Recenzja: iFi Audio iDSD BL

Co słychać?

W nowym iDSD zastosowano również nowe rewizje technologi 3D Holographic oraz XBass, teraz z dopiskiem "+".

W nowym iDSD zastosowano również nowe rewizje technologi 3D Holographic oraz XBass, teraz z dopiskiem „+”.

   Wiem, to jest nużące, ale zacząć muszę od uwag. Od tego, że z iSilencerem jest lepiej, bo czyściej i wyraźniej. A zatem te dwieście złotych na niego to nie zmarnowany pieniądz i szczerze mówiąc mocno by mnie swędziało, gdybym mając iDSD BL go nie miał.

Druga sprawa jest bardziej bolesna, ponieważ kosztuje więcej. Kabel USB z kompletu w iDSD jest wprawdzie całkiem porządny, na oko dużo lepszy od zwykłej tandety, niemniej po wpięciu go w prawe gniazdo modułu iUSB3.0 sygnał dostał ożywczej energii i dziać się zaczęło więcej. W przypadku iDSD BL było to bardziej słychać niż u iDSD LE, więc w jakiejś perspektywie ten moduł też mieć powinniśmy. Świata nam nie wywróci, bez niego już jest dobrze, ale jak go zacząłem używać, to już przestać nie chciałem.

Kolejna sprawa to przełączniki na froncie, owe świetnie już znane XBass+® i 3D+®. Znów, tak samo jak u iDSD LE, było słychać, że działanie ich poprawiono, a zwłaszcza tego drugiego. Prawie wszystkie słuchawki, a wypróbowałem wiele, grały z jego użyciem ciekawiej, choć może nie do końca poprawnie. Purysta mógłby się żachnąć, że to akceleracja sopranowa, choć wykonana ze znawstwem i wysoką kulturą. Lecz co nam po purystach, my chcemy mieć radochę. Nie to dobre co dobre, a co się komu podoba. A mnie bardziej się podobało i Karolowi też z użyciem 3D+. Muzyka staje się z nim żywsza, bardziej migotliwa, misterna, a także bardziej szczegółowa i z mocniej odczuwaną, przyjemnie chropawą teksturą. Co szczególnie istotne – tak to zostało zrobione, że nie robi się jednocześnie jasno, pikantnie ani męcząco. Słucha się bardzo przyjemnie, a przy powrocie do stanu sprzed aktywacji muzyka wydaje się przyklapnięta, cokolwiek apatyczna. Cięższa wprawdzie ale od tego ospała, z przygaszonym na dodatek światłem, bez życia. Dwa jednak były od tego odstępstwa – mocniejsze i nieco słabsze. To słabsze to Sennheiser HD 800S, które bez akceleracji przestrzennej już grały na dużej scenie pełnym i żywym dźwiękiem o wysokiej kulturze, tak więc ich granie bez 3D+ wolałem.

Na tylnym panelu bez zmian - gniazdo USB typu A, wyjście RAC oraz kombinowane wejście wyjście coaxial/optic.

Na tylnym panelu bez zmian – gniazdo USB typu A, wyjście RCA oraz kombinowane wejście-wyjście coaxial/optic.

Drugi przypadek tyczył AudioQuest NightHawk. (Za tą ich nazwę o czterech dużych literach powinienem od producenta dostać premię). Po raz kolejny przytrafiło mi się, że z szerokiej palety drogich i bardzo drogich słuchawek te pasowały mi najbardziej i właśnie raczej bez 3D+. Z kablem Tonalium tanie nie są, wychodzi pięć i pół tysiąca, ale mają szczególną śpiewność złączoną z masywnością i całościową mocą, które kiedy trafią na odpowiednie źródło wyjątkowo mi odpowiadają. Tak, owszem, są zawiesiste jak gulasz. To nie wody Zatoki Adeńskiej, gdzie woda jest ponoć najczystsza na świecie – taką mają z tych bardziej zwykłych Fostex TH900, a z tych bardziej niezwykłych Stax SR-009. U NightHawk to bardziej biologiczna zupa, gdzie każdy cal sześcienny okazuje się żywą substancją. Nie krystaliczną czystością wypełnioną migotliwym sopranowym planktonem, tylko jak cytoplazma w komórce – czymś żyjącym a gęstym. To coś przy nie pasującym torze staje się jawną przeszkodą, jak mgła utrudnia widzenie. Ale przy pasującym utrudnienie zamienia się w radość. Obrazowanie staje się czyste, a życie muzyki intensywniejsze niż u tych bardziej transparentnych. I właśnie z iDSD BL radość się pojawiała, przy czym ze słabszymi plikami użycie 3D+ miało uzasadnienie, a z tymi dobrej jakości już nie. Stanowczo nie.

Odnośnie akceleracji XBass+ sprawa nie była aż tak szeroko zakrojona, to znaczy jej użycie podobało mi się rzadziej. Dla NightHawk było niejednokrotnie wręcz jawnym zniekształceniem, a u Fostex TH900 czymś nie za bardzo słyszalnym, choć na obfitych w bas utworach przeciwnie i przesadnie. Natomiast u pozostałych było to przeważnie niezłe podkręcenie, ale trochę niejednoznaczne w odbiorze. Stojące na samej granicy – podkręcać jeszcze bardziej, czy już nie, to przesada. Nie miałem wyrobionego zdania, w obu stanach słuchało się dobrze. Stąd wniosek, że w iDSD BL działanie obu procesorów okazuje się jeszcze lepsze niż w iDSD LE.

Co ciekawe, sama obsługa jest uproszczona. Skobelki są dwu a nie trzypozycyjne, jak to ma miejsce w iCAN. Stany są tylko dwa – włączony-wyłączony – nie ma słabszego działania. I to się dobrze sprawdzało, choć można woleć bardziej złożoną zabawę z trzema ustawieniami.

Na spodzie mamy kokłądny opis zastosowanych tecgnologi oraz możliwych do przełączenia opcji.

Na spodzie mamy opis zastosowanych technologii oraz możliwych opcji.

Odnośnie zmiany polaryzacji, to nie zauważyłem różnicy, a odnośnie filtracji, to najbardziej odpowiadała mi najspokojniejsza pozycja »Standard«. Czarne dzieciątko iFi bez podkręcania na Bit-perfect jest wystarczająco aktywne, toteż odrobina spokoju się słuchaczowi należy.

I jeszcze o mocy wzmacniacza. Dla dużych słuchawek wokółusznych o średniej i małej skuteczności tryb Turbo jest najlepszy. Beyerdynamic T1, Sennheiser HD 800 czy Crosszone i MrSpeakers ożywały pod jego wpływem, tak więc ma dobre działanie.

 

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

26 komentarzy w “Recenzja: iFi Audio iDSD BL

  1. BG pisze:

    Warto zatem dopłacić 150zł do nowinki względem pierwszego iDSD, prawda?
    Zastanawiam się jak sobie poradzi z Hifiman’ami He400i albo Audeze El8 lub MrSpeakers Aeon, jako że planuję zakup jednego z tych modeli i myślę nad idsd bl jako napędem dla niego.

  2. PIotr Ryka pisze:

    Tak, podczas testu całej wieży sprawdziłem i nowy BL jest lepszy od poprzedniej wersji przetwornika – dokładniej obrazujący.

  3. Miltoniusz pisze:

    Wersja srebrna w zestawie z iPhonem nie jest zła ale i tak znacznie lepsze brzmienie zapewnia sam wzmacniacz słuchawkowy Alo Audio Continental v3 napędzany z dziurki słuchawkowej. Ciekawe, co Pan Panie Piotrze o tym sądzi.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Continental już wypadł z produkcji, a szkoda, bo był wyjątkowy. Z drugiej strony przenośne lampy to nieco ekstrawagancki pomysł. iPhone to nie moja specjalność. Karol ma i woli słuchać z Sony Xperia. Sam porównania tych smartwonów jeszcze nie robiłem.

      1. Marecki pisze:

        A tu taka niespodzianka https://www.aloaudio.com/shop/continental-v5/

        Najwidoczniej Alo wróciło po rozum do głowy.

      2. Marecki pisze:

        I jeszcze takie cóś https://www.aloaudio.com/shop/continental-dual-mono/

        Jadą z lampami po całości : )

    2. Wiceprezes pisze:

      Dobre granie Appla skończyło się od modelu 5, gdzie świetnego DAC’a Wolfsona zastąpiono Cyrrusem. I zrobiła się straszna bieda. Niestety, 6S którego teraz posiadam z wyjścia słuchawkowego gra bardzo nijako, bez werwy, sceny, separacji. Taka buła 😉

      Natomiast jako źródło cyfrowe z Tidalem (poprzez camera adapter i iSilencer3.0) dla iDSD i TH-610 radzi sobie świetnie. Pisząc ten komentarz słucham tego zestawienia i jestem szczerze ukontentowany :)

      1. Miltoniusz pisze:

        Rozumiem, że model 5 to już jest ten zły, czy tak?
        Ja właśnie gram z iphone 6s który w szybkim porównaniu zabrzmiał lepiej niż wersja 6 (wyjście słuchawkowe prosto na słuchawki) a z Alo Continental v3 brzmi jak na mój gust lepiej niż ten sam iphone 6s po wyjściu cyfrowym na srebrnego ifi micro iDSD. Pewnie zależy od słuchawek – używam HD800. Alo Audio daje więcej barwy, potęgi, naturalności. No ale ponoć HD800 nie zgrywają się najlepiej z micro iDSD. Aha, niedawno kupiłem playera Sony NW-A35 za jakieś chyba 800 zł. Porównań nie robiłem ale nie odniosłem wrażenia aby grał lepiej niż iphone 6s. A kupiłem tego Sony aby mieć przenośne radio bo cholera w iphonie ani w lepszych DAPach nie ma.

  4. Paweł pisze:

    Panie Piotrze, czy jest możliwe porównanie jakości brzmienia tego sprzętu do przenośnego Ak kann, czy AK 380? ☺

  5. PIotr Ryka pisze:

    KANN ma brzmienie podobne, AK380 jest bardziej analogowy.

  6. Andrzej pisze:

    Panie Piotrze,
    jeżeli ma Pan jeszcze BL i iDefendera to proszę wpiąc go z zasilaczem iPower pomiędzy laptop a BL.
    Co Pan o sądzi o tym dźwięku? W środku podobno jest już iDefender, to dlaczego z tym dodatkowym brzmienie jeszcze bardziej się ożywia i klaruje?
    Jaki docelowy zestaw produltów iFi w komplecie z BL Pan by polecił?

    Pozdrawiam serdecznie :)

    1. PIotr Ryka pisze:

      W recenzji wyjaśniałem, że iDefender w iDSD BL może przejawić pełną moc jedynie w transferze optycznym z trybem bateryjnym. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że iDefender z iPower poprawiają jego brzmienie w transferze USB. Sam tego nie miałem okazji sprawdzić, bo iDefendera i iPower pisząc recenzję nie miałem, a teraz nie mam także iDSD BL. Ale może się jeszcze trafi okazja. W każdym razie to dobrze, że tym razem praktyka potwierdziła teorię, bo nieczęsto się to przytrafia.

      1. Andrzej pisze:

        A jaki docelowy zestaw produltów iFi w komplecie z BL Pan by polecił? Czy jest Pana zdaniem coś podobnego w podobnej cenie, formacie co mogłoby konkurować z iFi w możliwie najlepszej konfiguracji?

        1. PIotr Ryka pisze:

          Optymalny mały zestaw od ifi to iDSD BL + iTube2 + iCan SE + iDefender + i Silencer i albo kabel optyczny, o ile mamy optyczne źródło (na przykład płytę główną w PC), albo USB Gemini z iDSD3.0. Alternatywa to jakiś dobry a niedrogi przetwornik (może być ten sam iDSD BL) i wzmacniacz lampowy PhaSt. Nie porównywałem, ale to i to na pewno gra świetnie. PhaSt sam też robi przetwornik, ale go nie słuchałem.

          1. Andrzej pisze:

            „albo USB Gemini z iDSD3.0.”

            oczywiscie chodzi pewnie o iUSB3.0

          2. PIotr Ryka pisze:

            Tak, oczywiście.

  7. Michał pisze:

    Mam na głowie kilka kontrowersji odnośnie tej recenzji. Skąd wzięła się informacja o niby wbudowanym w iDSD BL iDefenderze? Z tego co mi wiadomo jedyną technologią zaaplikowaną przez wifi na wejściu jest iPurifier, sprzedawany również osobno stąd zbędny. Operuje on właśnie w domenie USB. Dalej mamy tryb bateryjny, wydaje mi się że można go używać razem z USB jest to nawet opisane w instrukcji.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Wzięła się prosto ze strony producenta. Obecnie informacja o wbudowanym iDefenderze zniknęła, ale to nie jest moja wina. Jeżeli ifi ma bałagan w głowach, sprzęcie albo na stronie, to może niech się weźmie do roboty i sobie wszędzie posprząta, bo recenzenci za niego tego nie zrobią.

      1. Michał pisze:

        Rzeczywiście ostatnio nieźle mieszają. Chciałem tylko pozbyć się nieścisłości by nikt nie był wprowadzony w błąd.

        1. PIotr Ryka pisze:

          Zapewne doszli do wniosku, że skoro jest już zewnętrzny iDefender, to lepiej na nim zarabiać. I po cichutku z iDSD BL go wyciągnęli. Albo też jest tam nadal, ale już się tym nie chwalą.

  8. Marecki pisze:

    Jaja : D

  9. Witold pisze:

    Szanowny Panie Redaktorze
    Posiadam słuchawki AQ Nighthawk wraz z AQ Dragonfly RED. Z ciekawości, na podstawie recencji wszedłem w posiadania Chord MOJO. Konfrontacja AQ Dragon z MOJO na słuchawkach NightHawk wypadła na korzyść Smoka -(proporcje 60/40). Ujmę to tak, RED lepiej zgrywa się z NH z uwagi na rozjasnienie i gradacje głebokości połozenia instrumentów IMHO. Pytanie….
    Jak Pan uważa czy IFI idsd wersja Black „przebije” RED tj. czy mozna uznać że to synergiczne połaczenie, skoro wg. mnie Chord – NIE ? Prosze o opinię

    1. PIotr Ryka pisze:

      Stawiam na iDSD BL. Chorda Mojo, tak nawiasem, nie znam. Słuchałem kiedyś chwileczkę, ale nie recenzowałem. Natomiast Hugo to inna sprawa.

    2. MirekM pisze:

      Do zestawu AQ Nighthawk, Dragonfly RED poleciłbym iFi Defendera. Defender wnosi, czy to z Androida, czy bezpośrednio z dysku w zestawie stacjonarnym. Do tego mam jeszcze Jitterbug. Korci mnie jeszcze tylko konfrontacja i podmiana Jitterbuga na iSilencera 3.0.

  10. Maciej Chiżyński pisze:

    Mam pytanie – jak iFi Audio iDSD BL buduje scenę? Zależałoby mi na wzmacniaczu słuchawkowym, który oferuje superprecyzję, czyli np. flet w orkiestrze jest punktowy i się nie rozlewa, a jednocześnie smyczki są nasączone „analogią” brzmienia i nie są wyprane „cyfrowo”.

    1. PIotr Ryka pisze:

      To są raczej wysokie, precyzyjnie określone wymagania. iDSD BL dobrze buduje scenę, ale czy łączy punktowość z nasyceniem wystarczająco, tego nie mogę zagwarantować. Konieczny odsłuch własny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy