Recenzja: Final Audio D8000

Technologia, czyli dlaczego te warto wybrać 

W skromnym pokrowcu…

 Ano właśnie, cenę jakoś uzasadnić należy i smaku klienteli narobić, bo jeszcze nie doszliśmy do takiego etapu, żeby sama marka ją uzasadnia; jeszcze nie w dziale technologii – choć firma Apple robi co może. Jednak ostatnio szło jej nie najlepiej, tak więc tym bardziej trzeba.

W odniesieniu do słuchawek o konstrukcji planarnej takie wysokie ceny to w historycznym ujęciu niemała komplikacja. Z jednej strony pod koniec lat 70-tych (dokładniej w latach 1978-80), królowała na słuchawkowym rynku ortodynamiczna Yamacha YH-1000, nie należąca do tanich (coś koło trzystu dolarów, dużo wtedy cenniejszych); z drugiej znakomite Fostex T50 RP od zawsze (czyli od dawna) były tanie i wciąż kosztują zaledwie sześćset złotych. Skalę zjawiska obrazują najlepiej bazujące w niemałym stopniu na tych ostatnich MrSpeakers Ether Flow, wycenione wg bieżącego cennika na równe osiem tysięcy. Tak więc planary (jak chce sama nazwa) niby z natury są płaskie, ale cenowo rozfalowane. A pośród tego falowania na samym grzbiecie drożyzny notujemy takie przypadki jak Abyss AB-1266 za $5500 i HiFIMAN Susvara za $6000, a więc od teraz recenzowanych niemal dwukrotnie droższe. (Susvara na naszym rynku to 29 900 PLN).

Nazwa mówi o płaskich, bo płaski jest przetwornik. Po obu stronach membrany z płaskimi nad całą magnesami, dzięki czemu reakcja na sygnał jest niemal natychmiastowa na całej powierzchni tworzenia dźwięku, jednakże wg inżynierów Finala są tutaj dwie przeszkody. Pierwsza taka, że cewki w konstrukcjach planarnych przyklejano do membran, podczas kiedy obecność kleju skutkuje zniekształceniami. Dlatego w planarnych Final Audio cewek się nie przykleja, tylko zostają wytrawiane bezpośrednio na samych membranach. Druga z przeszkód to ta, że reprodukcja niskich częstotliwości wymaga dużych wychyleń, a na to między membraną a bliskimi jej magnesami w płaskich konstrukcjach planarnych zwyczajnie nie ma miejsca. Soprany zatem i tony średnie mogą dawać popisy (ta obustronna kontrola wspomagana szybkością), natomiast z basem problem.

arcydzieło.

Jakoś z tym sobie radzono, bo już ta zamierzchła Yamaha YH-1000 słynęły z mocy basu, a bardziej współczesne Audeze LCD-3 i HiFiMAN HE-6 basu nikomu nie skąpią, uchodząc nawet za basowe, ale specjaliści z Final Audio wiedzą swoje i podnoszą argument, że bas nie do końca w planarach od zawsze był prawidłowy, gdyż uzyskiwano go kosztem precyzji, waląc membraną po magnesach, i jeszcze sztucznie podbijano, stosując izolujące pady, zatrzymujące dźwięk przy uszach. A tak się dziać nie powinno, to nie jest właściwy sposób. Siedli więc nad problemem (podobno jeszcze w 2014) i wymyślili takie coś, co się nazywa Air Film Damping System (AFDS), na który składa się system regulatorów przepływu powietrza po obu stronach przetwornika, dzięki któremu i wilk syty – bo basu nie brakuje, i owca cała – bo precyzja nie cierpi. Mało tego – to wszystko nie tylko w imię basu, ale także ogólnego dopasowania słuchawkowego przekazu do ludzkiej percepcji słuchowej; tak żeby w uszach nam śpiewało jakoby dźwiękiem z wolnego świata, a nie takiego zamkniętego w słuchawkowych komorach. Właśnie dlatego te aż piętnaście tysięcy, bo się specjaliści napracowali.

Układ jest rzeczywiście złożony: składają się nań liczne przegrody akustycznych ustroi, obejmujących z obu stron ortodynamiczną membranę o średnicy 50 mm, której cechą znaczącą jest mniejsza o trzydzieści procent waga względem dotychczas używanych, a także to, że pracuje na całej powierzchni jak tłok a nie przepona. Takie akustyczne tłumienie i kształtowanie przegrodami dźwięku to zresztą specjalność Final Audio, bo coś podobnego było już w dynamicznych Sonorous, chociaż nie o tym stopniu skomplikowania. Ma też Final na koncie przymiarki do skonstruowania słuchawek w oparciu o dodatkowy przetwornik tubowy, z czego wprawdzie ostatecznie zrezygnowano, ale kto wie, czy nie szkoda. Tak czy inaczej firma jest bardzo pomysłowa i technologicznie zaawansowana; otwarta na nowatorskie rozwiązania, za co jej cześć i chwała. Quasi tubowa (a dokładniej wspierana maleńką tubą przetwornika z kotwicą zrównoważoną) Pandora Hope VI grała wyjątkowo ciekawie i na dodatek niewiele kosztowała, a kosztowne Sonorous X i VIII oferują niepowtarzalny styl, każde cokolwiek inny.

Z wyglądu pozornie też skromne.

Dziesiątka dźwięk produkuje wyjątkowo pienisty, można powiedzieć szampański, a ósemka to kwintesencja muzykalnego czaru, potrafiąca upajać słodyczą. Zwłaszcza pewne utwory specyfikę obydwu ukazują i kiedy się wówczas porównuje z innymi słuchawkami, różnice wychodzą natychmiast.

Ekipa Fnal Audio nie poprzestała jednak na tym i teraz proponuje specyfikę jeszcze inną; a jaką, o tym za moment. Słuchawki są tak nowe, że przybyły bez zewnętrznego opakowania, które ma być eleganckie. Przyjechały w samym etui z usztywnionego brezentu, w którym prócz nich znalazły się dwa kable. Oba w postaci dwuprzewodowej plecionki z przewodów jak na słuchawki grubych, ale nie ciężkich i bardzo elastycznych. Trzymetrowa długość dłuższego, zakończonego dużym jackiem, daje komfortowy brak skrępowania na pozycji słuchacza, a półtorametrowa przeznaczonego dla urządzeń przenośnych też gwarantuje wygodę. Podpięcie dochodzi do obu muszli, tak więc możliwy będzie przewód symetryczny, który firma obiecuje i który ma być ze srebrzonej miedzi, a samo podpinanie realizowano przez tradycyjne u Finala firmowe wtyki z zabezpieczającym półobrotem.

Pałąk i sposób łączenia go z muszlami Final Audio D8000 dziedziczą po modelach dynamicznych, tyle że wyścielenie jest od poprzedniego trochę grubsze i wyjątkowo mięciutkie. Regulację pionową też tradycyjnie zrealizowano suwakami na prowadnicach, a same muszle przytwierdzono do metalowych obejm jak zwykle kulowymi przegubami, zapewniającymi omnikierunkową swobodę. W efekcie muszle osiadają precyzyjnie, absolutnie nic nie uwiera. Tym bardziej, że miejsca wewnątrz nie brak, każde ucho zmieści się całe.

Obudowy nowatorskich przetworników AFDS są, w przeciwieństwie do obu szczytowych modeli dynamicznych, otwarte a nie zamknięte, wykonane z odlewów aluminiowo-magnezowych, szczególnie dobrze tłumiących wibracje; przy czym od razu rzuca się w oczy, że są od dynamicznych bardziej spłaszczone, czyli słusznie określane jako „planarne”. Od strony zewnętrznej widać na nich pięć podwójnych wzmocnień szprychowych, pomiędzy których podwojonymi szprychami od wewnątrz znalazły się małe otwory dodatkowego kanalizowania dźwięku, czego nikt nigdy jeszcze nie widział. Wspierają je dodatkowe kanały wycięte od wewnątrz w padach, ale nie bezpośrednio przy nich, tylko dokładnie na środku między nimi. Tak więc mamy pięć dodatkowych wentyli dźwiękowych i pięć małych, prostokątnych wycięć na wewnętrznym obrysie padów, poprzesuwanych względem siebie dokładnie o pół fazy.

Nic niby aż żeby…

Bardzo ciekawe są też same pady, wysoce nietypowe. Zupełnie płaskie powierzchniowo, dokładnie okalające uszy i z tymi wycięciami. Wykonano je z miękkiej gąbki, bardzo umilającej użycie, a na dodatek umilenia okryto wyjątkowo gładkim materiałem, prawdopodobnie rodzajem alcantary lub innej nowego rodzaju tkaniny. Dzięki temu oraz wścieleniu pałąka, pomimo sporej wagi 523 gramów, słuchawki noszą się bardzo wygodnie, złego słowa nie powiem. Wygląd, pomijając to podobieństwa pałąka, od dynamicznych okazuje się różny, bo nie ma zamkniętej konstrukcji, wypiętrzających się komór ani złota i chromu z modeli szczytowych. Słuchawki nie rzucają się w oczy i dopiero przy bliższym oglądzie okazują się wyjątkowe. Skóra pałąka, stop magnezowy muszel i te szczególne pady składają się na wygląd, który przynajmniej mnie ujął. Niby żadnej nadzwyczajności, żadnego korzenia się przed luksusem, a jednak tchną perfekcją. Nie produkt łapu-capu – że robimy to samo a drożej – przetwornik całkiem nowego typu, wyrafinowany sposób jego osadzenia i uzupełniania akustycznego konstrukcją padów, a także nowy kabel. I najważniejsze – inny dźwięk.

Przed jego skosztowaniem parę jeszcze technicznych uwag. Impedancja wynosi 60 Ω (identycznie więc jak u Susvary), a skuteczność aż 98 dB. Daje to pełną łatwość napędzania, grać można wprost ze smartfona. W komplecie sprzedażowym oprócz eleganckiego pudła obiecują firmowy stojak o charakterystycznym kształcie, którego niestety nie uświadczyłem, gdyż to jeszcze przedbiegi. Producent także podkreśla, że jednym z jego priorytetów była naturalizacja brzmienia, wraz z komfortem noszenia gwarantująca długie słuchanie przy pełnej satysfakcji. Na poparcie tej tezy pokazuje wykresy charakterystyk częstotliwości z AFDS i bez, a więc słuchawek własnych i konkurencji. Widać na nich, jak wysokie tony bez systemu ulegają nienaturalnemu podbiciu, a bas gaśnie nim zejdzie nisko.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

31 komentarzy w “Recenzja: Final Audio D8000

  1. Patryk napisał(a):

    5:28 i w koncu sie doczekalem! Dziekuje za recenzje.
    Jestem w stanie wyobrazic sobie jak pieknie te sluchawki graja dzieki tak dobrej recenzji i opisu pana Piotra.
    Zrobie wszystko, aby moc ich posluchac, poniewaz nadal czekam na zakup „TYCH JEDYNYCH” sluchawek:
    (SR009, Susvara, Final X, Final D8000) To wlasnie moi kandydaci.
    Czas posluchac susvary i D8000 nadszedl.

    Raz jeszcze dziekuje za recenzje.

    Patryk.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      To spać o tej piątej nie lepiej? 🙂

      1. Patryk napisał(a):

        Wlasnie, ze niestety nie, poniewaz bylem w pracy 😀

        P.S: Panie Piotrze: SR009; Final X czy Final D8000?
        Ktore kupilby pan sam dla siebie wybierajac?

        P.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          SR-009 grają dobrze tylko z dawnym T2 i wybitnym torem kolumnowym z dodatkiem dedykowanego mu LST. Inaczej – potocznie się wyrażając – pod względem muzykalności kicha. Final X z kolei są specyficzne, trzeba lubić ten styl. A D8000 są muzykalne za darmo i w pełni uniwersalne.

    2. Maciek napisał(a):

      Te jedyne nie istnieją, każde nauszniki mają swój własny czar 🙂

  2. Patryk napisał(a):

    Wlasnie: Final X maja ta magie w sobie i tyle muzykalnosci!
    Teraz musze naprawde posluchac jeszcze tylko „Susvara” i tych „D8000”.
    Final Pandora Hope VI sa wedlug mnie jednymi z najlepszych sluchawek jakich sluchalem. (Niepowtarzalne powietrze)

    Jestem po przeczytaniu pod wrazeniem.

    Male pytanie jeszcze: Czy bas D8000 ma szanse z Audeze XC?. (to byl dla mnie najlepszy bas w sluchawkach jakiego w zyciu sluchalem)

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Najlepszy bas w słuchawkach to miały Ultrasone Edition9, ale one też stanowiły przypadek trudny do napędzenia. Bas w D8000 pod względem objętościowym i brzmieniowym nie pozostawia nic do życzenia, ale to nie są słuchawki tak holograficzne jak Audeze XC – co to, to na pewno. (Z tym że, jak to u Audeze, jeden egzemplarz super, a drugi kupa.) O Susvara opinie w zdecydowanej większości są negatywne i Karolowi też się nie podobały – bardzo nie. Sam nie słuchałem.

      Odnośnie porównania z Sonorous X, to zapytałem dystrybutora, który osobiście przywiózł D8000, czemu nie zabrał porównawczo Dziesiątek, a ten się łapie za głowę. I tak z porównania nic nie wyszło. Ale może na na AVS.

  3. Paweł napisał(a):

    Panie Piotrze, szukam kabla do moich nighthawków, pisze Pan, że na tonallium jest gęsto i ciemno i że sie już przejadło to granie, moze lepiej by pasował cabel claire hybrid jak fw wypadku pasowania do hd 600?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Uściślijmy. NightHawk z Tonalium mi się nie przejadły, tyle że przy tak wybitnych jak D8000 nie mogą wypaść na równi. Jakości kablowi Claire Hybrid nie odmawiam, chociaż od Tonalium jest słabszy w wymiarze samej muzyki. Ale odpowiednio też znacznie tańszy, a nie jak Tonalium w cenie samych słuchawek. Tak więc wybór uzależniony od możliwości i preferencji. Niczego nie sugeruję. Jednocześnie jest mi przykro, że tańsze słuchawki od D8000 wypadły o tyle gorzej (wszystkie zresztą), no ale tak to jest. Każdy chciałby mieć Orfeusza albo R10 w cenie worka na śmieci, lecz w tym życiu tak nie bywa.

      1. Paweł napisał(a):

        A ktory kabel z oferty Forzy Pana zdaniem pasowałby najlepiej do jastrzębi?

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Nie podejmuję się odpowiedzieć. Tego nie da się w ciemno zgadnąć. Może sama Forza słuchała i wie, albo podeśle kable, to się sprawdzi.

        2. Patryk napisał(a):

          Najlepszy wedlug mnie to LAVRICABLES do Audioquest Nighthawk. Bez zadnego gadania 🙂

          1. Paweł napisał(a):

            Co zmieniają w porównaniu z fabrycznym?

        3. Patryk napisał(a):

          Nie ma tej „dziury” pomiedzy srednica ,a wysokimi tonami. Staja sie przez to mniem „mdle” jak z kablem originalnym na poczatku.

          1. Patryk napisał(a):

            Sory za bledy. Jestem zmeczony po nockach.

          2. Paweł napisał(a):

            Podobno nowe pady od audioquest w pełni skórzane, podbijają słyszalnie tę średnicę i w sumie taniej by wyszło… Z tego co słyszałem, to nowe ala- welurowe, dają najciekawszy efekt, fajnie jakby Pan Piotr zrecenzował nowe nh albo przynajmniej zamienne pady.

  4. Stefan napisał(a):

    Piotrze, a jak z wiekością sceny w porównaniu do HD800 lub T1V2?
    Grają blisko, a jak wygląda głębia czy dalsze plany są odsunięte?
    Muszą być niezłe bo całkowita ocena na początku, no, no ….

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Scena w sensie perspektywicznego ujmowania jest ich najsłabszą stroną. Skupiają się na pierwszym planie, a tył to taka teatralna dekoracja, a nie rozległy plener. Za to ten pierwszy plan i same dźwięki…

      1. Maciek napisał(a):

        Jakoś tak chyba jest że przestrzenność nie jest najmocniejszą stroną słuchawek orto. Dynamiczne przetworniki generują jakby większy focus.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          W przypadku ortodynamicznych Audeze LCD-XC scena niewątpliwie jest atutem, pod warunkiem trafienia na udany egzemplarz.

        2. Stefan napisał(a):

          No to wyjątek stanowią HE1000.

          1. Piotr Ryka napisał(a):

            Owszem, też, podobnie jak ich tańsze wcielenie Edition X.

  5. Sławek napisał(a):

    Panie Piotrze, a jak wypada porównanie z HiFiMan HE-1000? To ta sama cena.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      HE-1000 są zdecydowanie słabsze pod względem muzykalności, naturalności i propagacji dźwięku. Są jakby muzyka na syntezatorze względem jazzu słuchanego na żywo. Dają poczucie niesamowitości, ale nie naturalizmu i życia.

  6. Patryk napisał(a):

    Ktore wybralby pan Piotr dla siebie i dlaczego?
    Final X / Final D8000

    Pozdrawiam

    Patryk.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Final D8000.

  7. miroslaw frackowiak napisał(a):

    Piekna recenzja i widac udane sluchawki,ciesze sie ze w koncu Piotr bez owijania w bawelne wylicza, ktore sluchawki sa najlepsze i dlaczego.
    Tyle teraz jest nowych sluchawek i wzmacniaczy ze tylko dzieki tobie moge sie zorietowac w tej mnogosci nowosci,dobrze sie rymuje.
    Doszedl w moim torze odsluchowym wymarzony gramofon z 14cal ramieniem i wkladka Dynavector DV-20X2L(Low output) i jak igla pogra 50godzin to zobacze jak beda graly moje K-1000 na prawdziwych starych analogowych plytach z czasem tez pomyslimy o nastepnych sluchawkach ,ale musza grac inaczej, ale tez tak samo fantastycznie jak K-1000,moze cos sie takiego wybierze z nowosci?

  8. intuos napisał(a):

    Świetna recenzja,
    Ile to już eounów minęło jak ostatnio z Panem Rozmawiałem .

    Panie Piotrze ciesze się że pozytywne emocje orthodynamicznych przetworników spowodowały, że dzwięk, nie wytrychem ale inżynieryjnym kluczem otworzył pandorę orthodynamicznej przestrzeni doznań.

    Pomimo że nie słuchałem tych słuchawek, nie wierze by w brzmieniu były bardziej seksowne niż yh1000:D – ale to taki wyrwany z kontekstu przytyk retoryczny… Co prawda od około 3 miesięcy włożyłem przetworniki yh1000 w obudowy r70x i tu sygnatura dzwięku jest jednak inna to pozostanę z nią mając w pamięci jak sexowne mogą być.

    Nie zaśmiecając wątku, dziękuję za dobrą recenzję Panie Piotrze. Po latach wyszukanych słów, które w Pana poetyce pisania o audio są uzasadnione (w sumie tylko u Pana je akceptuję), jak że proste : „tak tak, nie nie” wygrało 🙂

    Pozdrawiam serdecznie
    Tomasz Waszkiewicz

  9. Tawek napisał(a):

    No i cóż byłem , pierwszy kontakt z d8000 ciężkie ale wygodne 🙂 wiec podpinam je pod Sony wm1z jako utwór „Astronaut ape – Stars around me ” zapuszczam od połowy gdzie pojawia się największa dynamika i szczękę zbieram z podłogi daje je do przesłuchania innym i maja podobnie , niebywała dynamika czystość dźwięku właściwie to nie będę się rozpisywal po tym odsłuchu nic więcej mi się nie podobało i muszą je mieć !!!

  10. Patryk napisał(a):

    Jestem przekonany, ze sluchawki bija nawet SR009 na deski i cala reszte. (oprocz HE1, ale to juz inna bajka i tylko dla bogatych) Jedna sprawa pozostaje: Bardzo brzydkie nauszniki. Co to za material? Material na zdjeciach wyglada jak firana kuchenna.
    Wyglad sluchawek jest naprawde brzydki wedlug mnie (mam przede wszystkim nauszniki na mysli). Reszta to juz tylko plusy!
    Musze ich posluchac.
    Patryk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy