Recenzja: Fostex TH610

Odsłuch: Przy odtwarzaczu

Jak się okazało, TH-610 nie ustępują wiele nawet szczytowym słuchawkom Fostexa!

Jak się okazało, TH610 nie ustępują wiele nawet szczytowym, trzy razy droższym flagowcom swej firmy!

   Przy odtwarzaczu użyłem wzmacniacza słuchawkowego Fostex HP-V8, który jego słuchawkom jest wszak dedykowany. Znów jednak z dodatkiem lamp innych niż oryginalne – sterujących E88CC Valvo i odpowiedzialnych za moc Sophia 300B Classic.

To zwyczajowo wieńczące odsłuchy miejsce analiz zwykle poświęcam głównie przedmiotowi recenzji a nie porównaniom, tym razem jednak właśnie tu szczególnie porównywałem, chcąc wyrobić sobie pogląd ostateczny; nie tylko dlatego, że tak w recenzjach wypada i po to one są, ale z dwóch jeszcze względów. Obu z tej samej beczki cudzych opinii, ale z przeciwnych jej krańców. Z bieguna negacji, wyrażonej przez angielski periodyk What HiFi, który podsumowująco o TH-610 napisał:  Don’t be fooled by their good looks, these headphones don’t quite come up to scratch. (Luźno tłumacząc – nie daj się zwieść wyglądowi, są do bani.) I bieguna aprobaty, wyrażonej przez Karola w sposób możliwie najdosadniejszy – aktem zakupu.

Powiem tak: nie unikam opinii o cudzych opiniach i bywa, że wyrażam się na ich temat mało oględnie, a teraz nadszedł moment, by wyrazić się nieoględnie w sposób szczególnie mocny. Panom z What HiFi kompletnie się porąbało. Powypisywali jakieś głupoty o przewalonym basie i szczypiących sopranach oraz ogólnym braku przenikliwości. Słuchałem tych TH-610 w towarzystwie nie tylko TH900 i NightHawk, ale też Ether Flow C i Crosszone CZ-1. Z całą odpowiedzialnością mogę napisać, że są to słuchawki pierwszorzędne.

Odnośnie przytoczonych wad. Faktem jest, że soprany się u nich wyraźnie zaznaczają, natomiast w żadnym wypadku nie szczypią. Być może dzieje się tak przed wygrzaniem (tym razem sam nie wygrzewałem) albo z jakimś dziadowskim sprzętem, ale w normalnych warunkach nigdy. Nie są te soprany cofnięte, wyraźnie się eksponują, no ale to chyba dobrze, nie? W prawdziwej muzyce też słychać je nie najgorzej, czy może się mylę? Jest ich w przekazie TH610 dużo ale w sam raz. W sam raz by poczuć ich obecność i by przyczyniły się do całościowego piękna. Tak – piękna – ponieważ w odpowiednim torze te słuchawki grają pięknie. Druga sprawa – bas. Wcale go nie jest za dużo. Tak jak soprany wyraźnie zaznacza obecność i jest przy tym z gatunku twardszych a jednocześnie rozdzielczych, niemniej podobnie jak w przypadku sopranów nie jest przesadny i tak jak one ma wkład do piękna. Świetnie wybija rytm i potrafi w muzyce elektronicznej tworzyć pulsujące basową nutą efektowne przestrzenie.

TH-610 co prawda stawiają na inny typ prezencji...

TH610 stawiają na inny typ prezencji…

Przy wzmacniaczu HP-V8 znakomicie się to udawało i budowało silnie oddziałujące na emocje atmosfery niezwykłych muzycznych obrazów. I rzecz może w tym wszystkim najważniejsza, znakomicie wychodząca na tle porównań ze słuchawkami za siedem, dziewięć i czternaście tysięcy. Są te Fostex TH610 znakomicie zorganizowane wewnętrznie. Mam na myśli wyważenie proporcji pomiędzy szczegółowością, muzykalnością, brzmieniowym ładem i ogólną predyspozycją do piękna, rozumianego przede wszystkim jako zdolność angażowania słuchacza. Tak jak już napisałem, flagowe TH900 przekazują więcej informacji. Mniej ta informacyjna nawała narzucała się u zamkniętych Ether, które operują bardzo masywnym dźwiękiem z dużych źródeł (podobnie jak NightHawk), co redukuje poczucie szczegółowości. (Mogą być odbierane jako super szczegółowe, ale z kablem Kimbera za 800 dolarów.) Z kolei Crosszone to inny świat i tam ilość informacji jest największa, ale nie poprzez zalew detali i wibrującą planktonem przestrzeń, tylko multiplikację źródeł i ich wzajemnych relacji.

Do czego zmierzam, otóż na tle tamtych TH610 wyjątkowo właśnie były wyważone. Nie przesadzały ze szczegółami, nie koncentrowały na nich uwagi. Podobnie nieco do Crosszone, choć z konieczności w skromniejszej formie, narzucały poczucie scenicznego ładu i koncentrowały się na rzeczach najważniejszych. A zatem gdy śpiewał sopran, to nie najważniejsze było, że suknia tej pani szeleści a ona otoczona jest chmurą dźwiękowych drobin produkowanych przez drgania termiczne powietrza otaczającego mikrofon oraz szum własny płyty czy taśmy, tylko najważniejszy był jej głos i to co śpiewa. To zaś bazowało na takiej rozwartości pasma, rozdzielczości, melodyjności i całościowym porządku, by doskonale dało się odczuć piękno przy braku zmęczenia zbyteczną ilością brzmieniowej addycji, która dla muzycznego przekazu jest bardziej szumem niż nim samym. Innymi słowy, czerpiąc z zasobu pojęciowego teorii informacji, nie wykazywały TH610 redundancji, skupiając się przede wszystkim na tym co ważne. Dzięki temu właśnie pojawiało się w nich odczucie piękna i ładu przy braku zmęczenia. I jeśli coś w związku z tym im wytykać, to nie brak przenikliwości, ale może nadmierną skłonność do porządkowania. Bowiem muzyka jest także tym, co nazywam czasami wirem. Nie wirem planktonu, który tak dosadnie potrafią ukazać TH900 i Stax SR-009, tylko wirem nakładających się brzmień – ich wzajemnymi wpływami, nakładaniem się, zasłanianiem jednych przez drugie – całościowym współbrzmieniem nie w separacji a złożeniu.

...lecz jest on na tyle spójny i bliski muzyki, że nie pozostaje nic innego jak gorąco je polecić!

…lecz na tyle spójny i bliski muzyki, że nie pozostaje nic innego jak gorąco je polecić!

Ideałem brzmieniowym pośród słuchawek są pod tym względem AKG K1000, a takie NightHawk umieją to oddać lepiej od TH610. To jednak równocześnie musi być włożone w całościowy porządek; muzyka nie może być tylko wirem, tak samo jak nie może być tylko zbiorem osobnych, nie współgrających źródeł. Wzdłuż tej osi ukazuje się największa różnica pomiędzy NightHawk a TH610, konkurentami w tym samym przedziale cenowym. Pierwsze stawiają bardziej na wir, drugie na ład. Pierwsze są bardziej spontaniczne, bliskie, rozwirowane; drugie uporządkowane, rozseparowane i zrównoważone. I tak jak napisałem wcześniej, przy odtwarzaniu komputerowym: w zależności od gatunku muzyki to lub to będzie bardziej pasowało. Natomiast mówić, że TH610 są do niczego i przed nimi przestrzegać, to kompletny nonsens. To jedna z najgłupszych rzeczy jakie kiedykolwiek w recenzjach audio czytałem.

Oczywiście można woleć większe, bliższe, bardziej miękkie, masywniejsze i bardziej nakładające się dźwięki NightHawk, pojawiające się w mocno odczuwalnym i też gęstym medium. Można woleć wyżyłowaną szczegółowość TH900 pośród miriad drobinek, także operującą bardziej zmiękczonym brzmieniem plus wtrącanie sopranów do środka pasma, czego TH610 nigdy nie robią. Można woleć uspokojoną i operującą jaśniejszym światłem przestrzenność Beyerdynamic Amiron Home, które od TH610 grają zdecydowanie łagodniej i z nastawieniem na relaks a nie dosadność i ekscytację. Wszakże nonsensem byłoby twierdzić, że TH610 to nie są świetne słuchawki. A już szczególnie do muzyki elektronicznej i wszelkiej bazującej na dużych przestrzeniach, jak operowa czy symfoniczna. Fantastycznie potrafią obsługiwać takie brzmienia, ukazując je niezwykle efektownie a bez sztuczności i efekciarstwa. To szkoła dźwięku uporządkowanego i lekko naprężonego, podawanego z lekkim dystansem do pierwszego planu i dzięki temu pozwalającego uzyskać szerszy, bardziej całościowy kontekst. Rozległą perspektywę i dobrą separację źródeł. Dźwięku jednocześnie zasobnego w swoistości i różnorodne smaki, dzięki czemu głosy się indywidualizują a nie ujednolicają. Dochodzi do tego świetne operowanie pogłosem, równowaga całego pasma – bez wycofania na skrajach ale też bez przesady – oraz nie mieszanie sopranów do średnicy i nie podbarwianie wszystkiego basem. Świetny rytm, dobra szybkość i odpowiednio długie podtrzymanie dźwięku. To nie są wprawdzie najwyższe z możliwych słuchawkowe wzloty i nie kandydat na słuchawkowego mistrza świata, ale na pewno bardzo mocny konkurent słuchawek z przedziału 2-4 tys. PLN. Absolutnie nikogo nie będę przestrzegał; przeciwnie, będę zachęcał. Mocna rekomendacja.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

26 komentarzy w “Recenzja: Fostex TH610

  1. piter pisze:

    Z recenzji odnoszę wrażenie że dźwiękowo to ta sama półka co Focal Elear ?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Z grubsza rzecz biorąc tak. Elear przy dobrej amplifikacji nieco bardziej realistyczny, bezpośredni. Ale takiej naprawdę wybitnej.

  2. Michał pisze:

    Ta zdolność do porządkowania to chyba cecha powszechna z T1, prawda?

    A jak wygląda sprawa z wielkością sceny? Eleary grają naprawdę intymnie z tego co było mi dane przeczytać. A jak sprawa wygląda z TH610?

    Zabrakło mi też odniesienia do W1000Z. Niby są o całe 800 zł od nich droższe, ale to moim zdaniem nadal ta sama półka cenowa.

    PS. Za parę dni u mnie zagości Phast :)

    1. PIotr Ryka pisze:

      T1 od TH610 grają bardziej echowo, ale w taki zawoalowany, trudny do rozgryzienia sposób. Holografię mają lepszą, natomiast wielkość sceny podobną. Szczegółowość u T1 bardziej się eksponuje, podobnie jak u wzmiankowanej Audio-Techniki, która od TH-610 ma jeszcze mniejsze źródła dźwięku i szersze plenery. Jeżeli wystawiać oceny na podstawie samej szczegółowości, to W1000Z są lepsze, ale moim zdaniem lepsze całościowo nie są. Sam wolałbym TH610.

      Odnośnie Elear, to na pewno potrafią stworzyć bardziej intymny kontakt ze słuchaczem niż TH610 i ogólnie są doskonalsze technicznie, ale do wykazania tego potrzeba naprawdę wybitnego toru.

  3. PIotr Ryka pisze:

    To już nie pierwszy raz taka historia, więc straciłem w końcu cierpliwość. To co się wypisuje o słuchawkach Fostex TH610 i tej recenzji na forum Mp3store to są całe pęczki nonsensów. Jakieś „unikanie”, „ratowanie”, „jak ognia” i temu podobne brednie. Ogólna degradacja forów to tak nawiasem smutne zjawisko. Wiem, że zgodnie z regułą Kopernika gorszy pieniądz wypiera lepszy a nie odwrotnie (jak uprzejmy był palnąć niedawno któryś redaktor z telewizora), ale zachowania klanowe i megalomania większości piszących są doprawdy żałosne. Ci ludzie coś odreagowują? Mają problemy z wyważaniem opinii? Czują się niedowartościowani? Drodzy moi domyślni, jak chcecie coś wiedzieć, to zapytajcie tutaj, a nie snujcie bzdurnych teorii. Słuchawki Fostex TH610 nie grają V i mają dobrą, bogatą, ciekawą średnicę. Wystarczy porządny odtwarzacz przenośny żeby to stwierdzić, nie potrzeba nawet lampowego wzmacniacza. Wokale wypadają na nich bardzo dobrze i pisząc „piękno” miałem na myśli także je. Dotarło?

    1. Stefan pisze:

      Piotrze nie powinieneś oceniać całego forum przez pryzmat jednego czy też kilku użytkowników,
      to mimo wszystko większa grupa różnorodnych ludzi.

      1. PIotr Ryka pisze:

        Tak, niewątpliwie, źle się wyraziłem. Powinienem był napisać niektórzy a nie większość. Z drugiej jednak strony idiotyzmy tam nagminnie wypisywane nie spotykają się z krytyką tylko traktowane są jako norma. Już zdążyli napisać, że napisałem dobrą recenzję Fostexów, bo mi się to opłacało. A tymczasem grosza za to nie wziąłem i nie zamierzam. I tak się bredzi, pluje, oczernia, wydziwia i snuje bezpodstawne domysły – tak żeby się jakoś kręciło, bo fajnie jest sobie pogadać i bezkarnie kogoś obrzucić błotem. Humor się od tego polepsza.

        1. Stefan pisze:

          Bo w internecie każdy jest odważny, trudniej jest stanąć twarzą w twarz.

  4. fon pisze:

    Chodzi mi po głowie zastąpienie kabla NH kablem od tych Fostexów ewentualnie od 900mk2 co Piotrze o tym sądzisz.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Miałem sygnały, że AudioQuest zaproponuje bądź już zaproponował lepszy kabel do NH. Trzeba o to zapytać. Kabla od TH610 raczej bym nie polecał, te od TH900 (symetryczny i zwykły) są do kupienia w Mp3Store, ale jaka jest ich relacja jakościowa względem oryginalnego z NH, tego nie wiem. Chyba lepszy od obu jest kabel DUM z MrSpeakers – ten z całą pewnością jest wysokiej klasy. W USA kosztuje 200 dol, nie wiem ile u nas. (Też Mp3Store). No i koszty przeróbki. Skomplikowane to wszystko.

  5. Andrzej pisze:

    Bardzo dobra recenzja tych niewątpliwie nieprzeciętnych słuchawek 😉 w zupełności się zgadzam.

    Zastanawiam się nad zakupem do TH-610 kabla od Forza Audioworks, a mianowicie Noir HPC mk2 w czystej miedzi – chodzi mi o uzyskanie nieco bardziej ocieplonego, muzykalnego przekazu i złagodzenia tej twardości i naprężenia, o których Pan napisał. Ma to sens? Pozdrawiam ciepło! / A.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Noir HPC wydaje się dobrym pomysłem. Skoro poprawia HD 800, to tym bardziej powinien TH610. Dobrze byłoby przed zakupem sprawdzić, ale z tym przeważnie jest problem.

      1. Andrzej pisze:

        Cena kabla nie jest z kosmosu, więc można zaryzykować 😉 Dzięki za odpowiedź! / A.

        1. AAAFNRAA pisze:

          Napisz do Mateusza, szybko odpisuje i doradza, w końcu to jego kable i wie o nich wszystko :)

  6. fon pisze:

    U mnie w pierwszym momencie kabel symetryczny do NH z Audeosa wywołał pozytywne wrażenie ale z czasem czegoś zaczynało brakować,było za miękko ,delikatnie,mniej detalicznie,w porównaniu do oryginału,nie wiem jak grają kable z Forzy,ale takie splecienie w warkoczyk occ o ile to jest occ według mnie odstaje od pożądnie zrobionych kabli w jenej izolacji,cardas na swojej stronie ciekawie to opisuje i pokazuje na you tube jak oddziałują na siebie przewodzące żyły,dobry kabel widać ciężko tak sobie zrobić.

  7. Soundman pisze:

    Ciekawa byłaby bitwa między TH610 a D7200,który krewniak okazałby się lepszy?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Ciekawa, ale coś załatwianie D7200 ciężko idzie. Miały już być, a wciąż nie ma.

  8. Patryk pisze:

    Ostatnio zamowilem kabel do AKG812. „LAVRICABLES”. Musze powiedziec, ze pierwszy raz w zyciu uslyszalem pozytywna roznice ,przez co kabel bardzo polecam. Nastepna rzecza bedzie kupno kabla LAVRICABLES do mojego FinalAudio VI oraz NH.
    Cena kabli to 225USD, ale wierzcie mi: sa naprawde warte kazdego centa.

    Patryk.

    1. fon pisze:

      Jak kupisz do NH to się pochwal jak się spisuje

      1. Patryk pisze:

        Dam napewno znac, ale to potrwa jeszcze troche.

  9. gość44 pisze:

    Panie Redaktorze,
    po pierwsze dziękuję za recenzję TH610.
    Szukam słuchawek zamkniętych w zbliżonej cenie i z opisu te Fostexy chyba by się „nadały”. No ale życie nie jest takie proste – podobają mi się także AT A100Z. Jak żyć … a właściwie jak wybrać …

    No i teraz po drugie.
    Taki wniosek racjonalizatorski – chodzi o jakiś ranking słuchawek na stronie „filozofia hifi”. Ja wiem, że recenzenci na słowo ranking dostają drgawek, na ale on by się przydał.

    Nie chodzi o jakieś punkty z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku. Wystarczyłyby KLASY dźwięku – A, B, C czy 1, 2, 3 a w nich słuchawki w porządku alfabetycznym.

    Wydaje mi się, że klasę dźwięku da się określić. Poza tym to wszystko jest przecież tylko zabawą – zabawą bo w ostateczności decyduje nasz GUST i SMAK muzyczny.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Zrobię kiedyś takie zestawienie, ale nie według jakości tylko cen i brzmieniowego stylu. Już kiedyś pisałem, że nie podejmuję się określić czy lepsze są na przykład Grado GS1000, AKG K812, Beyerdynamic T1, czy Sennheiser HD 800. I tak jest w wielu przypadkach. Kwestia gustu a nie obiektywnej oceny.

  10. Soundman pisze:

    Doszły moje Th610 razem z Questylle cma600i. Muszę się zgodzić z P.Ryką, jednka miał rację, nie grają V-ką. A najciekawszy ich zakres dla mnie to…średnica,coś takiego,ale to poprawili od czasu TH600 gdzie wokal był kilometr od nas. Oczywiście zasługa Questylle jest niekwestionowana co do przekazu, fenomenalnie razem grają ,do polecenia każdemu.

  11. dio pisze:

    th610, t1v2 czy w1000z ? ktore z tych sluchawek beda mial najlepszy bas pod wzgledem ilosci jak i jakosci ?
    zalezy mi rowniez na tym zeby gora wbijala sie w uszy jak igly.

  12. Soundman pisze:

    Jak dla mnie oczywiście T1 rev2…nie do pobicia.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Jeszcze lepsze w tym stylu, zwłaszcza pod względem basu, byłyby Fostex TH900 Mk2, ale to już inna liga finansowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy