Recenzja: Final Audio D8000

Odsłuch

ale kiedy się ozwą…

   Opis brzmienia mógłbym zacząć ostrożnie, napięcie budując pomału. Rozpocząć od nie dość jednoznacznych porównań i kluczyć opisowo. Rozbudzać stopniowo nadzieję, podtrzymywać ją, coraz bardziej rozniecać. Aż na koniec zakrzyknąć to, co teraz od razu powiem, bo mi się nie chce zawracać czytelnikom głowy i sobie utrudniać życia. W mojej opinii są to najlepsze słuchawki od czasu wielkiej czwórki, to znaczy Sony MDR-R10, Sennheisera Orfeusza, Stax SR-Ω i AKG K1000. Z koniecznym uwzględnieniem tego, że Orfeusz ma teraz nowe wcielenie, a Abyssów i Susvar nie słuchałem. Także z uwagą, że zeszłoroczne Focal Utopia dźwięk oferują gęstszy i barwniejszy, że Ultrasone Jubilee (czyli ulepszone Edition5) są bardziej holograficzne, a z Grado GS1000 się ekstatycznie szybuje ponad krainą dźwięków, natomiast Audeze LCD-4 są brzmieniowo dosyć podobne. I jeszcze z komentarzem, że Crasszone CZ-1 to całkiem inna stereofonia, a gdy Stax SR-009 odpowiednio napędzić (o co bardzo jest trudno), to grał będzie transparentniej. A także z adnotacją, że własnej firmy Final X mają specyfikę inną i brzmienie też zjawiskowe. Ale w kontrze do tych aneksów takie podsumowanie, że poza wielką czwórką i nowym Orfeuszem te słuchawki dla siebie widziałbym w pierwszym rzędzie (plus zjawiskowe GS1000), zwłaszcza jako uzupełnienie posiadanych K1000 – ponieważ grają te D8000 niesamowitym dźwiękiem, są potencjalnie mobilne i się wygodnie noszą. A teraz uzasadnienie.

Przy komputerze

Uzasadnienia lepszości mogą być najróżniejsze. Grado GS1000 są ekstatycznie przestrzenne i z muzycznym artyzmem. Orfeusz to perfekcja, holografia i przede wszystkim „lepsza prawda”. Nikt tak nie potrafi łączyć dźwięków z przestrzenią jak binauralne K1000, a Stax SR-Ω to ogrom, delikatność i spajający je czar. Pod względem muzykalności nikt się nie równa z Sony R10, które na dodatek też są super holograficzne i na ogromnej scenie. Każde z wymienionych to osobne królestwo – królestwo wspaniałego brzmienia.

szok!

Nie mam ich, nie porównam; to znaczy mam K1000, ale z potężnym kablem, nadającym się tylko do odczepów głośnikowych, czyli to jakby nie słuchawki i nie ma wprost przełożenia. Poza tym to już przeszłość, nawet odnośnie kabla. Z genialnych wymienionych zostały na rynku same przeze mnie nieposiadane prócz Crosszone. Tych oczywiście użyłem, a także kilku normalniejszych – w miarę możności o konstrukcji otwartej, tak żeby było sprawiedliwie. Ale poszły też w ruch zamknięte Fostex TH900, które są transparentne na miarę niemal SR-009 i jeszcze mają wielką scenę, a także super bas.

Zacznijmy jak zwykle od komputera, a przy nim dwóch Ayonów – przetwornika Sigma i wzmacniacza słuchawkowego HA-3., spiętych interkonektem Hijiri HGP-10R MILLION, co to był właśnie przybył, ale już jako wygrzany.

Konkurenci

Dynamiczne, otwarte i też szczycące się nowatorstwem pod wieloma względami AudioQuest NightHawk wyposażone w kabel Tonalium zagrały gęsto, ciemno i muzykalnie. Tyle to już razy pisałem, że mi się kompletnie przejadło, ale tym razem muszę dopisać, że ich wydatny pogłos na tle recenzowanych wysoce był nienaturalny, degradujący brzmienie, niemalże nieznośny. To będzie się powtarzało, tak będzie ze wszystkimi…

Też otwarte ale planarne HiFiMAN HE-6, należące już do przeszłości, zagrały bardziej otwartym i mniej pogłosowym dźwiękiem. Jednak też z wyczuwalnym pogłosem, a chociaż nie jasno (choć zwykle grają jasno) tylko akurat w sam raz, to z lekką chrypką, nie tak płynnie, nie tak wypełnionym i zmysłowym brzmieniem.

Zamknięte i dynamiczne Fostex TH900 Mk2 tak samo jak NightHawk grały ciemno, ale z pogłosowym jedynie basem i jak na nie naprawdę muzykalnie na większej od poprzednich scenie i w charakterystyczny dla siebie sposób transparentnie, to znaczy z gęstością tylko samych dźwięków, a między nimi wyjątkowo przejrzyście. Też z chrypką, ale lepszą niż u HE-6 – bardziej pobudzającą wyobraźnię i przywołującą wykonawców. I już bym był zachwycony, gdyby nie te D8000…

Tak wyglądających padów jeszcze nie było.

Sięgnąłem na koniec komputerowej uwertury po planarne i otwarte jak przedmiot recenzji MrSpeakers Ether Flow. Dwa prawie razy tańsze, a zatem cenowo nie ta liga, chociaż kabel Tonalium znacznie to wyrównuje. (Z nim to już jedenaście przeciw piętnastu.) Poza tym, jak się dowiedziałem niedawno, pewien klient wybrał je w trakcie sklepowych porównań zamiast Focal Utopia; i nie z uwagi na cenę – ta nie miała znaczenia. A więc są w stanie konkurować z o wiele nawet droższymi, to dla nich nie przeszkoda. Więc bądźmy dobrej myśli, bo w ich recenzji się rozpisałem, jak są dalekie od zniekształceń. Ale rzec można – nie tym razem. Nawet Fosteksy zagrały płynniej. Coś w nich się kotłowało i w ogóle wolę wersję zamkniętą, no ale porównujemy w miarę możności otwarte. Te otwarte mają rodzaj krótkiego pogłosu, który mi się nie podoba, a zamknięte nie mają. Ale żeby nie było – świetny drajw, dynamika, barwy, nasycenie – no, można się zakochać.

Final Audio D8000

Pora skonsumować naszego bohatera. Dlaczego taki pean na jego cześć wygłosiłem? Dwa są tego największe powody i oba kardynalne. Pierwszym sposób propagowania dźwięku, drugim tego dźwięku uroda, w tym brak zniekształceń i trójwymiarowość.

W Monachium, przy okazji prezentacji prototypu, odbyła się długa konferencja prasowa, podczas której inżynierowie od Final Audio opisywali problemy z uzyskaniem dźwiękowej naturalności, w tym przede wszystkim basu. Zdradzono w trakcie, że po pomoc zwrócono się do jednego z twórców pamiętnych Sony R10 (nie ja sam je widać pamiętam), zdaniem którego remedium powinna być przegroda akustyczna tłumiąca niechciane interferencje.

A regulacja dla Final Audio typowa.

Koniec końców dwie są w D8000 takie przegrody, po obu stronach membrany, uzupełniane innymi ustrojami i dodatkowym kanalizowaniem dźwięku. Efekt? Propagacja tak naturalna, że tylko wielka czwórka równać się może. Śladu najmniejszego zniekształceń, jednego jedynego śladu…Wszystkie konkurencyjne słuchawki opisane skrótowo powyżej to w porównaniu kakofonia, zupełna niemal katastrofa; także z uwagi na to, że kabel Hijiri niczego nie maskuje.

Jak napisałem dopiero co w recenzji kolumn tubowych, mózg chętnie podchwytuje zabawę w naturalizację brzmienia, maskując zniekształcenia i uzupełniając braki, o ile tylko materiał wyjściowy jest tego godny, a nie w pierwszym rzucie uwypuklenia niedociągnięć. A potem, jako rezultat, pojawiają się analityczne domysły, że te odbicia, chropowatości i stłumienia to pewnie wina samych nagrań. Aż bierze się do ręki D8000, zakłada – i wszystkie te „nagraniowe” braki okazują się znikać. Dźwięk gładki jak aksamit płynie swobodnie jak w morzu woda, że nie doświadczysz żadnych odbić, chrobotów, ograniczeń. Poezja ruchu i niezmącona perfekcja kształtu. Bo kształt to ten drugi składnik, popierający płynięcie. Dźwięki rozwinięte przestrzennie niemal jak z głośników tubowych, a jednocześnie dociążone, wypełnione i w kontrze do tego nośne. Gładkie niczym powierzchnia rtęci, tyle że nie srebrzącej się sopranami. Bo te są całe w trójwymiarowej postaci, wpisane dokładnie w brzmienie. Brzmienie inne – powiedzmy to otwarcie, po prostu brzmienie lepsze. Nie lepsze od Orfeusza czy R10 – aż takie dobre nie jest – ale generalnie najlepsze u nowo produkowanych, tyle że z wyliczonymi powyżej aneksami.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

31 komentarzy w “Recenzja: Final Audio D8000

  1. Patryk napisał(a):

    5:28 i w koncu sie doczekalem! Dziekuje za recenzje.
    Jestem w stanie wyobrazic sobie jak pieknie te sluchawki graja dzieki tak dobrej recenzji i opisu pana Piotra.
    Zrobie wszystko, aby moc ich posluchac, poniewaz nadal czekam na zakup „TYCH JEDYNYCH” sluchawek:
    (SR009, Susvara, Final X, Final D8000) To wlasnie moi kandydaci.
    Czas posluchac susvary i D8000 nadszedl.

    Raz jeszcze dziekuje za recenzje.

    Patryk.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      To spać o tej piątej nie lepiej? 🙂

      1. Patryk napisał(a):

        Wlasnie, ze niestety nie, poniewaz bylem w pracy 😀

        P.S: Panie Piotrze: SR009; Final X czy Final D8000?
        Ktore kupilby pan sam dla siebie wybierajac?

        P.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          SR-009 grają dobrze tylko z dawnym T2 i wybitnym torem kolumnowym z dodatkiem dedykowanego mu LST. Inaczej – potocznie się wyrażając – pod względem muzykalności kicha. Final X z kolei są specyficzne, trzeba lubić ten styl. A D8000 są muzykalne za darmo i w pełni uniwersalne.

    2. Maciek napisał(a):

      Te jedyne nie istnieją, każde nauszniki mają swój własny czar 🙂

  2. Patryk napisał(a):

    Wlasnie: Final X maja ta magie w sobie i tyle muzykalnosci!
    Teraz musze naprawde posluchac jeszcze tylko „Susvara” i tych „D8000”.
    Final Pandora Hope VI sa wedlug mnie jednymi z najlepszych sluchawek jakich sluchalem. (Niepowtarzalne powietrze)

    Jestem po przeczytaniu pod wrazeniem.

    Male pytanie jeszcze: Czy bas D8000 ma szanse z Audeze XC?. (to byl dla mnie najlepszy bas w sluchawkach jakiego w zyciu sluchalem)

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Najlepszy bas w słuchawkach to miały Ultrasone Edition9, ale one też stanowiły przypadek trudny do napędzenia. Bas w D8000 pod względem objętościowym i brzmieniowym nie pozostawia nic do życzenia, ale to nie są słuchawki tak holograficzne jak Audeze XC – co to, to na pewno. (Z tym że, jak to u Audeze, jeden egzemplarz super, a drugi kupa.) O Susvara opinie w zdecydowanej większości są negatywne i Karolowi też się nie podobały – bardzo nie. Sam nie słuchałem.

      Odnośnie porównania z Sonorous X, to zapytałem dystrybutora, który osobiście przywiózł D8000, czemu nie zabrał porównawczo Dziesiątek, a ten się łapie za głowę. I tak z porównania nic nie wyszło. Ale może na na AVS.

  3. Paweł napisał(a):

    Panie Piotrze, szukam kabla do moich nighthawków, pisze Pan, że na tonallium jest gęsto i ciemno i że sie już przejadło to granie, moze lepiej by pasował cabel claire hybrid jak fw wypadku pasowania do hd 600?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Uściślijmy. NightHawk z Tonalium mi się nie przejadły, tyle że przy tak wybitnych jak D8000 nie mogą wypaść na równi. Jakości kablowi Claire Hybrid nie odmawiam, chociaż od Tonalium jest słabszy w wymiarze samej muzyki. Ale odpowiednio też znacznie tańszy, a nie jak Tonalium w cenie samych słuchawek. Tak więc wybór uzależniony od możliwości i preferencji. Niczego nie sugeruję. Jednocześnie jest mi przykro, że tańsze słuchawki od D8000 wypadły o tyle gorzej (wszystkie zresztą), no ale tak to jest. Każdy chciałby mieć Orfeusza albo R10 w cenie worka na śmieci, lecz w tym życiu tak nie bywa.

      1. Paweł napisał(a):

        A ktory kabel z oferty Forzy Pana zdaniem pasowałby najlepiej do jastrzębi?

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Nie podejmuję się odpowiedzieć. Tego nie da się w ciemno zgadnąć. Może sama Forza słuchała i wie, albo podeśle kable, to się sprawdzi.

        2. Patryk napisał(a):

          Najlepszy wedlug mnie to LAVRICABLES do Audioquest Nighthawk. Bez zadnego gadania 🙂

          1. Paweł napisał(a):

            Co zmieniają w porównaniu z fabrycznym?

        3. Patryk napisał(a):

          Nie ma tej „dziury” pomiedzy srednica ,a wysokimi tonami. Staja sie przez to mniem „mdle” jak z kablem originalnym na poczatku.

          1. Patryk napisał(a):

            Sory za bledy. Jestem zmeczony po nockach.

          2. Paweł napisał(a):

            Podobno nowe pady od audioquest w pełni skórzane, podbijają słyszalnie tę średnicę i w sumie taniej by wyszło… Z tego co słyszałem, to nowe ala- welurowe, dają najciekawszy efekt, fajnie jakby Pan Piotr zrecenzował nowe nh albo przynajmniej zamienne pady.

  4. Stefan napisał(a):

    Piotrze, a jak z wiekością sceny w porównaniu do HD800 lub T1V2?
    Grają blisko, a jak wygląda głębia czy dalsze plany są odsunięte?
    Muszą być niezłe bo całkowita ocena na początku, no, no ….

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Scena w sensie perspektywicznego ujmowania jest ich najsłabszą stroną. Skupiają się na pierwszym planie, a tył to taka teatralna dekoracja, a nie rozległy plener. Za to ten pierwszy plan i same dźwięki…

      1. Maciek napisał(a):

        Jakoś tak chyba jest że przestrzenność nie jest najmocniejszą stroną słuchawek orto. Dynamiczne przetworniki generują jakby większy focus.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          W przypadku ortodynamicznych Audeze LCD-XC scena niewątpliwie jest atutem, pod warunkiem trafienia na udany egzemplarz.

        2. Stefan napisał(a):

          No to wyjątek stanowią HE1000.

          1. Piotr Ryka napisał(a):

            Owszem, też, podobnie jak ich tańsze wcielenie Edition X.

  5. Sławek napisał(a):

    Panie Piotrze, a jak wypada porównanie z HiFiMan HE-1000? To ta sama cena.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      HE-1000 są zdecydowanie słabsze pod względem muzykalności, naturalności i propagacji dźwięku. Są jakby muzyka na syntezatorze względem jazzu słuchanego na żywo. Dają poczucie niesamowitości, ale nie naturalizmu i życia.

  6. Patryk napisał(a):

    Ktore wybralby pan Piotr dla siebie i dlaczego?
    Final X / Final D8000

    Pozdrawiam

    Patryk.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Final D8000.

  7. miroslaw frackowiak napisał(a):

    Piekna recenzja i widac udane sluchawki,ciesze sie ze w koncu Piotr bez owijania w bawelne wylicza, ktore sluchawki sa najlepsze i dlaczego.
    Tyle teraz jest nowych sluchawek i wzmacniaczy ze tylko dzieki tobie moge sie zorietowac w tej mnogosci nowosci,dobrze sie rymuje.
    Doszedl w moim torze odsluchowym wymarzony gramofon z 14cal ramieniem i wkladka Dynavector DV-20X2L(Low output) i jak igla pogra 50godzin to zobacze jak beda graly moje K-1000 na prawdziwych starych analogowych plytach z czasem tez pomyslimy o nastepnych sluchawkach ,ale musza grac inaczej, ale tez tak samo fantastycznie jak K-1000,moze cos sie takiego wybierze z nowosci?

  8. intuos napisał(a):

    Świetna recenzja,
    Ile to już eounów minęło jak ostatnio z Panem Rozmawiałem .

    Panie Piotrze ciesze się że pozytywne emocje orthodynamicznych przetworników spowodowały, że dzwięk, nie wytrychem ale inżynieryjnym kluczem otworzył pandorę orthodynamicznej przestrzeni doznań.

    Pomimo że nie słuchałem tych słuchawek, nie wierze by w brzmieniu były bardziej seksowne niż yh1000:D – ale to taki wyrwany z kontekstu przytyk retoryczny… Co prawda od około 3 miesięcy włożyłem przetworniki yh1000 w obudowy r70x i tu sygnatura dzwięku jest jednak inna to pozostanę z nią mając w pamięci jak sexowne mogą być.

    Nie zaśmiecając wątku, dziękuję za dobrą recenzję Panie Piotrze. Po latach wyszukanych słów, które w Pana poetyce pisania o audio są uzasadnione (w sumie tylko u Pana je akceptuję), jak że proste : „tak tak, nie nie” wygrało 🙂

    Pozdrawiam serdecznie
    Tomasz Waszkiewicz

  9. Tawek napisał(a):

    No i cóż byłem , pierwszy kontakt z d8000 ciężkie ale wygodne 🙂 wiec podpinam je pod Sony wm1z jako utwór „Astronaut ape – Stars around me ” zapuszczam od połowy gdzie pojawia się największa dynamika i szczękę zbieram z podłogi daje je do przesłuchania innym i maja podobnie , niebywała dynamika czystość dźwięku właściwie to nie będę się rozpisywal po tym odsłuchu nic więcej mi się nie podobało i muszą je mieć !!!

  10. Patryk napisał(a):

    Jestem przekonany, ze sluchawki bija nawet SR009 na deski i cala reszte. (oprocz HE1, ale to juz inna bajka i tylko dla bogatych) Jedna sprawa pozostaje: Bardzo brzydkie nauszniki. Co to za material? Material na zdjeciach wyglada jak firana kuchenna.
    Wyglad sluchawek jest naprawde brzydki wedlug mnie (mam przede wszystkim nauszniki na mysli). Reszta to juz tylko plusy!
    Musze ich posluchac.
    Patryk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy