Recenzja: iFi Audio nano iDSD BLACK LABEL

Odsłuch cd.

I z ryjkiem w górę.

Grado SR60

   Karol mnie ostatnio poprosił, żebym przestał o tych słuchawkach wspominać. – Tylko w błąd ludzi wprowadzasz, bo idą sobie kupić, a potem mają kichę – zawyrokował. Wszystko w następstwie tego, że słuchał obecnie produkowanych, które do tych sprzed lat się według niego nie umywają. Ostre granie i tyle – padła ocena brzmienia. Całkiem możliwe, bo nowe wyższe modele Grado tak mają i widać tyczy to całej oferty. Ale dla porządku po raz ostatni o dawnych tanich napiszę, że z nano DSD BL zagrały lepiej niż HD 600. Cieplej, gęściej, bardziej analogowo, na tłach czarniejszych i bardziej nasyconymi kolorami. Też aksamitnie ale z błyskiem, szarpnięciami metalu struny i doskonałym drajwem. Bardzo się dobrze słuchało, całkiem bez chęci przerywania. I także w ich przypadku YouTube zdystansowało TIDAL-a.

AudioQuest NightHawk (kabel Tonalium Audio)

Nie zmienia to faktu, że już z kablem Tonalium i wszystkimi prawidłowymi ustawieniami z gniazda iEMatch NightHawk zagrały jeszcze lepiej. Gładziej, głębiej i jako pierwsze we współpracy z TIDAL przyswajalnie, ze smakiem. Jak zawsze gęsto i na mocnym basie, ale zarazem przejrzyście, z tlenem i w szybkim tempie. Jednocześnie najbardziej z dotychczasowych spójnie i z najszerszym pasmem przekazu. Także najbardziej muzykalnie, a zarazem z największą werwą. Całkiem inaczej niż w pierwszej próbie z własnym kablem i bez maksymalizacji ustawień.

Dobry duet, ale wymagający zachodu.

Beyerdynamic T1 (kabel Tonalium Audio)

Dotychczasowe próby skłaniały do poglądu, że iDSD woli słuchawki niskoimpedancyjne, ale flagowe Beyerdynamic zadały temu kłam. Nie tylko były, jak zawsze zresztą, bardziej trójwymiarowe i bardziej naprężone, ale też z meszkiem na dźwięku, z najczarniejszymi tłami i największym nasyceniem ogólnym. Także najszybsze, choć lekka twardość mogłaby kogoś skłonić do wskazania na NightHawk. Ale nie bacząc na to było to już „duże granie”, ocierające się o prawdziwy high-end, i to ocierające mocno.

Na gęstych plikach imponujący bas; nie tylko zejściem i mocą, ale także czystością brzmienia i jego prawidłowym tembrem. Pełna wizualizacja membran i objętości bębna. Także moc ogólna w popisie, ale tylko na wyjściu Direct, bo na iEMatch grać można było głośno, ale nie bardzo głośno. Natomiast z Direct bez problemu – można było sobie rozsadzić głowę. Najcięższy rock od Rammstein, AC/DC czy Iron Maiden robił piorunujące wrażenie.

Fostex TH900 Mk2

Wraz z Fosteksami zabrnęliśmy cenowo na poziom, przy którym całkiem sensowna staje się uwaga, że zupełnie to nie pasuje. Ten audiofilski czarny żółwik za 1099 złotych nieszczególnie się spasowuje myślowo ze słuchawkowym tygrysem za sześć i pół raza tyle. Ale to jeno pozór, bo T1 z kablem Tonalium, a nawet NightHawk z tym kablem, były zbliżone cenowo. I żaden w sumie mezalians, bo poprzez niedrogie wzmacniacze można bardzo dobrze napędzać bardzo drogie słuchawki i nieraz byłem świadkiem.

Przekaz flagowych Fosteksów okazał się zbliżony do T1, ale z innymi akcentami. Gładszy a mniej chropawy i nieco mocniej akcentujący skraje, a przez to mniej całościowo spójny, a także bardziej ujednolicający same brzmienia, co możemy zwalić na kabel. Fosteksy nie miały Tonalium, a mimo to radziły sobie bezproblemowo, by nie powiedzieć świetnie, choć kilka dodatkowych szczypt brzmieniowego indywidualizmu na pewno by im nie zaszkodziło. Trochę poprawiało tę sytuację podpinanie do gniazdka iEMatch, ale na pewno lepszy kabel dałby radę o wiele więcej wskórać.

Innych słuchawek się panu fotografowi sfotografować nie chciało.

Tu jednak zjawia się kwestia gustu, bo przekaz bardziej jednolity a równocześnie fantastycznie szczegółowy, dynamiczny oraz przestrzenny może się bardziej podobać, gdyż gładziej wchodzi do głowy. Coś niczym bardziej jednosmakowa potrawa, uwalniająca od wyboru co z czym i ile czego. Brzmieniowa potrawa od Fosteksów była dość ciemna, bardzo gładka, odpowiednio gęsta i nasycona smakiemm a także – czego już raczej nie przeniesiemy na kulinarny teren – niezwykle dynamiczna. Jakby gorąca i zimna naraz. I brawo iFi, dajesz radę!

MrSpeakers Ether Flow C (kabel Tonalium Audio)

Na koniec już prawdziwa drożyzna, bo i najdroższe słuchawki, i podnoszący cenę kabel. Nic nie podziało się szczególnego, podziało się jak powinno. Jedyne co trochę mnie zaskoczyło, to fakt obecności pogłosu, który bardziej zwykł się przejawiać w Fosteksach. Ale takiego przyjaznego, zawieszonego w ciepłym medium i nie dającego poczucia obcości. Niespecjalnie oddolnego, nie odsuwającego nas od wykonawców i nie przenoszącego w rozległe tereny. Pogłosu niezbyt dużej sali z lokalizacją słuchacza blisko sceny. A wraz z kablem Tonalium ponownie więcej indywidualizmu a mniej ujednolicającej gładkości, że kiedy uważnie się wsłuchiwać, to ten przekaz okazuje się bardziej bogaty i różnorodny, ale na pewno można woleć styl oferowany przez gładsze i bardziej jednobrzmiące Fostex.

Z tym, że jedna uzupełniający uwaga: Brzmienie flagowych Fosteksów na tle innych drogich słuchawek odnosimy w tym wypadku do nano iDSD BL, a zdarzało się przy innych, bardzo drogich wzmacniaczach, że to one oferowały większą od innych różnorodność brzmieniową.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

34 komentarzy w “Recenzja: iFi Audio nano iDSD BLACK LABEL

  1. Marek napisał(a):

    ten strumyk staje się coraz cieńszy, dorzućmy jeszcze przerwy między utworami tak irytujące przy płytach koncertowych, przeciętny interfejs, słaba wyszukiwarka wykonawców… czy jedyną zaletą Tidala jest to, że można odwołać subskrypcję bez okresu wypowiedzenia?

    1. audiozof napisał(a):

      Ale Tidal ma też plusy, okładkę można sobie powiększyć 🙂

    2. Piotr Ryka napisał(a):

      Najdziwniejsze jest to, że czas jakiś temu, dosłownie przez parę dni, grało całkiem niezgorzej, na pewno dużo lepiej niż z YouTube. Ale zaraz potem psująca aktualizacja i po herbacie.

  2. Mateo napisał(a):

    Wstęp recenzji to moje całe hobby,) będzie może recenzja najnowszego flagowca A& Ultima?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Możliwe. Współpraca z tym dystrybutorem póki co nie szwankuje.

  3. adamm napisał(a):

    ja bym jednakże sugerował żeby nie porzucać wspominania czasem Grado 60 ( mam wersje II, czyli poprzednią, po ok roku grania bardzo sie otworzyły i dzwiek wyszedl z glowy do przodun do laptopa albo telefonu sa super), nie mówiąc o NighHawkach, za uwzględnienie ktorych w recenzji dziękuję. Ten cienki przenosny kabel do nich jest kiepski niestety, bez porównania nawet do oryginalnego dlugiego.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Bardzo pocieszające, że SR60 to wciąż ciekawe słuchawki.

  4. Tomek napisał(a):

    Jak się ma jakość dźwieku iDSD Nano BL do iDSD Nano LE ? Są jakieś znaczące różnice ?

    1. Wiceprezes napisał(a):

      LE jest mniej analogowy i posiada znacznie węższą, prostszą scenę. To tak w telegraficznym skrócie.

  5. Andrzej napisał(a):

    Przy okazji ifi, wiadomo coś o iDSD pro?

    1. Wiceprezes napisał(a):

      Niestety tylko tyle, że „będzie, kiedy będzie” 😉

  6. Zygmunt napisał(a):

    ……Tidal ma sie dobrze, pod warunkiem ,ze nie jest sluchany z platformy Windows, ..pisza to na wielu forach np.
    Computer Audiophile itp.

    Pozdrawiam
    Zygmunt

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      To nie jest specjalna pociecha.

    2. Marek napisał(a):

      Windows? dobre audio jest w ogóle bardzo ciężko wyciągnąć z Windows, przez okna się wygląda, a nie słucha 😉
      Z iPhona po Airplay Tidal też słabo gra, taki SpotifyPremium lepiej gra po Airplay niż Tidal, tak jest bynajmniej u mnie.

  7. Jan napisał(a):

    Niestety, nasz kochany PanRyka nie umie optymalnie korzystać z gęstych plików Tidal… To mu więc nie grają…

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Trudno, Janie. Nie każdy ma twoje zdolności.

  8. Zygmunt napisał(a):

    Pod tym wzgledem zdecydowanie najlepsze sa dedykowane Streamery, ja uzywam Auralic Femto i jest super…..

    Zygmunt

    1. Miltoniusz napisał(a):

      Tym niemniej Tidal z Ariesa i tak jest o niebo gorszy niż lokalne pliki z tego samego Ariesa (po usb). Dotyczy także MQA. Jak dotąd o dziwo Tidal najlepiej działał po AirPlay z iPhone do Hegla HD30. Pisał o tym zresztą Pan Piotr. Ale może to dlatego jest takie wrażenie, że HD30 jakkolwiek świetny ma niestety przycięte wysokie częstotliwości. Przynajmniej ja go tak odebrałem.
      Jest problem z tym Tidalem.

  9. Zygmunt napisał(a):

    Jak zwykle wazne sa wszystkie ogniwa w systemie, mam na mysli DAC u mnie z Metrum Hex nie odczuwam zadnego dyskomfortu ,czy to Qobuz czy Tidal,po usb narazie zawsze bedzie lepiej z plikow Wav.

    1. Marek napisał(a):

      właśnie to jest ten ból, że jeśli coś się reklamuje jako stream w jakości bezstratnej to nie powinno być gorzej niż wav. Nie sądzę, że mają słabe pliki źródłowe, problemy raczej wynikają z techniki przesyłu danych, od ich świadomych lub mniej świadomych kombinacji. Samo to, że już tak długo Tidal walczy o gapless, też nie za dobrze świadczy o ich możliwościach technologicznych.

  10. Zygmunt napisał(a):

    …no tak ,problem pozostaje…. inna rzecz dla mnie jasna to to,ze Flac brzmi gorzej od Wav bezwzglednie z jakiego zrodla i nie rozumiem ,ze zwie sie to bezstratnie.

    1. Marek napisał(a):

      proponuję zrób sobie prawdziwy ślepy test, a możesz się zdziwić wynikiem 🙂

  11. Zygmunt napisał(a):

    ..jaki test?

    1. Marek napisał(a):

      przekonwertuj np. foobarem wav na flac, (bez osób trzecich się nie obejdzie) poproś kogoś zaufanego 🙂 żeby puszczał Ci te dwa pliki w sposób chaotyczny i zapisywał twoje typowanie czy słyszysz flak czy wav. Zrób powiedzmy 20 odsłuchów i jeśli poprawność Twoich typowań będzie powyżej 75% oznaczać to będzie, że faktycznie słyszysz różnicę między flac i wav

      1. Marek napisał(a):

        w sumie to dość nisko postawiłem poprzeczkę, powinno być 100% 🙂 ale zakładam margines błędu 25% na poczet wpływu otoczenia i stresu testowego 😉

  12. Zygmunt napisał(a):

    Podobno kazdy czlowiek slyszy inaczej…….porownywalem dawno temu i jestem pewny co slysze

    1. Marek napisał(a):

      czasami robię duże oczy ale jednakowoż jestem pewny co słyszę… to jest ta cisza we flacu, której nie ma 😀

  13. Demontage napisał(a):

    Rozumiem, że line-out ma stały poziom wyjściowy (nie regulowany potencjometrem)? Czy gdy podłączy się słuchawki, line-out jest odcinane czy gra dalej?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Tak.

      1. Demontage napisał(a):

        Gwoli jasności, jaka jest odpowedź na drugie pytanie? 🙂 Tak – line-out gra czy nie gra? Pozdrawiam

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Line out gra, ponieważ jest wyjściem DAC.

  14. Pszejko napisał(a):

    Szkoda, że w tej recenzji nasz bohater nie został sparowany ze słuchawkami Sony MDR-1A. Podobnie jak prezentowany Black Label też mają rewelacyjny stosunek ceny do jakości, też posiadają certyfikat hi-res Audio, też są sklasyfikowane jako sprzęt przenośny, też są konstrukcją zbalansowaną (posiadają odpinany kabel symetryczny – oba końce mini-jack). Wydaje się zatem, że taki duet mógłby tutaj pokazać pazur.

    Przy okazji słuchawki te mają wiele innych zalet:
    – pasmo przenoszenia: 3 – 100 000 Hz,
    – radzą sobie z 24-bit / 192 kHz,
    – zdaniem wielu najwygodniejsze na świecie.

    1. Olek napisał(a):

      Ja mam sparowane dsd nano (srebrne) z mdr1a. Uwielbiam to połączenie. Jest ciepło, ale detalicznie, jest dynamika i przestrzeń. Czasem niższe basy są zbyt słabo kontrolowane, jest ich zbyt dużo być może. Ale taki urok mdr 1A.

  15. onyx69 napisał(a):

    Spóbujcie streamować nie z programu a z windowsowego Edgea z włączonym w opcjach flash playerem. Youtube, SoundCloud np działają w ten sposób o wiele lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy