Recenzja: Focal Utopia

focal-utopia-hifi-philosophy-008   Już sama nazwa rzuca wyzwanie, a za tym idą kolejne. W dobie szalejących nauszników, gdy co tydzień prawie pojawiają się nowe z dużymi ambicjami, sławny Focal, twórca pomnikowych głośników, postanowił stworzyć pomnikowe słuchawki, rzucając rękawicę innym i przede wszystkim sobie. Sobie oczywiście na chwałę a innym na urągowisko, by dać kolejny dowód, że nikt tak nie umie sporządzać cewek i membran. W końcu słuchawki to nic innego jak głośniki zawieszone na uszach, a więc dla producenta głośników chleb powszedni i pretekst wykazania się kunsztem. Jedno wszakże trzeba brać pod uwagę, iż są to źródła dźwięku wyjątkowo bliskiego pola, a zatem mające własną specyfikę, uniemożliwiającą proste przenoszenie konstrukcji drogą miniaturyzacji wolnostojących kolumn. To zatem wciąż głośniki, ale całkiem odmienne, wymagające nowych badań i osobnych rozwiązań. A jeszcze gdy pada słowo Utopia, oznaczające perfekcję nieistniejącą a nawet nieosiągalną, stajemy w obliczu najwyższych wyzwań a nie jedynie nowego obszaru działań.

Focal jednak i słuchawki już robił, i wykonuje na bieżąco Utopie (w dodatku w kilku wersjach), to zatem dla niego nie nowość, tyle że dotychczas konstruowane słuchawki należały do średniego przedziału cenowego a Utopia pomieszkiwała jedynie w kolumnach. Owe w miarę skromne od nich słuchawki były tak nawiasem całkiem udane, a nawet więcej niż całkiem, czemu dałem wyraz w recenzji Focal Spirit Classic. Teraz to jednak zupełnie inna skala wyzwań, bo sama wyśniona przez filozofów utopijna kraina szczęścia, czyli atak szczytowy na sam szczyt słuchawkowego świata i żadnych w związku z tym kompromisów.

Pomysł słuchawkowej Utopii padł podobno dość dawno, bo prawie pięć lat temu, a zatem w czasie gdy słuchawkowa eksplozja była dopiero w fazie zapłonu. Dobrze to świadczy o czuciu rynku i przewidywaniu trendów, podobnie jak dobrze świadczy o ambicjach powołany do stworzenia takich słuchawek zespół, którego jedynym celem było przeniesienie dźwięku głośnikowych Focal Grande Utopia pod samo ucho słuchacza. Nie liczono się z kosztami a tylko z rezultatem, a droga realizacyjna okazała się długa, kręta i wyboista. Bodajże aż cztery razy wszystko niemal rozpoczynać trzeba było od nowa, ponieważ obrany kierunek okazywał się wieść donikąd. Co na koniec się pokazało, o tym jest właśnie recenzja, natomiast sami twórcy pierś wypinają z dumą i ogłaszają światu, że rzecz się najzupełniej udała i nie ma precedensu. Słuchawki nie tylko miały być lecz są jak najbardziej odwzorowaniem głośnikowej Utopii, o czym świadczą niezbicie zarówno laboratoryjne pomiary, jak i sztab powołanych do ich oceny ekspertów dźwięku. On właśnie zadecydował, że rzecz ostatecznie doznała spełnienia i można wypuszczać na rynek autentyczną słuchawkową Utopię.

Anonse o słuchawkach pojawiły się całkiem niedawno, krótko przed połową roku, wywołując aplauz mieszający się z zaskoczeniem. Nie stało się więc tak, że coś dawno zostało zapowiedziane a potem realizacja ciągnęła się w nieskończoność, tylko przedsięwzięcie udało się utrzymać w tajemnicy i światło dzienne ujrzało dopiero na etapie finalnym. W efekcie konsternacja u konkurencji i wejście godne Alfreda Hitchcocka, a do Polski dotarły niemal natychmiast, za co dystrybutorowi wyrazy uszanowania. Już bowiem 23 czerwca, czyli dokładnie dziewięć dni po świat szokującym anonsie, mogliśmy z Karolem słuchać ich we właśnie tego dnia otwieranym warszawskim salonie Focala. Imprezę uświetniła obecnością pani Françoise Bardon, od wielu lat prowadząca sprawy marketingowe Focala – i od niej dowiedziałem się jak długo trwały prace i jakie towarzyszyły im perypetie.

Te zaś naprawdę mogą wywołać ból głowy, bowiem duszą słuchawkowej Utopii jest szalenie trudny technicznie przetwornik z berylową membraną. Pierwszy taki w historii, czemu nie można się dziwić, ponieważ beryl jest metalem bardzo ale to bardzo szczególnym. Nie dość że wyjątkowo rzadkim, a w efekcie szalenie drogim, droższym nawet od złota, to jeszcze wysoce toksycznym, już przy minimalnym stężeniu berylowego pyłu powodujący groźne dla życia upośledzenie oddychania (gwałtowna reakcja immunologiczna). To rodzi oczywiste trudności, ale i stwarza szansę. Trudności przy obróbce, a szanse dla finału. Obrabiać trzeba w skafandrach kosmicznych (naprawdę, bez przesady), tak by nie mieć najmniejszego kontaktu z owym toksycznym pyłem, ale tak sporządzona membrana…

Ekstremalne efekty wymagają ekstremalnych środków - tak we Saint Etienne ziszcza się sen o Utopii.

Ekstremalne efekty wymagają ekstremalnych środków – tak we francuskim Saint Etienne ziszcza się sen o Utopii.

Nikt by się nie bawił diabelnie drogim i złowrogo szkodliwym berylem przebrany za kosmonautę, gdyby nie miało to przynieść wymiernych korzyści. Nie chodzi o biżuterię, bo beryl wyglądem nie imponuje i pod jego względem złotu ani platynie nie wejdzie w paradę, natomiast niezwykle jest twardy; spośród surowców naturalnych jedynie on wraz z diamentem potrafią ciąć szkło. I jeszcze twardość to nie jedyna zaleta. Jest także mało gęsty (jak na metal to wyjątkowo), a w efekcie lekki i skutkiem przyrodzonej twardości oczywiście sztywny, a mimo niespotykanej sztywności niełamliwy, Odpowiednio obrobiony może więc być formowany w cieniutkie, podatne na zginanie arkusze o znakomitej odporności na odkształcanie powierzchni, a do tego ogromnej – dwa i pół raza większej niż w tytanie i aluminium – prędkości rozchodzenia się dźwięku. I jeszcze na dokładkę wysokim współczynniku tłumienia drgań, co razem czyni idealne tworzywo membrany głośnikowej i aż się prosi by sięgać. To zresztą już dawno się stało, bowiem kopułki berylowe w głośnikach wysokotonowych są używane od lat, nikt jednak dotąd nie wykonał słuchawkowego głośnika z berylową membraną i pod tym względem są nowe słuchawkowe Utopie czymś pierwszym, bez precedensu. Ciekawą kwestią do przebadania pozostaje przy tym, jak będzie się ta berylowa membrana spisywała przy niskich częstotliwościach, przy których pozytywną rolę odgrywa większa masa drgająca, bo tej akurat tu nie ma.

Wypytywałem panią Bardon, jak w praktyce te zabiegi z berylem wyglądają i okazuje się, że nie tylko skafandry kosmiczne są wyznacznikiem nowoczesności. W cały proces produkcyjny słuchawek Focal Utopia zaangażowanych jest zaledwie trzech pracowników o najwyższych kwalifikacjach, spośród których największą maestrią musi odznaczać się osoba wykonująca ręcznie (nie udało się jeszcze tego zautomatyzować) klejenie membrany z resorem. Wymaga ono zegarmistrzowskiej precyzji i niezwykłych talentów manualnych, a koszty ewentualnej pomyłki są niezwykle wysokie. Niewiele mniej trudna jest aplikacja nowatorskiej, wyjątkowo dużej i lekkiej cewki, puszczającej w ruch i kontrolującej poczynania tego berylowego cuda. Zdecydowana większość pozostałych czynności produkcyjnych i montażowych jest już całkowicie zmechanizowana i wymaga jedynie technicznego nadzoru, a do wyjaśnienia pozostała istotna kwestia toksyczności berylu.

Na spotkaniu w Warszawie wywołała głębokie poruszenie i nieustająco nurtowała zebranych, tak więc rozwianie w tej mierze wątpliwości jest jak najbardziej na czasie. Już zdążyłem napisać, że szkodliwe dla zdrowia jest wdychanie berylowego pyłu, a teraz z całą mocą podkreślę, że tylko i wyłącznie ono. Dlatego proces wykrawania membran, uwalniający pewną dozę pyłków przy cięciu, wygładzaniu i formowaniu powierzchni, musi odbywać się w skafandrach kosmicznych, natomiast wykrojona, obrobiona i na finalnym etapie kształtowania wyprażona piecowo w kilkuset stopniach membrana jest całkowicie nietoksyczna i bardzo odporna na uszkodzenia. Trzymałem ją w rękach i sprawdzająco wyginałem, nie ponosząc od tego najmniejszego uszczerbku; a fakt że żyję dowodzi prawdziwości tezy o nietoksyczności. Na wszelki jednak wypadek przetworniki w Utopiach są z obu stron porządnie zabezpieczone metalową osłoną, aby poskramiać wszelkie zapędy do majstrowania i się dobierania. Niemniej sproszkować i dać powąchać teściowej przy odpowiednim zacięciu na pewno by się dało… Wypadnie drogo, ale … Powącha mama, jak ten beryl przyjemnie pachnie…

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

27 komentarzy w “Recenzja: Focal Utopia

  1. Karol pisze:

    Jak się cieszę ,że czasami wieczorem można znaleźć chwilę na odpoczynek i chwilę relaksu. Recenzja jak zawsze przynosi samą przyjemność i radość z czytania. Myślę ,że każdy tu z obecnych chciałby poczuć w przyszłości opisywaną tu Utopie i przekonać się o niej samemu.

  2. Marcin K. pisze:

    Abstrahując od Focali Utopia i wracając do Astell&Kerna AK380 (skoro już został przywołany w teście Focali Utopia), a raczej kombinacji AK380/AMP380, miło by było poczytać Pana test porównawczy „zwykłego” komba AK380/AMP380 z miedzianą wersją AK380/AMP380 (copper).
    Może właśnie taki test porównawczy byłby dobrym sprawdzianem możliwości Focali Utopia.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Taki test porównawczy jest być może możliwy, ale dopiero muszę zapytać dystrybutora o wersję miedzianą. Jednak raczej nie w kombinacji z Focal Utopia, które już powędrowały do innych recenzentów. Niemniej mają być dostępne w katowickim Audio Stylu i może tam taka konfiguracja będzie do posłuchania.

  3. PIotr Ryka pisze:

    Na prośbę polskiego dystrybutora uzupełniam, że słuchawki Focal Utopia są na razie rozprowadzane wyłącznie pomiędzy osoby, które złożyły zamówienia na stronie internetowej Focala i ta sytuacja nie zmieni się do końca roku. Dopiero od stycznia 2017 będą dostępne dla pozostałych.

  4. Soundman pisze:

    Czyli nadal poczciwe HD800 bronią się doskonale w szrankach z innymi topowymi słuchawkami.
    Mają swoje wady ale w tym akurat aspekcie Sennheiser odwalił kawał dobrej roboty…

    1. Soundman pisze:

      Chodziło mi oczywiście o wielkość,szrokość sceny…

      1. PIotr Ryka pisze:

        Scena w HD 800 ma swoje wady – jest przede wszystkim za mało holograficzna (wieloplanowa)- natomiast źródła dźwięku są na niej wyraźnie porozstawiane, dzięki czemu tylko dźwięki a nie one same się nakładają. To daje bogatszy obraz przestrzenny, ale nie każdemu tego do szczęścia potrzeba, a tym bardziej nie dla każdego jest to sprawa priorytetowa. Natomiast pozostaje faktem, że wszystkie zaliczone przeze mnie do najlepszych w dziejach słuchawki oferowały fantastyczne sceny. Nie identyczne, ale w każdym wypadku kapitalne. Z dzisiejszych słuchawek najlepszą oferują Ultrasone Edition 5. Trudno przy tym zrozumieć, dlaczego Stax SR-009 nie ma takiej, pomimo że jest niemalże kopią fantastycznej scenicznie SR-Omegi.

      2. PIotr Ryka pisze:

        Scena w HD 800 jest lepsza, inne rzeczy raczej w Utopii, choć wybór pomiędzy przekazem suchyszym a wilgotniejszym i gęstym a lżejszym, jak również brzmieniem bardziej lub mniej głębokim, nie jest oczywisty sam przez się. Jednak pod tymi względami Utopie są na pewno bardziej spektakularne.

  5. Patryk pisze:

    HD800 sprzedalem kupujac po roku HD800-S.Wedlug mnie te sluchawki nie Maja w sobie tych rzeczy, ktore sa tak wazne podczas sluchania muzyki jak intymnosc i naturalny przekaz muzyki.
    Brak im duszy i serca.

    Focal bardza mnie interesuja, ALE CENA……

    Sluchawkami, ktore wlasnie to „cos” Maja w sobie, sa wedlug mnie; SR009, Final Audio 8, Audeze XC/LCD-3.

    Panie Piotrze; Focal Utopia czy SR009??

    SR009 graja pieknie i znam je dobrze. „Focal 1027 BE” to moje glosniki w domu i ich dzwiek kocham po prostu.

    Patryk.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Nic innego nie pozostaje jak jedne i drugie pożyczyć i porównać. Tak jak pisałem w recenzji – Stax to lepsza analiza i lepsza separacja, a Focal to z lampowym wysokiej klasy wzmacniaczem super analogowość, a z takim jak ifi PRO iCan też wybitna analitycznpść. Przyznam, że sam miałbym kłopot z wyborem, ale jednak Focale są takie bardziej do serca, bardziej muzyczne, chociaż ta analityczność dziewiątek też jest wyjątkowa. Jednak wzmacniacz dla Focali wyjdzie taniej, chyba że kupić LST i używać Staxów z torem głośnikowym.

      1. AAAFNRAA pisze:

        Albo nie doczytałem, albo nie słuchał Pan Focali z Lebenem. Aż się ciśnie na usta pytanie „dlaczego”? :)

        1. PIotr Ryka pisze:

          Nie, nie słuchałem. Leben wybył dawno temu do dystrybutora, bo był mu bardzo potrzebny w celach promocyjnych. Wzmacniacz się dobrze sprzedaje i stale ktoś chce go słuchać, tak więc jego miejsce faktycznie jest w sklepie. Może jakiś inny recenzent posłucha.

    2. navigator pisze:

      Moim skromnym zdaniem hd 800 S to bezkonkurencujny stosunek ceny do: neutralnego brzmienia (cenie zasade; słychać tak jak jest na źródle nagrania),3d sceny, seperacji instrumentów, textury dźwieków., wielkości instrumentów. A co do intymności wokali – ostatnio słuchałem Agi Zaryan; było tak intymnie, że bardziej to byłby już „grzech”. Spięte z Chordem Hugo, dają „combo” przenośne marzeń, ale być może za mało sluchsłem słuchawek w życiu…

      1. PIotr Ryka pisze:

        Trzeba usłyszeć Sony MDR-R10 albo Sennheisera Orfeusza, by móc powiedzieć – wiem co potrafią słuchawki. Sennheiser HD 800 potrafią bardzo dużo, ale do tej klasy im nieco jednak brakuje. Szkoda, ale to nie jest moja wina.

        1. navigator pisze:

          Precyzyjne rozróżnianie na HD800 i HD800S jest chyba potrzebne, miałem na myśli te drugie…choć pewnie to i tak sensu wypowiedzi Pana nie zmienia

          1. PIotr Ryka pisze:

            Nie, nie zmienia. HD 800S są chętniejsze do współpracy; to znaczy o wiele rzadziej zdarza im się źle pasować do wzmacniacza dzięki rzadziej występującemu zjawisku zbyt ostrych sopranów. Brzmieniowo są elegantsze, bardziej płynne i z pasującym wzmacniaczem naprawdę rewelacyjne. Ale wymienione przeze mnie jako najlepsze potrafią jednak więcej. W końcu Sennheiser Orpheus to był ich popis najwyższego kunsztu bez liczenia się z kosztami, tak więc nie ma się co dziwić. Niemniej dobrze napędzane HD 800S to jest naprawę coś i można się zachwycać. Nie ma co sobie psuć przyjemności marzeniami o niebieskich migdałach, których nikt już nie produkuje.

  6. fon pisze:

    Wszystko by było dobrze gdyby nie te choro wysokie ceny,ile osób na nie stać a jeszcze w Polsce,taki niemiec ,norweg może sobie na nie pozwolić i to jeszcze nie każdy,u nas trzeba być naprawdę na konkretnym stanowisku.Czytając o takich słuchawkach szlag człowieka trafia…są poza zasięgiem,no chyba ,że przestanie płacić za czynsz i przestanie jeść ,no ale jakość kosztuje ech…fajna recka.

  7. Maciek pisze:

    Bezsprzecznie Focal przedstawił w tym roku wyraziste produkty w linii słuchawkowej, które są ciekawą alternatywą dla marek o nieco już wypalonym potencjale.

    1. kabak1991 pisze:

      Planujesz zrecenzować Eleary Maćku? Jeśli tak to daj mi znać, poczytam.

      1. Maciek pisze:

        Taki jest plan, mają zostać wysłane do mnie wkrótce. Ale to tylko 99% pewności :)

        1. Eardrummer pisze:

          Recka już jest.

  8. Stefan pisze:

    Nie znalazłem bezpośredniego porównania Elearów do Utopii, jak byś Piotrze opisał różnice?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Utopia gra głębiej, płynniej, ciemniej, potężniej, ze znacznie lepszym wypełnieniem. Zdecydowanie bardziej spektakularnie i na wyższym poziomie. To nie jest tylko bezpośredniość, ale także całościowa dawka muzyki w najlepszym słuchawkowym wydaniu. Można się w tej Utopii zakochać, a Eleary są tylko do lubienia.

      1. Stefan pisze:

        Nie zmieniałeś padów pomiędzy Elearami i Utopiami ? Podobno ciekawe efekty.
        Będę musiał się przekonać jak grają Utopie, zachęciłeś mnie mogą być dopełnieniem 009.

        1. PIotr Ryka pisze:

          Tak, dopełnieniem 009 mogą być na pewno. Padów nie zmieniałem. Nie miałem licencji na takie zamiany, a poza tym przemysł przeróbkowy to nie moja specjalność. Wystarczająco dużo bez tego jest do opisania.

          1. Stefan pisze:

            No faktycznie Utopie różnią się dość znacznie od Elearów, jest już to wciągniecie
            w spektakl, czego brakowało Elearom.

  9. Stefan pisze:

    Jedyne co Utopie mogły by mieć lepsze to scena, ta lekka „klaustrofobia” jednak trochę przeszkadza,
    poza tym to jest top, na siłę można by trochę ponarzekać na bas, ale może nie były wygrzane.
    Szkoda się rozstawać, choć wygodą Eleary ze swoimi welurowymi padami dawały więcej komfortu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy