Recenzja: Fostex T60RP

Brzmienie

Z aparaturą stacjonarną

Z mahoniowymi muszlami.

Jasnym jest, że jak porównywać, to przede wszystkim z konkurencją bliską cenowo. Porównania zacząłem przeto od konfrontacji z podobnie klasycznymi Sennheiser HD 600, które tyle samo prawie kosztują, a ściślej o trzysta niecałych złotych mniej. O brzmieniu tych HD 600 pisałem już tylekroć, że powtarzanie tego staje się nudne, ale konfrontacja ma swoje prawa i trzeba do tego wracać. Więc po raz kolejny napiszę, że oferowały brzmienie dość ciemne, w wyrafinowany sposób muzyczny sygnał przenikające, co dokonuje się dzięki głębokiemu penetrowaniu w muzyczną tkankę i jej warstwy. Także temperaturowo neutralne, nie dążące do ocieplenia; i jeszcze o tym wyrafinowaniu trzeba rzucić, iż bierze się po części z tego, że brzmienie nie jest ciężkie, tylko smukłe, subtelne. Bardziej z form delikatnych aniżeli mięśniowych, a przy tym migotliwe i lśniące. To zawsze ujmowało i wciąż słuchaczy ujmuje, oferując za niewiele ponad tysiąc złotych tylekroć opiewany wstęp do high-endu. Nic w tym względzie się nie zmieniło i dwie mijające dekady nie dokonały przewartościowań. Nie pojawiły się słuchawki tańsze i lepsze, pojawiły tylko inne też nie drogie, prezentujące odmienne podejścia. Pytanie więc zachodzi, czy te nowe T60RP są tylko tego kolejnym przypadkiem, czy może jednak czymś więcej? Tutaj do akcji z jednej strony wkracza technologia planarna, z drugiej preferencje słuchacza.

Bo nie da się ukryć faktu, że stary planarny konkurent w najnowszej podrasowanej wersji ma pewne istotne przewagi, a także inny styl. Jak chodzi o ten drugi, to grają Fosteksy jaśniej i cieplej, siłą więc rzeczy optymistyczniej. Ani nie jasno w takim stopniu, by trzeba było mrużyć oczy, ani nie ciepło aż tak, by trzeba było ściągać koszulę. Jedno i drugie w sam raz, realistycznie, co faktu nie zmienia, że chłodniejsze i ciemniejsze Sennheisery mają w swoim podejściu czar i można ten ich styl woleć. Relacje jasne-ciemne i cieplejsze-chłodniejsze są jednak drugorzędne i na pewno nie one przede wszystkim decydują o odmienności. Bo kiedy się przysłuchiwać na kanwie analizy, to oczywiście różnice wyjdą, ale właśnie bardziej dopiero wtedy, a nie tak zaraz same z siebie. Fostex T60RP na pewno brzmią cieplej i jaśniej, ale to są różnice o jeden ton – oczywiste lecz nie drastyczne. I może by wyszły na plan pierwszy i bardziej uderzyły, gdyby dwie inne nie były dużo większe, przykrywając je sobą. Te tyczą wypełnienia i przede wszystkim energii. Nie ulega wątpliwości – i to się słyszy natychmiast – że planarne Fosteksy brzmią pełniej i mocniej. Ale nawet to wypełnienie, aczkolwiek momentalnie zwracające uwagę, schodzi na plan trochę dalszy, bo przede wszystkim energia. Też tyle razy o niej pisałem, że aż tym jestem znużony, ale w recenzjach sprzętu audio obracamy się ciągle w tej samej tematyce i pośród tych samych kryteriów.

I profesjonalnie zaprojektowanym pałąkiem.

A energia jest jednym z kluczowych, bo muzyka pozostaje jej formą. I ta prawdziwa, słuchana na żywo, ma jej za sobą dużo więcej niż słuchana z głośników, nawet jeżeli bardzo głośno. Bo energia z głośnika jest primo bardziej jednobrzmiąca, a przez to mniej rozwinięta, mniej wielopostaciowa, mniej atrakcyjna; a po wtóre taka jakaś spłaszczona, zredukowana przestrzennie. W efekcie niby jest, a jednak zawsze brakuje. Grać można bardzo głośno, ale cóż z tego, gdy za tą głośnością pustka i bicie tępą pałą? Więc tym jest system lepszy, im do prawdy bardziej się zbliża, to znaczy czyni muzyczną energię potężniejszą, bardziej różnorodną i rozwiniętą przestrzennie. Słuchawki Fostex T60RP nie stwarzały podczas porównań wrażenia większej różnorodności, ale na pewno lepiej wypełniały, redukując tą pustkę, więc przy tej samej prędkości sumarycznie energii niosły więcej. Wcale nie musiały grać głośniej; przy tym samym poziomie tłoczyły więcej energii i była to duża różnica. Ta sama gitara akustyczna solo stawała się całkiem inna. Szarpnięcie struny było niczym eksplozja, muzyka się nie szkicowała, tylko się materializowała. I to jest w tych planarach genialne, ale ma swoje wymogi.

Tu muszę nawiązać do wzmacniaczy i ich porównania. Pierwszą sesję odbyłem przy komputerze z przetwornikiem Norma i podpiętymi do niego równolegle wzmacniaczami iFi PRO kablem symetrycznym i Ayon HA-3 zwykłym. Sęk jednak nie w symetryczności a sposobie grania. Hybrydowy iFi brzmienie miał dosadniejsze, kontury kreślił wyraźniej. Bazujący na dużych triodach czysto lampowy Ayon dążył natomiast do wydobycia obłości kształtów i do muzyki bardziej szumiącej a jednocześnie bardziej płynnej; w sposobie bycia bardziej subtelnej, bardziej eleganckiej i z gracją. Nie jednoznacznie konturowej, przywołującej mocne wizje, tylko falistej i całej z szumiącego przepływu, w efekcie takiej bardziej in statu nascendi. To jednak w pierwszej godzinie po włączeniu przekładało się na granie bardziej mdłe oraz nudne. Szum jeszcze się nie pojawiał, a kontury były nijakie; nie dosyć wyraźne i nie dosyć kubiczne. Sennheiserom to nie przeszkadzało, bo one konturowość mają własną i własną też dosadność, ale Fosteksom wyraźnie, one tego nie chciały. Ciemniej i bardziej wyraziście grający flagowy wzmacniacz iFi dużo bardziej początkowo im odpowiadał, wydawał się jedyny. Tłoczył mnóstwo energii (może 15W) i dawał sygnał klarowny, zdolny się doskonale przebijać przez masywność planarów, zmuszając je do wyraźności.

 

 

 

 

Po godzinie Ayon też jednak doszlusował, pozwalając na wybór drugiego brzmienia – równie efektownego. Też wyraźnego, ale w inny sposób; większy nacisk kładącego na plastyczność niż wyraźność obrysu i na muzykę jako przepływ, coś bardziej ruchomego. Z czego jednoznaczna nauka, że Fostex T60RP to słuchawki nie tylko potrzebujące dużo mocy, ale też wyraźności. Ta może być różnie budowana, co właśnie opisałem, ale kiedy jej nie ma w wystarczającej ilości, staną się mniej atrakcyjne niż stary konkurent dynamiczny. To będzie też dotyczyło Beyerdynamic DT990, czy którychś Pandora Hope – każdych jednych słuchawek mających własną wyraźność.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

29 komentarzy w “Recenzja: Fostex T60RP

  1. Marcin napisał(a):

    Panie Piotrze,
    Krótka piłka: czy dla siebie wolałby Pan te Fostexy czy Nighthawki jako uzupełnienie dla K812 razem z Bursonem CV2+?
    Pozdrawiam

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Podchwytliwe pytanie, bo sam NightHawk słucham od dawna wyłącznie z kablem Tonalium. I tak jak je słucham, to je wolę.

      1. Patryk napisał(a):

        Sam kabel nie zmieni sluchawek na „inne”. Nighthawk pozostana zawsze „geste, cieple, muzykalne”. Po recenzji „Fostex 60RP” bardzo mnie zainteresowalo jak brzmia. Z checia postaram sie, aby ich pusluchac. P.S: Fajnie napisane jak zawsze.

        Marcin: Burson V2 to bardzo dobry wzmacniacz! Gratuluje.

        1. Marcin napisał(a):

          Dziękuję :). Czekam na recenzję pana Piotra co by porównać, czy moje wrażenia odsłuchowe są podobne do wrażeń fachowego ucha :).

        2. Piotr Ryka napisał(a):

          „Inne” to słowo bardzo pojemne. Wyrażę się więc precyzyjniej: Tonalium zmienia NightHawk w bardziej gęste, ciepłe i muzykalne. Dużo bardziej.

      2. Marcin napisał(a):

        Ciekawe jak te Fostexy by zabrzmiały z takim kablem? Może nawet lepiej niż Nighthawki?

  2. Patryk napisał(a):

    Nighthawk sa juz same w sobie bardzo gęste, ciepłe i muzykalne, a po zmianie kabla maja byc „jeszcze bardziej” gęste, ciepłe i muzykalne. Jak dla mnie to juz o wiele za duzo, poniewaz standardowo to juz bardzo duzo tych wymienionych cech grania.

    P.S: AKG812 z tym kablem Tonalium moglyby dobrze zagrac. Moze i lepiej niz z lavricables nawet, kto wie….

    Patryk.

    1. Paweł napisał(a):

      też tak myśle, zawsze szukam synergii sprzetowej i do ciemnych słuchawek wole jasne źródło

    2. Marcin napisał(a):

      No właśnie, szkoda że nie ma gdzie się przekonać co do Tonalium i AKG. Jednak nie wiem czy byłbym przekonany do zapłacenia za kabel 3000 zł… przynajmniej nie na tym poziomie audiofilizmu, na którym jestem teraz 🙂

      Panie Piotrze, jakby Pan porównał recenzowane Fostexy do Nighthawków? Z recenzji wnioskuję, że Fostexy grają potężnej, z większą ilością basu, a Nighthawki są cieplejsze i muzykalniejsze. Czy dobrze rozumuję (oczywiście myślę tu o Nighthawkach na kablu Audioquesta z zestawu)?

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Specjalnie założyłem NightHawk ich własny kabel Na wzmacniaczu iFi PRO Fosteksy są cieplejsze, bliższe, nieco jaśniejsze i bardziej bezpośrednie, bo mniej pogłosowe. Energia na zbliżonym poziomie, cokolwiek po stronie Fosteksów. Przy tym wzmacniaczu i oryginalnych kablach je bym wolał.

        1. Marcin napisał(a):

          Super, bardzo dziękuję. Pańska odpowiedź dużo mi naświetliła. Pozdrawiam

          1. Piotr Ryka napisał(a):

            Jedna uwaga – te Fostex dłuuugo się wygrzewają, a początkowo grają marnie.

  3. Sławomir S. napisał(a):

    To odrobinę zabawne, ze w tak dopracowanych scenariuszach testów,które budują wiedzę o produkcie głównie przez porównanie z innymi produktami (co jest w mojej ocenie metodologicznie bardzo pożyteczne), występuje … tajemniczy, nieznany prostej gawiedzi, przybysz z innego świata – TONALIUM.
    Efemeryda punktem odniesienia tak uparcie stosowanym? Miłość to wielka być musi.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      To nie jest efemeryda, kabel jest do kupienia, przynajmniej na razie. Poza tym to nie jest jedyny dobry kabel do słuchawek możliwy do zdobycia, są jeszcze przykładowo Atlas Zeno albo Kimber Axios. Sam używam Tonalium, bo mam. I nie widzę powodu by nie używać, skoro wydatnie poprawia brzmienie. Dlaczego oceniać słuchawki z kablami ograniczającymi ich potencjał, jak się nie musi? Flagowy wzmacniacz słuchawkowy mam taki, jakiego nie ma nikt na świecie. I co, też mam nie używać, bo za dobry?

      1. Sławomir S. napisał(a):

        Czy jest zatem sklep, który ma adres i nazwę i który ma stałą ofertę Tonalium ?
        Byłbym też wdzięczny za test takiego kabelka.

        „”Flagowy wzmacniacz słuchawkowy mam taki, jakiego nie ma nikt na świecie…”, a i pokój odsłuchowy ma Pan zapewne taki jakiego nie ma nikt na świecie i uszy własne też zapewne unikalne. Cóż to za argumentacja? Dla testu np. słuchawek, to są elementy powtarzalnego otoczenia i ich unikalność nie ma tu większego znaczenia dla różnych modeli słuchawek. Unikalność kabelka ma wpływ większy, bo jednostkowy, na produkt, do którego go akurat zastosowano. Nie zabraniam wszak używania, jak Pan sugeruje !!! To przecież Pana tekst i Pana i Pana używanie. Równocześnie nie wszystko musi wzbudzać aplauz czytelnika

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Testu kabla nie ma, bo nie istnieje jeszcze i nie wiadomo czy powstanie firma go produkująca. To nie jest moja broszka i nic mi do tej sprawy, ode mnie ona nie zależy (w grę wchodzą kwestie własności intelektualnej). Kabel można póki co kupić za moim pośrednictwem, jako pośrednika nie biorącego nic za pośrednictwo.

          O własnym pokoju odsłuchowym niczego nie mówiłem, więc proszę się z łaski swojej powstrzymać od ekstrapolacji wynikłych z polemicznego zapału. We wpisie dałem wyraz jedynie temu, że lepszy kabel pozwala lepiej ocenić potencjał danych słuchawek, podobnie jak lepszy wzmacniacz czy lepsze źródło. Wydaje mi się to oczywiste i ważne z punktu widzenia przyszłego użytkownika; ważne tym bardziej, że nie istnieje przecież żaden wzorzec aparatury testowej – wzorcowy w sensie przeciętności słuchawkowy wzmacniacz, wzorcowo przeciętny interkonekt, itd. Każda recenzja ma charakter indywidualny nie tylko z uwagi na subiektywności recenzenta, ale też jednostkowe cechy używanego przez niego systemu. I to się raczej nie zmieni, a w każdym razie się na to nie zanosi, bo jeśli się nie mylę, wszyscy recenzenci dążą do tego, by oceniać w jak najlepszych warunkach sprzętowych, a nie jakichś teoretycznie przeciętnych. Z tego prostego względu, że warunki najlepsze oznaczają większy realizm, ku któremu, mniej czy bardziej, ale jednak generalnie zmierzamy.

          1. Sławomir S. napisał(a):

            Skoro zatem nie istnieje i nie wiadomo czy powstanie firma produkująca produkt ów (może powstanie) i skoro nie istnieje jeszcze tradycyjny dla rynku sposób dystrybucji (może powstanie) – wycofuję określenie ‚efemeryda’ na rzecz ‚prototyp’.
            Dziękuję za informację.

            Wydaje mi się, że metodą ekstrapolacji posłużył się Pan właśnie przytaczając przykład wzmacniacza, a dyskutowaliśmy o kabelku. I strofuje mnie Pan za przejęcie i rozwiniecie tej argumentacji , sugerując ‚ad personam’ polemiczny niezdrowy zapał. Absolutnie on nie występuje. Dziękuje za wszystkie wyjaśnienia.

          2. Piotr Ryka napisał(a):

            O tyle to nie jest prototyp, że, o ile mi wiadomo, konstrukcyjnie rzecz jest finalna. Nie zatem stadium rozwojowe, coś mającego ulec ulepszeniu.

  4. Paweł napisał(a):

    Panie Piotrze, czy będą recenzowane słuchawi Focal Clear?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Jakoś tak się bez przekonania przymierzam, bo natworzyli tych Focali… Ale gdyby dali razem z Utopią i jeszcze z kablami Atlasa, to mogłoby być ciekawie.

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Dziś zagaiłem i podobno za dwa tygodnie, bo są na użyczeniu.

  5. Marcin napisał(a):

    Panie Piotrze,
    Czy jest jakaś szansa na wypożyczenie i przetestowanie na własnym systemie tego kabla Tonalium?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Jest. A do jakich słuchawek?

      1. Marcin napisał(a):

        K812.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Muszę zapytać, bo to może być trudne technicznie. Wtyk mały i tylko jednostronny, a przewody w Tonalium są dosyć masywne. Jutro może coś będę wiedział.

          1. Marcin napisał(a):

            Właśnie też myślałem nad tym, czy to jest technicznie możliwe. Zastanawiam się, czy nie lepiej najpierw zlecić komuś zmodowanie K812, aby przewód był wpinany do obu muszli, a dopiero potem eksperymentować z kablami. AKG K812 wydają się mieć spory potencjał, jednak ograniczony z powodu raczej miernego, cieniutkie drutu wewnątrz słuchawek.

          2. Piotr Ryka napisał(a):

            Na pewno mają. Słuchałem ich z kablem FAW Noir i grały wyraźnie lepiej. Słuchawek już nie mam, ale kabel został. Jest do kupienia. O Tonalium jeszcze nie pytałem.

  6. Marcin napisał(a):

    Dobrze, jestem zainteresowany kupnem Pańskiego kabla. Napiszę Panu wieczorem maila w tej sprawie. Pozdrawiam.

  7. Dariusz Kudliński napisał(a):

    Witam wszystkich i Pana Panie Piotrze. Otóż od mniej więcej 2 tygodni jestem szczęśliwym posiadaczem tego kabla więc postanowiłem wtrącić swoje 3 grosze.
    Po pierwsze nie jestem związany z Panem Kazimierzem żadnymi układami biznesowymi, koleżeńskimi lub przyjacielskimi (choć bardzo bym chciał i sobie to cenił).
    Po drugie Panie Kazimierzu życzę Panu długich długich lat życia w najlepszym zdrowiu, pasji i szczęścia, gdyż tacy ludzie jak Pan podnoszą ludzkość na wyższy poziom.
    Uśmiechnięty od 2 tygodni Darek Kudliński.
    Mój tor
    Sonic transporter – kabel cat7 – sonore microrendu – kabel ifi mercury – ifi usb 3,0 – kabel ifi gemini – ifi ione – kabel tellurium silver – przetwornik rme adi2 pro – kable zbalansowane xlr acoustic revive opa1 – wzmacniacz little dot mk vi+ z lampami mullarda i ge nos z lat 40tych – kabel tonalium – hi fi man he 1000.
    Ps. Panie Piotrze gorąco proszę zamieszczenie mojego wpisu ponieważ płynie on z mojego serca i to bez żadnej ściemy. Jeszcze raz pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy