Recenzja: Divaldi AMP02

Budowa

xxx

Czerwone opakowanie rozbudza podnietę.

   Ten poprawiony, już dwuczęściowy, tak naprawdę nie jest dwuczęściowy od teraz, tylko od zawsze był. Tyle że drugiej części nie było wcześniej widać, ponieważ stanowił ją nagniazdkowy zasilacz, ulokowany na listwie gdzieś pod biurkiem albo daleko na ścianie. Przy okazji warto wspomnieć, że spełniających europejskie normy wysokiej klasy niskonapięciowych zasilaczy wcale na rynku jeszcze nie tak dawno nie było, dopóki angielska ifi się nimi nie zajęła, proponując szeroki wachlarz. Te jednak wciąż są nagniazdkowe, a Divaldi postanowiło zaoferować własny, w postaci bloku-podstawki pod wzmacniacz, tak żeby pasowały do siebie wizualnie i przede wszystkim by sam ten zasilacz był wyjątkowej jakości. To się podobnież udało, choć perypetii było z tym mnóstwo; koniec końców możemy jednak być świadkami modelu faktycznie dwuczęściowego, z idealnie dopasowanym wzorniczo zasilaczem. Zasilaczem wysokiej jakości, opartym o produkowany tylko na użytek Divaldi wysokiej jakości transformator.

Całość prezentuje się wyjątkowo efektownie, bo już poprzednio wzmacniacz szczególnie dobrze się prezentował, przykuwając powierzchownością uwagę, a teraz – postawiony na czymś w rodzaju postumentu – prezentuje się jeszcze efektowniej.

Obie części łączy cienki przewód na obu końcach z innymi wtykami, dzięki czemu kierunek jest nie do pomylenia, a z zasilacza na gniazdko wychodzi obecnie stanowiący element kompletu zwykły kabel zasilający, zakończony od jego strony charakterystycznym, niewielkim, trzykanałowym wtykiem. Wtyk mały a plus duży, zarówno w sensie brzmieniowym jak i ekonomicznym. Odpadają bowiem koszty porządnego zasilającego kabla (a wiemy, jakie być mogą – a nawet jakie muszą) i jednocześnie zyskujemy pewność, że separacja transformatorowa od sieci 230V zredukuje cały ów uciążliwy prądowy śmietnik, działając jak mikro kondycjoner. Nie trzeba więc wpinać się w drogie listwy ani faktyczne kondycjonery – wpinamy się gdziekolwiek, byle tylko napięcie odpowiadało z grubsza normie. Pamiętając, że przyzwoitej jakości kabel sieciowy kosztuje dwa tysiące minimum, od razu lżej  się robi na duszy.

xxx

Czarna obudowa, pomimo małości, wygląda statecznie i zarazem kusząco.

Postawiłem tego małego, dwuczęściowego w widomy teraz sposób Divaldi przy odtwarzaczu Metronome, wywołując wielkościowy dysonans, ale zarazem mogąc stwierdzić, że wzornictwo zaproponowane przez Mediam ani trochę nie ustępuje znakomitej francuskiej szkole designu – ani jakością wykonania, ani surowcami, ani projektem. Czarny, kunsztownie wytoczony monolit z nietypowo a efektownie umieszczonym u góry pokrętłem, stojąc na idealnie pasującym piedestale sprawiał świetne wrażenie. Wzornicze cacko, coś naprawdę wyglądem intrygującego i jednocześnie zadającego pytanie: Azaliż to we mnie jest tak dobre jak wygląd? Da się pogodzić taką małość z pięknym brzmieniem? O tym jednak za chwilę, a teraz dokończmy zagadnień technicznych.

Wzmacniacz możemy dostać w kolorach czarnym, białym, złocistym, albo czarno-złotym. Na tylnym panełu części zasilającej widnieją gniazda we/wy zasilania i skobelkowy włącznik, po użyciu którego rozświeci się biała dioda, podświetlająca jednocześnie pokrętło potencjometru i słuchawkowe gniazdo. Na części właściwej poza wejściem prądowym są zaś dwie pary przyłączy RCA, ale nie dla dwóch dowolnych źródeł, gdyż jedna jest wyłącznie dla gramofonu. Obecnie dla mającego dowolny typ wkładki (poprzednio jedynie dla MM) i aktywowana naprzemiennie z drugą, czyli Line-in, małym pstryczkiem. Tu, można rzec, się Mediam popisał, bo gramofony wracają hurmem, a rynek amerykański toruje drogę. Nie wiem, czy zamierzają na niego wchodzić, ale Europa nie pozostaje dłużna i też gramofony u nas wracają, a przedwzmacniacze do nich kosztowne, tak samo jak te zasilające kable. Wbudowany przedwzmacniacz gramofonowy, teraz dla obu typów wkładek, to zatem kolejne minimum dwa tysiące oszczędności, co w połączeniu z brakiem potrzeby zasilającego kabla powinno osłodzić cenę zakupu.

Mając owe cztery tysiące w zanadrzu spokojniej możemy już spojrzeć na nią, a ta nie jest mała, choć przy dzisiejszych realiach daleka też od wysokiej. Pięć tysięcy dziewięćset za małe cacko, będące także pre gramofonowym i nie wymagające zasilającego kabla, to mimo wszystko sporo ale nie bardzo dużo; a czy zważywszy na te oszczędności dla kogoś będzie w sam raz, to można będzie wiedzieć dopiero po wykonaniu odsłuchów.

xxx

We dwoje raźniej…

Wpierw jednak trzy istotne uwagi. Pierwsza odnośnie potencjometru, którego pokrętło jest duże i chodzi pewnie, pozwalając bez najmniejszego problemu dobierać precyzyjnie siłę głosu, zwłaszcza że ta zmienia się równomiernie na całym przekroju głośności. Inna wszakże rzecz jest ważniejsza: wzmacniacz jest mały, ale mocy mu nie brak. To nawet nie dość powiedziane – jest wystarczająco silny, by napędzić, i to z dużym zapasem mocy, dowolne słuchawki poza takimi potrzebującymi dziesięciu i więcej watów. W praktyce zatem każde poza nie produkowanymi od dawna AKG K1000 i HiFiMAN HE-6. Nie przeszkodziła mu ani wysoka impedancja Beyerdynamic T1, ani planarna budowa MrSpeakers Ether Flow, ani szczególne potrzeby Crosszone CZ-1. Każde napędził, śmiało rzec można, do wiwatu, a jednocześnie był cichuteńki przy bardzo czułych Fostex TH-900 i AudioQuest NightHawk. Jest zatem w pełni uniwersalny i przede wszystkim bardzo mocny. Niech zatem nikogo nie zmyli wygląd. Bywa, że duże na oko wzmacniacze okazują się słabowite, a ten jest mały ale potężny.

Trzecia uwaga mniej jest już pochwalna. Biała dioda prezentuje się o wiele eleganciej od niebieskich czy czerwonych i ładnie podświetla gniazdo słuchawek oraz od spodu potencjometr, ale swym oczkiem do przodu powinna świecić znacznie łagodniej. To jedyna uwaga krytyczna, bo nie tylko sam wzmacniacz jest ładny i z niebagatelnymi technicznymi walorami, ale też pakują go w eleganckie pudełko, a więc jako produkt rynkowy w pełni został dopracowany, za co słusznie otrzymał międzynarodowe wyróżnienie.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

12 komentarzy w “Recenzja: Divaldi AMP02

  1. Tadeusz napisał(a):

    Że tak przy okazji zapytam ,czy jest przewidziana recenzja Copland DAC 215 ?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie umiem odpowiedzieć. Współpraca z tym dystrybutorem ostatnio się nie układa, ale może po AVS ulegnie poprawie.

  2. AAAFNRAA napisał(a):

    Mam dobrą wiadomość. W sklepie internetowym firmy Mediam cena 4 952 zł 🙂

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Te ceny to wieczna mitręga. Co chwilę inne.

  3. Miltoniusz napisał(a):

    „…sławetny Bakoon ewidentnie faworyzował Sennheiser HD800 i oba Lebeny też, tyle że z dołączeniem HE-6 i K1000 podpiętych do odczepów głośnikowych.” Rozumiem, że oba Lebeny faworyzowały HE-6 i K1000 a nie HD800, czy tak?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Oba Lebeny faworyzowały HD800 przy gniazdku słuchawkowym i świetnie grały z nimi także AKG K1000 oraz HiFiMAN HE-6 podpięte do odczepów głośnikowych. Cała trójka grała rewelacyjnie. Coś w tym jest niejasne?

      1. Miltoniusz napisał(a):

        Dziękuję, teraz mam pewność. Oczywiście chodzi o Lebena CS-300F i CS-600.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Tak, o te.

  4. Sławek napisał(a):

    Panie Piotrze,
    jako tylko przedwzmacniacz gramofonowy co lepsze Pana zdaniem – przedmiotowy DiValdi, czy ifi iphono2?
    Pozdrawiam

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie porównywałem bezpośrednio, więc nie mogę stanowczo się wypowiedzieć, ale oba reprezentują wysoką jakość. Za obydwoma stoją też wybitni konstruktorzy.

  5. fon napisał(a):

    No Piotrze jakoś długo nie podajesz info o wypuszczeniu nowych HD 660 🙂

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie podaję, bo nie ja jestem w redakcji odpowiedzialny za niusy. Prosiłem Karola o wrzucenie, ale wg niego informacja samego Sennheisera wymaga przeredagowania i uzupełnienia, a nie miał na to czasu z uwagi na inne obowiązki. Sam natomiast zaklepałem na ile mogłem słuchawki do recenzji i zamówiłem nowe pady do moich starych HD600. Pozostaje czekać. Przyjechał za to do recenzji słuchawkowy Woo 22, co kiedyś obiecałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy