Recenzja: Emperor Headphone Amplifier

Podsumowanie

Emperor Headphone Amplifier HiFi Philosophy 013   Nie bez satysfakcji mogę napisać, że dane mi było zrecenzować naprawdę dobry i korzystny ekonomicznie wzmacniacz. Pojęcia nie mam czy się przyjmie, ani nawet czy w ogóle jako oferta rynkowa zawita, chociaż producent twierdzi, że w krótkim czasie może dostarczyć dziesięć sztuk. Jeżeli będą ładniejsze, a nawet gdy nie będą, a tylko zaoferują opisane wyżej walory, to nie ma powodu wątpić, że nabywcy się znajdą. Problemu bardziej upatruję w tym, czy producent wytrwa i nie porzuci dzieła dla innych pomysłów na sprzęt oraz życie. Ale to już nie moja sprawa, nikomu nic urządzać nie zamierzam. Mogę za to powtórzyć dwa najważniejsze zrecenzowanego urządzenia atuty: gra jak wzmacniacze znanych producentów z przedziału 6-10 tysięcy i nie jest to jakiś przypadek, o czym zaświadcza wnętrze. Od razu przypomina się choćby Burson, tyle że te Bursony pasują głównie do Sennheiser HD 800, a testowany Emperor akurat bardziej do wszystkich innych. Być może to tylko kwestia źródła, podejrzewam że tak, no ale sprawozdawać należy na podstawie wyłącznie faktów. Drugi atut to transparentność, tym razem w sensie nie narzucania stylu. Nie do końca tak jest, chociaż można się spierać, czy brzmienie zawsze trochę ciepłe i zawsze melodyjne to bardziej brak ingerencji, czy jednak ingerencja. Zostawmy to w zawieszeniu. Na szczęście dla nabywcy nawet chłodno i obco potrafiące grać Fostex TH900 przy napędzaniu z Emperor brzmiały ciepło i naturalnie. Nie ciepło, że aż się trzeba wachlować, ale jak w naturalnym, międzyludzkim dialogu. A mimo że pogłos im został, to nie pojawiła się obcość, a tylko scena głęboka, echami pogłębiona. Jednakże poza ciepłem i równie miłym brakiem obcości wzmacniacz oferuje w dużej dawce to wszystko, co zwykliśmy łączyć z mówieniem o braku narzucania stylu. Super przejrzystość, szczegółowość i rozciągnięcie pasma pozbawione jakiegokolwiek przechyłu. Nie ma chwytów z wyeksponowaną średnicą, przyciemnieniem, zwijaniem góry albo dokładką basu. Jest transparentnie i dokładnie, ale na takim poziomie, że dobre źródło i dobre słuchawki zapewnią wielką przyjemność. Przyjemność to nawet za małe słowo. Naprawdę byłem zbudowany, że za tysiąc dziewięćset wzmacniacz daje taką muzykę.

Umiejętność łączenia detaliczności, głębokiej analizy i wyrafinowania z rozpościeraniem tego na przestrzeń to jego główna zaleta. To ona właśnie sprawia, że styl się nie narzuca, bo nie ma takiej potrzeby. Sama finezja i dynamika osiągają tu taki poziom, że sztuczki z brzmieniem przestają być potrzebne. Bardzo dobrze nadaje się Emperor do analizy sprzętu towarzyszącego i nagrań, ale na całe szczęście jeszcze bardziej w dobrych warunkach nadaje się dla pasjonatów muzyki. I co chyba jeszcze ważniejsze – nadaje się dla wszystkich. Bo co komu po dobrym sprzęcie, na który go nie stać? Emperor nie stwarza wprawdzie takiego brzmieniowego nacisku, tej miary ataku dźwiękiem, jak wielki tranzystorowy Headtrip, ani na ma takiej lampowej śpiewności obdarzającej czarem, jak Twin-Head albo Cary 300B zasobne w najlepsze lampy. Niemniej jego muzyka to jest naprawdę coś i nawet bardzo wybredni wyjdą zadowoleni. Przy cenie circa dwa tysiące? Przy tak nie budzącej wątpliwości profesjonalnej konstrukcji obwodu? Miło było się spotkać. Więcej nie będę wyjaśniał.

 

 

W punktach:

Zalety

  • Wysoki profesjonalizm brzmienia i wykonania.
  • Transparentność.
  • Bezpośredniość.
  • Pełna personalizacja artystów.
  • Popisowe rozwarcie i wyważenie pasma.
  • Śpiewność.
  • Detaliczność.
  • Ożywiająca się cała przestrzeń.
  • Ekstensja i przestrzenna postać sopranów.
  • Mocny, dobrze kontrolowany, wyrazisty i akustyczny bas.
  • Naturalność głosów, zawsze ukazywana w manierze samych słuchawek.
  • Z cech własnych zawsze po stronie minimalnego chociaż ciepła i bez śladu obcości.
  • Tranzystory w najwyższej formie, zdolne do konkurencji z dobrą lampą.
  • Szybkość, witalizm i dynamika.
  • Zdolność do napędzania nawet bardzo trudnych energetycznie i stylistycznie słuchawek.
  • Pokaże prawdę nie tylko o słuchawkach ale i całej reszcie toru.
  • Silnie reaguje na każdą zmianę.
  • Czysta klasa A.
  • Markowe podzespoły.
  • Aluminiowa obudowa.
  • Kompaktowy rozmiar.
  • Znakomity stosunek jakości do ceny.
  • Made in Polad.
  • Ryka approved.

 

Wady i zastrzeżenia

  • Debiutant.
  • Frontowy panel mógłby być ładniejszy albo przynajmniej w różnych kolorach. (Może chociaż za dopłatą?)

 

Dane techniczne:

  • Wzmocnienie: 7x (17dB),
  • Pasmo przenoszenia: 10Hz – 30kHz -0.1dB,
  • THD+N: <0.01%,
  • Impedancja wejściowa: 50kΩ,
  • Impedancja wyjściowa: 3Ω,
  • Moc RMS (32Ω): 1.5W,
  • Moc RMS (600Ω): 100mW,
  • Pobór mocy: 5W,
  • Praca w pełnej klasie A wzmacniacza,
  • W pełni dyskretny tor audio, zastosowano dobierane tranzystory NOS Toshiba,
  • Brak kondensatorów w torze audio,
  • Wejście liniowe (RCA), pętla (RCA), wyjście przedwzmacniacza (RCA), wyjście słuchawkowe (Jack 6,3 TRS),
  • Wymiary: 170mm x 160mm x 55mm,
  • Zalecana impedancja obciążenia: 32Ω – 600Ω.
  • Cena: 1900 PLN.

 

System:

  • Źródła: PC, Restek EPOS+.
  • Przetwornik: Ayon Sigma.
  • Wzmacniacze słuchawkowe: ASL Twin-Head Mark III, Emperor Headphone Amp, Phasemation EPA-007.
  • Słuchawki: AudioQuest NightHawk (kabel Tonalium Audio), Beyerdynamic T1 V2 (kabel Tonalium Audio), Crosszone CZ-1, Fostex TH900 Mk2, Grado SR60, MrSpeakers Ether Flow C (kabel Tonalium Audio), Sennheiser HD 800S.
  • Interkonekty: Sulek Audio RCA, & Sulek Audio 6 x 9.
  • Kabel USB: ifi Gemini + iUSB3.0.
  • Kable zasilające: Acoustic Revive Triple C, Acoustic Zen Gargantua II, Harmonix X-DC350M2R, Illuminati Power Reference One.
Pokaż cały artykuł na 1 stronie

10 komentarzy w “Recenzja: Emperor Headphone Amplifier

  1. Piotrek Kosowski pisze:

    Ryka approved – to wystarczy :)

    Ja to miałbym jedną prośbę do producenta – panel przedni, jaki będzie, będzie git, tylko dioda żeby była audiofilska tzn prawie niewidzialna, co by po nocach nie robiło to za lampkę nocną.

    P.s. Teraz to już się naprawdę nie mogę doczekać recenzji innego wzmacniacza marki na Y :)

  2. Sławek pisze:

    Opis brzmienia jest bardzo obiecujący. Aż by się chciało skonfrontować z Audio-gd NFB-6, który jest w niemal tej samej cenie i od ponad 2 lat cieszy moje uszy…
    http://www.4hifi.pl/audio-gd-nfb-6_4162.html

  3. Marecki pisze:

    Oby pojawił się na rynku. Tego konstruktorowi życzę : )

    Piotrze, a gdyby porównać go do podobnych mu cenowowo wzmacniaczy – np.Phasta i iCana SE z itube, to co mogłbyś powiedzieć?

    1. PIotr Ryka pisze:

      PhaSt jest milszy i nie potrzebuje tak dopasowanego źródła. iCan jest solo podobny, a z iTube (jak wszyscy) bliższy PhaSta.

      1. Marecki pisze:

        Tak też właśnie stawiałem.
        Dobrze że w niższym budżecie pojawia się coraz więcej porządnych sprzętów.

        Apropos nie za drogich, a porządnych, to bardzo jestem i śmy :) ciekaw nowych Nighthawk’ów. Ja bardziej tych zamkniętych – Prawdopodobnie będe rozważał je i Fostexy TH-610. Z zamkniętych w tej kwocie wydają się pierwszymi do obadania.
        Ale też ciekawe, czy nowe otwarte wnoszą zasadniczy progres.
        Piszczą gdzieś tam w trawie?

        Mam też nadzieję, że w recenzji iDSD pojawi się iDefender, bo to dość kluczowy upgrade ; )

        PS.
        Babol nie zniknął. Pisanie ze smartfona to lekka udręka 😀

        Pozdrowienia dla załogi i informatyków także : )

        1. PIotr Ryka pisze:

          Babol miał być zlikwidowany. Gdybym tak pisał recenzje jak inni swoją robotę robią, to byłaby jedna w roku.

          iDefender jest na stałe w iDSD BL, ale nie można temu wbudowanemu podpiąć iPower, więc dla transferu USB zewnętrzny i tak jest potrzebny. Błąd konstrukcyjny moim zdaniem – wejście dla iPower powinno być.

          Co do NightOwl, to teraz wszyscy mają biegunkę monachijską i sprawy trzeba odłożyć co najmniej do przyszłego tygodnia.

          1. Marecki pisze:

            W porządku. Monachium is Monachium : )

          2. Marecki pisze:

            A z tym iPower’em w BL, to faktycznie spaprali. Całe szczęście iDefender nie kosztuje fortuny.

  4. kosq83 pisze:

    Tak patrzę tutaj i trochę mi szkoda,że nie ma większej dyskusji w komentarzach o tym wzmacniaczu. Jak tak czytam poraz któryś recenzję, to dochodzę do wniosku, że może to być end game dla ludzi, którzy nie mają bądź nie chcą przeznaczać fortuny na wzmacniacze – a chcą mieć takie np T1 do pary. Sam na kupnie wzmacniacza czy daca nie jestem, jestem zadowolony z tego co mam – ale jakbym miał dzisiaj kupować a kwota maks to około dwa i pół tysiąca złotych, to bardzo bym się zastanawiał nad właśnie nim.

    1. Andrzej pisze:

      Przy tego typu wynalazkach sa podstawowe problemy. Zregoly nie ma gdzie odsluchac i watpliwa mozliwosc odsprzedarzy, dlatego sie nie dziwie, ze trudno na rynku zaistniec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy