Recenzja: Final Audio Design – porównanie modeli Piano Forte X IX i VIII

Budowa

Final_Audio_Design_Piano_Forte_018_HiFi Philosophy

To jeszcze słuchawki, czy może już biżuteria? Oto…

   W sensie konstrukcyjnym wszystkie trzy modele z serii Piano Forte są identyczne, różniąc się jedynie rodzajem surowca. I tak model X ma korpus z miedzi chromowej obficie pokrytej złotem, model IX z wypolerowanej na wysoki połysk nierdzewnej stali, a model VIII z matowo złoconego szczotkowanego mosiądzu. Cenowo bardzo się różnią, to znaczy szczególnie wyróżnia się model X, którego gruba warstwa złota podnosi cenę do aż jedenastu tysięcy złotych (idź złoto do złota, jak to mawiają), wywołując owo reklamodajne zgorszenie, działające na publikę jak magnes:

–  Patrzcie! – oto najdroższe dokanałówki na świecie!

Nie wiem nawet czy rzeczywiście są najdroższe, bo pewnie ktoś wymyślił jakieś pokryte drogimi kamieniami i jeszcze je drożej sprzedaje, ale spośród takich normalnie wyglądających, te są chyba najdroższe. Znacznie przytomniejsze ceny mają natomiast modele IX i VIII – odpowiednio cztery i pół oraz trzy i pół tysiąca – co jasno dowodzi, że w przypadku tamtych płacimy przede wszystkim za złoto, jako że miedź chromowa, a więc taka z domieszką jednego procenta chromu, nie jest specjalnie drogim surowcem.

Final_Audio_Design_Piano_Forte_001_HiFi Philosophy

…Final Audio Design Piano Forte VIII…

A surowce są tutaj istotne, gdyż decydują nie tylko o cenach ale i o brzmieniu, o czym badając to brzmienie dowodnie się przekonałem. Jednak nie tylko surowcami słuchawki z serii Piano Forte się szczycą. Od razu możemy napisać, że Sennheiser urwał się niejako z choinki, sugerując w materiałach reklamowych rzekome nowatorstwo własnych wentylowanych przetworników dynamicznych u swych flagowych dokanałowych IE 800. Coś tam niewątpliwie opatentował, pewne konkretne rozwiązanie, ale sama idea wentylacji dokanałowego przetwornika dynamicznego jest rozwiązaniem obecnym u Final Audio od dawna i od sennhieserowskiego starszym. Sens tego zabiegu jest oczywisty, a jest nim zapobieganie uszkodzeniu słuchu, jako że przetworniki dynamiczne generują zbyt silną falę akustyczną, by mogła być aplikowana w zamknięty kanał słuchowy. Do kanałów zamkniętych stosuje się jako normę specjalne przetworniki zbalansowane o dużo mniejszej mocy, choć recenzowane dopiero co AKG K3003 pokazały, że nie jest to reguła bezwyjątkowa. Final Audio nie podjęło jednak ryzyka aplikowania przetworników dynamicznych w komorę całkowicie zamkniętą, co jest zupełnie zrozumiałe, gdy spojrzeć co to za przetwornik. W kielichowatego kształtu dwóch wytaczanych z metalowego bloku i połączonych obwodami w kulistą komorę korpusach, zaciśnięty jest z obu stron niczym orzech w łupinie przetwornik o średnicy aż szesnastu milimetrów, co zbliża go rozmiarami bardziej do słuchawek nausznych niż dokanałowych. Już on sam jest mocno obudowany, o wylocie dopasowanym do wielkości wylotu obudowy; i sam także posiada w swej obudowie otwory siejące dźwiękiem w różnych kierunkach, którego to dźwięku nadwyżka uchodzi przez różnej wielkości wianuszek akustycznych wentyli z tyłu obudowy właściwej. W rezultacie godzi się ogień z wodą, to znaczy duży przetwornik z aplikacją dokanałową.

Final_Audio_Design_Piano_Forte_010_HiFi Philosophy

…Final Audio Design Piano Forte IX…

Pisząc dopiero co recenzję flagowych słuchawek dokanałowych AKG, zwracałem uwagę na sens prób zastosowania przetwornika dynamicznego w tego rodzaju konstrukcjach, wynikający z faktu zbytniej kruchości brzmienia standardowo aplikowanych dokanałowo przetworników zbalansowanych. Ich bardzo precyzyjny ale delikatny dźwięk rodzi naturalną trudność z oddaniem tych wszystkich aspektów muzyki, które wiążą się z masywnością, potęgą i niskimi zakresami pasma. Wcześniejszą drogą rozwiązywania tego problemu było mnożenie przetworników zbalansowanych, aż do ilości kilkunastu w każdej słuchawce, co nie było brnięciem w ślepą uliczkę, jako że już posiadające tylko cztery przetworniki słuchawki nomen omen Westone 4 okazały się grać popisowo; choć trzeba zaznaczyć, że popisy te uskuteczniały z aparaturą stacjonarną a nie przenośną i tylko pod warunkiem bardzo wysokiej klasy źródeł. Z przeznaczonymi sobie odtwarzaczami przenośnymi nie grały już tak dobrze, a różnica pomiędzy prezentacjami uzyskiwanymi z wysokiej klasy torem stacjonarnym a nawet najlepszymi odtwarzaczami przenośnymi okazała się zasadnicza. Trudno się zatem dziwić, że inżynierowie pracujący nad udoskonaleniem brzmienia słuchawek dokanałowych sięgnęli po przetworniki dynamiczne. Zbyt kusząca była wizja rozwiązania wszystkich problemów za jednym zamachem – uproszczenia budowy poprzez zastąpienie wielu przetworników jednym i uzyskania tym najprostszym sposobem dociążonego, pełnego brzmienia. Tą drogą poszło AKG, za nim podążył Sennheiser, a jeszcze wcześniej rozwiązanie to zastosowało nieznane w Europie Final Audio Design. Jak dobre dało to rezultaty, o tym będzie za chwilę, a teraz dokończmy sprawę kwestii technicznych.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

2 komentarzy w “Recenzja: Final Audio Design – porównanie modeli Piano Forte X IX i VIII

  1. Ewa napisał(a):

    Przyznam szczerze, że jestem zaskoczona tą serią i taką dużą rozpiętością modeli w tej serii. Jest ogromny wybór dla każdej kieszeni tak na prawdę:)

  2. Piotr Michalak napisał(a):

    Miałem okazję nabyć X i VIII, a także pożyczyć na dłuższy czas IX. Generalnie potwierdzam większość wniosków. VIII są najbardziej zrolowane i średnicowe, natomiast technicznie i przestrzennie i tak dają radę. Są uboższe od IX i X brzmieniowo, aczkolwiek to wychodzi dopiero w porównaniu bezpośrednim; same z siebie brzmią świetnie, choć może przeszkadzać brak ostrości osobom tak jak ja przyzwyczajonym np. do brzmienia marki Beyerdynamic czy Ultrasone.

    IX jest najbardziej zwyczajna, można powiedzieć, że to „studyjna wersja piano forte”. Przez to ma najmniej w moim odczuciu „tego czegoś”, jest zwykła, ale bardzo dobra technicznie. Może to jest takie „pianoforte” dla fanów Beyerdynamica? Wizualnie moim zdaniem też pozostałe dwie wyglądają lepiej (miedź i złoto lepiej się prezentują niż stalowe pianoforte), choć wszystkie są oczywiście pięknymi słuchaweczkami, unikalnymi wizualnie.

    X przede wszystkim wizualnie wygląda najlepiej. To absolutnie śliczna słuchawka. Połączenie połyskującego się, żółtego złota z czarnym kablem daje jednocześnie ekstrawagancję, a przy tym i subtelną elegancję. Brzmieniowo faktycznie jest delikatny pogłos i wynikające stąd rozmycie dźwięku, ale przestał mi przeszkadzać, odkąd porównałem X ze „studyjnymi” IX. Odkryłem w ich brzmieniu magię, zrozumiałem je.

    Lab2 brzmieniowo są bogatsze od nich wszystkich, aczkolwiek… mimo tego, co sugerują ich śliczne zdjęcia, X wyglądają w praktyce lepiej. Pianoforte jako seria jest też wygodniejsza niż lab2, które mogą wypadać z uszu przez połączenie słuchawki z lekkiego tytanu oraz relatywnie cięższego, sztywnego, srebrnego kabla.

    Trudno wybrać, która z tych słuchawek jest najlepsza, to fakt. Warto przed zakupem posłuchać wszystkich, zobaczyć je na własne oczy i wybrać pod swoje oczekiwania wizualne oraz brzmieniowe. U mnie zostały jednak X, a VIII wędrują na sprzedaż, bo jednak i wizualnie, i brzmieniowo X są bogatsze. Komplementują natomiast Lab2 pod względem wygody użytkowania i innego, bardziej oddalonego charakteru brzmienia.

    Pozdrowienia dla wszystkich:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy