Recenzja: Fostex HP-V8

fostex-hp-v8-hifi-philosophy-007   Pora zrealizować zapowiedzi. Wszystkim zdążyłem rozpowiedzieć, że zjawiły się po recenzję dwa najwyższej klasy wzmacniacze słuchawkowe – Fostex HP-V8 i Wells Audio Headtrip – a zatem czas na nie. Zaczynamy od Fostexa, bo jemu bardziej się śpieszy. Drugiemu też, ale mniej.

Tak się zastanawiam, czy po nawale drogich słuchawek nadciąga drogich wzmacniaczy? Ale nie ma co dumać, bo to stało się faktem. Headtrip i HP-V8 to tylko składniki tsunami, sięgającego genetycznym wstrząsem ładnych parę lat wstecz, do topowych konstrukcji Woo Audio, Rudi Stora czy Apex Pinnacle. Najświeższe elementy to właśnie dwa wspomniane, a także ifi PRO iCan, Ayon HA-3, dwie Vivy, Aurorasound, Audeze „The King” oraz Pathos. W sumie to nie mniej niż dwadzieścia kilka konstrukcji, choć tylko niecała połowa na półkach w kraju. Ale choćby tylko dwa owe i dopiero co zrecenzowane Ayon, Phonitor oraz ifi, a wcześniej także duży Schiit, Trilogy oraz Sugden, już stwarzają szeroką ofertę, spore bogactwo wyboru. Potężny, drogi i zaawansowany technicznie wzmacniacz dla słuchawek to teraz nie coś wyjątkowego, próbującego (najpewniej wedle ogólnego mniemania daremnie) stawać w szranki z systemami elektrostatycznymi, tylko pełnoprawny uczestnik, a nawet ozdoba rynku. Zanikł podział na arystokratyczne elektrostaty, popularne słuchawki dynamiczne i minione planarne. Wszystkie trzy typy słuchawkowych konstrukcji egzystują teraz na równych prawach do życia i jakości, a doszły do tego jeszcze hybrydy, którym niedługo też będziemy się zajmowali. (Są jeszcze słuchawki AMT, także wysokiej jakości.)

Kiedy cała ta równość i różność spotkała się z tendencją rynkową ciągnięcia cen ostro w górę, napiął prawdziwy wysyp konstrukcji już nawet nie drogich, za kilkanaście tysięcy, ale drogich naprawdę, za kilkadziesiąt. Pojawiły się takie słuchawki i takie do nich wzmacniacze, początkowo zwłaszcza mocno szokując publiczność. Taką konstrukcją jest właśnie nasz tytułowy Fostex HP-V8, nazwą kojarzący się z ośmiocylindrowym silnikiem widłowym, ale w rzeczy samej będący lampowym wzmacniaczem słuchawkowym na dwóch triodach 300B wspieranych przez dwie lampy mocy KT-88. (Konstrukcyjny ewenement.) Kosztuje ten przyjemniaczek bite dziesięć tysięcy euro, a u nas dokładnej ceny jeszcze nie ma, ale będzie to prawdopodobnie nieco poniżej czterdzieści tysięcy. Rzecz godna podkreślenia, w jego przypadku mamy do czynienia ze wzmacniaczem słuchawkowym par excellence a nie przedwzmacniaczem z funkcję wzmacniacza słuchawkowego, czy zdolną całym potencjałem napędzać poprzez dzielnik mocy także słuchawki głośnikową integrą, toteż nie ma tam żadnego przełącznika headphone/pre czy headphone/speakers, i w ogóle funkcji obsługowych jest mało. Jest zatem prościej niż u klasycznego i też na lampach 300B Cary CAD-300-SEI, ale nie prościej niż u posługującego się triodami 45ʼ Ayona HA-3.

Wzmacniaczy słuchawkowych na lampach 300B tak nawiasem dziś nie brak, jako że oferują je nie tylko Cary i Fostex, ale też Manley, Eddie Current, Woo Audio (nawet dwa), WBA, Inspire, Meixing, Yaquin i pewnie jeszcze inni. Wybór mamy zatem szeroki, ale konstrukcja droższa jest tylko jedna – flagowy, stanowiący parę monobloków Woo Audio WA234 Mono, wyceniony na aż $16 000.

W tej sytuacji musimy wymagać. Nie ma zmiłuj, za takie pieniądze się bratku nie prześlizgniesz. Albo zagrasz rewelacyjnie i wówczas cię powitamy, albo tak grać nie umiesz – a wtedy won! Jak jest w istocie, to się zaraz okaże, ale jeszcze przed podpięciem słuchawek pojawiają się wątpliwości. Przy tak pokaźnych pieniądzach wzmacniacz Fostexa każe bowiem wraz z sobą nabywać komplet lamp mocy od Electro Harmonixa i najtańsze sterujące JJ. To nie jest w porządku, gdyż to jest trzecia liga. Nie pierwsza, gdzie grają 300B Sophia Royal Princess, Takatsuki, Erlog, EAT i Emission Labs; ani nawet druga, gdzie mamy Sophie Princess (bez Royal), KR-audio, Create Audio, Shuguang Treasure i Shuguanga kopię Western Electric, tylko liga okręgowa, razem ze zwykłym Shuguangiem, JJ, Svetlaną i też rosyjskim Genalex Gold Lion.

To niskie pochodzenie wcale jednak nie znaczy, że lampy są beznadziejne. Bynajmniej. Najlepiej pasuje do nich określenie „całkiem niezłe”, jako że przyjemnie się słucha i wad żadnych istotnych nie ma, a jedynie czar i maksymalizacja piękna pozostają skromniejsze. No, owszem, szczegółowość, harmoniczna złożoność i budowanie przestrzeni wraz z nasycaniem jej dźwiękiem są nie tak intensywne, ale nie w stopniu uniemożliwiającym wysokiej klasy doznania. Takie lampy byłyby więc w porządku w przypadku wzmacniacza poniżej dziesięciu tysięcy. Ale już za piętnaście mamy Ayona z najwyższej klasy dużymi triodami 45-Globe „mesh”, jakże zatem w takim za czterdzieści Elektro Harmonix? Nawet się nie postarał sławny przecież japoński producent o opcję „płacimy drożej za lepsze lampy”, jaką oferuje na przykład Woo Audio. Nie masz kliencie wyboru – musisz kupić wzmacniacz ze słabszymi lampami, a dopiero potem na własną rękę nabywać ewentualnie lepsze. O tyle to głupie, że na te słabsze szkoda zwyczajnie pieniędzy, a poza tym Fostex ma większą siłę przebicia niż pojedynczy kupujący i po sąsiedzku od Takatsuki, czy choćby przez morze u Full Music (Sophia Electric), mógłby wynegocjować ciekawą cenę. Ale nie, cały wkład producenta to złote napisy Fostex na rosyjskich lampach wziętych wprost z ligi okręgowej. Żadną miarą to nie przystoi i tego nie pochwalę, nawet jeżeli takie tuzy jak Cary Audio czy Audio Research postępują podobnie. Zupełnie mi się to nie podoba i jasno daję do zrozumienia. Owszem, o lepsze KT-88 będzie trudno, ale i to dałoby się załatwić porządniej, bo są przecież węglowo napylane Psvane. Podobnie trudno o dobre z nowej produkcji sterowniki ECC88, ale przynajmniej można było wziąć te JJ ze złoconymi nóżkami, nie mówiąc o sięgnięciu po obfite zapasy dawnych Philips SQ. Ale nie, z lampami poszedł Fostex na totalną łatwiznę: – Nie mamy dla pana lepszych lamp i co nam pan zrobi? – Nic nie zrobię, mogę najwyżej się skrzywić.

Aliści z tymi lampami nie wyszło w przypadku niniejszej recenzji całkiem po fostexowemu, ponieważ testowany egzemplarz to od dłuższego czasu (bodajże od sierpnia 2015) wędrująca po świecie pokazówka, której prezenterzy bądź widzowie zdążyli rozwalić jedną z pary KT-88 i jedną z 300B. W efekcie tą rozbitą 300B zastąpiono parą kupioną od Gold Lion, które to Gold Lion, jak mówiłem, są niezłe, ale przy tym podwójnie fałszywe. Podwójnie, ponieważ Gold Lion to marka od dawna nieistniejącego, legendarnego England-Marconi, wykupiona kilka lat temu pod względem samych praw do nazwy (czyli bez parku maszynowego) przez jakiegoś Amerykańca i mająca fabrykę w Saratowie. Po wtóre zaś, England Marconi nigdy lamp 300B nie robił. Jako się rzekło, rosyjsko-amerykańskie lampy o włosko-angielskich papierach rodowych są jednak jakościowo niezłe, chociaż do takich Takatsuki brakuje im bardzo wiele. Ile dokładnie, to się jeszcze policzy, ale sądzę, że sporo. Na początek jednak posłuchamy tego HP-V8 jak go sprzedają, tyle że Gold Lion zamiast Electro Harmonix i z moimi sterującymi ECC88 Valvo, bo tych stockowych bym nie zniósł. Wpierw jednak kwestie techniczne.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

8 komentarzy w “Recenzja: Fostex HP-V8

  1. Tadeusz napisał(a):

    Panie Piotrze przetestować tego: EternalArts HLP i Fostex „wyleci z trójki” 🙂

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Ethernal Arts to wzmacniacz specyficzny, strojony pod Sennheiser HD 800 a nie uniwersalny, choć pewnie producent mógłby go dostrajać także do innych słuchawek. W wersji maksymalnej, z selekcjonowanymi podzespołami (co wydłuża czas realizacji do kilku miesięcy) jeszcze droższy od Fostexa. Słuchałem go w byle jakich warunkach na AVS i od Fostexa z 300B Takatsuki lepszy mi się nie wydał. Ale takie porównania na dystans są nic nie warte.

  2. Tadeusz napisał(a):

    Jeżeli chodzi o aspekt uniwersalności to pewnie ma pan rację ,ja słuchałem go z HD800 oraz Audeze LCD4 .
    Niedawno byłem ponad tydzień w Niemczech ,odbyłem pięć kilkugodzinnych sesji
    w wymienionej wyżej konfiguracji w warunkach domowych .Może żródło trochę odstawało poziomem bo był to komputer w roli transportu oraz dac Lampizator
    Level 4,5 ? (wyjściowo 4 ale po trzech modach u Konstruktora).
    Eternal to była chyba wcześniejsza wersja ,ta bez pre .
    W porównaniu do Bakoona HPA-21 ,którego miałem przez ponad pół roku ,
    brzmienie niemieckiej konstrukcji wydało mi się ciekawsze i o dziwo dynamiczniejsze chociaż to OTL.
    Wracając jednak do meritum Eternal Arts nie jest wzmacniaczem uniwersalnym ale wybitnych w konkretnych konfiguracjach ale Fostex chyba też bo sam pan stwierdził ,że nie wszystkie słuchawki mu „podpasowały”?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      To nie jest tak, że nie wszystkie słuchawki mu podpasowały. Jeżeli HE-6 potrzebują 6W a on oddaje max. 2W, to optimum z definicji być nie może. Audeze są zaś bardzo specyficzne i takie szczególnie trudne poprzez to, że też potrzebują dużo mocy (choć nominalnie mniej), co przy ich dość dużej paradoksalnie skuteczności w przypadku mocnych wzmacniaczy lampowych daje słyszalny brum. U Fostexa brumu z lampami Takatsuki wprawdzie nie miały wcale, ale pod nie tor trzeba by odpowiednio zestroić, a to nie był test dla Audeze tylko wzmacniacza. Tak więc zostawiłem słuchawki dla niego łatwiejsze. Sam wzmacniacz jest jednak pierwszorzędny i z Takatsuki oraz odpowiednimi lampami sterującymi gra bajecznie.

  3. miroslaw frackowiak napisał(a):

    Taki drogi i jeszcze ze wszystkimi sluchawkami nie gra idealnie to juz przesada….cenowa,wole mojego Carego 300B bo duzo tanszy i gra z sluchawkami i kolumnami wspaniale,czyli tu widac uniwersalnosc…duzo lepsza.

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Tak, Cary jest bardziej uniwersalny. A po kompleksowych przeróbkach i z najlepszymi lampami nie gorszy.

  4. Colorfort napisał(a):

    Panie Piotrze.
    Wiem że nie bylo bezpośredniego testu Audeze LCD-4 w połączeniu z Fostex V-8. Berdzo mnie interesuje ta konfiguracja. Czy, zważy wszy na oczywiste upgradowanie lamp poleciłby Pan ten zestaw? Przyznam, że jest Pan dla mnie autorytetem w wielu testach, wiec licze na panskie doświadczenie.
    Pozdrawiam.
    Grzegorz

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Oczywiście. że poleciłbym. Takatsuki albo Sophia Royal Princess 300B, lepsze KT-88 i ECC88 – i będzie genialnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy