Recenzja: Denon AH-D7200

Odsłuch

xxx

Japonia przy Japonii.

    Jak Fostex, no to Fostex, ale też nieco tańsze AuioQuest NightHawk i nieco dla odmiany droższe Beyerdynamic T1 V2. A także, jako coś z wyższej ligi cenowej, nie same TH610, ale także szczytowe TH900 Mk2. Na początek jak zawsze przy komputerze, na bazie przetwornika

I jeszcze wstępny truizm, ale niepomijalny. Słuchawki zaczęły mi się podobać po ponad dwustugodzinnym treningu. Otwarły się, napowietrzyły, nabrały kultury brzmienia, zyskały lepsze światło. Bardzo wyraźna poprawa, bo wcześniej nieciekawie było – za nosowo, za płytko, za szaro i zbyt całościowo technicznie. Prosto z pudełka okropnie, a przed dwustoma godzinami także nie za specjalnie.

Czy zatem specjalnie po dwustu? Tak, a przede wszystkim we własnym stylu. I styl ten zaczniemy charakteryzować od porównania z TH610.

Denon AH-D7200 vs Fostex TH610

Kilka sekund słuchania i staje się oczywistym, że wszelkie podejrzenia o identyczność przetworników, a poprzez to i brzmieniową, tak podobnych na oko słuchawek wiodą nas na manowce.

Słuchawki niby podobne, ale tańsze o tysiąc Fosteksy zdecydowanie wygodniejsze, natomiast cokolwiek mniej eleganckie. Minimalnie, ale ten plastik przy pałąku to jednak nie ozdoba. Zaś co do brzmienia: nie można w żadnym razie twierdzić, by z tańszych było gorsze. Analogiczna jakość i w związku z tym jedna półka. Ale to wcale nie znaczy, iż wybrać trzeba te tańsze z uwagi na opłacalność, ponieważ wyraźna odmienność stylu raz po raz się rysowała. Jaka? – no to jest właśnie clou. Fosteksy grały gładziej, głębiej i płynniej. Także z nieznacznie lepszą separacją i porządniejszym rozstawieniem źródeł dźwięku, natomiast atutem Denonów, choć może na to nie wyglądać, była mniejsza gładź, czyli jak mówią winiarze, więcej łodygowego naskórka.

Denon AH-D7200 HiFi Philosophy 005Denon AH-D7200 HiFi Philosophy 006Denon AH-D7200 HiFi Philosophy 010Denon AH-D7200 HiFi Philosophy 013

 

 

 

 

Bez porównania byś tego wprawdzie nie wymyślił, poczytując ich dźwięk za gładki, ale w porównaniu od razu to wychodziło. Tak jakby u nich powierzchnia dźwięku się minimalnie marszczyła, albo miała śladowy meszek, a u Fosteksów gładź niezmąconą i pod tą gładzią większą głębię. Ciemniejszy też nieco odcień oraz więcej pogłosu, a wszystko jakby lepiej porozstawiane, a przez to lepiej widoczne. Nie flankujące tak bardzo słuchacza – nie zachodzące bokami i uciekające aż poza pole widzenia, tylko zebrane przed nim i rozstawione porządnie. To jednak dawało pewien dystans, ponieważ Denony grały bliżej – bardziej przylegały i osaczały. A przy tym ich o ton jaśniejsze brzmienie wcale nie było mniej udane, zwłaszcza kiedy się z pół minuty wsłuchiwać i trochę przyzwyczaić. Miały też inny atut – pasmo bardziej zebrane. Zwłaszcza soprany lepiej zlepione ze średnicą – odpowiednio dobitne a jednocześnie się nie izolujące. Ogólnie brzmienie ciutkę niższe, tak do usłyszenia tego dopiero po krótkiej analizie a nie zaraz od progu, i całe bardziej koherentne, chociaż scenicznie nieco bałaganiarskie.

xxx

Pałąk dogięty za mało.

Jedne i drugi słuchawki wielkością sceny nie imponowały, to nie są nauszniki dla tych, co się chcą przestrzenią upajać. Nie żeby jakoś ułomne, ale tak bardziej kameralne lub co najwyżej średnie, a nie w bezkresne dale. Fosteksy z o pół kroku dalszym pierwszym planem i bardziej przed słuchaczem, a Denony bardziej wchodzące w ciebie, jak również w samą muzykę. Do tego nieco szybsze i przez tą bliskość bezpośrednie, a Fostex z nieznacznym dystansem i bardziej zamyślone. Także z wyraźnie dalszym rozchodzeniem tego spokojniejszego, zamyślonego dźwięku. Szczegółowość podobna, chociaż inaczej ujmowana: u Denonów z tym śladzikiem szorstkości i w bardziej szybkiej obróbce, a u Fosteksów w całościowym płynięciu, tak bardziej malarsko, teatralnie, a mniej po sportowemu. Bas u Fosteksów trochę bardziej wypunktowany (zaznaczony, wyodrębniony) ale nie niżej schodzący, tyle że jak wszystko ciemniejszy.

Brzmienie Denonów w porównaniu takie trochę brudniejsze (pomimo że jaśniejsze), ze stylistyką bardziej rockową, zawadiacką; a Fosteksów bardziej poetyckie, śpiewne, głębokie i wystudiowane. Jedno i drugie w moim odczuciu bardzo dobre, chociaż w pierwszych sekundach to Fosteksów (w tym wypadku z lepszym kablem od TH900) sprawiające wrażenie wyższego gatunkowo. Ale przy już parominutowych odsłuchach to pierwsze wrażenie zanikało, jednych i drugich słuchałem z równym apetytem. Temperatura podobna, cokolwiek w stronę ciepła, pomimo braku lamp w torze.

Denon AH-D7200 vs AudioQuest NightHawk (kabel Tonalium Audio)

 Teraz już bardziej skrótowo, bo nie piszemy epopei. Że NightHawk miały ciemniejsze, bardziej gęste, z potężniejszym basem i mocniejszym pogłosem brzmienie, to truizm – jasne, że takie miały. Miały też bardziej nasycone i bardziej akcentujące indywidualizm. Lepiej nasączone emocjami, bardziej zaangażowane, dożylne. Ale wraz z tym pogłosem i basem w niektórych nagraniach cokolwiek udziwnione i mniej przez to bezpośrednie. Mniej też akcentujące soprany, które przy podobnie dobrym dopasowaniu do średnicy Denony ukazywały wyraźniej. Granie NightHawk było bardziej klimatyczne w sensie tworzenia własnego klimatu, a Denonów bardziej zwyczajne, w odbiorze normalne, nieudziwnione. Z krótszym i pozbawiony pogłosowej otoczki ale też bardzo nisko schodzącym basem, a także wyraźnie suchsze, chociaż nie jakieś suche. Jednakże NightHawk wilgotniejsze i tak samo jak u Fosteksów gładsze, bardziej płynne, ciemniejsze i głębsze.

xxx

A za to odpinany kabel.

W przypadku jednych utworów taki styl NightHawk brał górę, ale przy innych Denony były bardziej przekonujące. W sumie remis bez wskazań, przynajmniej na tym pułapie sprzętowym. Znów też mogę napisać, że w pierwszym odruchu adwersarz Denonów wydawał się być lepszy, ale na długie słuchanie to się nie przekładało, a przynajmniej nie zawsze. Tu i tu robił się spektakl, tu i tu zajmujący.

Denon AH-D7200 vs Beyerdynamic T1 V2 (kabel Tonalium Audio)

Flagowe Beyerdynamic brzmienie też miały nieco ciemniejsze i głębsze, a przy tym pokazały głębsze skanowanie muzyki i więcej brzmieniowej soli. Po raz pierwszy (może dzięki kablowi Tonalium?) wrażeniu lepszości w pierwszym odruchu towarzyszyło też przekonanie, że to jest jednak wyższa liga a nie jedynie milsza ewentualnie stylizacja. Wgryzanie się, prężność, uroda i głębia były lepsze. Nieznacznie, żadne tam klasy i po audiofilsku „pozamiatane”, ale nuta smakowa cokolwiek urodziwsza. No chyba, żeby woleć taką nieco szorstkawą – wytarte dżinsy od jedwabi i atłasów – bo woleć można wszystko i od wszystkiego. A przy tym Denony wciąż mi się bardzo podobały, żadnego bólu przejścia; jedynie ten posmak u T1 głębszego i nieco bardziej aromatycznego dźwięku. Co ciekawe i na plus nowych, już nagrodzonych „japończyków”, znany z szybkości dźwięk T1 był tylko śladowo szybszy, tak ledwo wyczuwalnie. Już bardziej wyraźnie całościowo potężniejszy, połyskliwszy i kontrastowy; z mocniej naciągniętymi strunami, iskierkami sopranów i nieco bardziej naturalnym, wielowarstwowym basem. Ale to wszystko jakościowo blisko siebie, chociaż z przewagą T1. Tu już nie było raz tu, raz tu – wszystkie utwory w wykonaniu T1 sprawiały lepsze wrażenie. Ale jak już mówiłem, bez popadania w różnicę klasy. W żadnym wypadku, absolutnie. To były brzmienia zbliżone, zwłaszcza że Denony także na tle T1 nie zatraciły wciągającego charakteru, przyrostu przyjemności wraz z długością słuchania.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

7 komentarzy w “Recenzja: Denon AH-D7200

  1. miroslaw frackowiak pisze:

    Za 550fun w Uk to duzo taniej teraz wychodzi(4.6zl)za te pieniadze swietne,sluchalem z Carym 300B i bylo super…

  2. Soundman pisze:

    Ja bym i za 1 tys zł nie wziął…nieciekawy przekaz i dźwięk z tych słuchawek, TH610 sporo lepsze a przecież tańsze ….he,he.

    1. Paweł pisze:

      Taki duży kontrast? Co to za wielkie różnice względem fostexów? Rozwazam tez ich zakup zastanawia mnie czy średnica w fostexach ma analogowy posmak…

      1. PIotr Ryka pisze:

        Na pewno bardziej niż w Denonach.

  3. BG pisze:

    Słuchałem ich po (wg zapewnień sprzedawcy) ponad 150 godzinnym wygrzewaniu z przetwornikiem Marantz HD-DAC1 i całkowicie rozminęło się to ich granie z moim gustem. O klasę wyżej brzmi mi AQ NightHawk z Red’em i muzyką z Tidala.

  4. miroslaw frackowiak pisze:

    Wszystko zalezy od toru odsluchowego,moj Cary 300B potrafi wydobyc ze sluchawek wszystko tak ze musicie wziasc poprawke i samemu posluchac u siebie…

    1. PIotr Ryka pisze:

      Cary to bardzo dobry wzmacniacz, ale ani wszystkiego wycisnąć nie potrafi, ani zmienić całkiem charakteru danych słuchawek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy