Recenzja: Forza AudioWorks – kable słuchawkowe

Forza_AudioWorks_04 HiFiPhilosophy   Naszła mnie chętka żeby coś upichcić na szybko. Zmęczyłem się tymi rozwlekłymi testami słuchawkowych wzmacniaczy, brnącymi przez niekończące się porównania i wzajemne odniesienia różnych słuchawek oraz wzmacniaczy konkurencji. Pora na audiofilski fast food, tak żeby szybko a smacznie coś spałaszować. Nie, nie – spokojnie – nie pojedziemy do żadnego McDonalda ani KFC i nie będziemy się raczyć frytkami. Zajmiemy się czymś dłuższym i wysmażonym inaczej, mianowicie słuchawkowymi kablami.

No tak, znowu słuchawki – powiecie, ale obiecuję, że w następnej recenzji na pewno ich nie będzie. Teraz jednak znów wystąpią w roli głównej, bo firma FAW, czyli Forza AudioWorks, specjalizuje się w słuchawkowych kablach.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

129 komentarzy w “Recenzja: Forza AudioWorks – kable słuchawkowe

  1. Tomek napisał(a):

    I’ve been Raptured!

  2. Piotr napisał(a):

    Wreszcie szersze porównanie kabli FAW.
    Mimo wszystko brakuje mi na końcu tradycyjnego podsumowania zalet i niedostatków – tu dla każdego kabla.

    Czy można przyjąć, że podobne różnice brzmieniowe będą w łączeniówkach IC Forzy AW z takich samych materiałów jak opisywane?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Może faktycznie trzeba będzie wypunktować. Ale to już jutro dopiszę. Co do łączówek, to z tego co wiem od Marcina one także przenoszą na dźwięk swoje właściwości.

  3. Piotr Ryka napisał(a):

    Jeszcze jedna uwaga, bardzo istotna a pominięta w recenzji. Podczas wielokrotnego przełączania wtyk Lemo kabla oryginalnego dwukrotnie odmówił posłuszeństwa tracąc całkowicie sygnał. Za każdym razem trzeba go było rozbierać i poprawiać styki. Żaden z kabli Forzy nie odmówił natomiast posłuszeństwa.

  4. Piotr napisał(a):

    Chodzi mi o to, czy te kable stosowane jako IC powinny prezentować podobne/te same różnice i właściwości?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Pewnie że powinny.

  5. Piotr napisał(a):

    Ok. Może łączówki FAW doczekają się wersji Noir. Na razie w ofercie tej nie ma.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Pewnie się doczekają. Inaczej głupio by było. Myślę, że to raczej kwestia luki na stronie i taki interkonekt jest do zamówienia.

  6. Piotr napisał(a):

    Trochę szkoda, że do testu nie wszedł też FAW Claire HPC, czyli z samej miedzi 8-żyłowy 26AWG o czystości 7N UPOCC…

  7. Mateusz napisał(a):

    Interkonekty Noir Mk2 i Noir Hybrid są praktycznie w fazie końcowej testów – będą w przyszłym tygodniu dostępne na stronie, jak czas pozwoli na ich tam dodanie. Jeżeli nie to tak czy inaczej będą dostępne drogą mailową.

  8. Piotr napisał(a):

    Mateusz,

    Czym interkonekt Noir Mk2 będzie się różnił od Claire ICL Mk2? Obydwa są wyłącznie z miedzi – tej samej 8 żyłowej 26AWG 7N UPOCC? Jakie więc różnice w prezentacji dźwięku?

  9. Mateusz napisał(a):

    Interkonekt Noir Mk2 i Noir Hybrid będzie jedynie w wersji RCA lub zbalansowanej XLR. Generalnie Noir ze względu na inną geoemtrię to szybszy i bardziej dynamiczny przekaz z bardziej rozbudowaną sceną. Jednak tutaj też wiele zależy od tego pod jaki system jest on podpiety.

  10. Adamus00 napisał(a):

    Dosyć ogólnikowa recenzja, i tak szczerze to tyle samo wiem o tych kablach po jej przeczytaniu jak i przed jej przeczytaniem (no może z wyjątkiem tego, że w wersji claire da się wyczuć trochę ciepła) . Brakuje też porównania wersji hybrid od kalsycznej, czysto miedzianej wersji ( interesują mnie szczególnie obie wersje FAW noir)
    Pzdr. A.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Cóż, krytyka ogólnikowości recenzji wydaje się bardziej ogólnikowa aniżeli jej przedmiot. Gdyby Kolega zechciał doprecyzować czego konkretnie mu zabrakło, może dałoby się temu jakoś zaradzić. Chętnie pomogę.
      Co do porównań wersji hybrid i classic, to nie potrafię niestety sporządzać takowych nie dysponując ich przedmiotem. Zdecydowanie przekracza to moje kompetencje. Jasnowidztwa Pan Bóg poskąpił 🙂

  11. Miltoniusz napisał(a):

    Jak wypada przestrzeń na kablach FAW? Czy też jest lepsza?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Specjalnie dziś porównałem, bo podczas testów nie odniosłem wrażenia, że są różnice wielkości. Faktycznie raczej ich nie ma, co nie znaczy, że przestrzeń jest identyczna. Z kablem Claire jest bardziej nośna, subtelnie opisana, różnorodna i przejrzysta. Z kolei z Noir bardziej dociążona, dynamiczna, ciemniejsza, zbudowana z większych, masywniejszych i bardziej kontrastowych dźwięków. W efekcie w każdym wypadku jest to inny świat, a oba z kablami FAW są w sensie muzycznego odbioru znacznie lepsze niż z kablem oryginalnym.

  12. Piotr napisał(a):

    Był oddzielny test kabla z czystej miedzi FAW Claire HPC – 8 żyłowy 26AWG 7N UPOCC podpiętym do słuchawek Sure, ale porównanie go z tymi hybrydami byłoby znacznie ciekawsze. A tak mamy tylko test hybryd ze srebrem. To nie Piotra wina, że FAW nie dostarczyła kabla z czystej miedzi, myślę że całkiem świadomie, aby promować te najdroższe kable. Odnoszę wrażenie, że po sukcesach za granicą, FAW zaczęła trochę zapominać o ile mniej zasobni są polscy audiofile od tych z zachodu.

    Panie Mateuszu, może warto dostarczyć Piotrowi jeszcze ten najczystszy miedziany kabel? A najlepiej – tak przy okazji – jeszcze kilka Interkonektów z różnych linii.

  13. Marcin napisał(a):

    Co do ceny kabla – Mateusz je produkuje po to, aby na ich sprzedaży zarobić i jakoś z tego biznesu wyżyć, to nie jest działalność charytatywna i narzekanie na ich cenę, biorąc za argument kraj pochodzenia producenta jest dziwny. W sumie, gdy popatrzy się na ceny np. ALO Audio, Cardasa czy Entreqa to kable od Forzy są po taniści. Jeśli jest taka możliwość to dobrze by było zrobić test Audeze 3 z kablem firmowym, ale wygrzanym (który wbrew temu co piszą niektórzy nie jest taki zły), od Forzy i od Entreqa, który został od k1000 i zobaczyć jakie są zmiany i czy są warte tych pieniędzy za te dodatkowe kable, najlepiej z uwzględnieniem choćby jednej serii ślepych testów, żeby nie pisali zaraz niektórzy, że recenzent słyszy tylko ceny.
    Poza tym, jak komuś dane słuchawki nie pasują to wymiana kabla na taki za 2000zł nic nie pomoże i nie pomoże też dobór innego toru; lepiej wtedy sprzedać słuchawki i kupić takie, które pasują. Ostatnio czytałem kilka mini recenzji użytkowników danych słuchawek i każdy pisze co innego – jeden pisze, że średnica jest wycofana; kto inny o tych samych słuchawkach, że jest zbyt wypuszczona do przodu. I tak ciągle, i bądź tu mądry człowieku. Po woli dochodzę do wniosku, że chyba faktycznie najlepiej jest kupić hd600 i nic już nie cudować, bo te cudowanie oprócz pieniędzy kosztuje zbyt dużo nerwów i czasu.

  14. Piotr Ryka napisał(a):

    Myślę, że trzeba mieć dobre wszystkie elementy toru i tylko wtedy może być naprawdę dobrze. Jedynie komplet: źródło wzmacniacz, słuchawki i całe okablowanie zapewnia pełną satysfakcję. Co nie znaczy, że każdym słuchawkom należy koniecznie wymienić kabel. Albo, że trzeba wszystko kupić bardzo drogie. Słuchałem wczoraj min. wzmacniacza Rapture podpiętego wprost do komputera i ze słuchawkami Fostex TH-900. Oczywiście da się lepiej a komputer jest tutaj najsłabszym ogniwem, ale mimo to pełna satysfakcja. Co moim zdaniem jest najważniejsze, to unikanie podwyższonej tonacji. Podwyższona tonacja równa się stres.

    Co do cen kabli FAW, to trzeba pamiętać, że sam koszt prowadzenia firmy w Polsce to miesięcznie ponad tysiąc złotych. Jedzenie, mieszkanie i opłaty stałe to co najmniej kolejny tysiąc. Do tego surowce, benzyna, telefony, amortyzacja. A dopiero potem zaczynają się zyski. Naprawdę jest ciężko. Dlatego tylu ludzi wyjeżdża, bo nie ma jak u nas na to wszystko zarobić.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Wydrwiwać można oczywiście zawsze i wszystko. Też mogę zadrwić z pyszałkowatego pana recenzenta Estrady, który nawet pojęcia nie ma, że mózg w warstwie rozumienia nie posługuje się procedurami algorytmicznymi. Opisy odwołujące się do przenośni, poetyki, wyrażania emocji, czy niebezpośrednich odniesień są jednak w odniesieniu do muzyki chlebem powszednim, a szanowny pan mądry przed napisaniem swojej przemądrej tyrady (która to już taka?) mógłby się na przykład zapoznać z tym artykułem.

      http://www.hifi.pl/porady/ogolne/opisbarwy.php

      A może jego zdaniem sami muzycy też nie znają się na muzyce, a ich podejście opisowe to zwykłe brednie i lepiej by zrobili po prostu podłączając coś sobie do prądu? Oczywiście wszystko jedno jakim kabelkiem.
      Na tego typu argumentację mam zawsze jedną odpowiedź – przyjedź do mnie (tak jak tylu już przyjeżdżało), posłuchamy razem, a potem powtórz mi w twarz swoje oskarżenia. A co do długich rękawów, to w odniesieniu do muzyki najbardziej lubię „Greensleeves to a Ground” https://www.youtube.com/watch?v=J3g-nBchvHk, natomiast chamskie aluzje zostawmy chamom.

      1. Marcin napisał(a):

        Przeczytałem tę „recenzję”; myślę, że recenzent mógłby do testu sprawić sobie inny niż tylko przeznaczony do pracy w studio nagraniowym sprzęt. Poza tym, no nie sztuką jest powiedzieć, że nowa konstrukcja akg za 6500zł jest dużo lepsza od starych hd600 za niewiele ponad 1000zł. Szkoda nawet o tym rozmawiać, choć wolałem to napisać tutaj niż dyskutować z chamami na audiohobby, którzy zachowują się jak posłowie z „Dnia świra”.

        1. Tomek napisał(a):

          He, he 🙂

  15. Marcin napisał(a):

    Dla niektórych cena kabla od FAW może być wysoka, gdy wezmą pod uwagę, że spora obecnie liczba ludzi od DIY zrobi podobny kabel (podobny czyli też z miedzi o tych samych parametrach, solidnie wykonanym itd.)za trzy razy mniej, tyle, że cena kabla FAW uwzględnia VAT i świadomość zapłacenia od tego PIT-u, a poza tym robi się to w celach zarobkowych. W Polsce niestety pokutuje jakaś dziwna świadomość, że jak ja coś sprzedaje to za 1000 zł, a jak ja to samo chcę kupić od kogoś to już za 100zł.
    Teza o kompletności toru wydaje mi się być słuszna, a z tezą, że podwyższona tonacja przeszkadza i powoduje stres to się już zupełnie zgadzam (szkoda, że sobie tego wcześniej nie uświadomiłem, ale byłem pod dużym i zgubnym wpływem innych, więc próbuje się jakoś usprawiedliwić); dlatego hd600 są dobre.
    To co czyni mnie niespokojnym to raczej brak wiary czy może zanik wiary w to, że ocena danego toru czy danych słuchawek opiera się na ogólnych, obiektywnych podstawach, skoro wynik analizy czy ich oceny jest tak zróżnicowany. W dwóch ostatnich recenzjach hd800 wypadały dobrze, ale najsłabiej, za to gs1000 bardzo dobrze. W bitwie 58 flagowców David hd800 uznał za najlepsze dynamiki, zaś gs1000 w ogóle nie uwzględnił, bo nie mógł tego słuchać. To oczywiście tylko przykład, których jest ogrom. Czy to czegoś dowodzi? Na pewno nie tego, że na 100% ktoś się myli, bo cóż Pan poradzi na to, że ze wszystkich słuchawek hd-800 podobały się najmniej, a akg812 czy gs1000 najbardziej i dlaczego niby miałby się Pan z czegokolwiek tłumaczyć, bo ktoś tam powiedział inaczej. To oczywiste. Czasy też trochę się zmieniły. Np. w Polsce na początku lat ’90 hd-600 to był szczyt (pomijam kwestię tego, że wtedy nie było na rynku dużo obecnie produkowanych słuchawek), mało kto miał jakieś tam odtwarzacze, wzmacniacze, słuchawki, a nawet jak miał to się tym nie dzielił z innymi na spotkaniach, blogach, forach. Teraz możliwości finansowe, a także publikatorskie są dużo większe i każdy pisze co chce, najczęściej głupiej niż mądrzej. Jak kiedyś Hifichoice napisał dobrze o gs1000 (która to recenzja z dzisiejszego punktu widzenia wydaje się był pusta) to wszyscy czytali tezy tam umieszczone jak słowa starotestamentowego proroka, dziś piszą wszyscy, co chcą i każda opinia o tych samych słuchawkach jest inna albo zupełnie nic nie znaczy. W tym sensie demokratyczny „postęp” kiełkujący na podłożu „Buntu mas” się dokonał. Ja nie biadolę, że kiedyś było dobrze, a teraz jest źle czy że było źle, ale teraz jest gorzej, bo w Polsce to akurat teraz jest dużo lepiej niż było, co nie oznacza, że jest dobrze. W moim skromnym doświadczeniu ze sprzętem grającym nie przeszkadzają mi ceny sprzętu czy wątpliwy wzrost jakości wraz ze wzrostem ceny, ale to, że to wszystko wydaje mi się być nieprawdziwe. Nie uspokaja mnie rada – jak masz pieniądze, kup sobie Orfeusza i będzie problem z głowy, a jak nie masz to kup sobie hd-600, bo to bezpieczne i pewne rozwiązanie i też problem z głowy. Nie uspokaja mnie też rada, że życie jest barwne i trzeba je kosztować według wszystkich dostępnych barw, a zatem próbować różnych słuchawek, bo nawet jeśli to życia najpiękniejszym z możliwych nie uczyni to je urozmaici i uczyni bogatszym, co już przez ten fakt jest czymś wzniosłym. Może przesadnie pokutuje we mnie Platońska myśl i nie chcę zajmować miejsca przykutych przy ognisku ludzi, których być może mylnie nazywam głupcami.
    Można to oczywiście skwitować ironicznie – jak żeś chłopie taki niespokojny to weź melisę i pomyśl o czymś innym. Może, może.

    1. Tomek napisał(a):

      Ja myślę sobie czasem, że będę prawdziwie wolny, kiedy zdejmę te słuchawki z głowy i wyłączę wzmacniacz. Kiedy nie będę chciał uprzyjemniać sobie już życia – tym muzycznym – jakże pięknym – złudzeniem. Kiedy będę umiał już Żyć. Kiedy Żyć będę. Wiadomo, najpierw jednak trzeba umrzeć dla siebie, żeby zacząć Żyć w Tym, który Jest. Inaczej samsara i żadne Orfeusze tu nie pomogą. To co tam panowie, czego słuchamy? Ja aktualnie arriving somewhere but not here porcupine tree, a Wy?

  16. Piotr Ryka napisał(a):

    Co do HD 600, to jak niedawno sprawdziłem, kabel FAW Claire robi dla nich naprawdę świetną robotę. A słuchawki te potrafią grać bardzo różnie – od high-endu do nieprzyjemnej przeciętności.

    Słuchałem też nie dalej jak wczoraj na swoim Twin-Head Grado GS1000i vs AKG K812 i w wielu utworach Grado moim zdaniem wypadły lepiej. Są świetne pod względem muzycznym a całościową aranżacją niejednokrotnie potrafią przeważyć szalę na swoją stronę. Cóż z tego, że K812 i HD 800 są lepsze pod względem technicznym, kiedy czasami nie potrafią tego zamienić na muzyczne emocje w takim stopniu jak te GS-y. Co do HD 800, to będę się starał wejść w ich posiadanie. Już kiedyś wprawdzie je miałem, ale pora odświeżyć doświadczenia.

    1. Marcin napisał(a):

      ja takiego porównania nie robiłem, więc się na ten temat wypowiadać nie będę. Mnie jednak w mojej wypowiedzi chodziło o co innego aniżeli wyjaśnienie, które z 3 słuchawek są lepsze i czy hd600 są ogólnie dobre, a najlepsze w swojej klasie (ja nie miałem na własność hd600, więc też się nie wypowiadam).

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        To o co, Marcinie, chodziło Ci najbardziej?

      2. Marcin napisał(a):

        a co do Grado to ten temat jest dla mnie bardzo kontrowersyjny. Nie jestem na tyle głupi, żeby jak niektórzy szaleńcy (vide fallow) popadać ze skrajności w skrajność na zasadzie inkwizytora, który skazuje na stos za niewiarę, by później, po przewrocie rewolucyjnym palić innych za wiarę, której wcześniej był bezlitosnym obrońcą, o czym sam zapomniał. Proszę mnie źle nie zrozumieć, moje wątpliwości wynikają z pewnych przemyśleń i obserwacji, nie afektu.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Grado GS1000 mają oczywiście swoje niemałe wady i pewne ograniczenia, ale wciąż postrzegam je jako słuchawki fenomenalne, jedyne w swoim rodzaju. Bardzo chciałbym być ich stałym posiadaczem, ale wszystkiego mieć nie można, a K812 są w pracy recenzenta bardziej użyteczne. HD 800 i T1 też by były. Są po prostu powszechniejsze i cieszą się większym szacunkiem, a przy pisaniu recenzji to zasadnicza sprawa móc się odwoływać do rzeczy najbardziej miarodajnych.

        2. Marcin napisał(a):

          Myślałem, że dałem to do zrozumienia w poprzedniej wypowiedzi. Nie chcę jednak wyjść na człowieka, który napisał coś niezrozumiałego, a ma pretensje do innych, że nie pojęli jego geniuszu. Spróbuję zatem uzupełnić moją wypowiedź, ale to później, bo teraz niestety wzywają inne obowiązki.

          1. Marcin napisał(a):

            HD-800 są powszechniejsze, ale to nie jest cecha, którą osobiście cenię, dlatego oryginalne szaleństwo Grado jest bardziej w moim stylu.
            A jakie to wady i ograniczenia?

          2. Piotr Ryka napisał(a):

            Chodzi mi tylko o zawężenie tematyki.

    2. Piotr Ryka napisał(a):

      Wady to opakowanie i awaryjność oraz fakt, że trzeba uważać na te drewniane muszle, bo w razie upadku mogłyby ulec uszkodzeniu. T1, HD 800 czy K812 wydają się mniej podatne na uszkodzenia. Ograniczenia dotyczą głównie głośności. U tamtych zniekształcenia pojawiają się podczas podnoszenia siły głosu nieco później.

      1. Marcin napisał(a):

        A czy Pana egzemplarz jest w pełni wygrzany?; bo uważam, że zniekształcenia we wszystkich grado w miarę zwiększania głośności, także w gs1000, gdy zaczyna buczeć bas, a sopran robi się jazgotliwy wynikają z ich niepełnego wygrzania, mówię to na podstawie doświadczenia, nie zaślepiony jakąś ideologią.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Nie jest w pełni wygrzany. Słucham tylko sporadycznie a przyjechały nowe.

          1. Marcin napisał(a):

            To wiele tłumaczy. Poczyniłem ostatnio dużo obserwacji na temat dźwięku grado, uzupełniając to różnoraką lekturą. Sprawa jest bardziej skomplikowana niż mi się z początku wydawało i myślę, że skórka warta jest wyprawki, tzn., że dźwięk ten jest unikatowy i bardzo ciekawy (choć na swój sposób każde słuchawki z wyższej półki oferują coś interesującego i oryginalnego).
            Trudno powiedzieć, aby dźwięk grado był klasycznie poprawny (prócz może hp1000, których nie słyszałem); na pewno tak nie jest i pod tym względem naśladuje nieco osobowość właściciela firmy, który przypomina oryginała, któremu wiele razy zwracano uwagę, żeby się nie garbił, bo to brzydko i nieelegancko, a ten w zaparte jak Glenn się garbi i odpowiada, że będzie się dalej garbił, bo osiąga dzięki temu lepszy ton.
            W przypadku modelu gs1000 (ale rs1 też i ps1000 także, choć ten znam bardzo słabo) oryginalność i fenomen dźwięku przywołuje mi na myśl stosowaną w malarstwie technikę perspektywy powietrznej (włoski termin to chyba fugato). Dźwięk grado jest dla mnie najbardziej otwarty z pośród tych firm, które dane mi było słuchać i najbardziej napowietrzony.
            Dane na temat grado są jednak na tyle ze sobą sprzeczne: 1500h wygrzewanie, którego doświadczyłem, charakterystyka brzmienia gs1000, rs1, ps1000, które z początku jest powyginane, a później i tak bliżej mu do jakiegoś niesklasyfikowanego do tej pory fantastycznego stwora niż zwykłej polnej krowy czy psa przydrożnego; legenda hp-1000 i ps-1, która z nieodgadnionych przyczyn nie może powrócić; zmiana właściciela firmy; szopa, w której produkowane są słuchawki itp., itd. To wszystko powstrzymuje mnie przed ostatecznymi sądami czy wnioskami na ten temat, ponieważ chciałbym uniknąć losu wariata, który z biegiem lat pracy nad jakimś równaniem matematycznym wszędzie zaczyna widzieć liczby i ich związek z losem człowieka, i na podstawie wylosowanych liczb w lotto przepowiada przyszłość na następne 100 lat.

          2. Michal W. napisał(a):

            Z Grado sprawa jest bardzo ciekawa, do tego stopnia że wpadłem jak śliwka w kompot na kilka lat. Mają możliwie otwartą konstrukcję, przez co przetwornik ma swobodę w oddawaniu szybkich i dynamicznych transjentów, natomiast sama technika ich wykonania, pewnie poza przetwornikiem, to osiągnięcia sprzed pół wieku. Ciekawe jest to o tyle, że „nowoczesne” konstrukcje mają problem do dziś odskoczyć jakościowo wraz ze swoją nowoczesnością, a prawdziwie ambitne projekty jak HE90, K1000 czy MDR-R10 umierają śmiercią ekonomiczną.
            Postanowiłem się odezwać w temacie, gdyż po raz kolejny moje Grado PS1000 padły, ten sam lewy przetwornik. Wątpię, czy pograły 1500 godzin od poprzedniej naprawy. To było około rok temu, a raczej ich nie słuchałem po 5 godzin dziennie. Niestety w GS1000 i PS1000 jest wspomniany wcześniej mankament – mały zakres czysto oddawanej mocy. One szybko wchodzą w przester, zwłaszcza na basie, i to przy głośnościach, które można spokojnie uznać za bezpieczne i naturalne. Chętnie bym sobie kupił znowu np. GS1000i, ale mnie hamuje już nie tylko awaryjność słuchawek, ale fakt, że jako konstruktor jestem nieco oszukiwany ograniczeniami przetwornika. Został on w tych konstrukcjach wyżyłowany większą komorą i odległością od ucha i ma ciężko. Na pewno wyjątkowa w skali słuchawek jest zdolność do przekazywania emocji w muzyce przez słuchawki Grado. One potrafią grać bardzo lirycznie, bezpośrednio i z perspektywą jednocześnie. Nie ma narzuconego dystansu jak w HD800 czy tłoczonej bezpośredniości rodem z niektórych konstrukcji otrodynamicznych.
            Wracając do tematu mocy maksymalnej. Na moim obecnym wzmacniaczu udaje mi się doprowadzić do granic zniekształceń Beyerdynamiki T1, która jest gdzieś w ostatniej kwarcie zakresu głośności, a HD800 mają na pewno więcej zapasu mocy maksymalnej, co potwierdza fakt, iż tych nigdy do przesteru nie dałem rady doprowadzić, a i dane fabryczne wskazują na spory zapas mocy. Zresztą, Sennheiser chyba tak po prostu robi słuchawki, pomijając konstrukcje typu HD438 czy HD595, że membrana ma duży zapas skoku. AKG K812 też zapamiętałem jako słuchawki o dużym zapasie dynamiki.
            Tymczasem postanowiłem pójść drogą maksimum „cukru w cukrze” i kupić coś możliwie taniego, ale z ambicjami, i za niecałe 1500zł nabyłem Beyerdynamiki T90. Będzie to niewiele więcej niż koszt kolejnej podróży Grado PS1000 do Brooklynu, a skoro najbliższe mym oczekiwaniom HD800 czy T1 są znacznie droższe, a i tak nie idealne, to zobaczę jak długo wytrzymam z T90.

    3. Piotr Ryka napisał(a):

      Na dniach będę opisywał kolejny wzmacniacz słuchawkowy i kolejne słuchawki, to będzie okazja przysłuchać się tym Grado po raz kolejny, może tym razem uważniej w porównawczy zestawieniu, tak żeby móc je odnieść do Fostex-ów, Audez’e i K812.

      1. Marcin napisał(a):

        Tak będzie najlepiej i rzetelniej. Ja nie wiem, możliwe, że konstrukcja gs1000 jest już przestarzała w porównaniu do audeze czy nowych akg i dźwięk grado będzie ustępował nowym flagowcom i to może nawet sporo. Trzeba też brać pod uwagę cenę; oczywiście cena nie równa się jakość dźwięku, ale jednak ma znaczenie przy wyborze słuchawek i może uzasadniać wybór tych czy tamtych.
        Spotykam się z tak różnymi i sprzecznymi ze sobą opiniami na temat danych słuchawek, że już to samo powstrzymuje mnie od polegania na nich i przytaczania ich, choć jestem oczywiście ciekaw Pańskiej opinii.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Nie, Grado nie ustępują. Wiem to już w tej chwili. Oczywiście w każdym przypadku są za i przeciw, ale całościowo wypada to raczej na remis. Chodzi głównie o dopasowanie ze wzmacniaczem.

          1. Marcin napisał(a):

            Ja też nie wiem jak ma się sprawa z tym parowaniem wzmacniaczy, bo ogólnie grado, w tym gs1000 uchodzą, znów – w oczach testujących za bardzo łatwe do wysterowania (cokolwiek by to słowo oznaczało), akg 812 chyba też trudne nie są, a audeze uchodziły za trudne do napędzenia jako plenarne słuchawki, ale teraz już piszą ludzie, że jednak jest ok., i tylko hifiman he-6 i he-5 są trudne, więc ja już nie wiem jak w końcu jest. Ja się nie dziwię, że ostatnio z byrstonem grado wypadły tak dobrze, bo to od dawna polecany do grado wzmacniacz. Z drugiej strony myślę, że w przypadku wyrównanego potencjału dane słuchawki mogą przy współpracy z danym wzmacniaczem wyjść na prowadzenie, ale to nie będzie przegrana lub wygrana przez nokaut. A co to za wzmacniacz?

          2. Marcin napisał(a):

            to dziwne, co Pan napisał, że obecnie goszczący model gs1000 jest w sumie nowy. Sam Pan wie i się o tym kilkakrotnie, że one potrzebują bardzo długiego wygrzania. Zresztą, będzie kiedyś okazja to zerknie Pan na rs-y, raczej nie mam wątpliwości, że stwierdzi Pan, że tak to ostatnio nie grały, ale może to ja się mylę.

    4. Piotr napisał(a):

      „Co do HD 600, to jak niedawno sprawdziłem, kabel FAW Claire robi dla nich naprawdę świetną robotę”.

      Mógłbyś podać kilka szczegółów?
      Zdaje się że masz – podobnie jak ja – wpięty w HD-600 kabel od HD-650. Co wniósł i zmienił FAW Clarie?

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Przede wszystkim muzykalność i dużo jasnego, bardzo przyjemnego światła. Także trochę ciepła. Bardzo zdecydowanie wolę HD 600 z kablem Claire. Nawet ich niedawno słuchałem z tym od HD 650 i dziwiłem się (skleroza) dlaczego gra to tak niedobrze. A potem olśnienie – no tak, inny kabel.

        1. Piotr napisał(a):

          Jeśli z FAW Clarie pojawiło się dużo jasnego światła, to czy nie wystąpiły niedostatki w niższych częstotliwościach?

          1. Piotr Ryka napisał(a):

            Nie, wręcz przeciwnie.

    5. Piotr Ryka napisał(a):

      Ten wzmacniacz czekający w kolejce na opis to Rapture. Przyszła gwiazda.

      1. Marcin napisał(a):

        kojarzę ten wzmacniacz; mój znajomy miesiąc temu pisał ostatnio recenzję jego wersji inżynieryjnej(nie podaję źródła internetowego, bo nie wypada) i stwierdził, że jest bardzo dobry, a to bardzo dobry recenzent, do którego mam zaufanie. Możliwe, że w tę sobotę go posłucham.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Spokojnie możesz wrzucić Marcinie odsyłacz. Dobra recenzja zawsze w cenie. Tą już wprawdzie widziałem, choć nie miałem czasu przeczytać dokładnie, ale inni pewnie nie.

          1. Marcin napisał(a):

            jak będą chcieli to znajdą; w tym kraju chamstwa odrobinę choć taktu powinno się zachować.

        2. Marcin napisał(a):

          z tego, co kojarzę to piszący w tym temacie jako Tomek jest jego właścicielem. Prawda to Tomaszu?

          1. mikolaj612 napisał(a):

            Tak Tomek jest pierwszym właścicielem.

            A w sobotę tę będę składać finalne egzemplarze, a w Polsce u ludzi są obecnie tylko 3 szt. z czego jedna do mnie być może dziś zawita (prototyp) na mały upgrade, więc nie bardzo kolego Marcinie wiem co i gdzie będziesz słuchać, bo ze mną na odsłuchy w domu nikt się nie umawiał.

          2. Tomek napisał(a):

            Mam tą niewątpliwą przyjemność 🙂

    6. Piotr Ryka napisał(a):

      W sumie nie wiem ile te GS mają na liczniku. Służyły za demo, ale wyglądały na bardzo mało używane (żadnego cienia na przetworniku). Ciężko powiedzieć. Grają jednak jakby były już trochę używane. U mnie mają przejechane jakieś 50-100 godzin.

    7. slawsim napisał(a):

      Panie Piotrze, który przewód FAW podpinał Pan do HD 600? Claire Hybrid HPC czy Claire HPC Mk2 (z samej miedzi)? Używanie w opisie samego słowa Claire trochę myli i chciałbym mieć jasność w tej kwestii. Pozdrawiam

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Ten dawniej produkowany.

        1. slawsim napisał(a):

          Ponieważ nie wiem, który jest starszy, trochę Pana jeszcze pomęczę:) Proszę spróbować wskazać mi po wyglądzie. Jeden jest tylko z miedzi, drugi ma wplecione srebro, może teraz się dogadamy?
          Ten: http://forzaaudioworks.com/en/product.php?id_product=80
          czy ten: http://forzaaudioworks.com/en/product.php?id_product=73

          Przepraszam za „upierdliwość”, ale Pana opinie brzmienia sprzętu są dla mnie bardzo miarodajne i wolę mieć pewność.

        2. Piotr Ryka napisał(a):

          HPC.

          1. slawsim napisał(a):

            Dziękuję za odpowiedź i cierpliwość. Pozdrawiam.

          2. Piotr Ryka napisał(a):

            Nie ma sprawy. Po to jest ta strona żeby doradzać i odpowiadać.

  17. Piotr napisał(a):

    Marcin, moja uwaga nie dotyczyła cen FAW jako takich, ale tego że dostarczyła do recenzji Piotrowi – aktórego recenzje cenione są przez wiele osób – wyłącznie najdroższe kable. Nic przecież nie stało na przeszkodzie, aby dorzucić także tańszy przewód z czystej miedzi FAW Claire HPC 26AWG 7N UPOCC – i recenzja Piotra byłaby bardziej przydatna, i nie byłoby wrażenia, że FAW „wpycha” klientowm najdoższe kable…. a jeżeli nawet nie, to wrażenia, iż wyznaje przekonanie, że najdorższe oznacza najlepsze, co oczywiście prawdą nie jest… o tym decyduje nasz system, lepszym w nim może okazać się przewód tańszy – czyli w naszym przypadku ten wyłącznie z miedzi, a nie droższa hybryda ze srebrem.

    1. Marcin napisał(a):

      no bez przesady, nie są tak dużo droższe, żebym sobie coś o wpychaniu pomyślał, ale ok.

      1. Marcin napisał(a):

        poza tym to normalne, że producent nie tyle promuje najdroższe produkty (to też), co chce się pokazać z jak najlepszej strony, czyli zaprezentować swój najlepszy, najbardziej zaawansowany technicznie itd. produkt. Też bym tak na miejscu producenta, Mateusza postąpił; wydaje mi się to normalne i usprawiedliwione.

  18. Miltoniusz napisał(a):

    Skoro jest tak wiele sprzecznych opinii odnośnie danego sprzętu, było by świetnie zrobić test porównawczy pomiędzy różnymi egzemplarzami tego samego modelu. Mam takie wrażenie, że różnice małe nie są. Zresztą, sam tego chyba doświadczyłem.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      No tak, tylko ta logistyka.

      1. Miltoniusz napisał(a):

        No tak, ale ile nowych światów do odkrycia. I to w miejscu, w którym na pozór niczego nie ma.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Zwłaszcza tych kilku par do porównania 🙂

  19. Kolo napisał(a):

    Panie Piotrze – kiedy natomiast recenzja rzeczonego Rapture?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Niedługo. Pewnie w przyszłym tygodniu.

  20. Marcin napisał(a):

    Smutna sprawa z tymi PS-1000. Jeśli za każdym razem pada ten sam przetwornik to może coś tam dolega innego – nie wiem, nie znam się. Może warto Michale zrobić tak jak radzi mi czasem mój ojciec – jak się nie da z kimś dogadać normalnie to trzeba go opierd…i wtedy przeważnie wszystko gra; choć przypuszczam, że zastosowałeś tę technikę. Moim zdaniem te przestery, w postaci buczenia basu, jazgotania sopranu i zniekształceń, które burzą linię melodyczną i pojawiający się tubaśny pogłos wynikają z niewygrzania tzn. membrany są tak sztywne, że niepoprawnie podają dźwięk przez uniemożliwienie im swobodnej pracy. Co prawda efekt tuby powstaje tylko w ps-1000 i gs-1000, ale powyginane brzmienie i przestery już przy średnich poziomach głośności występowały u mnie i przy 325is, i przy rs1i, a małą tubę słyszałem też w modelu ps-500. Poza tym nowe gs1000 przy wygrzanych rs-1 wypadają dużo słabiej, a przecie to lepsze słuchawki.
    Dziwnie się czuję, pisząc to wszystko, bo mam wrażenie powrotu do przeszłości, co prawda nie mojej, ale jednak. Temat ten był przerabiany na audiohobby wiele lat temu, gdy ja oglądałem grado tylko na ekranie komputera. Po jakimś czasie temat się urwał i trudno powiedzieć, aby zakończył, ale zdecydowana większość użytkowników (z wyjątki Pastwy, który wielbi je po dziś dzień) dała sobie z tym po prostu spokój (gradofan sprzedawał też kilka miesięcy temu swoje gs1000, ale przypuszczam, że to raczej z powodu przerzucenia się na kolumny). Po moich przygodach z grado też bym sobie dał i – mówię to całkiem serio – przyrzekłem sobie, że nigdy już żadnych grado ( Bogu dzięki nie zepsuły mi się, to z innych powodów). Grado to niepoważni lidzie dla mnie; zamawiałem ostatnio drewnianą skrzynię na słuchawki i zapłaciłem 30zł, a oni na upartego ten karton dają, bo niby, że taniej będzie. Nie spotkałem też modelu, który byłby wykończony jak trzeba, zawsze coś musi być nie tak. Ta buda, w której produkują słuchawki wprawia mnie w przerażenie. Bardzo dużo się traci przy odsprzedaży. ALE – jak zakładam grado to już o tym nie myślę i faktycznie umiejętność przekazywania emocji i budowania planów jest unikatowa i nie spotkałem tego w żadnych innych słuchawkach. RS-1 naprawdę budują bardzo realny dźwięk i mimo małych niedostatków (mogłaby być ciemniejsza tonacja, trochę za małe dociążenie) to są bardzo muzykalne i bardzo realistycznie oddają dźwięk. Te inne co prawda grają bardziej poprawnie, klasycznie jak na słuchawki, ale mawiają, że lepiej jest być nieprzeciętnie brzydkim niż przeciętnie ładnym; Grado są z całą pewnością nieprzeciętnymi słuchawkami.

    1. Michal W. napisał(a):

      W sumie pomyliłem się – po raz drugi pod rząd padła mi prawa słuchawka, ale to szczegół, bo oni de facto wymieniają (?) oba przetworniki. Zawsze po naprawie mam nowe sitka po stronie ucha, niezabrudzone. Natomiast duszenie wysokich tonów wynikające z niewygrzania, a przester na basie to dwie różne rzeczy. Grado mają niski maksymalny SPL, czyli ten, przy którym THD są poniżej 10%. Dlatego za żadne skarby firma Grado nie chce napisać ile on wynosi. W przypadku Beyerów przynajmniej wiem, że będzie 125dB, co jest dobrym wynikiem. W Grado na pewno jest to sporo mniej.
      Odnośnie rozmów z Grado – tym razem minął tylko rok do kolejnej awarii, więc nie wyobrażam sobie innej naprawy niż gwarancyjna w ramach poprzedniej usługi płatnej – bez kosztów. W przeciwnym razie – niech sobie zatrzymają te słuchawki, których wartość jako zepsutych i tak jest zerowa. Wystarczy mi sponsorowania tej firmy tylko za dobre brzmienie, bo w pozostałych aspektach to pomieszanie rękodzielni z muzeum techniki. Jakość złożenia moich PS1000 przed paroma poprawkami z pomocą kleju była taka, jakby to był zestaw do samodzielnego złożenia wstępnie poskładany po to, żeby nabywca wiedział co ma otrzymać z zakupionych elementów.

      1. Marcin napisał(a):

        Ja wierzę, że tak jest z tymi SPL i THD, ale jak wytłumaczyć to, że tubaśność się zmniejsza wraz z graniem i to nie jest efekt oswojenia i wmawiania sobie czegoś.

  21. Piotr Ryka napisał(a):

    Fajnie się Was czyta i to wszystko jest trochę i śmieszne, i straszne, ale byłoby przecież do obejścia gdyby nie ten dźwięk. Takiego dźwięku nie ma gdzie indziej, a na mnie przynajmniej rzuca on silny czar i nie umiem się z niego wyzwolić. Od PS1000 i RS1 to jeszcze jakoś, ale od GS1000 to już nie. Pewne utwory w ich kreacji są niepowtarzalne i zdecydowanie najlepsze. Wolę je niż na jakichkolwiek innych słuchawkach. Bo Grado mają duszę a nie tylko umiejętności techniczne. To trochę tak jak z Menuhinem i innymi skrzypkami. Inni byli szybsi i bardziej się popisywali, ale tylko on potrafił wydobywać ze skrzypiec taki ton. I Grado też mają takie tylko sobie właściwe tony.

    1. Marcin napisał(a):

      Ja już od dłuższego czasu dochodzę do wniosku, że byłoby najlepiej, gdybym wszystko sprzedał i zajął się czymś inny, i myślę, że to nie z winy Grado.

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Kajaki, rowery, wędkarstwo, bridż, dziewczyny…

        1. Marcin napisał(a):

          Myślałem o czymś dochodowym, a nie jedynie wydatkowym. Ale nie chodzi mi o pieniądze czy tylko o nie, a bardziej o rozczarowanie czy zawód tą iluzją. Ja o tym napisałem powyżej, kiedy dopytywał Pan o co mi chodzi. Myślę, że i o takich rzeczach można napisać, wszak to hifiphilosophy.
          Ma się swoje gorsze i lepsze dni; powiedzmy, że ja mam dziś taki gorszy, a że człowiek czasem pisze wprost to, co czuję, więc tak też piszę.
          Co do Grado to myślę, że do obrony jest hipoteza, że Joseph był kimś, był dobrym inżynierem i wizjonerem. Przyszedł po nim ktoś, kto nie miał do tego talentu i fachu w ręku i pozostało mu chwycić się tego, co zostało i czerpać z tego dochody, jakie się da i póki się da; nie zapominajmy, że to w końcu Ameryka. Nie miałem w ręku hp-1000 czy ps-1, ale proszę spojrzeć na jakość wykonania i charakterystykę brzmienia uwidocznioną w recenzjach. Myślę też, że inni producenci nie są wiele lepsi niż Grado.
          Napisał Pan, że trochę śmieszy Pana to, co z Michałem piszemy; proszę sobie przypomnieć swoje ostatnie akapity z recenzji ps-1000; wtedy może się to wyda mniej śmieszne.

          1. Piotr Ryka napisał(a):

            Mnie nie śmieszy wcale sytuacja nabywców, tylko postępowanie producenta. Mógłby, za przeproszeniem, wziąć łaskawie dupę w troki i zabrać się do porządnej roboty, a nie tak tylko „aby Polska nie zginęła”.

            Co do słabszych dni, to osobiście, kiedy jeszcze nie zajmowałem się pisaniem recenzji, ochotę na muzykę miewałem nie częściej niż raz na trzy dni. Ale z drugiej strony bardzo mocno przeżywam kiedy mi się coś podoba i zawsze starałem się mieć sprzęt, który to podobanie maksymalnie zapewnia. W tej roli Grado RS1 nigdy mnie nie zawiodły i doskonale pamiętam dzień w którym je kupiłem i jaki byłem z tego powodu uszczęśliwiony.

          2. Marcin napisał(a):

            Mnie nie chodzi tylko o RS-1, bo dały mi też dużo frajdy, poza tym to dobre i drogie słuchawki (i piszę to nie tylko hipotetycznie, bo mam inne też słuchawki, lepsze, więc brak jakiś innych mnie nie boli), ale ogólnie. Ja nie neguję tego, że droższe słuchawki graja lepiej, bo grają i że najlepiej mieć odtwarzacze sacd, bo dobrze by było, ale, że efekt końcowy w postaci sięgnięcia wyżej mi nie wynagradza trudu, jaki podjąłem, a cena, którą mi idzie płacić za każdym razem za to sięganie w górę i nie mówię tu w ogóle o pieniądzach jest wysoka, ostatnio stwierdziłem, że za wysoka.
            Oczywiście fajnie było posłuchać tych wszystkich słuchawek, a nie oglądać je li tylko na ekranie komputera, ale to trochę tak jak z przebytą drogą – fajnie, że się ja przebyło, ale cały czas czuję kłucie w boku, uświadamiające mi, że była to droga donikąd.
            Ja przepraszam, że piszę tu takie rzeczy, ale piszę je tylko o sobie, a formuła strony dopuszcza też i taką chyba tematykę postów.

          3. Piotr Ryka napisał(a):

            Po to są te komentarze, żeby było szczerze. Inaczej to bez sensu. W audiofilizmie „Pytać zawsze dokąd, dokąd; gdzie jest prawda ziemi sól?” to przeważnie tak jak w całym życiu zmagania z Niemożliwym. Camus właśnie o tym napisał „Mit Syzyfa”, a jego zdaniem sama droga i same zmagania też mają sens, nawet jeżeli kamienia na szczyt nigdy nie uda się wtoczyć. To są zawsze indywidualne wybory. Tyle jest kamieni, tyle gór, tyle możliwych porażek. Każdy po części wybiera własne.

    2. Piotr napisał(a):

      Wolałbym aby Menuhin potrafił bardziej interesująco zagrać Partity i Sonaty na skrzypce solo Bacha niż wydobywać ze skrzypiec ten ton 🙂

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Od tego to masz Nathana Milsteina. I najlepiej na słuchawkach Ultrasone Edition9. Niesamowite brzmienie.

  22. Marcin napisał(a):

    Mikołaj,
    miałem słuchać u kolegi o nicku mkl z forum mp3store; poza tym, ja mam do Pana Piotra trzy przystanki.

    1. mikolaj612 napisał(a):

      Właśnie ten od mkl powinien dziś do mnie dotrzeć na kilka dni celem zarówno sprowadzenia go możliwie najbliżej wersji finalnej + oczywiście porównania ile nowy laminat i przebudowane zasilanie dało.

      Zaś do Pana Piotra polecam polecam się udać niezwłocznie bo całe spektrum słuchawek można u niego będzie zbadać + wzmacniacz jest wygrzany i dotarty, ponieważ ma już dwa miesiące ponad.

      W sobotę będę natomiast składał już finalną wersję, dostałem powiadomienie z firmy produkującej dla mnie PCB, że w piątek wysyłają kurierem, a że UPS dobrze u mnie kursuje w strefie podmiejskiej to na weekend będę miał bardzo fajne zajęcie.

      W międzyczasie powstaje także Rapture DAC, który w czerwcu powinien być już gotowy do zwiedzania Polski.

      1. Marcin napisał(a):

        To nieładnie ze strony mkl, że się do soboty nie wstrzymał.
        Domyślam się, że cenę poznamy dopiero po wszystkich recenzjach; ale to i tak lepsze niż to, co zrobił akg z 812.

        1. mikolaj612 napisał(a):

          Cena już jest dawno ustalona, a wzmacniacz miał u mnie być po majówkach, ale transport elementów zza granicy potrwał trochę dłużej niz zwykle i temat się przeciągnął.

          Nie wiem czy do soboty się wyrobie bo jestem zawalony robotą.

          1. Marcin napisał(a):

            a czy można zapytać jaka ona jest?

        2. mkl napisał(a):

          wszystko pod kontrolą 😉

  23. Marcin napisał(a):

    Michale,
    masz jeszcze te ultrasone ed.10, coś ci w nich nie pasowało?

  24. Michal W. napisał(a):

    Ultrasone są już na wschodnim wybrzeżu USA. Wszedłem w ich posiadanie drogą zamiany za inny sprzęt i mogłem sobie z tego względu sprzedać je tanio. Wówczas Grado jeszcze funkcjonowały i stanowiły dla mnie lepszą alternatywę dźwiękową. W Edition 10 daje w kość przełom średnich i wysokich tonów, a ponadto fakt, iż jakbym miał już mieć coś takiego, to wolę dźwiękowo Edition 12. W sumie to czekam na obniżkę ich cen, bo coś nie widać szału zakupowego w Globalnej Wiosce jeśli chodzi o ten model. Pewnie działa na niego efekt aureoli od protoplasty Edition 10, które zostały niejednokrotnie skrytykowane. Skądinąd, należało im się przy ustalonej dla nich cenie.

  25. Marcin napisał(a):

    A czy w Pana gs1000 patrząc od strony kratownicy w tym czarnym „stelażu”, w którym umieszczone są przetworniki też są jakieś otwory wydrążone?

    1. Marcin napisał(a):

      Pytam, bo w RS-ach tego nie ma. Nie wiem jak jest w PS-1000; tu Michał musiałby się wypowiedzieć, jeśli pamięta ten detal.

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Tak, są.

  26. Piotr napisał(a):

    Witam. Jaki kabel do hd 600 Pan poleca ?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      FAW Claire.

      1. Piotr napisał(a):

        Witam. Planuję zakup kabelka do hd600, jaki konkretnie polecacie FAW Claire Hybrid czy Claire MK II ?

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Nie porównywałem więc nie podpowiem.

          1. Piotr napisał(a):

            Panie Piotrze, kabel Claire do hd600, ktory Pan polecał innym czytelnikom był miedziany czy hybrydowy ? Pytam tak poniewaz mam problem z wyborem.

  27. Patryk napisał(a):

    Panie Piotrze: „FAW Claire Hybrid czy FAW Noir Hybrid”
    Chodzi o „Audioquest NH” oraz „AKG 812”.
    Dziekuje.

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Ja wolę Noir. Tylko do HD 600 Claire.

      1. Piotr napisał(a):

        Proszę o pomoc w doborze kabla do słuchawek Hifiman HE400i. Jaki kabelek polecacie ? Słuchawki grają w zestawie z ifi idsd micro. Z góry dziękuję za pomoc.

  28. Patryk napisał(a):

    Super.Wiec zamowie Noir:-)
    Dziekuje za odpowiedz.

  29. Jędrzej napisał(a):

    A ja się zastanawiam czy do AKG K812 grających przy współpracy z Chord Hugo lepszy będzie FAW Noir Hybrid czy może jednak Noir HPC Mk2. Moje AKG trochę sybilizują (i mi to trochę przeszkadza). I pytanie czy srebro hybrydy nie utrzyma, albo nawet nie podkręci tej charakterystyki? Jakieś rady, podpowiedź?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Srebro nie musi podtrzymać sybilacji, ale bez możliwości przetestowania miedź będzie bezpieczniejsza.

      1. Jędrzej napisał(a):

        Niestety możliwości porównania nie będę miał. Tak właśnie mi się wydaję, że Noir z miedzi będzie na pewno dobrym upgradem. Popatrzę jeszcze dzisiaj z innymi źródłami – może flack’i, które mam nie są najlepszej jakości.

    2. Patryk napisał(a):

      Najlepszym kablem do AKG812 jest wedlug mnie Lavricables!!100%. Drogi troche niestety.

  30. Paweł Batyra napisał(a):

    Między innymi po przeczytaniu tej recenzji zamówiłem, do moich Denonów AH-D7200, Kabel Noir Hybrid HPC z XLR na końcu. Ciekawe jak będzie grał z Aune S6, który ma ponoć lepsze wyjście zbalansowane. Dzięki za recenzję.

  31. Introverder napisał(a):

    Czy umiałby mi ktoś pomóc – kogo/czyj i jaki kabel słuchawkowy dorobić do Sonorous 6 łączonych z cma400i (które to jest połączone z komputerem przez Wireworlda Starlight 7 USB A-B 2.0) oraz łączonych z AK Kannem.

    1. Introverder napisał(a):

      Rozpatruję kable m.in. Jimmy Dragona z forum mp3store i Forzy..

      1. PIotr Ryka napisał(a):

        A czemu chcesz zmieniać oryginalny?

  32. Introverder napisał(a):

    Za bardzo zamulone brzmienie, za mało widocznego szczegółu/przejrzystości, za bardzo dźwięki nachodzą na siebie, za ciasna scena, za mało porządku na niej, zbyt słaba separacja, za mało żywego brzmienia. Może bym odciął trochę basu i by góra była lepiej wyeksponowana – nie taka cienka i schowana.

    Dodam tylko, że póki co zmieniłem pady na Ear Pads, zw. chyba super softami – od Brainwavza, na odmianę hybrydową symetryczną, bo na skórowej odmianie było za dużo basu dla mnie zdecydowanie, a na welurach prawie wcale nie było i brzmiało to dziwnie, a na firmowych padach góra była za ostra.

    1. Introverder napisał(a):

      Dodam tylko, że nie chcę by góra była wyostrzona jednocześnie i ostra, bo bałbym się, że za bardzo by to mi przeszkadzało.

      1. Introverder napisał(a):

        Widzę, że Forza nie robi kabli z samego srebra, a jeśli by zrobił, to byłby taki kabel myślę b. drogi – cena rzędu 2 tys. złotych (?)..

    2. PIotr Ryka napisał(a):

      To nie wina słuchawek tylko wzmacniacza albo źródła i prowadzącego od niego kabla.

      1. Introverder napisał(a):

        No ale który kabel do Sonorous 6 byś wziął? Jak wspomniałem do tego mam Questyle cma400i oraz AK Kanna. Podpięte jak wspomniałem do kompa przez Wireworlda Stalight 7 USB 2.0 jest cma400i

        To co widzę, to nie chcę by na górze było ostrzej, bo jest już pikantnie, by było dynamicznie, może trochę większe dociążenie, większa scena, lepsza zdecydowanie separacja i przejrzystość/klarowność dźwięków.

        1. Introverder napisał(a):

          Doradzano mi „Claire’a” (miedź) od FAW, choć zastanawiam się czy może dać szansę ofercie premium Jimmy Dragona. No i nie jestem pewny czy Claire od FAW – podobno Noir Hybrid FAW brzmi dziwnie, a Claire Hybrid FAW że za jasno z tymi słuchawkami – najgorsze, że nie mogę odsłuchać przed zakupem :/..

          No a Noir miedziany, że zamuli zbyt brzmienie jak rozumiem (?)..

  33. Tadeusz napisał(a):

    Tu kabel nie pomoże ,pora zmienić słuchawki .

  34. AAAFNRAA napisał(a):

    Dokładnie. Może Fostex TH610 lub Beyerdynamic T1 v2. Oba modele możesz podłączyć do cma400i po balansie. Zaproponowałbym TH900 mkII ale to już inna liga cenowa.

  35. Introverder napisał(a):

    Jeśli już mowa o słuchawkach to AKG K812 przynajmniej z opisu wydają się ciekawe.. choć póki co wolałbym chyba udoskonalić brzmienie Sonorousów 6, bo może na to zasługują i zobaczyć po prostu ile mogę z nich wyciągnąć hm, tym bardziej, że sporo wydałem na audio oatatnio hmm..

    Z K812 spodobało mi się co wyczytałem m.in. to:

    Zjawiskowa przejrzystość.
    Struktura kryształu.
    A zarazem żywego srebra.
    Znakomity przegląd muzycznych planów.
    Perfekcyjna separacja źródeł.
    Wielka skala dynamiki.
    Wyjątkowo szybkie.
    Naturalnie melodyjne.
    Perfekcyjnie szczegółowe.
    Otwarte na przyjęcie brzmienia od toru.
    Duża przestrzeń.
    Czasami, choć nie zawsze, wspaniałe echa.

    Nie wiem tylko czym mówić się wersja K812 od K812PRO.

    1. AAAFNRAA napisał(a):

      Niczym. To te same słuchawki. Raz piszą PRO raz nie. Ale to są otwarte, a Ty myślisz o zamkniętych chyba? Zamkniętą wersją K812 jest K872

  36. Introverder napisał(a):

    Ja słucham sobie tych słuchaweczek – AKG K812 i powiem tak, że wydają się ciekawe, aczkolwiek są suche i dosyć ostre, chude. Czy kabel z miedzi sporo by pomógł, bo są ostre czy tego się specjalnie nie zmieni(?)

    1. Introverder napisał(a):

      Aczkolwiek nie jestem do końca przekonany do nich, bo są strasznie suche, cienkie i przez to wydają się ostre i nieco nieprzyjemne w odbiorze.

      1. Introverder napisał(a):

        Ale ta szklista jakby góra i krystaliczna jest b. ciekawa i scena to myślę też plus tych słuchawek :).

        1. Introverder napisał(a):

          Ale słuchawkom brakuje życia, emocji, ciepła i są kliniczne wg mnie z b. mocnym rysowaniem. Niby wszystko poprawnie, ale nie ma czarowania ani właśnie takiego życia.
          Lubiłem Sonorous 6, ale po usłyszeniu sceny z K812 nie mogę już słuchać S6, za to K812 choć robią wszystko czuję poprawnie to czegoś brak.

          1. Piotr Ryka napisał(a):

            A z jakim wzmacniaczem grają? Bo suche same z siebie na pewno nie są.

  37. Introverder napisał(a):

    Testowałem je z cma400i – dla mnie są/były suche. Choć pokazały mi gdzie stoi scena w Sonorous 6 (w d). I jeszcze słucham sobie trochę Mr Speakers Etherów, ale to ok. 2 razy gdzieś drożej.

    I zastanawiam się czy nie kupić którychś z nich.. K812 robiły chyba wiele co poprawnie, ale przeszkadzał mi brak muzykalności, ciepła pewnego i pewnej surowości.

    1. Introverder napisał(a):

      I osobiście mam zdecydowanie negatywne doświadczenia z kablem od FAW – Noir Hybrid, sprawił, że Sonorousów 6 się słuchać nie da – nierównosć tonalna oraz ostrość nie do zniesienia. Będę chciał zwrócić albo wymienić..

      1. Introverder napisał(a):

        W ogóle dziwnie teraz grają moje słuchawki.. podstawowa hybryda z kolei dobrze sprawdziła się z HE400S, ale tutaj jest porażka na całej linii z najdroższym kablem z serii..

        1. Towaroznawca napisał(a):

          To nie jest wina kabla.Wygląda to na brak synergii między wzmacniaczem a słuchawkami.To tak jakby podłączyć duże nagłowne słuchawki pod wzmacniacz słuchawkowy który nadaje się tylko pod wzmacnianie iem-ów i jeszcze dodatkowo odwrócić mu polaryzację.
          Sonorusy VI to na rynku jedne z lepszych słuchawek dla zaawansowanych audiofilów w kategorii cena/jakość.Robione przez Japończyków dla Japończyków z założenia mają oddać idealnie złożoność i piękno japońskiej i wschodniej muzyki ludowej.Sam ten fakt to już dla nich bardzo duża rekomendacja.Jeżeli ktoś w to nie wierzy to niech sobie posłucha japońskich bębnów Taiko – Kilka dużych kilkumetrowych gdzie dynamika jest piorunująca i zejście jest bardzo niskie,plus średnie i jeszcze mniejsze.Tu już nie wystarczy sam bas,który jest tylko akompaniamentem w stosunku do średnich tonów, to już jest zakres basu, który aby wiernie przenosił harmoniczne nie posiada jakichkolwiek abberacji w postaci pogrubienia lub miękkiego woalu.Powracając do specyfiki japońskiego i wschodniego brzmienia, bardzo dużo tam dzieje się w zakresie od wyższej średnicy wzwyż gdzie są odtwarzane harmoniczne, oraz bardzo drobne wręcz filigranowe wybrzmienia. Często jest tych instrumentów więcej i są one o różnej tonacji więc soprany u Sonorusów VI to również zakres pasma który sumarycznie potrafić przenieść ciśnienie akustyczne wielu instrumentów, jak i jakościowo:odpowiednie różnicowanie dźwięków, instrumentów, przenoszenie harmonicznych, jak powyżej napisałem umiejętność odtworzenia bardzo drobnych dźwięków i wyciągnięcia ich w górę aż do ich swobodnego zaniku.Dwa zakresy góra i dół pasma to jeszcze nie wszystko, potrzebny jest również szlachetny środek, oraz odpowiednie zszycie,współdziałanie – czyli koherencja wszystkich pasm.
          Sonorusy VI jeżeli tor będzie odpowiednio transparentny,dynamiczny i potrafi przenieść całe pasmo
          grają w dużym stopniu jak najlepsze wzmacniacze lampowe typu SET.Uzyskujemy bardzo duże pogłębianie dżwięków, wzrost ich złożoności,zachwycającą bezpośredniość,spore nasycenie i organiczność. Słychać to co typowe dla lamp SET, harmoniczne w całym paśmie,umiejętność oddania bardzo drobnych niuansów brzmienia włącznie z górą pasma. Do cech lampowośći nie można jednak zaliczyć wygładzania,rozmiękczania konturów dźwięku, które pozostają twarde i raczej przynależą do najlepszych cech tranzystorów. Są to słuchawki które łączą najlepsze cechy lampy i tranzystora.Ta lampowość brzmienia sprawia iż odbieramy muzykę koherentnie,bardzo łatwo angażuje ona nas emocjonalnie,jednocześnie można delektować się szczegółami bez popadania we wrażenie dźwięku analitycznego. Można na nich z przyjemnością słuchać wszystkich gatunków muzyki, oprócz tych gdzie realizator nie wie co wyprawia na górze pasma, lub celowo je podbija.
          Przestrzenność od przyzwoitej do zjawiskowej w zależności od posiadanego toru.Ostrość lokalizacji jeżeli będzie uzyskana synergia miedzy słuchawkami a wzmacniaczem będzie bardzo dobra.
          Sonorusy VI pośród innych słuchawek Final Audio są słuchawkami studyjnymi z prawdziwego zdarzenia.W realiach japońskich to nasycenie, harmoniczne w dźwięku również są kryteriami branymi pod uwagę przy realizacji dźwięku.Japoński dźwięk aby był prawdziwy musi być dobrze nasycony i pełny harmonicznych.Można to uzyskać poprzez zastosowanie w torze wzmacniającym lamp co w studiu jest raczej trudne do uzyskania.Nie jest domeną lampy przekazywanie idealnego basu, niejednokrotnie lampa zanim zacznie dobrze działać musi się długo nagrzewać,lampy są zawodne i szybko się zużywają.Postanowiono więc zastosować „modelowanie prądowe” słuchawek. Sonorusy VI mają oporność zaledwie 8 omów oraz dodatkowy przetwornik wysokotonowy z kotwicą zrównoważoną który działa na dwa sposoby.W pierwszym ma uszlachetniać wysokie tony, a w drugim w przypadku niedopasowania opornosći/impedancji słuchawek ze wzmacniaczem słuchawkowym ma gwarantować iż te wysokie tony będą przetwarzane w odpowiedniej ilości. Ośmio omowe Sonorusy powinny być podłączane do wzmacniaczy słuchawkowych gdzie oporność wyjściowa na gnieździe słuchawkowym nie może być większa niż 1 om, lub mieć możliwość zmiany stopni wzmocnienia.
          Wyższe modele Sonorusów nie są tak związane liniowością brzmienia i w ramach Hig-Endu mogą sobie pozwolić na nadinterpretacje aby brzmieć bardziej przyjemnie.
          Sonorusy VI uzyskują hig-endowe brzmienie poprzez transparentność toru objawiającą się w postaci przynajmniej:Komputera z dużą ilością RAM-u,szybkiego procesora,oraz niskoszumnego zasilacza.Poprawiaczy które czynią prąd czystym i nie zniekształconym napięciowo,poprzerywania pętli masy. Dobrego programu do odtwarzania muzyki z możliwością ładowania plików do pamięci RAM.optymalnych sterowników w przetworniku,dynamicznego wzmacniacza który jest drutem ze wzmocnieniem, a który ma możliwość regulacji stopni wzmocnienia i polaryzacji tak jak to jest w drogich wzmacniaczach studyjnych.Po spełnieniu tych wszystkich powyższych wymagań słuchawki mają na tyle dźwięku w dźwieku,(parafrazując powiedzenie o cukrze), iż trzeba je zasilać na najwyższym wzmocnieniu czyli na „turbo” gdzie pokrętło wzmocnienia niezbyt daleko się odkręca, ale daje tak jakby więcej natężenia względem napięcia prądu, występuje wtedy pełna synergia.To bardzo dobre lampowo-tranzystorowe brzmienie Sonorusów VI wtłacza nowe życie w pliki umożliwiając odsłuch słabszych plików który do niedawna nie był jeszcze możliwy.Tylko nieliczne bardzo popsute pliki są nie nadają się do odsłuchu.

Odpowiedz na „slawsimAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy