Recenzja: Hegel H360

Podsumowanie

xxx

Wyświetlacz świecący na niebiesko można odczytać z daleka. Można go także zgasić.

   Pozwolę sobie bez większych wahań napisać, że jak na żądaną cenę i przy takiej a nie innej mocy, jest Hegel H360 udanym urządzeniem. Nie wiem czy najudańszym za te pieniądze, ale na pewno udanym. Żadne to zaskoczenie, chociaż może troszeczkę, bo z dwóch wcześniej testowanych wzmacniaczy Hegla bardziej podobał mi się słabszy. Zachowanie całej jakości przy tak dużym wzmocnieniu, zwłaszcza w konstrukcji zintegrowanej, to nie jest łatwa sprawa, co oferta rynkowa z miejsca nam uświadamia. A w H360 to się udało, pod niektórymi względami nawet szczególnie. To plasowanie dźwięków w przestrzeni, lampowa w tranzystorowym wzmacniaczu sygnatura w połączeniu z tradycyjnymi atutami konstrukcji tranzystorowej, zdolność w efekcie pobudzania emocji zarówno od strony czysto estetycznego oglądu brzmienia, jak i zawartych w muzyce uczuć – to wszystko składa się na wybitną całość, zasługującą na wyróżnienie. Oczywiście, że da się jeszcze lepiej, ale to zajmie więcej miejsca i zeżre dużo więcej pieniędzy. Szczerze mówiąc nie widzę większego sensu wydawania osiemdziesięciu przeszło tysięcy na Gryphona Diablo (poza jedynie większą mocą), gdy za dwadzieścia parę jest ten Hegel. Kto wie nawet, czy nie jest on brzmieniowo ciekawszy. Sam powinienem to wiedzieć, ale odsłuchy obu odbyły się przy innych źródłach i w sporym odstępie czasu. Diablo daje może nieco większy wybór stylistyki brzmienia – może być bardziej tranzystorowy lub bardziej lampowy – ale czy optimum ma lepsze, to bym się zastanawiał i głowy na pewno za to nie dam, Accuphase DP-950, obsługujący Hegla, to wprawdzie lepsze źródło niż DP-700 dający sygnał Diablo, lecz mimo to w żadnym razie bym się nie zakładał.

Odłóżmy jednak na bok sprawy nierozstrzygnięte. Tak czy inaczej jest najmocniejszy z Hegli zintegrowanych okazją, zwłaszcza że żadne kolumny mu się nie oprą. Mocy dla każdych ma dosyć i jakości podobnie. Toteż jeżeli ktoś ma średnio lub nisko skuteczne, a nie chce topić fortuny we wzmacniaczu – i w ogóle chciałby mieć święty spokój za rozsądne jeszcze pieniądze – to ten Hegel będzie akurat. Odpada kosztowna zabawa z lampami i mocne ich latem grzanie, z głowy są niedostatki mocy i typowe tranzystorowe przywary. Brzmienie ma smak i powab, dostarcza wszystkich podstawowych przymiotów decydujących o klimacie i klasie. Gdy spojrzeć na okładkę instrukcji, z tymi norweskimi sosnami, to poetyka tego pejzażu dobrze okaże się pasować do treści muzycznej przedmiotu. Ta też jest klimatyczna, nieobojętna uczuciowo i wstawiająca złożone struktury w przestrzeń z wyraźną perspektywą. Też trochę tajemniczą, poetycko wielowarstwową i odchodzącą w romantyczną dal, a jednocześnie wyraźnie obrazującą i określającą relacje odległości.

 

W punktach:

Zalety

  • Układ Sound Engine, przydający parametrów lampowych i charakterystycznych dla klasy A wzmacniaczowi tranzystorowemu.
  • W efekcie muzykalność, ciepło i humanizm zmieszane z dynamiką, szybkością i szczegółowością.
  • Trójwymiarowość i głębia brzmienia.
  • Jego wysoki stopień zindywidualizowania.
  • Słodycz głosów.
  • Siodła melodyki.
  • Nuta tajemniczości.
  • Lekkie, poprawiające klimat przyciemnienie.
  • Dobre czucie przestrzeni z wysokiej klasy zewnętrznym przetwornikiem.
  • Piękne plasowanie się w tej przestrzeni dźwięków.
  • Głęboka scena.
  • Wyraźne obrazowanie.
  • Transparentne medium.
  • Prawidłowe dociążenie.
  • Wyraźna perspektywa.
  • Prawidłowo na wysokości oczu.
  • Rewelacyjna stereofonia.
  • Mocny, zróżnicowany i w razie potrzeby potężny bas.
  • Dynamika.
  • Drajw.
  • Zapas mocy.
  • Mimo wysokiej mocy żadnych hałasów własnych.
  • Pełna regulacja z pilota.
  • Wbudowany przetwornik i komplet wejść cyfrowych.
  • Obsługa dźwięku wielokanałowego.
  • XLR i RCA.
  • Krokowy potencjometr regulowany z pilota. (Rzadkość.)
  • Ściemniany i wygaszany wyświetlacz.
  • Skuteczna izolacja antywibracyjna, dzięki elastomerowym nóżkom.
  • Prosty a jednocześnie przyjazny słuchaniu i nowoczesny design.
  • Napędzi każde kolumny.
  • Dobry stosunek jakości do ceny.
  • Brak konkurencji.
  • Znany, ceniony producent.
  • Polski dystrybutor.

 

 

Wady i zastrzeżenia

  • Gdyby soprany były bardziej trójwymiarowe, byłoby jeszcze piękniej.
  • Pilot mógłby być lżejszy i poręczniejszy.
  • Najnowsze wzmacniacze Hegla mają już wyświetlacze OLED, a ten jeszcze nie ma.

 

Dane techniczne Hegel H360:

  • Wzmacniacz tranzystorowy z układem Sound Engine.
  • Moc wyjściowa: 250W/8Ω: 420W/4Ω.
  • Pasmo przenoszenia: 5 Hz – 180 kHz.
  • Współczynnik tłumienia: >4000.
  • Wejścia analogowe: 1 x RCA; 1 x XLR; 1 x Home Cinema.
  • Wejścia cyfrowe: 1 x coaxial, 3 x optical, 1 x USB, 1 x Ethernet (RJ45).
  • Wyjścia analogowe 1 x RCA (stałe); 1 x RCA (regulowane).
  • Wyjścia cyfrowe:  1 x coaxial.
  • Przesłuch międzykanałowy: 100 dB.
  • S/N: >100 dB.
  • Wymiary: 430 x 380 x 150 mm.
  • Waga: 20,5 kg.
  • Cena: 24490 PLN

Sprzęt do testu dostarczyła firma: Camax

System:

  • Źródło: Accuphase SACD DP-950/DC-950.
  • Wzmacniacz z wbudowanym przetwornikiem: Hegel H360.
  • Kolumny głośnikowe: Audioform Adventure 304.
  • Interkonekty: Crystal Cable Absolute Dream RCA, Tellurium Q Black Diamond XLR.
  • Kable głośnikowe: Acoustic Zen Absolute.
  • Kable zasilające: Acoustic Zen Gargantua II, Harmonix X-DC350M2R, Audio Illuminati Power Reference One.
  • Listwa: Power Base High End.
  • Stolik: Rogoz Audio 6RP2/BBS.
  • Podkładki pod kable: Acoustic Revive RCI-3H, Rogoz Audio 3T1/BBS.
  • Podkładki pod sprzęt: Acoustic Revive RIQ-5010.
Pokaż cały artykuł na 1 stronie

18 komentarzy w “Recenzja: Hegel H360

  1. Tomasz pisze:

    Szanowny Panie Redaktorze!

    Recenzja znów trafiona w samo sedno, mam podobne odczucia oparte na bliskiej znajomości z H360. Urządzenie nie zawodzi na żadnym repertuarze. W najdroższej integrze Hegla może fascynować fakt, że H360 to wzmacniacz, w którym do tradycyjnych walorów urządzeń tej firmy typu: szybkość, czystość, przejrzystość, moc, dynamika, rozciągnięcie basu, dodano odpowiednią porcję miękkości, ciepłej barwy, plastyczności. W ubiegłych latach zdarzało się, że Hegel w źle dobranych zestawach grywał zbyt dobitnie, twardo, monochromatycznie; tu pojawia się wyraźnie większe nasycenie barw. Siła i szybkość jest wyłącznie funkcją emocji nagrania a nie pokazem, ile można wycisnąć z końcówki mocy. Firma nie poszła na łatwiznę ogłuszania słuchacza setkami watów. Polecam połączenie symetryczne XLR. Za gniazdami nie ma desymetryzatora, ale i na gniazdach RCA usłyszymy wszystko. Wygląda na to, że Bent Holter zmienił strojenie swoich urządzeń w kierunku dźwięku cieplejszego. Ma to przełożenie na stereofonię. Jak słusznie Pan zauważył, głębi towarzyszy plastyczność. Scena to obiekty mające swoją zróżnicowaną objętość. Pozwolę sobie zgłosić małe votum separatum odnośnie do poglądu o braku „pełnej trójwymiarowości wysokich tonów” (no chyba, że w porównaniu do wzmacniaczy lampowych single-ended, zawsze można lepiej), ale może to kwestia innej konfiguracji sprzętowej niż u mnie. Brakuje w H360 czego innego: gniazda słuchawkowego. Tak czy siak, H360 jest wyjątkowo kompetentnym zawodnikiem, który spokojnie może konkurować z droższymi modelami i którego dźwięk może zaskoczyć tak fanów marki, jak i tych, dla których dotąd było za twardo i za sucho. Tym razem wino ma i szybkość uderzenia do głowy i bogaty bukiet smakowy, tyle, że tanio nie jest…

    Z poważaniem

    1. Piotr Ryka pisze:

      Faktycznie, wzmacniacz słuchawkowy by nie zaszkodził. Zwłaszcza że ten umieszczony w przetworniku jest całkiem udany.

  2. AAAFNRAA pisze:

    Cytat: „Powiem szczerze: gdy puszczam tych kilka testowych do oceny basu utworów, dzięki którym zapada wyrok: jest grzmot, czy go nie ma – zawsze się z góry martwię. (…) No więc Hegel H360 przy odpowiednich kolumnach nie kręci tylko w nosie i samego kurzu nie wzbija. Tak samo jak na przykład słuchawki Fostex TH900, potrafi brzmienie przetoczyć łoskotem i to jest inny wymiar słuchania. Od razu się słuchaczowi głowa podnosi do góry i uśmiech zjawia na twarzy: – Noo! Ten to umie!”

    Można prosić o przykład tych kilku testowych utworów? Akurat chwilę przed lekturą recenzji słuchałem Tsuyoshi Yamamoto „What a Wonderful World” (Hiroshi Kagawa na kontrabasie) na TH900 i uśmiech się pojawił… było dosłownie jak Pan to napisał „Noo! Ten to umie!” Kontrabas schodzi do piekieł :)

    1. Piotr Ryka pisze:

      Do testowania basu można użyć płyty pokazowej Ushera, płyty pokazowej Chesky Records – gdzie niskie częstotliwości są po kolei próbkowane – „1492” i „EL Greco” Vangelisa, ścieżki filmowej z „Wszystkich poranków świata” Savalla, dowolnego jazzowego kontrabasu, obowiązkowo jakichś dobrze nagranych organów (na płycie dr Chesky’ego też są), legendarny „Moby Dick” Led Zeppelin zobrazuje perkusję. W sumie nie jest ważne dokładnie co, ale dokładnie jak :)

      1. AAAFNRAA pisze:

        Dziękuję za odpowiedź. Płytę testową Ushera gdzieś mam, muszę jej poszukać.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Tam utwór nr 9 to bębny taiko. Pouczające. W paru miejscach też wiolonczela, perkusja.

  3. PK pisze:

    Redaktorze, recenzenckie pytanie mam:

    A w jaki sposób przyciemnić wyświetlacz? Bo wygaszać wiem jak.

    Dziękuje za odpowiedz.

    1. Wiceprezes pisze:

      W naszym egzemplarzu recenzenckim faktycznie można jedynie włączyć i wyłączyć wyświetlacz, choć zapewniono nas, iż istnieje możliwość przygaszenia. Profilaktycznie wprowadziliśmy poprawkę do recenzji.

    2. Piotr Ryka pisze:

      Ściśle biorąc – bo to wygląda już na kabaret – egzemplarz testowy przyjechał z omyłkowo dołączonym pilotem od CD, mającym o jeden mniej rząd klawiszy funkcyjnych. Zapytałem więc dystrybutora, czy można ten ostro świecący wyświetlacz wygasić lub ściemnić – i padła odpowiedź, że można wygaszać i ściemniać trzystopniowo. No więc tak napisałem.

      1. PK pisze:

        Heh, dystrybutor zna się na rzeczy… dziękuje za odpowiedź.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Prosta nauka – nie wierzyć nikomu na słowo. Dlatego zawsze odsłuchiwać samemu przed zakupem.

  4. PawelS pisze:

    Fajny sprzęt ale po roku przesiadłem się na norma revo ipa 140. Nie namawiam bo w tej klasie to też kwestia preferencji. Warto podawać do czego i jak podłączony np. jakie kable. Moje wrażenia ppdobne choć nie mam tak zacnego źródła.
    Pozdrawiam

  5. Patryk pisze:

    „To rzeczywiście tak działa – wzbogaca paletę i nasyca barwy, przydaje ciepła i muzykalności. We wzmacniaczu H80 działało i nie ma powodu podejrzewać, że nie będzie tutaj.”
    Przez 6 miesiecy uzytkowalem H80 a nastepnie 6 miesiecy H200, sluchalem takze H100 i H300. Wszystkie te wzmacniacze sluchalem i uzytkowalem z przeroznymi kolumnami i nigdy w zyciu nie przyrownalbym Hegla do klasy A czy wzmacniaczy lampowych. Tam nie ma odrobiny ciepla. Dzwiek jest plaski jak deska, H80 to juz najwiekszy suchotnik. Te wzmacniacze nie sa w ogole ani muzykalne ani angazujace. Nadaja sie jedynie do efekciarskich kolumn typu Dali. Takie moje po prostu subiektywne odczucia po wielu probach podchodzenia do Hegla.

    1. Piotr Ryka pisze:

      No to jesteśmy w konflikcie zasadniczym opinii. Z jakim to straszne granie Hegli się odbywało źródłem i czemu, w obliczu takiej nędzy, trwało aż rok?

      1. Patryk pisze:

        Odtwarzacz CD i DAC takze Hegla, CDP2A mk2 + HD20.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Z tego by wynikało, że ten odtwarzacz Hegla jest beznadziejny. Bo H80 i H360 to na pewno bardzo dobre wzmacniacze. Wystarczy dobry odtwarzacz okablowanie i kolumny, a to jest zawsze konieczne.

  6. Tomasz pisze:

    O tym samym sobie pomyślałem. Szanowny Czytelnik męczył się z kolejnymi wzmacniaczami Hegla ponad rok, bo policzmy: 6 miesięcy męki z H80 + miesięcy męki z H200 = 12 miesięcy a do tego jeszcze bliżej nieokreślona czasowo męka z H100 i H300. Gdy uwierają mnie buty, po prostu je zmieniam natychmiast a nie czekam ponad rok aż się dopasują do stóp, bo potem mogę mieć już tylko interwencję ortopedy. Opowieści o dźwięku „płaskim jak deska” wywołują jedynie mój uśmiech, bo już wiem, że albo ktoś nie umie łączyć urządzeń ze sobą (względnie ma konsekwentnie pecha) albo ich dźwięk zna jedynie z przekazów grupy inicjatywnej z pewnego portalu na literę „A”, albo też od jednego z dystrybutorów, który lubił Hegla do czasu, gdy chciał go sprzedawać a gdy okazało się, że nie dostanie na to zgody, zaczął głosić, że lepiej od Hegla gra jego pewna flagowa marka. Sygnaturą dźwiękową Hegla zawsze była i jest znakomita dynamika oraz mocny, głęboki, mięsisty bas. Żeby zepsuć to ostatnie trzeba naprawdę się postarać, ale jak widać, czasem starania bywają nagrodzone. Odnośnie do lampowego dźwięku to też się uśmiecham, bo wystarczy posłuchać wyjątkowo dynamicznych i rozdzielczych produktów Ayona i Octave, by zrozumieć, co to jest prawdziwa, dobra lampa i czym się różni od zamulającej i złej lampy, dostarczającej owe „ciepełko”. Lampa czy tranzystor są jedynie ŚRODKIEM a nie CELEM. Wzmacniacz ma grać wiernie a nie ciepło czy zimno.

  7. Stały Czytelnik pisze:

    P Piotrze baaardzo rzeczowa recenzja, napisana lekką ręką ale rzetelnie..

    Szukam odpowiedniego towarzystwa dla H360 i AP Tempo 25.
    Będę wdzięczny za sugestie dotyczące transportu i daca może audiobyte (nie upieram sie przy Hegelu) oraz okablowania wszelakiego.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy