Recenzja: Grado SR-325is

sr325islrg

  Znów o słuchawkach, ale taki układ, bo dostałem te SR-325is na krótko i zaraz muszą wracać do właściciela. Tak w ogóle, to nie na krótko, bo na ponad tydzień, ale w tym czasie trzeba je jeszcze było wygrzać, gdyż wcześniej mało grały. Przystałem na to, bo lepiej szybko napisać recenzję, nawet kiedy jedne słuchawki następują po drugich różnorodność sprzętową zaburzając, niż nie napisać recenzji wcale. Zwłaszcza kiedy obiekt jest tak godny recenzji jak w tym wypadku. Albowiem te Grado to słuchawki z historią i renomą. Tak naprawdę stanowią kontynuację i poniekąd wypadkową pamiętających początki lat 90-tych Grado RS-1 i SR-100, będących pierwszymi audiofilskimi i czysto komercyjnymi słuchawkami spod znaku Grado, powstałymi w następstwie sukcesu limitowanych i profesjonalnych HP-1000, których historię starałem się skrótowo nakreślić w recenzji modelu GS-1000i.

Napisałem ledwie parę linijek, a już gęsto zaczyna się robić od różnych modeli słuchawek, ale tak to już jest, że najbardziej znane słuchawkowe manufaktury oferują nieraz i po kilkadziesiąt modeli, których nie idzie nawet spamiętać, a jak włączyć w to jeszcze historię a wraz z nią modele minione, to już albo całkiem zagubić się można, albo trzeba mieć encyklopedyczną wiedzę. W przypadku Grado sprawa i tak jest jeszcze stosunkowo prosta, bo oznaczenia są łatwe do spamiętania, choć i tutaj jest pole do zagubienia, bo na przykład RS-1 oznacza wprawdzie zgodnie z domysłem Reference Series, ale już SR-100 nie oznaczało chyba niczego poza szykiem przestawnym, skoro seria im przynależna nazywała się Prestige, a z kolei GS-1000 przynależą do jednoobiektowej Statement Series, ale wcale nie nazywają się SS-1000, tylko najpewniej by zapobiec złym skojarzeniom z hitlerowskim Die Schutzstaffel (czyli SS właśnie), trochę inaczej.

Zwał jak zwał, w każdym razie seria modeli mniej referencyjnych niż te z oznakowaniem RS i mniej profesjonalnych niż te z sygnaturą HP (Headphone Professional), a także PS (Professional Series), jak również nie będących składnikiem wspomnianej Statement Series, oznakowane są symbolem SR, który to symbol pieczętował początkowo jeden zaledwie model, a obecnie oznakowuje ich aż pięć, przy czym żaden z nich nie nazywa się tak jak protoplasta SR-100, jako że ów protoplasta nie posiada współczesnej kontynuacji. Spośród całej tej piątki najsławniejsze (i jednocześnie najtańsze) są Grado SR-60 oraz właśnie SR-325is, będące dla serii Prestige modelem szczytowym i jednocześnie już trzecim pokoleniem bardzo popularnych Grado SR-325. A Grado SR-325 to nic innego jak zamorski konkurent sławnych Sennheiserów HD 600 i Beyerdynamiców DT 880/990, odpowiadający im przedziałem cenowym i oferowaną klasą brzmienia, choć oczywiście każda z firm uważała i uważa, że to jej produkty są najlepsze. Akurat będzie okazja to sprawdzić, bo zarówno HD 600 jak i DT 990 mam pod ręką.

Przeszusowawszy (prawdziwe słowo-bat na Anglosasów) niczym Ingemar Stenmark (może pamiętasz jeszcze to nazwisko czytelniku) pomiędzy modelami słuchawek, docieramy na koniec do mety w postaci opisu technologii i brzmienia.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

10 komentarzy w “Recenzja: Grado SR-325is

  1. roman napisał(a):

    Czy SR-325is wyraźnie ustępują RS 1?
    Czy jest szansa że DT 990 zagrają za jakiś czas lepiej niż wypadły w tym porównaniu ?

  2. Piotr Ryka napisał(a):

    SR-325 na pewno ustępują RS-1, a na ile wyraźnie, to kwestia sprzętu towarzyszącego i tego co się przez to rozumie. Dla jednych będzie to różnica marginalna i nieistotna, a dla innych zasadnicza. Sam należę do tych, którym różnice się rozrastają, ale według innych nie warto kupować słuchawek za więcej niż trzysta złotych, bo to wyrzucanie pieniędzy. RS-1 są na pewno bardziej szczegółowe i muzykalne. Dla mnie już różnica pomiędzy RS-1 a RS-2 jest spora. (Na korzyść RS-1.)

    DT 990 to naprawdę świetne słuchawki. Bez porównań odbiera się ich styl znakomicie, a i w porównaniach nieraz wypadały wyjątkowo interesująco. Miałem niedawno do czynienia z wygrzanymi w wersji 32 ohmowej i bardzo mi się podobały. Niedługo, za jakieś dwa tygodnie, będę pisał ich recenzję między innymi w oparciu o porównanie z T90. Zobaczymy jak to wówczas wypadnie i jakie są różnice pomiędzy starą a nową szkołą Beyerdynamica.

    1. Michal W. napisał(a):

      W przypadku DT990 Edition ważna jest impedancja z 3 do wyboru. Dla mnie 250 omów gra gorzej od 32, a 600 nie słuchałem, które na wykresach wyglądają najlepiej.

    2. Piotrek napisał(a):

      Jak wygląda porównanie 325 do rs2? Rs2 są wyraźnie lepsze? Planuje któryś z tej dwójki. Niestety mam tylko możliwość przesłuchania sr325.

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Tak, RS-2 są wyraźnie lepsze.

  3. Piotr Ryka napisał(a):

    Dystrybutor nalegał by zrecenzować wersję 250 Ohm, bo się jej najwięcej sprzedaje. O jakości 250 względem 32 przed wygrzaniem nie będę się wypowiadał. Z pewnością są to jednak podobne brzmienia. 600 Ohm nie słyszałem.

  4. Sam z Muzyką napisał(a):

    Chciałbym tylko uzupełnić informację znajdującą się na drugiej stronie recenzji poświęconej budowie. W SR325is plastikowe są nie tylko zaciski łączące prowadnice z pałąkiem, ale plastikowy jest przede wszystkim „kubeczek”, w którym osadzony jest przetwornik. Widać go dobrze jak zdejmie się poduszki. Jest to rozwiazanie identyczne jak we wszystkich słuchawkach z serii Prestige. SR-325is są aluminiowe tylko w zakresie widocznych elementów.

    Na marginesie wspomnę, że po zbudowaniu własnego pudełka rezonansowego do SR-60 z sosny, które ma jednak większą pojemność niż oryginalne znacznie poprawił się bas (nawet przy słuchaniu z poduszkami G).

    Pozdrawiam

    Tomasz

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Dziękuję za cenne uzupełnienie. A w kontekście zmodyfikowanych SR-60 hasło: Precz z plastikiem! – wydaje się jak najbardziej trafione.

  5. Greg napisał(a):

    witam Panie Piotrze,
    Miałem swego czasu Grado 325is, jak również RS2i oraz RS1i. Mogę potwierdzić, że RS1 sa zdecydowanie najlepsze z tej trójki, na dobrze zrealizowanych płytach potrafiły zachwycić swoją detalicznością, przestrzenią i muzykalnością. Muzykalność która w Rs1 jest naturalna w RS2 ma cechy podkolorowania.
    Mam do Pana pytanie, poszukuję zamknietej wersji Grado 325, RS1, i nie wiem za bardzo w którą stronę pójść, może Beyer T70, albo Shure 940?
    A co do mojego porównania Grado 325is, do których ciągle mam wielki sentyment, i Sennheiserów HD600, które także posiadałem, powiem tak: HD600 to jak dobre wino, po którym słuchacz odpręża się, relaksuje, trochę rozleniwia, Grado 325is za to są jak dobra mocna kawa, która wyostrza zmysły, zmusza do czujności, do obserwacji wszystkich detali muzycznych jakie nas otaczają. To dwie różne filozofie przekazywania muzyki i emocji.
    pozdrawiam

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Dziękuję za ciekawy komentarz. Rzeczywiście, SR-325 nie pozostawiają miejsca na leniwe słuchanie i trzeba się przy ich odbiorze skupić. Pełny angaż, żadnych urlopów.

      Co do słuchawek zamkniętych mogących stanowić zamiennik RS-1, to mam w tej chwili Ultrasone Signature Pro i to jest ten sam styl grania. Potrzeba tylko dla nich odpowiednio muzykalnego wzmacniacza. Beyerów T70 ani Shure 949 niestety nie słyszałem. W Anglii były do kupienia znakomite Denony D7100 za ledwie 2500 zł, ale nie wiem czy ta promocja trwa jeszcze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy