Recenzja: Hegel H360

Technika i co z niej wynika

xxx

Jak Hegel, to Hegel.

   Jak przystało na największego z oferty, wzmacniacz jest duży i ciężki. Waży 20,5 kg, a szerokości ma klasyczne 43 cm. Prawie identyczną w kwadrat głębokość 38 i wysokości 15 cm. Stoi w rezultacie na czterech a nie trzech łapach, mimo że Hegel w lżejszych przypadkach zwykł stawiać na pewniej chwytające podłoże trzy. Łapy są elastomerowe, plastyczne, dobrze tłumiące i przylegające; a czy krążki Acoustic Revive, tak dobrze się sprawdzające pod urządzeniami lampowymi, tu także się przydadzą, to trzeba będzie sprawdzić.

Estetyka jest i tym razem dla norweskiego Hegla klasyczna. (Niemiecki też na polu estetyki nie próżnował i napisał własną, trzytomową Estetykę). Obudowa z matowo lakierowanej na jednolitą czerń blachy może się wydać w pierwszej chwili siermiężna, ale słucha się z tak wyglądającego klocka pierwszorzędnie. Żadne połyski nie zakłócają odbioru, a łukowate uwypuklenie panelu przedniego skutecznie likwiduje wrażenie pudełkowatości. To na nim, a więc centralnie, ulokowano niebieski wyświetlacz (możliwe wygaszenie), wystarczająco dużymi znakami, by je odczytać z kilku metrów, informujący o poziomie głośności i w jej trakcie o zmianie źródła.

Pokrywa wierzchnia jest cała żebrowana, ale to tak tylko na wszelki wypadek, bo wzmacniacz rozgrzewa się umiarkowanie. Ktoś zaraz więc zacznie nosem kręcić, że nie jest w klasie A: – i będzie miał rację, i racji nie miał. Albowiem wzmacniacz faktycznie, formalnie biorąc, nie pracuje w klasie A, ale też nie w AB. Pod tym względem stanowi hybrydę, a sama ta hybrydowość jest powodem szczególnej dumy konstruktorów, stanowi bowiem następstwo wynalezionego przez nich układu Sound Engine, redukującego ilość ujemnych składowych harmonicznych w sygnale wyjściowym, co upodobnia brzmienie do klasy A i wzmacniaczy lampowych.

To rzeczywiście tak działa – wzbogaca paletę i nasyca barwy, przydaje ciepła i muzykalności. We wzmacniaczu H80 działało i nie ma powodu podejrzewać, że nie będzie tutaj.

xxx

Czyli duża rzecz.

Kolejnym atrybutem jest architektura dual mono, obejmująca cały układ za transformatorem. Ten jest potężny i wspólny dla obu kanałów, a drugi – mniejszy – obsługuje stopień przedwzmacniacza. Oba nie są izolowane wewnętrzną obudową, której przy takich rozmiarach zwykle się nie stosuje. Stronami (jak to w dual mono) sygnał wędruje przez sekcje czterech po każdej kondensatorów, zabezpieczających 10 000 µF pojemnościowej rezerwy na sztukę, a samo wzmocnienie realizowane jest w każdym z kanałów przez dziesięć tranzystorów 2SA SanKen Electric Semiconductors.

Obsługę regulacji wzmocnienia powierzono tradycyjnie u Hegla sterowanemu także z pilota potencjometrowi krokowemu, co stanowi kolejny tytuł do chluby. Lokuje się ten potencjometr ze swym pokrętłem na prawo od wyświetlacza, a po drugiej stronie mamy identyczne pokrętło wyboru wejść, także obsługiwane rezerwowo pilotem.

Istotne są jeszcze dwie rzeczy: brak globalnego sprzężenia zwrotnego i sekcja obsługi cyfrowej. Jej rozbudowana postać rzuca się w oczy na panelu tylnym, gdzie obok tradycyjnego zestawu wyjść głośnikowych, pojedynczego wejścia XLR, jednego też RCA (wzbogaconego o obsługę wielokanałową) oraz pary wyjść liniowych RCA (regulowanego i nie), mamy osobną sekcję cyfrową, złożoną z gniazda Ethernet, trzech Optical, USB i Coaxial. Po instalacji sterowników ze strony producenta może ona obsłużyć standardy PCM 24/192, DSD64 i DSD128, za co od strony wewnętrznej odpowiada stale przewijający się w najlepszych przetwornikach układ Asahi Kasei Microdevices AK4490EQ. (Bez sterowników standard DSD nie będzie obsługiwany.)

Wszystko to po uruchomieniu umieszczonym na spodzie z przodu włącznikiem może buchnąć mocą 250W/8Ω lub nawet 420W/4Ω – w owej ekskluzywnej dla Hegla klasie semi-A – obejmując zakres częstotliwość 5 Hz – 180 kHz przy przesłuchu międzykanałowym z barierą 100 dB i takim samym dystansie szumu od sygnału. Dynamika wynosi 112 dB, a THD jest mniejsze niż 0,01%.

xxx

I poważna.

Dołączony pilot okazuje się średnio poręczny i dosyć ciężki, ale skuteczny i wielofunkcyjny. Oprócz niego w komplecie znajdziemy instrukcję obsługi – z norweskimi sosnami w norweskim pejzażu na okładce –  oraz zwykły kabel zasilający.

Za wszystko razem przyjdzie zapłacić 24 490 PLN, ale producent i sprzedawca gorliwie zapewniają, że to najlepszy wzmacniacz na rynku w tych i zbliżonych pieniądzach. No to się przekonajmy.

 

 

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

18 komentarzy w “Recenzja: Hegel H360

  1. Tomasz pisze:

    Szanowny Panie Redaktorze!

    Recenzja znów trafiona w samo sedno, mam podobne odczucia oparte na bliskiej znajomości z H360. Urządzenie nie zawodzi na żadnym repertuarze. W najdroższej integrze Hegla może fascynować fakt, że H360 to wzmacniacz, w którym do tradycyjnych walorów urządzeń tej firmy typu: szybkość, czystość, przejrzystość, moc, dynamika, rozciągnięcie basu, dodano odpowiednią porcję miękkości, ciepłej barwy, plastyczności. W ubiegłych latach zdarzało się, że Hegel w źle dobranych zestawach grywał zbyt dobitnie, twardo, monochromatycznie; tu pojawia się wyraźnie większe nasycenie barw. Siła i szybkość jest wyłącznie funkcją emocji nagrania a nie pokazem, ile można wycisnąć z końcówki mocy. Firma nie poszła na łatwiznę ogłuszania słuchacza setkami watów. Polecam połączenie symetryczne XLR. Za gniazdami nie ma desymetryzatora, ale i na gniazdach RCA usłyszymy wszystko. Wygląda na to, że Bent Holter zmienił strojenie swoich urządzeń w kierunku dźwięku cieplejszego. Ma to przełożenie na stereofonię. Jak słusznie Pan zauważył, głębi towarzyszy plastyczność. Scena to obiekty mające swoją zróżnicowaną objętość. Pozwolę sobie zgłosić małe votum separatum odnośnie do poglądu o braku „pełnej trójwymiarowości wysokich tonów” (no chyba, że w porównaniu do wzmacniaczy lampowych single-ended, zawsze można lepiej), ale może to kwestia innej konfiguracji sprzętowej niż u mnie. Brakuje w H360 czego innego: gniazda słuchawkowego. Tak czy siak, H360 jest wyjątkowo kompetentnym zawodnikiem, który spokojnie może konkurować z droższymi modelami i którego dźwięk może zaskoczyć tak fanów marki, jak i tych, dla których dotąd było za twardo i za sucho. Tym razem wino ma i szybkość uderzenia do głowy i bogaty bukiet smakowy, tyle, że tanio nie jest…

    Z poważaniem

    1. Piotr Ryka pisze:

      Faktycznie, wzmacniacz słuchawkowy by nie zaszkodził. Zwłaszcza że ten umieszczony w przetworniku jest całkiem udany.

  2. AAAFNRAA pisze:

    Cytat: „Powiem szczerze: gdy puszczam tych kilka testowych do oceny basu utworów, dzięki którym zapada wyrok: jest grzmot, czy go nie ma – zawsze się z góry martwię. (…) No więc Hegel H360 przy odpowiednich kolumnach nie kręci tylko w nosie i samego kurzu nie wzbija. Tak samo jak na przykład słuchawki Fostex TH900, potrafi brzmienie przetoczyć łoskotem i to jest inny wymiar słuchania. Od razu się słuchaczowi głowa podnosi do góry i uśmiech zjawia na twarzy: – Noo! Ten to umie!”

    Można prosić o przykład tych kilku testowych utworów? Akurat chwilę przed lekturą recenzji słuchałem Tsuyoshi Yamamoto „What a Wonderful World” (Hiroshi Kagawa na kontrabasie) na TH900 i uśmiech się pojawił… było dosłownie jak Pan to napisał „Noo! Ten to umie!” Kontrabas schodzi do piekieł :)

    1. Piotr Ryka pisze:

      Do testowania basu można użyć płyty pokazowej Ushera, płyty pokazowej Chesky Records – gdzie niskie częstotliwości są po kolei próbkowane – „1492” i „EL Greco” Vangelisa, ścieżki filmowej z „Wszystkich poranków świata” Savalla, dowolnego jazzowego kontrabasu, obowiązkowo jakichś dobrze nagranych organów (na płycie dr Chesky’ego też są), legendarny „Moby Dick” Led Zeppelin zobrazuje perkusję. W sumie nie jest ważne dokładnie co, ale dokładnie jak :)

      1. AAAFNRAA pisze:

        Dziękuję za odpowiedź. Płytę testową Ushera gdzieś mam, muszę jej poszukać.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Tam utwór nr 9 to bębny taiko. Pouczające. W paru miejscach też wiolonczela, perkusja.

  3. PK pisze:

    Redaktorze, recenzenckie pytanie mam:

    A w jaki sposób przyciemnić wyświetlacz? Bo wygaszać wiem jak.

    Dziękuje za odpowiedz.

    1. Wiceprezes pisze:

      W naszym egzemplarzu recenzenckim faktycznie można jedynie włączyć i wyłączyć wyświetlacz, choć zapewniono nas, iż istnieje możliwość przygaszenia. Profilaktycznie wprowadziliśmy poprawkę do recenzji.

    2. Piotr Ryka pisze:

      Ściśle biorąc – bo to wygląda już na kabaret – egzemplarz testowy przyjechał z omyłkowo dołączonym pilotem od CD, mającym o jeden mniej rząd klawiszy funkcyjnych. Zapytałem więc dystrybutora, czy można ten ostro świecący wyświetlacz wygasić lub ściemnić – i padła odpowiedź, że można wygaszać i ściemniać trzystopniowo. No więc tak napisałem.

      1. PK pisze:

        Heh, dystrybutor zna się na rzeczy… dziękuje za odpowiedź.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Prosta nauka – nie wierzyć nikomu na słowo. Dlatego zawsze odsłuchiwać samemu przed zakupem.

  4. PawelS pisze:

    Fajny sprzęt ale po roku przesiadłem się na norma revo ipa 140. Nie namawiam bo w tej klasie to też kwestia preferencji. Warto podawać do czego i jak podłączony np. jakie kable. Moje wrażenia ppdobne choć nie mam tak zacnego źródła.
    Pozdrawiam

  5. Patryk pisze:

    „To rzeczywiście tak działa – wzbogaca paletę i nasyca barwy, przydaje ciepła i muzykalności. We wzmacniaczu H80 działało i nie ma powodu podejrzewać, że nie będzie tutaj.”
    Przez 6 miesiecy uzytkowalem H80 a nastepnie 6 miesiecy H200, sluchalem takze H100 i H300. Wszystkie te wzmacniacze sluchalem i uzytkowalem z przeroznymi kolumnami i nigdy w zyciu nie przyrownalbym Hegla do klasy A czy wzmacniaczy lampowych. Tam nie ma odrobiny ciepla. Dzwiek jest plaski jak deska, H80 to juz najwiekszy suchotnik. Te wzmacniacze nie sa w ogole ani muzykalne ani angazujace. Nadaja sie jedynie do efekciarskich kolumn typu Dali. Takie moje po prostu subiektywne odczucia po wielu probach podchodzenia do Hegla.

    1. Piotr Ryka pisze:

      No to jesteśmy w konflikcie zasadniczym opinii. Z jakim to straszne granie Hegli się odbywało źródłem i czemu, w obliczu takiej nędzy, trwało aż rok?

      1. Patryk pisze:

        Odtwarzacz CD i DAC takze Hegla, CDP2A mk2 + HD20.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Z tego by wynikało, że ten odtwarzacz Hegla jest beznadziejny. Bo H80 i H360 to na pewno bardzo dobre wzmacniacze. Wystarczy dobry odtwarzacz okablowanie i kolumny, a to jest zawsze konieczne.

  6. Tomasz pisze:

    O tym samym sobie pomyślałem. Szanowny Czytelnik męczył się z kolejnymi wzmacniaczami Hegla ponad rok, bo policzmy: 6 miesięcy męki z H80 + miesięcy męki z H200 = 12 miesięcy a do tego jeszcze bliżej nieokreślona czasowo męka z H100 i H300. Gdy uwierają mnie buty, po prostu je zmieniam natychmiast a nie czekam ponad rok aż się dopasują do stóp, bo potem mogę mieć już tylko interwencję ortopedy. Opowieści o dźwięku „płaskim jak deska” wywołują jedynie mój uśmiech, bo już wiem, że albo ktoś nie umie łączyć urządzeń ze sobą (względnie ma konsekwentnie pecha) albo ich dźwięk zna jedynie z przekazów grupy inicjatywnej z pewnego portalu na literę „A”, albo też od jednego z dystrybutorów, który lubił Hegla do czasu, gdy chciał go sprzedawać a gdy okazało się, że nie dostanie na to zgody, zaczął głosić, że lepiej od Hegla gra jego pewna flagowa marka. Sygnaturą dźwiękową Hegla zawsze była i jest znakomita dynamika oraz mocny, głęboki, mięsisty bas. Żeby zepsuć to ostatnie trzeba naprawdę się postarać, ale jak widać, czasem starania bywają nagrodzone. Odnośnie do lampowego dźwięku to też się uśmiecham, bo wystarczy posłuchać wyjątkowo dynamicznych i rozdzielczych produktów Ayona i Octave, by zrozumieć, co to jest prawdziwa, dobra lampa i czym się różni od zamulającej i złej lampy, dostarczającej owe „ciepełko”. Lampa czy tranzystor są jedynie ŚRODKIEM a nie CELEM. Wzmacniacz ma grać wiernie a nie ciepło czy zimno.

  7. Stały Czytelnik pisze:

    P Piotrze baaardzo rzeczowa recenzja, napisana lekką ręką ale rzetelnie..

    Szukam odpowiedniego towarzystwa dla H360 i AP Tempo 25.
    Będę wdzięczny za sugestie dotyczące transportu i daca może audiobyte (nie upieram sie przy Hegelu) oraz okablowania wszelakiego.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy