Recenzja: iFi Audio micro iTube2

   Dotychczasowa metoda przytłaczania audiofila sprzętem szła dwutorowo. Można go było przytłoczyć ceną lub wyglądem. Ceny – wiadomo – na zawołanie potrafią zwariować, a producenci aparatury audio od takich nawoływań nie stronią. Stał potem taki biedny audiofil, wpatrując się w zwariowaną cenę, i żal się go robiło. Prócz tego można było przytłaczać wyglądem. Focał Grande Utopia wyglądają jakby chciały się słuchaczowi na łeb zwalić, a Vox Olympian jakby rozjechać bądź zdmuchnąć. Angielskie iFi wymyśliło jednak nowy sposób – zasypać górą małych urządzeń, że czubek głowy nie będzie wystawał. I jest w tym, trzeba przyznać, konsekwentne. Nie sporządzałem statystyki, ale ilość wypuszczanych przez nich na miesiąc małych drani robi wrażenie. I jeszcze mam wszystkich zrecenzować… Chyba zwadzę się profilaktycznie z dystrybutorem, by mieć od tego zwolnienie, lecz z drugiej strony czytelnicy czekają, a nie da się ukryć, że nic prawie ich tak nie kręci, jak mali dranie od iFi. Albowiem są to tani dranie, a jak śpiewali jeszcze w latach 60-tych Michnikowski z Czechowiczem: „Nie potrzeba mnożyć zdań, by powiedzieć, czym dla pań i dla panów tani drań…”

Nic zatem innego nie pozostaje, jak zebrawszy się w sobie i zacisnąwszy zęby zrecenzować kolejnego małego drania, który nazywa się iTube2 i kosztuje 1990 PLN. Zauważywszy na wstępie, że poprzedzający go drań iTube bez 2 recenzowany solo nie był, ale przewinął się przy opisie całej wieży od iFi, a także przy paru innych okazjach, gdzie go nieodmiennie chwaliłem. Bo było naprawdę za co. Zarówno z dedykowanym wzmacniaczem iCan micro, jak i paroma innymi, znacznie nieraz droższymi, spisywał się pierwszorzędnie, podręcznikowo realizując to wszystko, co zwykło się składać na wyższość lampowego brzmienia. Wyższą ciepłotę, większą melodyjność i nade wszystko owo „Ach!” towarzyszące słuchaniu. Można je nazywać zachwytem, można poezją brzmienia, można brzmieniowy wyrafinowaniem i można po prostu pięknem – ale jakkolwiek nazwiemy, chodzi o większą przyjemność. Wyraźnie większą.

Czas jakiś temu Karol używał samego wzmacniacza iCan z przetwornikiem iDAC i bardzo był zadowolony, aż go spytałem, dlaczego nie wesprze tego stopniem wejściowym iTube? A nie wspierał, bo właśnie był zadowolony i nie widział potrzeby. Namówiłem go jednak na próbę i przy następnym spotkaniu dowiedziałem się, że bez iTube nie da się teraz słuchać. No właśnie – tu jest pies pogrzebany. Nie da się… To znaczy da się, ale to już nie będzie ta sama co wcześniej przyjemność. Odczuwane poprzednio zadowolenie pod wpływem nowych doznań lampowych pryska i nasz zupełnie nie wyglądający na urządzenie lampowe iTube okazuje nieodzowny. Tym bardziej nie do pominięcia, że w odróżnieniu od większości lampowych zabawek nie kosztuje grubego pliku banknotów, a tylko owe dość znośne dwa tysiące. Cokolwiek wprawdzie irytujące, bo jeszcze to nie jest mało, a już nie jest dużo, ale poprawa dźwięku wynagradza rozterki, ponieważ iTube oznacza błogość.

Uprzedzam fakty, które powinny pojawić się w dziale odsłuchów, a zatem może więcej nie będę pisał, bo skoro błogość spływa, to wszystko staje się jasne. To by jednak mogło się nie spodobać zarówno twórcom urządzenia jak czytelnikom, bo w grę wchodzi parę uściśleń odnośnie budowy i brzmienia. Do rzeczy w takim razie.

Budowa

iFi Audio iTube2 HiFi Philosophy 001

Aluminiowa bryła, która już na dobre zagościła na audiofilskich salonach, oto – iFi Audio micro iTube2

   iTube 2 przynależy do linii micro i odpowiednio do tego wygląda. Aż mi się nie chce powtarzać związanej z tym frazy o przełamanym grzbiecie i wymyślnym kroju panelu przedniego, ale na wszelki wypadek powtarzam. Dzięki tym dwóm wizualnym chwytom oraz większej względem serii nano długości (eq głębokości) urządzenia z serii micro są natychmiast rozpoznawalne, przy czym tej rozpoznawalności towarzyszą srebrzyste (ostatnio także czarne) aluminiowe obudowy, znamionujące jakość. Dla ozdoby także chromowane pokrętła i przełączniki, a dla ochrony przed porysowaniem podłoża doklejane nóżki z pochłaniającego drgania półelastycznego tworzywa. Całe to wymyślne zdobnictwo można parować z innymi elementami serii dzięki firmowemu stelażowi iRack, ale o nim kiedyś już było, tak więc teraz tylko o funkcjonalności i połączeniach.

Jak przystało na bufor lampowy ma iTube wejście i wyjście; oba pojedyncze w formacie RCA. Kable zatem nie będą go obiegać, jak to się niektórym wcześniejszym produktom iFi zdarzało. Nie będzie kablowych precli – i bardzo dobrze. Mimo to kabli pojawiła się mnogość, ponieważ w torze pracowały cztery bobasy klasy micro: iUSB3.0 z kablem Gemini (1950 PLN), najnowszy przetwornik iDSD BL (2650 PLN), nasz tytułowy iTube2 (1990 PLN), a przed samymi słuchawkami iCan SE (1400 PLN), czyli same świeżynki. Do porównania miałem też starszego iDSD – i nie ma zmiłuj, nowy „czarny” jest lepszy. Towarzystwo spięte zostało najpierw własnymi kablami z kompletów, a następnie solidniej wyglądającymi i ładniejszymi dołączanymi do iRack – i znów nie ma zmiłuj, te od iRack są lepsze. Uzupełnienie przy złączu USB  stanowiła przelotka iSilencer, dostarczana wraz z iDSD, przeznaczona do aktywnego zwalczania cyfrowego szumu; dającą słyszalną poprawę, aczkolwiek nie tak dużą jak testowany niedawno iDefender z iPower. (Tym razem – grrrr! – nieobecne.)

Odnośnie samego iTube. Oprócz wejścia i wyjścia na tylnym panelu ma od frontu pokrętło potencjometru, znamionujące funkcję przedwzmacniacza, a także klasyczne dla wielu urządzeń iFi aktywatory cyfrowej obróbki XBass i 3D, obecne także u iCan i iDSD. O ich użyteczności coś niecoś opowiem w rozdziale odsłuchowym, ponieważ okazały się parę razy przydatne, choć za cyfrowym przerabianiem dźwięku na ogół nie przepadam.

Drugie wcielenie modelu iTube przyniósł kilka znaczących zmian.

Drugie wcielenie przedwzmacniacza iTube wnosi kilka zauważalnych popraw.

Poza tym ma iTube jeszcze jeden przełącznik, współdzielony z flagowym wzmacniaczem PRO, pozwalający zmieniać tryb pracy lampy pomiędzy wartościami SET, Classic i Push-Pull. Pierwszy to klasyczny Single-Ended Triode, drugi, określany jako Classic, ma być najbardziej wolny od zniekształceń, a nazwa trzeciego wyjaśnia wszystko. W materiałach technicznych producent zaznacza, że nie ma wyboru optymalnego – wszystko zależy od dopasowania do toru i preferencji słuchacza. W praktyce SET jest zwyczajowo spokojny, elegancki i najbardziej „miękki”, Push-Pull najbardziej kontrastowo drapieżny, a Classic coś mniej więcej pośrodku. Z obsługi mamy jeszcze na spodzie osiem miniaturowych przełączników dół-góra, pozwalających wybrać jedną z czterech konfiguracji. Dwie dla funkcji bufora i dwie dla przedwzmacniacza, a po dwie dlatego, że z zerowym wzmocnieniem bądź w ustawieniu na +9 dB. W komplecie jest nagniazdkowy zasilacz, który podłącza się via gniazdo na prawym boku, a ostatnia rzecz do opisu to dwa światełka na górze. Jedno ogólnej aktywności a drugie podświetlane przez lampę, czyli pozwalające stwierdzić, czy przypadkiem nie padła.

Lampa to mała trioda JAN GE 5670/2C51, mająca za odpowiednik rosyjskie i chińskie 6N3, których nie będę polecał. Kosztuje w amerykańskim oryginale około dwudziestu dolarów, tak więc żaden wielki wydatek, a przede wszystkim nie trzeba będzie w razie czego samemu szukać, bo jest w ofercie iFi.

Producent chwali się przeprojektowanym całkowicie obwodem na nowych laminatach, z uwzględnieniem owych trzech trybów przejętych ze wzmacniacza PRO. Signum jakości poza nim ma być znane już z pierwszego iTube wyjście bezpośrednie bez udziału kondensatorów, a także obecne na wcześniejszym etapie obwodu markowe kondensatory TDK C0G, ELNA SIlmic i Panasonic ECPU.

Przybyła nowy cygielek, umożliwiający zmianę trybu pracy lampy 9650 - różnica brzmieniowa między trybami jest wyraźna!

Przybył nowy przełącznik, umożliwiający zmianę trybu pracy lampy 5670 – a różnica brzmieniowa między trybami jest duża!

W komplecie oprócz obiecującego o wiele lepszy niż w normalnych zasilaczach prąd iPowera dostajemy firmowy interkonekt oraz maleńki śrubokręcik do tych spodnich ustawień. Całość zawarto jak zawsze w eleganckim pudełku i zauważmy na koniec, że nowy iTube2 ma srebrną powierzchowność w odcieniu nieco ciemniejszym, odróżniającym go od iCana i własnej starszej wersji.

Urządzenie jest od niedawna w obiegu i można je bez przeszkód nabywać.

 

 

 

Odsłuch

Dodatkowo znane z innych konstrukcji iFi tryby 3D i XBass zostały ulepszone do standardu +.

Znane z innych konstrukcji iFi tryby 3D i XBass zostały ulepszone do standardu +.

   Zacznijmy tak ogólnie, to znaczy od brzmienia całego zestawu, a jakie szkody (może także korzyści?) przynosi wypięcie modułu iTube, napiszę na zakończenie.

Nim jednak obejmiemy ową całość opisem poruszyć muszę parę tematów:

Po pierwsze, na tle recenzowanego kiedyś zestawu iFi, opartego o dokładnie te same elementy w starszych wersjach, dało się zauważyć ważkie zmiany. Zmienił się całościowy sposób prezentacji, co zawdzięczać należy zapewne parze dwurdzeniowych przetworników Burr-Brown 1793 DSD512/PCM768/2xDXD True Native® DAC w iDSD BL, które zastąpiły pojedynczego ESS Sabre Hyperstream z pierwotnego iDAC-a. Te nowe poznaliśmy już przy okazji testu iDSD LE nano, który ma jedną taką kość, a nie od rzeczy będzie też zauważyć, że vintage Burr-Brown 1793 będą także obecne w zbliżającym się do rynkowego debiutu flagowym przetworniku iDSD PRO, co stanowi jasną sugestię, iż zdaniem iFi lepszych kości DAC do zdobycia w tej chwili nie ma. Samo iFi zwraca uwagę na ich szczególną muzykalność, ale moim zdaniem cechą wyróżniającą jest szczególna wyrazistość obrazowania. Kontury pod ich dyktando się wyostrzają, kontrast podnosi, czerń tła czernieje i wszystko staje bardziej drążące. To pokazało się już w iDSD nano LE i to powtarza się w iDSD BL.

Druga rzecz, bardzo ważna, tyczy samego iTube2. Koniecznie moim zdaniem należy w nim ustawić wzmocnienie na +9 dB, jako że wpływ lampowego brzmienia staje się wówczas większy. Szczerze powiedziawszy przy ustawieniu 0 dB, z jakim zestaw do mnie dotarł i z jakim go odpaliłem, nie byłem w pełni usatysfakcjonowany. Nadmiar wyżyłowanej ostrości a zbyt mało lampowego piękna, tak bym to określił. I nawet nastaw lampy na tryb SET – niewątpliwie najbardziej melodyjny a jednocześnie najmniej kontrastowy – nie był w stanie tego skompensować. Po przejściu na +9 sytuacja zmienia się jednak wyraźnie i można rzec, lampa dochodzi nareszcie do głosu, a wraz z tym proporcje wyraźność-śpiewność się wyrównują.

Tak jak i w oryginale, tak i tutaj urządzenie może działać jako bufor, albo pełnoprawny przedwzmacniacz z różnymi stopniami wzmocnienia.

Tak jak i w oryginale, tak i tutaj urządzenie może działać jako bufor, albo pełnoprawny przedwzmacniacz z różnymi stopniami wzmocnienia.

Trzecia sprawa, to dołączone interkonekty. Przemógłszy wrodzone lenistwo wykonałem telefon do dystrybutora i poprosiłem dodatkowo o stelaż iRack, pomny faktu, że dostarczane wraz z nim interkonekty okazały się kiedyś nadspodziewanie dobre. Pamięć mnie nie zawiodła; z interkonektami od iRack robi się cieplej, melodyjniej, z dłuższymi wybrzmieniami. Wciąż jednak zostajemy w manierze realistycznej i żywiołowej, a nie jakiejś powłóczystej i rozmarzonej. Nawet z lampą w ustawieniu SET wieża od iFi to przede wszystkim szybkie tempo, dynamika i wyraźność obrazowania, tyle że wraz z lepszymi kablami i stopniem lampowym okraszone ciepłem i urodą brzmienia. Niezależnie jednak od tej obserwacji kable dostarczane z urządzeniami uznać należy za całkiem dobre i na początek w zupełności wystarczą.

Ostatnia rzecz, to dopasowania związane z procesorami XBass+, 3D+ oraz trzema trybami lampowymi. O zmianie w sposobie działania procesora 3D+ należy zauważyć, iż z pewnością zostało poprawione i nic już nie dzieje się teraz kosztem czegoś, poza samą większą odległością między źródłami, o którą przecież chodzi. Mało tego, w mocniejszym ustawieniu obraz wyraźnie się podostrza i nieznacznie podgłaśnia, czemu jednak nie towarzyszy wyciszenie tła, jak to się niedawno pokazało w innej co do natury obróbce cyfrowej transferu PCM-DSD. Podobny jak tam jest natomiast wzrost wyraźności i kontrastu, uzyskiwany między innymi podbiciem sopranów i ogólnej dźwięczności. Czy to się jednak opłaca? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Całkiem nie jest. Wiele utworów podobało mi się bardziej bez ingerencji 3D+, ale na przykład sławna Overseer Overture z albumu Passion Play Jethro Tull z jej użyciem wypadła dużo lepiej. Podobnie działo się z procesorem XBass. Teraz to XBass+, a więc też zmodyfikowany, działanie swe przejawiający bardzo wyraźnie, niemniej nie zawsze pozytywnie. Podbarwienie czy przedobrzenie basowe to nic przyjemnego, szczególnie w przypadku słuchawek mających własną potęgę basu. Niemniej niektóre utwory potrafią zabrzmieć z podbiciem efektowniej, i kto ma dostęp do zasobów Tidala, może dla przykładu przetestować utwór The Forge z płyty Three zespołu Blue Man Group. Użycie XBass+ zmienia go radykalnie i moim zdaniem na lepsze.

Na tylnym panelu bez zmian - po jednym komplecie wejść i wyjść typu RCA do dyspozycji.

Na tylnym panelu bez zmian – po jednym komplecie wejść i wyjść typu RCA.

Nie inaczej, to znaczy też niejednoznacznie, sprawy mają się z ustawieniami lampowymi, o których sam producent zaznacza na wstępie, że nie ma wśród nich wyboru optymalnego. Ustawienie SET przy podbiciu iTube2 na +9dB wysuwa się wprawdzie moim zdaniem na pierwsze miejsce, ale kto wolałby mieć brzmienie bardziej kontrastowe i atakujące, dla tego lepszy będzie tryb Push-Pull albo przynajmniej Classic. Pierwszy (podobnie jak procesor 3D+) wzmacnia dobitnie soprany i potęguje dźwięczność, drugi soprany ma spokojniejsze, ale dźwięczność też wzmaga. Natomiast SET płynie, płynie i najbardziej darzy muzyczną poezją, którą wysokiej klasy interkonekty, nawet już te od kompletu iRack, potrafią też natchnąć muzycznym szałem.

 

Odsłuch cd.

W rodzinnym gronie iFi sprawdziliśmy, ile wart jest nowy iTube.

W rodzinnym gronie iFi sprawdziliśmy, ile wart jest i co wnosi nowy iTube2.

   Przebrnąwszy mnogie uwagi wstępne, możemy nareszcie dotrzeć do sedna. Jak gra sztandarowy zestaw iFi wspierany stopniem wejściowym iTube2? Co prawda nie w stanie optymalnym, bo pozbawiony dobrodziejstw iDefendera z dodatkiem iPower, ale za to wspierany lepszymi interkonektami iRack.

Można powiedzieć, że gra w sposób kompletny. W ustawieniu SET, które najbardziej mi się podobało, nie gra „jakoś”, tylko kompletnie. Żadna cecha nie wysuwa się na plan pierwszy, nic nie próbuje przekupić słuchacza własną lepszością w zamian za innych niedomogi. Niczym w jakimiś wzorcowym puzzle, wszystko trafia na swoje miejsce i obraz całości raduje. Brzmienie okazuje się przyjaźnie ciepłe nawet z neutralnymi temperaturowo słuchawkami, jak Fostex TH900, Beyerdynamic T1 czy Sennheiser HD600, lecz nawet z tymi cieplejszymi, jak MrSpeakers Ether Flow czy Crosszone CZ-1, nie będzie drażniło nadmiarem tych, którzy nadmiaru ciepła nie lubią. Głównie chyba dlatego, że ogólna ciepłota nie komasuje się w całościowe zbitki, tylko ma postać ekspansywną, szumiącą. Brzmienie szumi niemal jak gotujący się imbryk, osiągając poziom aktywności charakterystyczny dla wysokiej jakości torów, w których muzyka w pełni ożywa a nie tylko daje się słuchać. Nie można nawet powiedzieć sztampowo, że płynie, ponieważ to nie jest płynięcie a bardziej wszechobecna aktywność i poryw. Nawet przy granym solo na gitarze Jeux interdits nie były to statyczne brzmienia strunowe, tylko ożywiona, wibrująca przestrzeń – cały świat wypełniony muzyką. Z jednej strony czarodziejsko muskająca tysiącami wybrzmień i wirów, z drugiej obrazująca gitarę i artystę w sposób bezdyskusyjnie realny. Żaden recenzencki kaprys, żadne porównanie z droższą aparaturą nie było w stanie temu zaszkodzić. Bywają brzmienia doskonalsze, ale to było już w swej postaci kompletne, nie do ruszenia. Czysta muzyka – żadnych braków, zero uchybień. Dokładne obrazowanie jakości nagrań, dokładne wyważenie pasma, rewelacyjna szczegółowość. Tonacja dobrana tak, by nawet mocny szum tła nie drażnił, z głosami wokalistów realistycznymi i wyrafinowanymi zarazem. Całość bez sopranowych ani basowych wtrętów, bez pogrubiania czy odchudzania – namacalna i misterna zarazem. Pasmo nawet bez poszerzania cyfrowymi ingerencjami mające pełną rozwartość – od pulsującego mocą basu po przestrzenne, rozszumiane soprany.

To, co dodaje iTube do brzmienia to prawdziwa wisienka na torcie.

A wnosi naprawdę dużo.

Jedne po drugich słuchawki grały w taki sposób, a chociaż z właściwymi sobie rysami indywidualnymi, to stosunkowo mało uwydatnionymi, podporządkowanymi stylowi toru. Zmieniała się nieco temperatura i miara pogłosu, a jeszcze bardziej wielkość źródeł i odległości od pierwszego planu, ale sama postać brzmienia nie ulegała zmianie. Wszyscy grali jak wyżej, to znaczy w sposób wyważony co do proporcji i na high-endowym ogólnie poziomie, a najlepszą synergię prezentowały chyba Fosteksy i T1. Crosszone przekazywały wprawdzie więcej prawd o nagraniu, ale przy zwykłych a nawet średniej jakości plikach to im nie dawało przewagi. Wręcz przeciwnie – niedociągnięcia realizacyjne poprzez większą widoczność odbierały coś z przyjemności i dopiero najlepszy jakościowo materiał czynił z japońskiej słuchawkowej innowacji autentycznego lidera, choć w sumie różnice były niewielkie i w każdych warunkach wszyscy trzymali ten sam z grubsza poziom. Większą nawet rolę odgrywało przywyknięcie do danego brzmienia niż same pojawiające się różnice, tak więc trudno powiedzieć na podstawie godzin a nie tygodni słuchania, które słuchawki z tym torem najbardziej bym preferował. Być może nawet żadne i najlepszy byłby płodozmian.

Na koniec obiecana różnica pomiędzy obecnością iTube a jego brakiem. W sumie dla recenzji najważniejsza, bo może bez niego grać potrafiłby równie dobrze? Pomny licznych wcześniejszych doświadczeń nie miałem takiej nadziei i szczerze mówiąc nie bardzo na oszczędnościach mi w tym wypadku zależało, bo lampa w torze zawsze oznacza nobilitację, nawet kiedy, jak tutaj, nie jest do zobaczenia, a prócz tego  potanienie o dwa tysiące złotych to nie jest wartość krytyczna – i co jeszcze ważniejsze – iTube można dokupować na końcu.

Uzyskujemy piękne podbarwienie i ocieplenie całego przekazu.

Uzyskujemy piękniejszą barwę i ocieplenie całego przekazu.

Pod względem etapowości zakupów przy marszu ku optimum firma iFi wyjątkowo idzie na rękę, pozwalając najpierw nabywać samo iDSD, mające już słuchawkowy wzmacniacz, w kolejnym kroku zaopatrywać się w lepszy wzmacniacz iCan, a dopiero na końcu dodawać doń iTube2, jako zwieńczenie całości, plus ewentualne dodatki, w rodzaju iUSB3.0, iDefenderera z iPower oraz stelaża iRack. Ten ostatni nie tylko umożliwia złożenie eleganckiego systemu „micro”, ale oferuje też wliczone w cenę lepsze kable (na dodatek ładniej wyglądające), a wszystko za 769 złotych.

Przejdźmy do pochwał samego iTube2; bo nie ma co, znów się spisał. Duet iCan z iDSD BL grał już wprawdzie niezgorzej, jednak iTube dokupić się musi. Przynajmniej według moich kryteriów musu, opartych na głębokości, płynności i elegancji brzmienia. Bez iTube system grał szybkim, wyrazistym i szczegółowym dźwiękiem, a także znacznie jaśniej. Nie czuło się braków wypełnienia ani głębokości brzmieniowej (zwłaszcza przy muzyce instrumentalnej), a detaliczność, rozpiętość dynamiki, rozmiar przestrzeni i żywe tempo na tyle przykuwały uwagę, że o innych sprawach się zapominało. To było „pieniste” granie, można powiedzieć – szampańskie. Wystrzałowe i z bąbelkami, a także zbliżone barwą, to znaczy pieniste, złociste. Jak najbardziej do brania i dla radości ducha, ale iTube jest iTube i on to wszystko zmienia. Dociąża, lepiej wypełnia, dokłada światłocienia, a przede wszystkim przydaje długości wybrzmieniom i całej muzyce poezji. To można w pewnym stopniu porównać do różnicy pomiędzy tańcem szalejącej młodzieży z zawodowym baletem. Radosne wygibasy są dla oka przyjemne, ale wystudiowana poezja ruchu jest im nieosiągalna. Z tym, że balet, przynajmniej dla mnie, zawsze ma coś ze sztuczności (chociaż Barysznikow niesamowicie tańczył), a iTube nie czyni muzyki sztuczną, tylko przeciwnie – prawdziwszą, o wdzięku naturalnym. To słychać pod każdym klawiszem i na gitarowych strunach, a najbardziej na strunach leżących w gardłach śpiewaków.

A co istotne, robione to jest bez utraty wysokiej klasy technicznej całego systemu. Wielkie brawa dla iFi!

Co szczególnie istotne, dzieje się to bez najmniejszego ubytku jakościowego pod jakimkolwiek względem. Brawo!

Różnica jest zasadnicza, nie podlegająca dyskusji. Za jeszcze jeden awantaż uznać można swobodę wyboru pomiędzy większą ilością kontrastu i wigoru w trybie Push-Pull, a większą poetyką w SET. Tak czy owak, w tym albo tamtym trybie, dopiero z iTube2 dostajemy system naprawdę kompletny, całościowy, o którym bez oglądania się na cokolwiek mogę spokojnie napisać, że jest pozbawiony wad. Wyważony pod każdym względem, należycie bogaty i frapujący. Z każdymi praktycznie słuchawkami wprowadzający słuchacza na high-endowy poziom i chociaż za wyraźnie większy budżet możesz mieć jeszcze lepszy, to z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, iż ten może być docelowy. Zwłaszcza że w razie potrzeb możesz dołożyć przestrzeni oraz przysporzyć sobie basu, a trzy tryby lampowe wyraźną odmiennością pozwalają na zmiany stylu. Mocy nie braknie nawet trudnym, a jakości nawet najbardziej grymaśnym słuchawkom – tym, co to zawsze sprawiają kłopoty. A na stelażu iRack prezentuje się to jak trzeba, co uwidaczniają zdjęcia.

 

 

 

Podsumowanie

iFi Audio iTube2 HiFi Philosophy 012   Chyba wszystko już powiedziałem, ale na wszelki wypadek powtórzę: kupować można iTube2 jako zwieńczający, finalny etap. Dużo on nie kosztuje, a znaczenie ma zasadnicze. Z iCan tworzą dwuczęściowy wzmacniacz o wyraźnie lampowym stylu, zwłaszcza przy ustawieniu na +9 dB, do czego dołączają trzy charakterystyki pracy. Mocy ma ów duet aż cztery waty i kulturę bardzo wysoką, tak więc każde słuchawki zostaną zaspokojone.

Doskonałe brzmienie zapewnią już tysiączłotowe AKG, Beyerdynamic, Sennheiser czy Grado, a im wyżej tysiąca sięgniemy, tym będzie oczywiście lepiej. I nie ma na tej drodze barier, ponieważ wzmacniacz jest high-endowy, za niecałe 3400 PLN oferujący brzmienie kompletne. W przypadku dokupienia stelaża iRack (wówczas będą to cztery) opakowane w wyższą kulturę estetyczną, zabezpieczone przed wibracjami i przede wszystkim doposażone w trzy pary interkonektów, z których każdy mogłyby kosztować spokojnie tysiąc złotych. W tym stelażu powinien się znaleźć któryś dedykowany wzmacniaczowi przetwornik (a jest ich kilka, w tym taki do łączności bezprzewodowej), plus system poprawy transferu iUSB3.0; a dalsze możliwości rozszerzeń i poprawy to konwerter iLink, przedwzmacniacz gramofonowy iPhono oraz iDefender, iSilencer i iPower, by jeszcze ulepszyć transfer – co razem pozwala modelować i rozbudowywać system wedle możliwości i życzeń.

Oplata to iFi rynek coraz gęstszą sprzętową siecią i trudno w nią się nie wplątać. Jak nie frontalnie – poprzez przetwornik i wzmacniacz – to przynajmniej częściowo – którymś z cyfrowych poprawiaczy albo stopniem lampowym. I bardzo dobrze, każdemu poprawa się przecież należy.

 

W punktach:

Zalety

  • Bardzo wyraźna poprawa brzmienia nawet w przypadku drogich tranzystorowych wzmacniaczy.
  • A przede wszystkim dedykowanego iCan SE.
  • Poprawa poprzez:
  • Podniesienie ciepłoty.
  • Pełniejsze brzmienie.
  • Także głębsze.
  • Większy ciężar właściwy i gatunkowy.
  • Dodatek światłocienia.
  • Wyższą kulturę ogólną i gładkość.
  • Płynności przejść.
  • Zdecydowanie prawdziwsze i piękniejsze ludzkie głosy.
  • Uspokojenie ewentualnej nerwowości.
  • Dłuższe wybrzmienia.
  • Ciekawy wygląd, dopasowany do urządzeń serii micro.
  • Dobrej jakości lampa.
  • Tryby stopnia wejściowego i przedwzmacniacza.
  • Możliwość podbicia sygnału o 9 dB.
  • Procesory cyfrowe 3D i XBass2.
  • Trzy tryby pracy obwodu lampowego.
  • Obudowa cała z aluminium.
  • Jakościowe komponenty.
  • Brak kondensatorów w stopniu wyjściowym.
  • Ulepszony schemat obwodu względem poprzedniej wersji.
  • W komplecie niezły interkonekt, choć to od iRack są lepsze.
  • Uznany producent.
  • Polski dystrybutor.

 

Wady i zastrzeżenia

  • W przypadku słuchawek dokanałowych słyszalny szmer lampy.

Sprzęt do testu dostarczyła firma: Camax

Dane techniczne iFi Audio micro iTube2:

  • Lampowy stopień wejściowy z funkcją przedwzmacniacza i cyfrowej obróbki dźwięku.
  • Lampa: NOS GE 5670 × 1
  • Maksymalna moc wyjściowa: > 7.75V (> + 20dBu)
  • SNR: 119dB (A) re. 2V, bufor,
  • 0dB Wzmocnienie
  • DNR: 31dB (A) re. + 20dBu, bufor,
  • 0dB Wzmocnienie
  • THD: <0,009% (re 2V, bufor, 0dB Gain, A-ważony)
  • Pasmo przenoszenia: 200kHz (-1dB) 20Hz – 20kHz (+/- 0.003dB)
  • Impedancja wejściowa: 1 M ohm bezpośrednie Tube Buffer; 100 kOhm przedwzmaczniacz z regulacją głośności.
  • impedancja wyjściowa stopień wyjściowy:
  • Wymiary: 175 (L) x 67 (W) x 28 (W) mm
  • Waga: 278 gramów.
  • Cena 1990 PLN.

 

System:

  • Źródło: PC.
  • Przetwornik: iDSD BL.
  • Wzmacniacz słuchawkowy: iCan SE.
  • Słuchawki: Beyerdynamic T1 V1 (kabel Tonalium), Crosszone CZ-1, Fostex TH900 Mk2, Grado SR60 & GS1000e, MrSpeakers Ether Flow (kabel Tonalium), Sennheiser HD600.
  • Stopień lampowy: iTube2.
  • Kabel USB: iUSB3.0 z iFi Gemini.
  • Interkonekty i stelaż: iFi iRac.
Pokaż artykuł z podziałem na strony

34 komentarzy w “Recenzja: iFi Audio micro iTube2

  1. A.B pisze:

    Skuszę się z czystej ciekawości, jak sie ma ta podkręcona pokładowa lampka NOS’a do mojego HV-1 gdzie mam 6AS7..pzt jak zawsze u Ifi zapowiada sie ciekawie :)

  2. Andrzej pisze:

    Do lcd-x, co by Pan zaporponował? Phast czy iCan + iTube2?
    Dodam, ze poki co jako dac/amp uzywam iDSD micro.

    1. A.B pisze:

      Mam Lcd-3 i dopiero kiedy w torze pojawiła sie lampa jestem usatysfakcjonowany. Wcześniej słuchawki graly z tranzystorem Bursona i grało to dobrze ale nie tak jak przy lampie. Pisze to z perspektywy użytkowania na co dzień iusb3 i idac2, trafiłem akurat w rynkowy debiut tego sprzętu i uważam ze jest naprawdę dobrze, ale powtarzam z lampa na końcu.

      Piotrze nie korciło Cię aby w tym pakiecie na koniec u siebie w torze zamiast iTube2 zapodać Twin Heada? Nie wierze, że nie próbowałeś tej konfiguracji :)

      1. PIotr Ryka pisze:

        Nie, nie próbowałem Twin-Heada, bo to jest inna bajka. Zarówno rozmiarami jak i ceną. Nie przestawiam go pod komputer, bo jest bardzo niemobilny, a używanie go jako przedwzmacniacza dla iCan zupełnie mija się z celem.

    2. PIotr Ryka pisze:

      Trudno powiedzieć, nie miałem okazji porównać.

  3. Michał pisze:

    Dzięki tej recenzji już wiem w jaki zmierzam system docelowy dla słuchawek, dziękuję.

    1. Andrzej pisze:

      System wyglada fajnie i pewnie gra dobrze, ale jak sie calosc zsumuje to wychodzi prawie 9k zl.
      Mozna miec za to np. iCana pro z jakims tanim dackiem, np. idsd nano itd.
      sporo juz do wyboru za ta kwote jest.

      1. PIotr Ryka pisze:

        No tak, z dodatkiem iDefendera i iRack wychodzi 9 tys., ale iUSB3.0 i iDefender z iPower dojdą do każdego systemu, a dedykowany do iCan PRO przetwornik (nie łudźmy się, trzeba go z iCan PRO finalnie będzie mieć) będzie zapewne kosztował z siedem-dziewięć tysięcy. I przede wszystkim, jak napisałem w recenzji, system ifi micro daje możliwość kupowania na raty, poczynając od samego iDSD BL za 2650 PLN.

        1. PIotr Ryka pisze:

          Recenzja tego iDSD BL na początku maja :)

          1. Michał pisze:

            A czy będzie porównanie do zwykłego iDSD?

          2. PIotr Ryka pisze:

            Nie ręczę, ale może.

  4. Borys pisze:

    Dzieńdobry,
    Czy można jakoś ten dzyndzel Facebook’owy schować głębiej?
    Chodzi mi dokładniej o „share”, niebieski zaledwie widoczny i dobrze…poprostu wystarczająco 😆
    Zato „share” poprostu przeszkadza, denerwuje wzrok.

    Życzę słonecznego maja i dalszej dobrej roboty Panie Piotrze.
    Borys.

  5. Sławomir S. pisze:

    No dobrze , a gdyby porównać klasę dźwięku z takiego docelowego systemu ‚dzielonego’ z tymi wszystkimi pudełeczkami ustawionymi w stosik za 9 tys. z rozwiązaniem kompletnym i zintegrowanym – jednym pudełkiem zasilanym z akumulatora za 5 tys.(np taki KANN)- to co wychodzi ?
    A może już teraz ‚less is more’ i filozofia mnożenia bytów bardziej uzależnienie od marki buduje niż praktyczne korzyści przynosi?

    1. Sławomir S. pisze:

      … a nawet funkcjonalnie to taka super-integra ma przewagę bycia źródłem.

      1. Andrzej pisze:

        No wlasnie, tym bardziej, ze kiedys ta wieza ifi wygladala fajnie, teraz na iRacku jest czarny, szary i srebrny. Nie rozumiem skad taki pomsyl. Dla mnie chocby z tego wzgledu odpada taka wieza. wyglada to okropnie. o ile idsd chyba mozna kupic srebrna wersje, to chyba iTube2 juz tylko ta szara. A za 9 tys. jest sporo opcji.

        1. PIotr Ryka pisze:

          Opcje estetyczne to trochę odmienna kwestia. Mam nadzieję, że skoro napoczęli serię Black, to konsekwentnie zaproponują w tym kolorze wszystkie składniki. Dowiem się jak ifi widzi tą sprawę, także odnośnie tego iTube w ciemniejszym srebrze.

          Co do brzmienia, to wieża ifi jest lepsza niż CANN, choć oczywiście nie do noszenia w kieszeni. Dźwiękowo prezentuje jakość podobną do AK380 z modułem AMP, a po spięciu interkonektami naprawdę wysokiej klasy chyba jeszcze wyższą.

          Fakt, opcji za dziewięć tysięcy wydaje się być wiele, na przykład taki Black Dragon z PhaSt. Ale ten zestaw też będzie potrzebował iDefendera z iPower (w sumie małe piwo) oraz jakiegoś dobrego kabla USB – niekoniecznie iUSB3.0 z Gemini, no ale takich dobrych USB nigdzie za darmo nie dają. (A to już piwo większe.) Potrzebował też będzie dobrego interkonektu, na początek przynajmniej najtańszego Harmoniksa. (Kolejne piwo z dużą pianką.) No i policzmy , ile to razem wyjdzie. Skądinąd jednak giełda takich dokładnie policzonych zestawów poniżej dziesięciu tysięcy byłaby ciekawa. Nasuwa się masa opcji. A najciekawsze jest to, że rewelacyjnie gra już iDSD LE nano w full opcji, czyli z iDefender i iPower za tysiąc złotych. Cała wieża ifi jest lepsza, ale samo nano to już jest bardzo dużo. Tu wchodzi w grę jeszcze inna, szeroka kwestia dźwięku gorszego jakościowo a lepszego do słuchania, której będę musiał poświęcić kiedyś osobny artykuł. Dużo jest takich dźwięków „lepszych a gorszych” i „gorszych a lepszych”. Na przykład Ultrasone Edition 10 są od Ultrasone Signature Pro technicznie lepsze, a do słuchania gorsze.

          1. Andrzej pisze:

            Moim zdaniem poprostu „stara” ieza micro ifi miala wiecej sensu.
            Ladnie to na iRacku wygladalo cale srebrne i kosztowalo 5-6tys. za kompletny system z okablowaniem i stolikiem. I to byla bardzo ciekawa propozycja.
            Nie mowie, ze nowa wieza nie jest ciekawa.
            Ale nowa kosztuje blizej 10tys. niz 5tys i wyglada ,wedlug mnie, sporo gorzej niz starsza wersja. Przy okazji w zwiazku z wyzszym progiem cenowym dochodzi takiej wiezy wiecej konkurentow.
            Kompletnie nie rozumiem polityki wygladu ifi, z estetycznej wiezy zrobili kilka odcieni/kolorow. Dla mnie odpada z samego wygladu.
            Fakt, ze jest modulowa i mozna dokupywac powoli.

          2. PIotr Ryka pisze:

            Czerń ze srebrem źle nie wygląda, a ceny to zawsze problem.

          3. Marcin pisze:

            No dobrze, a czy całą tą mikrowierze iFi można porównać do innego produktu iFi – Retro Stereo? Mam na myśli same odsłuchy na słuchawkach.

        2. PIotr Ryka pisze:

          Można. Wieża przy dobrym okablowaniu wypada lepiej.

          1. Michał pisze:

            Jeśli położymy nowe czarne iDSD na górze albo dole to nie musimy się martwić o symetrię kolorów.

            W przypadku posiadania wszystkich tych urządzeń, nie musimy, też koniecznie używać dedykowanej półki. W małej odległości, położyć obok siebie, stopniowo od jasnego iCana, przez ciemniejszy iTube2 po ciemny iDSD, a iUSB 3.0 gdzieś z tyłu, okraszyć ładnymi/dobrymi kablami, położyć na stopach antywibracyjnych i nie widzę już problemu estetyki, wręcz odwrotnie. A propo kabli to czy wszystko z lepszymi nie gra lepiej?

            Dochodzi jeszcze to że przy zakupie wszystkiego z iFi nie trzeba się martwić o synergię, bo wypadałoby jednak by iFi z iFi się zgrywało. Ktoś kto nie chce tracić czasu na słuchanie, jakiego przetwornika z jakim wzmacniaczem i czym tam jeszcze, by za podobne pieniądze lepiej grało niż iFi, na tym korzysta.

            I jedne co z iFi zawsze się opłaca to ich akcesoria i USB.

  6. emero pisze:

    Witam, Panie Piotrze czy jeśli już ma się słuchawkowy wzmacniacz lampowy (Feliks Audio Elise) to dodawanie do toru bufora lampowego opisywanego w tej recenzji ma jakiś sens?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Nie, to nie ma sensu. Ewentualnie jedynie z uwagi na procesory 3D i XBass. Ale to by trzeba najpierw sprawdzić odsłuchowo, bo urządzenia lampowe nie wszystkie się tolerują. Zachodzi obawa, że będzie gorzej a nie lepiej.

  7. Andrzej pisze:

    Aktualnie slucham muzyki z komputera stacjonarnego, przez iDSD micro i lcd-x.
    Zakladajac rozbudowe systemu do wiezy ifi (iDSD tylko w roli DAC)jakie jest najlepsze zrodlo plikow cyfrowych? Cala wieze ifi chcialbym odunac od kompa, postawic na innej szafce.

    Robil Pan moze jakies porownania transportow cyfrowych?

    Zostac przy stacjonarnym kompie i poprsotu kupic dluzszy kabel usb (okolo 3-4m)?

    Moze pojsc w strone odtwarzacza strumieniowego? Wtedy chyba nie mialoby sensu iUSB3.

    Kupic jakis tani netbook i postawic kolo wiezy?

    1. Michał pisze:

      Kategorycznie do 5 metrów kable usb działają bez zarzutu, ale w tej materii krócej to zawsze lepiej. Możesz zawsze iUSB położyć osobno w połowie drogi między komputerem a resztą wierzy. Jeszcze jednym świetnym rozwiązaniem może być zakupienie iLink i rzucić usb na rzecz SPDIF.

  8. PIotr Ryka pisze:

    Długiego kabla USB bym nie ryzykował. Raczej kupić dopasowanego do odczytu muzyki laptopa. Zdaje się są takie.

    1. AAAFNRAA pisze:

      Albo Mac Mini + Audirvana Plus do tego A+ Remote jako sterowanie (przydałby się tylko iPhone lub iPad a jak nie to standard: klawiatura i monitor) -> wieża ifi i dobrze gra, i ładnie wygląda, i niewiele miejsca zajmie (wersja z iPhone). Taniej chyba wyjdzie MacBook…

  9. Borys pisze:

    Panie Piotrze miałem oczywiście na myśli komentując o „dzyndzlu” facebook’a wystającym i przykrywającym część strony lekturęw wersji mobilnej.

    Życzę dobrego weekendu,
    Borys.

  10. Andrzej pisze:

    Witam serdecznie Panie Piotrze,
    Co wnosi iFi iCan SE w torze pomiędzy iFi iDSD BL a iTube2?
    Czy jest w odsłuchi duża róznica pomiędzy iCan a iCan SE?
    Pozdrawiam

    1. PIotr Ryka pisze:

      Dużej różnicy między iCan a iCan SE nie ma, ale jest. Oba od wzmacniacza w iDSD BL grają bardziej analogowo, a iTube to oczywiście jeszcze wydatnie wzmacnia.

  11. Leszek pisze:

    Piotrze, interesuje mnie czy zestawienie iDSD Micro BL podłączone do streamera plus ewentualnie poprzez iTube2 do wzmacniacza lampowego i puszczone na kolumny ma sens?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Ma, jak najbardziej.

  12. Leszek pisze:

    A można prosić o opinię na temat różnic w brzmieniu iTube i iTube2?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Osobiście nie porównywałem, ale wg Karola iTube2 jest lepszy – bardziej go słychać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy