów BBC, na rzecz których lampy te w latach 50-tych głównie powstały. (Genaleksy też słyszałem, jednak jedynie na AVS w przetworniku Aqua Acoustic La Scala, słuchanym wcześniej z innymi lampami i na tej podstawie zdiagnozowany jako z A2900 brzmiący rewelacyjnie; tak więc najwyższa jakość onych gwarantowana, ale porównawczego opisu w tej sytuacji być oczywiście nie może.)

Podwójna mała trioda o niewielkim wzmocnieniu pojawiła się na przełomie lat 40-tych i 50-tych za oceanem pod nazwą 12AT7 (tak nazwał ją Western Electric), a w Europie zaraz potem jako jej udoskonalenie z oznaczeniem kodowym ECC81. Te udoskonalenia zaproponowane zostały przez wszystkich głównych producentów; z tym że, jak pewnie się domyślanie, odmian pojawiło się wiele, bo każdy chciał się wyróżnić i czymś szczególnym zabłysnąć. Mamy zatem oprócz nazw nominalnych 12AT7 i ECC81 także oznakowania ECC801S, A2900, 6060, 5965, 6414, 6201, 6211, 7728… I sporo jeszcze by trzeba wyliczać, aż może nawet podręcznik sporządzić. Tego jednak nie będziemy robić, bo nie aż takie to ważne, jednak porównać paru prymusów nie zaszkodzi. Lampy zyskały bowiem sporą popularność, aczkolwiek nie taką jak ECC83. W studiach radiowych i audiofilskich wzmacniaczach (głównie jako sterujące), a także sławnych gitarowych wzmacniaczach Marshalla się poznajdywały, toteż dzisiaj najlepsze z dawnych czasów bardzo są poszukiwane i cenne. Rzućmy okiem na zawodników.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

10 komentarzy w “Recenzja: Lampy ECC81 – przegląd najlepszych

  1. Sławek pisze:

    No to teraz czas na tranzystory – równowaga w przyrodzie musi być, tym bardziej że spotykane są konstrukcje hybrydowe. Bipolalarne, MOS-FET-y, J- FET-y, Toshiby, Sankeny – które lepsze, jak brzmią, które bardziej muzykalne?

    1. PIotr Ryka pisze:

      W przeciwieństwie do lamp tranzystorów nie można po prostu wyjmować i wkładać. Różnice brzmieniowe między nimi są duże, a szkół opowiadających się za takimi albo innymi też nie brakuje. Ze swej strony mogę tylko powiedzieć, że jedyne wzmacniacze tranzystorowe jakich słuchałem nie ustępujące w niczym lampowym, to Avantgarde XA i Wells Audio Innamorata/Headtrip. Ale na pewno są inne.

      1. Sławek pisze:

        Oczywiście tak trochę żartowałem. Ale jednak są opinie że jednemu bardziej się podoba piecyk na bipolarnych, a innemu na MOS-FET-ach.
        Słyszałem też, że nie jest prawdą, że tranzystory się nie „zużywają”, podobno niekiedy bardziej niż porządna lampa. Tyle, że w miarę używania ucho się przyzwyczaja i tego nie słyszymy. Nie ma też regulacji biasu pod tranzystory tak jak w dobrych wzmacniaczach lampowych. Co Pan na to Panie Piotrze?

        1. PIotr Ryka pisze:

          Zużywają się z całą pewnością. Znajomy robił pomiary i MOS-FET mniej więcej tak szybko jak lampy. Kiedyś te MOS-FET były niekwestionowanym liderem, teraz spora moda na bipolarne. Słyszałem świetne wzmacniacze na jednych i drugich.

  2. slawsim pisze:

    Panie Piotrze, mam nadzieję, że to nie ostatni test lamp. Chętnie zapoznałbym się z Pana opinią na temat takich lamp jak Siemens CCa i pokrewne. Wzmianka o zużywaniu się tranzystorów mnie zaskoczyła i zasmuciła, jeśli to prawda. Nie zdawałem sobie z tego sprawy. Jestem ciekaw czy to słychać i jak się to objawia. Ponadto chciałbym się dowiedzieć jak rozpoznać „na słuch”, że lampy już się kończą?

    1. PIotr Ryka pisze:

      !. Testy CCa (ECC88), ECC83 i paru innych popularnych powinny się ukazać w ciągu najbliższego roku. Przynajmniej takie są plany.
      2. Też nie wiedziałem o zużywaniu się tranzystorów, ale znajomy elektronik osobiście wykonywał pomiary.
      3. Zużycie lamp objawia się powolnym i nieznacznym cichnięciem oraz także nieznacznym łagodzeniem dźwięku. Niektóre lampy niskiej jakości, na przykład chińskie 350B, zaczynają grać płasko i nudno (tracą nie tylko moc ale i smak). Wysokiej klasy dawne lampy smaku jednak nie tracą i wytrzymują wiele, wiele lat. Nieraz dziesięć i więcej.

      1. slawsim pisze:

        Dziękuję za odpowiedź. Czy objawy zużycia tranzystorów też można usłyszeć?

        1. PIotr Ryka pisze:

          Cichną, blakną.

          1. slawsim pisze:

            Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.

  3. Piotr pisze:

    Świetny test porównawczy. Czekam na więcej porównań lamp, także tych znanych lecz tańszych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy