Recenzja: KingSound KS-H3 – czyli powrót elektrostatów

King-Sound_H3_019_HiFi Philosophy   Dużo ostatnimi czasy pisze się o słuchawkach i wciąż o nich pełno, bowiem znaczący to odłam rynku i coraz znaczniejszy. Te obecnie recenzowane są jednak bardzo specjalne, wnoszące powiew nowości, bo oto po długich latach posuchy doczekaliśmy się debiutu słuchawek elektrostatycznych od całkiem nowego wytwórcy. Do tej pory był to tylko i wyłącznie odwrót, to znaczy liczni wytwórcy ze słuchawek elektrostatycznych wychodzili, a nikt w nie nie wchodził. Jeszcze pod koniec zeszłego wieku wychodził Beyerdynamic, wychodziło AKG, wychodził Koss i wychodziła Audio-Technica, a przede wszystkim wyszedł Sennheiser, który najbardziej szczycił się tym, że jego słuchawki flagowe są elektrostatyczne i szeroko nad ich przewagami rozwodził, a potem – trach! – i słuchawki elektrostatyczne z jego oferty bez słowa ostrzeżenia zniknęły. To był prawdziwy szok, przez niektórych wciąż rozpamiętywany, ale cóż – było, minęło, se ne wrati, jak powiadają południowi sąsiedzi. A może? Nic jednak o takim powrocie nie wiadomo, a w międzyczasie, czyli na przestrzeni ostatnich dwóch dekad, pojawiła się chyba tylko jedna próba stworzenia słuchawek elektrostatycznych, podjęta przez dr Fang Bian, obecnie szeroko znanego jako konstruktor i dostawca słuchawek planarnych marki HiFiMAN. Zanim jednak pierwsze HiFiMAN-y powstały, pojawiły się spod ręki ich twórcy słuchawki elektrostatyczne Jade, będące kopią Sennheisera Orpheusa. Kopią ponoć całkiem udaną, jak utrzymywali bardzo nieliczni, którym słuchawek tych dane było słuchać. Ale projekt Jade szybko odszedł w zapomnienie, a Mr Bian zajął się ortodynamikami, głównie zapewne ze względu na ich większą łatwość konstrukcyjną i przede wszystkim brak konkurencji, jako że firmy Audeze i Abyss wówczas jeszcze nie istniały, a Fostex, Sansui i Yamaha porzuciły planary całkowicie bądź prawie, zostawiając jedynie modele z niższego przedziału. W efekcie na rynku modeli ortodynamicznych wiało pustką, a na obszarze elektrostatycznych pozostał samotny niemal, od zawsze związany z nimi Stax, oraz na jego orbicie, nieco niszowy, szwajcarski Jacklin Float, wytwórca modeli wielce osobliwych, przypominających hełmofony; rozprowadzanych w USA przez Marka Levinsona a w Niemczech przez Quada. Podobnie jak Stax datuje on swą produkcję od bardzo dawna, bo od 1975 roku, jednakże dzieje słuchawek elektrostatycznych marki Stax sięgają jeszcze dalej, bo roku 1965-ego.

W to towarzystwo z półwiecznym bez mała stażem wmieszała się w 2013 roku firma powstała zaledwie w roku 2002-gim, mająca siedzibę w Hong-Kongu i od początku zajmująca się głośnikami elektrostatycznym, tyle że takimi do stawiania w salonie a nie wieszania przy uszach. Firma przyjęła nazwę King’s Audio Limited, a jej wyroby zwykło się nazywać poczynając od słowa Kingsound. Głośniki przez nią produkowane stały się szybko cenione i rozprowadzane są teraz od Ameryki po Australię, a pod względem cenowym lokują się wysoko i bardzo wysoko, aż po setki tysięcy dolarów za parę.

Na tegorocznych targach High End w Monachium pojawiło się tych głośników sporo i grały znakomicie, ale dla nas jest w tej chwili ważne, że miały tam także europejski debiut konstrukcje nauszne, a ściślej dwie pary słuchawek i dwa do nich wzmacniacze marki Kingsound. Słuchawki zwą się KS-H2 oraz KS-H3 i mają budowę otwartą, a wzmacniacze to większy i droższy lampowy Kingsound M-20 oraz tranzystorowy Kingsound M-10.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

2 komentarzy w “Recenzja: KingSound KS-H3 – czyli powrót elektrostatów

  1. miroslaw frackowiak napisał(a):

    Bardzo obszerna i profesjonalna recenzja,to naprawde super oferta 2400$ za sluchawki i wzm elektrostatyczy i tak swietnie grajacy tor sluchawkowy.
    Mozna kupic same sluchawki tu opisane i polaczyc z jakimkolwiek wzm i LST kolegi Ductusa i mamy super granie,przypominam ze LST to takie urzadzenie ktore polaczone z dowolnym wzm daje mozliwosc sluchania sluchawek ekektrostatycznych z tego co koledzy audiofile pisza to nowa epoka w uniwersalnosci a jak gra to fenomenalnie,musze sam posluchac,musisz tez to Piotrze przetestowac,podlaczasz LST do swojego referencyjnego wzm lampowego i gra to wsoaniale,bynajmniej tak twierdza posiadacze.

  2. ductus napisał(a):

    Mirku już rozmawiałem z Piotrem, że mu podeślę LST HBZ do testów. Na razie, niestety, każdy egzemplarz traf Lundahla jest wykonywany indywidualnie na zamówienie i terminy wykonania są dalekie, więc trzeba będzie poczekać. A pojawia się jeszcze elktrostatyczny Hifiman, więc będzie z LST ciekawie. Pozdrawiam.

Komentowanie zamknięte na czas aktualizacji serwisu. Za utrudnienia przepraszamy

© HiFi Philosophy