Recenzja: ENIGMAcoustic Dharma D1000

Odsłuch

Pierwszy rzut oka i już wiadomo, że konstrukcja ta ma więcej wspólnego z produktami marki AKG.

Pierwszy rzut oka i już wiadomo, że konstrukcja ma dużo wspólnego z produktami AKG.

   Zdążyłem już napisać, że kabel mi się nie spodobał. Membrana z celulozy powinna się odznaczać wyjątkową wrażliwością – niczym poparzona skóra na najmniejsze muśnięcie odpowiadając żywą reakcją – a jednocześnie odcień brzmieniowy mającego ją głośnika odznaczać się winien wyjątkowo miłym i naturalnym smakiem. Wszystko to przy zdolności grania na cały etat, że bas odpowiednio mocny a średnica upojna. Tak grać potrafią na przykład dobrze napędzane kolumny Tranner & Friedl Isis i ten styl, co tu kryć, szalenie lubię. Tymczasem takiego popisu słuchawki wyciągnięte z pudełka nie dały i winię za to złożyłem na kabel. Od razu zagrały wprawdzie pierwszorzędnie, ale podejrzewałem, że mogłyby jeszcze lepiej. Oczywiście dopóki dane słuchawki nie mają okablowania w postaci Entreqa Atlantisa (którego na rynku, o zgrozo, już nie ma), albo przynajmniej tego od Tonalium Audio (którego, o zgrozo, nie ma jeszcze), to zawsze można gderać. Jednakże nie przejawiające swojego stylu celulozowe membrany do gderania nastroiły mnie wyjątkowo. Zakładałem przy tym, że są te Dharmy przynajmniej trochę ograne, skoro występowały na AVS, ale bieg zdarzeń wykazał, że porządnie ograne nie były. Wygrzewałem je tak nawiasem bardzo długo – przez wiele tygodni po kilka lub kilkanaście godzin dziennie – i dopiero po długim czasie uległy przeistoczeniu. Jak zawsze w momencie to się zdarzyło, a zmiana dotyczyła gładkości. Prosto z pudła i nawet jeszcze po kilku tygodniach grały chropawo. W przyjemny sposób, uatrakcyjniający przekaz – niczym byś nie atłas a sztruks gładził – ale potem przeszły na stronę atłasu. Nie takiego, że już nic poza gładkością, ale niewątpliwie gładkość eksponującego. Gruzełkowata faktura powierzchni ustąpiła analogowej gładzi, a jednocześnie poprawiła się transparencja i poprawiło oświetlenie. Przejdźmy jednak do sedna.

Tym sednem, zgodnie z przewidywaniem, okazał się kabel, toteż opis słuchawek Dharma D1000 sporządzę inaczej niż zwykle. Użyję wyłącznie wzmacniacza Twin-Head, jako mogącego pokazać najwięcej, i rozbiję go najpierw na trzy etapy z trzema kablami, a dopiero potem, używając najlepszego, przyrównam do innych, także takim kablem dysponujących.

Z kablem oryginalnym

Ergonomia i bryła D1000 żywcem przywodzą na myśl ostatnie świetne słuchawki austriackiego potentat - K812.

Ergonomia i bryła D1000 żywcem przywodzą na myśl świetne słuchawki austriackiego potentata – AKG K812.

Ten kabel jest specyficzny. Fizycznie biorąc dość cienki, lekki i giętki, ale nie do końca przekładający stronę fizyczną na związane z nią oczekiwania. Oczekiwania takie, przynajmniej na podstawie moich doświadczeń, zakładać winny dźwięk też lekki i cienki – w szczególności o świdrujących sopranach i z niedociążeniem. Raczej jasny, raczej piskliwy i w jakiejś przynajmniej mierze nie spełniający oczekiwań względem muzykalności. Szorstakwy i świecący po oczach, zwłaszcza przy szalejących (przynajmniej na papierze) przetwornikach Sopranino, powinien zdradzać typowe cechy słabego technicznie brzmienia. Tymczasem nic z tych rzeczy. Ba, poniekąd przeciwieństwo. Dźwięk tak jednorodny, na tyle dociążony i do tego stopnia trzymający w ryzach soprany, że sumarycznie zatrącający nudą. Na urągowisko wyrażonym oczekiwaniom świetnie sprawdzający się tam, gdzie tor prezentuje ułomną muzykalność, a nie nią obarczający. W efekcie bardzo dobrze pasujący do kiepskich DAC-ków, kiepskich wzmacniaczy i niskobudżetowych grajków przenośnych, jednakże nie mogący zadowolić posiadacza już choćby tylko średniej klasy, a co dopiero znakomitego toru. Powodujący, że słuchawki pozostaną niedocenione, gdyż trudno im będzie wykazać jakąkolwiek przewagę nad HD 800 czy LCD-3. Owszem, z własnym kablem grają Dharmy bardzo przyjemnie. Świetnie można się zrelaksować, nic w uszy nie zakłuje, dźwięk jest odpowiednio masywny i melodyjny, a ludzkie głosy i to co wyjdzie spod fortepianowych klawiszy będzie dźwięczne i elegancko brzmiące. Mało tego – znakomicie, z należytą składową przestrzeni, wypadną oklaski, a soprany okażą się trójwymiarowe i żywe. Dobra, nawet więcej niż dobra, będzie stereofonia, a przy takim wzmacniacz jak Twin-Head pojawi się minimalne ocieplenie; takie w sam raz, by naprawdę zrobiło się miło.

Samo medium okaże się, podobnie jak dźwięk, dość gęste i całkiem transparentne, chociaż nie tak czyste jak u Fostex TH-900 czy Beyerdynamic T1. Bardziej w stylu NightHawk, że czuć bardziej jego obecność i, jak to się mawia, kroić ją nożem. Solidny do tego bas i całościowe poczucie, że mamy do czynienia z dużym brzmieniowym formatem i w związku z tym dużym spektaklem. Nieznaczne przyciemnienie, scena bardziej szeroka niż głęboka, a na niej duże źródła o dobrej współpracy i dobrej jednocześnie separacji. Dźwięk dość szybki, dający poczucie potęgi, z aż za nadto kontrolowanymi sopranami i rozdzielczym, przyjemnie intensywnym basem. Z gładką jazdą po teksturach, brakiem nacisku na szczegółowość i przede wszystkim świetną melodyjnością. Głębokie brzmienie, przyciemnione i bardzo łatwe do słuchania. Ale właśnie nieco za łatwe. – I do jakiego stopnia odmienne od oczekiwań! Dobrze dociążone a nie lekkie, cieniste a nie jasne, żadnego świdrowania – przeciwnie, aż za spokojny sopran. Do tego świetna melodyjność z gładkimi teksturami, a nie szorstkość, cienkość czy jazgot. Wszystko dosłownie na odwrót, ale efekt końcowy też nie do końca zadowalający.

Niemniej trzeba przyznać, iż jakość wykonania i walory użytkowe tego niezwykłego produktu są wyśmienite.

I trzeba przyznać, że jakość wykonania i walory użytkowe tego niezwykłego produktu są wyśmienite.

Z kilku ważkich powodów. Przede wszystkim te soprany zjedzone. Gdzie się podział elektrostatyczny super tweeter Sopranino? Zamiast żeby wysokie tony były w super ekstensji i w całościowym popisie, jak zwykle ma to miejsce u elektrostatów, wyłącznie dźwięczna melodyjność bez należytego wysmuklania i cyzelowania dźwięku. Bo owszem, soprany winny być dźwięczne i melodyjne, ale powinny też modelować brzmieniowe struktury, kreować finezyjność, wyłuskiwać i cyzelować detale – i przede wszystkim ożywiać przestrzeń. A tutaj nic z tych rzeczy. Przestrzeń prawie że martwa, niemalże wygłuszona, detale schowane pod melodyką, zabita dramaturgia (jeśli nie liczyć samej spektakularnej potęgi), no i do tego pogłos. A ściślej brak pogłosu. Tak samo jak żywość przestrzeni zabity, prawie się nie przejawiający. A wobec tego nie tylko brak szczegółów i sopranowej finezji, ale też brak specyfiki miejsca opisanej pogłosem i uproszczone, podane bez żadnych ozdobników ludzkie głosy; wyjęte z otoczenia i tego wszystkiego, co nie jest w nich samą melodyką.

Tego się świetnie słucha, ale przez jakiś kwadrans. Tym można łatać słaby tor, ale najwyżej przez tydzień. Potem nuda zaczyna brać górę i sama brzmieniowa potęga okraszana muzykalnością przestaje wystarczać. Brakuje szczegółowości, zniuansowania, kontrastów duże-małe i mocne-delikatne, ożywiającej się przestrzeni, pogłosowej teatralności, sopranowych szczebiotów i ogólnej finezji. Muzyczny gulasz nazbyt okazuje się zawiesisty i monotonny smakowo. W dodatku gdzieś dała nogę ta początkowa chropawość, jakby ktoś ubił ziemniaki lub rozgotował kaszę. Wchodzi to gładko, tuczy, ale nie zadowala całościowym wyrazem, różnorodnością i kunsztem. Czujemy się syci i znudzeni, i zaczynamy się rozglądać za czymś nowym. Za wielką przestrzenią, głębią sceny, kruchymi detalami i pogłosową aurą. A tutaj nic – sama muzyczna lawa, sam tylko sos gęsty, żadnych dodatków. Ale żeby nie było: to wszystko na świetnym poziomie, że nie ma bólu przejścia po przeskoku na Dharmy z jakichś innych wysokiej klasy słuchawek. Jedynie styl nieco zbyt jednorodny, zarazem w melodyce przodujący i wysokiej klasy pod każdym względem.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

49 komentarzy w “Recenzja: ENIGMAcoustic Dharma D1000

  1. Mariusz pisze:

    Panie Piotrze gdzie mozna kupic kable Tonalium moze jakies namiary.

    1. PIotr Ryka pisze:

      W tej chwili niestety wyłącznie za moim pośrednictwem. Tylko dla jasności – to nie są kable wykonywane w jakimkolwiek stopniu z moim udziałem. Nie mam najmniejszego wkładu w ich powstanie, jeśli nie liczyć faktu, że były porównywane z Entreq Atlantis w moich K1000.

  2. fon pisze:

    To prawda ,że kabel to połowa sukcesu,potrafi mocno ograniczyć przetworniki tylko szkoda ,że tak drogo…a jakie wtyki ten tonalium posiada,coś markowego?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Wtyki Tonalium może posiadać dowolne, tak samo jak FAW, czy każdy inny specjalistyczny kabel słuchawkowy. Biorący udział w teście przewód miał po stronie słuchawek oczywiście przyłącza Lemo, takie same jak u HD 800, a na drugim końcu 4-pin Neutrika. Mam też przejściówkę Tonalium z 4-pin na duży jack (też Neutrika) i sprawdza się na tle innych takich przejściówek rewelacyjnie, co może poświadczyć dystrybutor słuchawek Final Audio. Nie było natomiast jeszcze testów porównawczych wtyków Neutrik i Furutech, tak więc nie wiem, które by się lepiej sprawdziły ani czy byłaby jakaś różnica. Wtyk Furutecha miał natomiast użyty w teście kabel FAW. (Twin-Head ma gniazda zarówno dla 4-pin jak i duży jack.)

  3. Rafael pisze:

    Piotrze kiedy mogę liczyć na zwrot moich kabli RCA przekazanych Ci do testów na AVS w zeszłym roku?

    1. PIotr Ryka pisze:

      To zależy. Jeżeli chcesz żebym ich posłuchał, to za jakieś dwa tygodnie. A jeżeli Ci się śpieszy, to zostawię w przyszłym tygodniu w Nautilusie.

      1. Rafael pisze:

        OK tu pisałem bo w ogóle nie odpowiadałeś jak pisałem PM na KONTAKT

        Dwa tygodnie mogę jeszcze zaczekać po dwóch miesiącach.

        Pozdrawiam

        1. PIotr Ryka pisze:

          Uprzedzałem, że nie mam wolnych terminów czasowych.

  4. Patryk. pisze:

    A jest szansa na recenzje Hifiman 1000 V2?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Na AVS rozmawiałem z dystrybutorem i obiecał mi dać znać, jak wersja V2 do niego dotrze. Trzeba się będzie upomnieć, bo już pewnie dotarła, ale w kolejce czeka pięć par innych słuchawek i flagowe HiFiMAN będą je musiały przepuścić. No i jest trochę innego jeszcze sprzętu do opisania.

      1. Patryk. pisze:

        Nie wiem czy pisalem juz,ale czeka mnie wielka „zabawa”. Juz za kilka dni otrzymam FinalAudio X na domowy test i nie moge sie juz doczekac,bo takie sluchawki u siebie w domu podpiete pod wlasny sprzet to juz wyjatkowa atrakcja.Jestem bardzo ciekawy,poniewaz plan jest taki, zeby wybrac w koncu raz w zyciu (rcazej dopiero 2018) jedne z najlepszych sluchawek:
        Focal Utopia,Stax SR009 lub FinalAudio X. (To moi kandydaci)
        Napewno napisze po tescie jakie wrazenie na mnie zrobily.

        1. PIotr Ryka pisze:

          No to czekamy.

        2. Piotr Michalak pisze:

          Mam SR-009 i Final Sonorous X, nie słyszałem jeszcze Utopii, i jedna istotna sprawa… Finale grają świetnie np. z Oppo HA2 SE wpiętego w iphone’a, pod warunkiem założenia tych nowych padów (lepsze niż fabryczne, był update padów w międzyczasie), natomiast SR-009 gra dobrze albo tylko na plikach DSD / 24bit 192kHz itp., bo dopiero wtedy pojawia się przestrzeń, albo np. z podwójnym wzmocnieniem (u mnie Twin Head robi za przedwzmacniacz + Eurydice za wzmacniacz) i wtedy pojawiają się cuda. Także mamy do czynienia z mega uniwersalnymi słuchawkami nadającymi się do podróży (wyciszenie Finali X nie ma sobie równych) albo z totalnie stacjonarnymi, wymagającymi w moim przypadku 3 klocków z lampami zajmującymi pół biurka :-) Jedne i drugie robią cuda z muzyką, tylko zupełnie inaczej.

  5. fon pisze:

    Pytam między innymi dlatego o wtyki,bo kupiłem jakiś czas temu kabel symetryczny do NH z Audeosa na Neutriku 4 pin i nieznanych mini jackach ,kabel gra tak sobie, gubiąc trochę szczegółów i mikro wybrzmień w porównaniu do oryginalnego a jak wiadomo ma on wtyki srebrzone z miedzi co jest bezkompromisowym posunięciem audioqesta.No zastanawiam się czy wymiana wtyków da poprawę detalu.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Ta srebrna przejściówka Audioquesta jest wyjątkowo dobra. Niestety, to tylko mały na duży jack. Szkoda, bo powinni zrobić samego dużego jacka, żeby nim można było konfekcjonować kable. Odnośnie tego Audeos, to chyba jednak głównie kwestia przewodu a nie wtyków.

      1. fon pisze:

        No chyba faktycznie ten przewód occ ma spory w tym udział,tu czystość miedzi i budowa kabla jest nie do obejścia…szkoda ,że furutech nie ma kabli słuchawkowych na metry .

  6. fon pisze:

    A jak spisuje się kabel z Oppo ,jest kompatybilny z NH więc można by do zastosować.

    1. Patryk. pisze:

      NH ma bardzo dobry kabel wiec nie sadze,ze ten z Oppo bedzie lepszy.

      1. fon pisze:

        Ale chodziło mi o symetryczny 😀

  7. Mariusz pisze:

    Panie Piotrze ile kosztowal by kabel do Hd 800 dlugosc 3m tak mniej wiecej.

    1. PIotr Ryka pisze:

      2900 PLN.

      1. PIotr Ryka pisze:

        Przy okazji. Znajomy był wczoraj z HD 800S i na Tonalium już zbiera :) W międzyczasie pożyczył FAW. Nie miałem sumienia nie pożyczyć.

        1. saintkrusher pisze:

          Potwierdzam. Byłem wczoraj posłuchać pożyczonego Phast-a ze swoimi HD800s i z kablem Tonalium moje HD800s zdeklasowały według mnie konkurencję. Ale cena rzeczywiście w tym momencie jak dla mnie jest zaporowa. Każdemu polecam przynajmniej posłuchać i póżniej zastanowić się czy warto zainwestować :-). Btw Phast też jest świetny :-)!!!

  8. fon pisze:

    No to jak będzie z tym namiarem na producenta Tonalium bo to taki trochę kabelek z innego świata ,jest ,działa świetnie,ale przyleciał niewiadomo skąd :) a może producent zaoferuje jakąś bardziej budżetową wersję,zawsze można się dogadać skoro to takie wychwalane i dobre

    1. hifiphilosophy pisze:

      Poproszę producenta żeby sam się tu wypowiedział.

      1. fon pisze:

        O i to jest dobra koncepcja :)

  9. Tadeusz pisze:

    Czy jest sens w moim przypadku inwestować 3 tysie w taki kabel ?
    Mój system to Questyle CMA600i + HD800 (bez „s”) ,to mój system nr II >

    1. hifiphilosophy pisze:

      Znajomy słuchał wczoraj HD 800S na wzmacniaczu PhaSt (w najnowszej wersji, całkowicie wolnej od brumu) z przetwornika Ayon Sigma. Jak napisałem, zbiera teraz na Tonalium. Wyższość tego kabla zawsze będzie słychać, ale na pewno lepiej zrobić odsłuch przed zakupem, żeby nie było rozczarowania. Myślę, że w najgorszym razie to kwestia eskapady do Krakowa z własnym sprzętem, bo kabel powstaje w Krakowie.

  10. Tadeusz pisze:

    Zastanawia mnie tylko czy Producenci słuchawek nie słyszą jakie słabe kable dodają do swoich wcale nie tanich jak by nie było flagowych modeli ?
    Podejrzewam,że sam kabel i wtyki przy ich możliwościach to nie jest jakiś ogromny wydatek .Nie mają chęci i czasu żeby zgłębić temat ?
    Osobiście podejrzewam ,że takie dobre brzmienie kabla Tonalium wynika raczej z pomysłu Konstruktora,plus poświęcony czas na odsłuchy .

    1. PIotr Ryka pisze:

      Też mnie to dziwi. W tej chwili dobry kabel ze swymi słuchawkami oferuje chyba tylko Grado i może jeszcze Focal oraz AudioQuest. Może też Stax i Sennheiser w nowym Orfeuszu, ale to trudno sprawdzić. Jak na złość wraz z porządnym kablem Grado zaproponowało nowe, gorsze przetworniki. Faktem jest, że jedyne znane mi wybitne, stricte high-endowe kable dla słuchawek, to miniony Entreq i przygotowywane dopiero Tonalium. Niestety oba drogie. Ale przynajmniej wybitne, a nie jak Stefan Audio Art. Jednak już znacznie tańsze kable FAW okazują się nieodmiennie lepsze od oryginalnych. Zdecydowanie lepsze.

  11. fon pisze:

    Zrobienie dobrego kabla to nie jest widocznie prosta sprawa,nie wystarczy wziąć chiński przewód niby occ spleść go w warkoczyk i po temacie,to nie gra wiem coś o tym ,tak robi się u nas często niestety ,izolacje,geomertia i czystość przewodnika napewno ma tu kluczowe znaczenie,no i wiedza inżynierska.Łatwo niestety wydać kasę i odczówać frustrację,a to niestety nazbyt często się zdarza…a i producent przyjąć produktu nie chce,bo to na zamówienie…brr ręce opadają.

  12. Sławek pisze:

    A Dharma vs HiFiMan He-6?
    Choć słówko?….
    HiFiMany grają z FAW Noir Hybrid.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Nie mam kabla Tonalium dla HE-6, tak więc porównanie byłoby niesprawiedliwe. Ale można powiedzieć, że dobrze napędzane są bardziej realistyczne od Dharm. Grają jaśniej i bardziej trzeźwo. Tyle, że trzeba do tego mocnego wzmacniacza. Oczywiście z kablem FAW Noir grać muszą o wiele lepiej niż z oryginalnym. Znakomitą dla nich opcją jest Ayon HA-3, a przy niższym budżecie Leben lub ifi PRO iCan.

      1. Sławek pisze:

        Dziękuję za odpowiedź. Warto by tych wspaniałych wzmacniaczy posłuchać, ale cóż drogie są więc na razie pozostanę z moim Audio-gd, który też daje radę mocowo. No i na pewno do listy odsłuchowej warto dołączyć topowy wzmacniacz Audio-gd, czyli Master 9.

        1. PIotr Ryka pisze:

          Master 9 jest słabszy niż Ayon HA-3, ale to już zaawansowane, wysokiej klasy brzmienie.

          1. Sławek pisze:

            Pomijając cenę Ayona – 14 900 zł i wszystkie jego zalety brzmieniowe, to ma on jednak jedną paskudną cechę – tylko jedno wejście. A jestem analogowo – cyfrowy, czyli gramofonowo – DAC-owy :-)
            Za to wygląd ma świetny.

  13. fon pisze:

    ADL Furutech robi sporo kabli słuchawkowych czy coś wiadomo jak się sprawdzają

  14. Thar pisze:

    Panie Piotrze, czy użyty w recenzji kabel FAW, to Noir Hybrid HPC, czy też Noir HPC Mk2? Również podpiszę się pod prośbą udostępnienia kontaktu do producenta kabla Tonalium. Mieszkam w Krakowie i chętnie sprawdziłbym, jak moje Dharmy na niego reagują. Dodam jeszcze, że bardzo wiele dobrego do brzmienia tych słuchawek wnosi wymiana padów na welury od Audeze. Pozdrawiam

    1. PIotr Ryka pisze:

      O użytym w recenzji kablu FAW mogę powiedzieć, że to Noir i że jest z dawnej produkcji, to znaczy mający kilka lat. Producenta Tonalium już prosiłem o dokonanie tu wpisów. Przypomnę mu o tym. Brzmienie Dharm z Tonalium w Krakowie na pewno da się zrealizować.

      1. Thar pisze:

        Serdecznie dziękuję, jeżeli producent będzie akurat dysponować takim kablem, chętnie wypróbuję jego możliwości.

        1. PIotr Ryka pisze:

          Jest nadzieja, że Tonalium Audio zabierze dziś wieczorem głos.

          1. Kazimierz pisze:

            Witam serdecznie .
            Panowie kilka dosłownie słów . Tonalium Audio dopiero powstaje. Przypadek zadecydował o kablach słuchawkowych za małą sugestią Pana Piotra. Najpierw na własne potrzeby . Więc jest po części ojcem chrzestnym serii słuchawkowej. Na styku istniejących kabli sygnałowych , powstał pomysł na kable słuchawkowe. Z kolei kable sygnałowe powstawały tylko na potrzeby własnego projektu -jako uzupełnienie osprzętu do testów . Problem z urządzeniami do odtwarzania muzyki jest więc ciągnącym się tematem od początków Audio . A połączenie elektryczne pomiędzy elementami koniecznością . To jest czasem najsłabsze ogniwo dla systemu . W dodatku nie jest neutralnym medium. Kto zlekceważy ten element , nie jest świadom optymalizacji jaka może się dokonać. Oczywiście sa także wyjątki. Kable o których mowa są konstrukcją hybrydową, w części z elementów zbudowanych od podstaw. Materiał jest pozyskiwany, a później powstaje jako całość w warunkach rzemieślniczych. Nie jest to więc przedmiot który w całości można sprowadzić np z Chin i wstawić w „nową” obudowę. Najistotniejszy element to materiał z którego powstaje żyła przewodu. Ilość materiału niestety jest ograniczona i zależy oczywiście od dostępności. Co do ceny to nie jest to przewód na metry z bębna. To co powstało do tej pory było wykonane właściwie na zamówienie, oczywiście przy spełnieniu określonej procedury technicznej która jest mocno pracochłonna.I jest to warunek bez którego nie ma w tym sukcesu.

  15. fon pisze:

    Czyli za jaki czas można się spodziewać kabli w normalnej sprzedaży,czy będą też kable słuchawkowe w niższych cenach,są to kable hybrydowe czyli jakie,srebro miedż?

    1. AAAFNRAA pisze:

      Opis taki jakby były z vibranium albo adamantium 😉

      1. PIotr Ryka pisze:

        Te kable, w odróżnieniu od tych dołączanych do słuchawek, składają się w o wiele większym stopniu z muzyki.

      2. Kazimierz pisze:

        Co do opisu (Vibranium), to nie jest ” drut ze ściany „. Większość okablowań produkowanych przemysłowo na świecie (poza oczywiście wyprodukowaniem źródłowego materiału jakim jest miedź, srebro, aluminium i inne stopy metali), konstrukcyjnie zależna jest od zastosowania. Dotyczy to innej budowy żył,dielektryka,ekranów,płaszcza zewnętrznego, które w całości finalnie mają swoje cechy i różne parametry.
        W pierwszej chwili nie wiedziałem o co chodzi z Vibranium… nie mniej efekt „końcowy” jest krytyczny .

    2. Kazimierz pisze:

      Tak. Po okresie przygotowań kable będą dostępne. Czy będą modele tańsze? Przypuszczam że po optymalizacji pewnie tak. Ale to jest zależne od wielu rzeczy – także i elementów jakie mają być konfekcjonowane (do których zaliczam złącza). W Chinach mozna zakupić większość złącz specjalistycznych , ale to nie jest rozwiązanie. Spotkałem sie z porównaniem do Furutecha i była totalna przepaść. Więc nie jestem przekonany o pozornych ustępstwach gdzie cena złącz czasem decyduje o spadku jakosci finalnego efektu.

  16. Kazimierz pisze:

    Kable są hybrydą, jest miedź i srebro.

    1. Michał pisze:

      Zastanawia mnie czy taka hybrydą pasuje do wszystkiego, z tego co mi wiadomo niektóre nauszniki bardziej lubują się w srebrze, zazwyczaj te ciemne, a inne z kolei w miedzi, te po jasnej stronie mocy. Można więc wydedukować że hybryda łączy zalety obydwu i spisze się wybitnie wszędzie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy