Recenzja: Crosszone CZ-1

Crosszone CZ-1 HiFi Philosophy 004   Opis techniczny słuchawek to zwykle banał. Przetwornik, pałąk, pokrywa muszli, kabel, opakowanie – chwalisz to albo ganisz i można przechodzić do brzmienia. Tym razem jednak tak prosto nie będzie; z Crosszone CZ-1 sprawa nie jest tak łatwa. Poza tym zapomniałem wspomnieć, że zwykle poprzedza to jeszcze wstęp ogólny, odniesiony do tego, że słuchawki bardzo teraz są popularne, że odcinają słuchającego od ludzkiego mrowiska, że można w nich obecnie wszędzie się pokazywać i że postępu technologicznego od dawna w nich nie ma. Czasami – znacznie rzadziej – dołącza do tego passus o naturalnych ograniczeniach: że każdy kanał gra osobno w jednym uchu i membrana zlokalizowana jest tuż koło błony bębenkowej, a w efekcie scena powstaje upośledzona, choć przynajmniej oklaski rozbrzmiewają wokół słuchacza, tak jakby faktycznie siedział na widowni, a nie jak u kolumn idiotycznie za wykonawcami.

Dlaczego z Crosszone będzie trudniej? Ponieważ są pokombinowane. Można rzec – postępowe – zaprzeczające temu brakowi postępu. I to jak! Jeszcze nie mieliśmy do czynienia z tak wymyślnymi, może tylko oBravo były pod tym względem podobne.

Na tej kanwie kilka odniesień. Dawno nie było mowy o którymś z modeli Ultrasona, ale niektórzy może pomną, że firma opatentowała i z powodzeniem wdraża coraz bardziej rozwijaną technologię S-Logic, mającą ograniczenia słuchawek w jakiejś przynajmniej mierze znosić. Czyni to za pośrednictwem specjalnych maskownic nad przetwornikiem, w których rozlokowano na podstawie zaawansowanych akustycznych wyliczeń różnej wielkości otwory, w zaplanowany sposób przepuszczające falę dźwiękową, tak by rozproszeniowo kierowana była na małżowinę uszną i do kanału słuchowego – a wszystko po to, aby styl stał się podobny do otwartej prezentacji głośnikowej. Ultrasone odnosi dzięki tej technice sukcesy i nieraz ich słuchawki chwaliłem, ale to nie jedyny rodzaj broni wytoczonej przeciw słuchawkowym ograniczeniom. Najpotężniejszą skonstruowało dawno temu AKG, jako nie przylegające do uszu (plus regulacja kąta ustawienia) głośniki nagłowne K1000, doposażone specjalnym zewnętrznym procesorem akustycznym. To jednak nie były normalne słuchawki, a w odniesieniu do normalnych, przylegających, stosowano także dość prostą ale skuteczną technikę kątowego ustawiania przetwornika, by dźwięk bardziej od przodu napływał (po raz pierwszy w Sony MDR-R10), sporządzano słuchawki o dwóch przetwornikach (na co wraca moda), a przede wszystkim oferowane były wzmacniacze z funkcją mieszania kanałów i opóźniania, między innymi przez SPL, Grace Design i Meier Audio. Jeszcze bardziej rozbudowane efekty napotykamy w komputerowych kartach dźwiękowych, oferujących niejednokrotnie zaawansowane przetwarzanie DSP, łącznie z symulacją na słuchawkach głośnikowego zestawu  7+1. Różne to wszystko dawało efekty, czasami całkiem niezłe, a teraz do walki na tym polu dołącza japońskie Crosszone ze swoimi CZ-1.

Zacząłem odniesienia od Ultrasona, ponieważ jego technologia S-Logic ma w tych Crosszone swój odpowiednik. Znajduje także w nich oddźwięk technika dwóch, a nawet trzech w ich wypadku przetworników, jak również szkoła mieszania kanałów. A zatem wszystko poza cyfrowym przetwarzaniem DSP, o które zadbać ewentualnie musi wzmacniacz lub karta dźwiękowa.

– A nie mówiłem, że łatwo nie będzie? Sami widzicie, że nie jest.

Nim się zagłębimy w gąszcz technicznych uwikłań, coś tradycyjnie o producencie. Niewiele o nim wiadomo, a właściwie nic ponad to, że jest z Japonii i pochodzi z niewielkiego miasta Okaya w prefekturze Nagano w samym centrum kraju. Miasto nie jest duże, ale stanowi ośrodek przemysłu precyzyjnego, tak więc na miejsce produkcji słuchawek nadaje się jak najbardziej. Czy poza Crosszone CZ-1 ich macierzysta firma cokolwiek wyprodukowała, tego nie wiem; wiem natomiast, że słuchawki pojawiły się po raz pierwszy wiosną zeszłego roku na wystawie Tokyo Spring Fujiya Avic Headphone Festival, a w lipcu ukazała pierwsza recenzja w prestiżowym japońskim Stereo Sound. I to by było na tyle, jeśli nie liczyć faktu, że są już te Crosszone w dystrybucji krakowskiego Nautilusa, którego o ich istnieniu wraz z listem uwierzytelniającym poinformowało znacznie bardziej znane i też japońskie Acoustic Revive. Poza tym na YouTube można znaleźć obszerny wywiad z twórcami, tyle że trzeba znać japoński. Znajomy zna, ale że wywodzi się ze słuchawkowej konkurencji, to już go nie nękałem i jakoś bez tego wywiadu się obejdziemy. A teraz do rzeczy.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

49 komentarzy w “Recenzja: Crosszone CZ-1

  1. AAAFNRAA pisze:

    Czytałem o tych słuchawkach parę dni temu, oglądałem nawet ten wywiad na Youtube, o którym Pan wspomina i nie sądziłem, że tak szybko się pojawią w recenzji. Technologicznie ciekawe, szkoda, że pewnie nie będzie okazji posłuchać. Mam nadzieję, że nie ma Pani nic przeciw temu, abym wrzucił link do strony. Widać tutaj o co chodzi w tych słuchawkach. Super Pan to opisał.
    http://www.triode.co.jp/cz-1/index.html
    Pozdrawiam

    1. PIotr Ryka pisze:

      Dobry link, dziękuję.

      1. Sławomir S. pisze:

        Ta ‚ulotka’ podpięta jest pod stronę innego japońskiego producenta audio – Triode (głównie wzmacniacze). Wygląda na to, że Croszone nie ma jeszcze swojej strony.

        1. PIotr Ryka pisze:

          Ale to zdecydowanie lepiej, że zaczęli od słuchawek a nie strony :)

  2. Patryk pisze:

    Ciekawe, ale sam wyglad tych sluchawek – okropny!

    1. PIotr Ryka pisze:

      Dyskretna elegancja to to nie jest, fakt. Ale materiałowo są porządne i bardzo wygodne.

  3. Zenek pisze:

    Szybkie pytanie Focal Utopia czy Crosszone CZ-1?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Szybka odpowiedź: a wolisz fruwać czy nurkować? Bo na Focalach będziesz fruwał, a na Crosszone nurkował.

      1. Zenek pisze:

        Lubie obie te czynności

        1. PIotr Ryka pisze:

          No to nie wiem co odpowiedzieć. Jedne i drugie słuchawki grają pięknie i są wygodne. Focale są na pewno brzmieniowo bardziej zbliżone do innych słuchawek, tyle że wybitne, naprawdę wybitne. A Crosszone są jedyne w swoim rodzaju, chyba bardziej też wymagające dla źródeł, wzmacniaczy i okablowania. Dźwięku w nich sumarycznie jest więcej, natomiast mniejsza bezpośredniość, ponieważ rzeczy najważniejsze bardziej wtapiają się w tą obfitszą całość. Nic nie zostaje innego, jak samemu posłuchać. Jedne i drugie są chyba dostępne do posłuchania w Warszawie.

  4. navigator pisze:

    O wiele bardziej grają przed głową niż HD 800 (w tym S)…?

    1. PIotr Ryka pisze:

      One nie grają bardziej przed głową, tylko taką pogrubioną i bardziej gęstą dookólną sferą brzmieniową. Każdy dźwięk (najmniej soprany) brzmi u nich całkiem inaczej.

      1. navigator pisze:

        …czyli można rozumieć, że wrażenie siedzenia przed głośnikami jest tu największe (lub: dotąd niespotykane)?

        1. PIotr Ryka pisze:

          Tak, w dużym stopniu.

  5. Patryk pisze:

    Utopie testowalem tydzien temu i sa fantastyczne, ale nie kazdemu podpadna do gustu. Ja szczerze mowiac wybralbym Final VIII/X. O wiele wiecej w nich „muzyki” i relaksu.Piekny dzwiek! Tylko pady trzeba wymienic w FinalAudio VIII/X i jest wspaniale. (Shure 1540)
    Tak samo jak w Pandora Hope VI.

  6. Andrzej pisze:

    Mnie bardziej zainteresowal tekst odnosnie T1. Po kilkuset godzinach graja lepiej niz wczesniej?
    Terazsa pelnoprawnym konkurentem Hd800S i Audeze?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Oczywiście, że są pełnoprawnym. Zawsze były. Kwestia doboru wzmacniacza, ale ta dotyczy każdych słuchawek. No i faktycznie, po ponad 500 godzinach coś im odskoczyło i zaczęły grać ładniej – swobodniej i z większym uduchowieniem.

      1. Andrzej pisze:

        Niby tak, ale po recnzji, w ktoryms komentarzu napisal Pan mniej wiecej, ze dlugo byl Pan z nich neizadowolony i ze starsza wersja grala lepiej.

        A propo wzmacniacza.
        Moje T1 graja poki co z idsd. Czy dolozenie np. Phasta miedzy idsd jako dac i T1 ma sens?
        Jak sie ma sprawa ze standardowym kablem? Warto go zamienic np. na hybryde Noir Forzy?

        1. PIotr Ryka pisze:

          Po kolei:

          1. Faktycznie długo nie byłem zadowolony z T1, ale w recenzji już napisałem, że nowa wersja podoba mi się bardziej od starej i że są to świetne słuchawki.
          2. Sam używam T1 z kablem Tonalium, który je znacznie podciąga.
          3. Nie próbowałem kabli Forzy z T1, ale pewnie poprawiają.
          4. PhaSt jako wzmacniacz z iDSD jako DAC da na pewno lepsze brzmienie niż samo iDSD.

  7. fon pisze:

    I T1v2 bardziej Piotrze podobają Ci się od Lcd3 to faktycznie te 500 godzin wygrzewania są dla nich niezbędne czyli jednym słowem to świetne słuchawki się z nich zrobiły no no

    1. PIotr Ryka pisze:

      Pomiędzy LCD-3 a T1 nie zachodzi relacja lepsze-gorsze tylko inne. Ale faktem jest, że wolę słuchać T1, chociaż te LCD-3 z czasów recenzji może bym wolał. Ale takie były tylko jedne z wielu słuchanych.

  8. miroslaw frackowiak pisze:

    Piekna recenzja fantastycznych nowych sluchawek,bo jesli zrobily na tobie takie wrazenie to widac cos drgnelo w tym temacie,tylko cena z kosmosu.
    Na pewno poslucham zaraz w Londynie tu cisgle sa nowosci pokazywane.
    Jak to jest z cenami to sie przekonalem ze nie wszystko drozsze jest leosze tak sie stalo w czasie porownan modeli LCD3 Z LCD4 i dla mnie osobiscie LCD3 graja lepiej tak ze nie ma co przeplacac,zawsze trzeba samemu posluchac.
    Ostatnio przesluchalem pare roznych sluchawek i LCD3 sa rewelacyjne ale PS1000 Grado tez bardzo dobrze graly.

  9. Calik Jakub pisze:

    Wyglądają trochę jak otyłe Audeze Sine :v
    Myślę że konkurencja ze strony Audeze z LCD4 (Imo nie, ale podobno reszcie ludzi pasują) i He1000 nie pozwoli stać się cz-1 popularnymi. Co najwyżej ciekawostka, brzydka jak noc ciekawostka.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Po wczorajszym odsłuchu nie mogę się z tym zgodzić. Zwykłe słuchawki, nawet takie jak HE-1000 czy LCD-4, są od Crosszone uboższe brzmieniowo. Chudsze, przekazujące mniej informacji, z gorszą zdecydowanie stereofonią i groźbą grania w głowie. Crosszone to nowa jakość – jestem tego pewny. Rzecz jasna ich cena wyklucza stanie się produktem masowym, a od polityki firmy i zaangażowania dystrybutorów zależeć będzie, czy odniosą sukces. Niemniej potencjał sukcesu mają zapisany w genach i to są słuchawki, które na pewno chciałbym mieć jako referencję. Raz (nieczęsta sprawa) – im dłużej się słucha, tym bardziej się podobają i bardziej dystansują pozostałe. Dwa, że z wysokiej jakości nagraniami pokazują niesamowite rzeczy. I jeszcze trzy – są wyjątkowo przyjazne słabym nagraniom i najmniej męczące ze znanych mi słuchawek. A na dodatek wygodne. Ogólnie więc rewelacja. Wygląd dla mnie nie ma znaczenia, zresztą chamskie nie są i z samych wysokogatunkowych surowców. Będę ostro zabiegał o ich pozyskanie. I to wyłącznie z egoistycznych powodów, bo w porównaniach niszczą konkurencję, tak więc pod ich względem przydatność mają problematyczną, zamieniając każdą recenzję we własną pochwałę.

      1. Calik Jakub pisze:

        Czyli chyba jestem zmuszony ich posłuchać, jeżeli będę w pobliżu Nautilusa w Warszawie to na pewno wstąpię po odsłuch. Ale nawet jakby okazało się że gra to lepiej niż he1000 i Z1R (niesamowite słuchawki) razem wzięte to ciągle im sukcesu nie wróżę. Rynek za bardzo chce znanych marek i „audiofilskiego designu”, Abyssusy podobno wybitne, a sztuki jednej w Polsce nie widziałem.

        1. PIotr Ryka pisze:

          No tak, ale Abyss ważą 620 g, kosztują 7000 USD i trzeba je napędzać normalnym wzmacniaczem na wyjściach głośnikowych. Poza tym zdaje się nie są zbyt wygodne, co daje sumarycznie znacznie większy stres dla nabywcy. Natomiast o Crosszone można powiedzieć najprościej, że one grają całkiem inaczej niż reszta słuchawek. Temu trzeba poświęcić sporo czasu na odsłuch i sporo refleksji na ocenę. To nie jest tak ot – założyłem, usłyszałem więcej szczegółów albo mocniejszy bas, to znaczy że te słuchawki są lepsze. To jest zbyt kompleksowe, by tak to oceniać. I nie musi się podobać. Musu nie ma. Ale to jest inne i to jest wybitne. To może być nawet dla konkurencji przytłaczające. Ale pod warunkiem detalicznego źródła, bo ono jest tym słuchawkom bardzo potrzebne.

          1. Calik Jakub pisze:

            Na pewno sprawdzę, ciekawi mnie tylko czy będą mieli w Nautilusie jakiś ciekawszy tor który się z nimi spasuje. Wszystko do sprawdzenia.

  10. AAAFNRAA pisze:

    Nautilus to m.in. Accuphase, Ayon, Leben, Phasemation… coś wybierzesz :) No i Panowie potrafią doradzić. Lepiej chyba trafić nie możesz.

  11. gość44 pisze:

    „Crosszone CZ-1”

    To kiedy część 2 :)

    1. PIotr Ryka pisze:

      Właśnie wyszła. W recenzji MrSpeakers.

  12. Stefan pisze:

    A jak sobie HA-3 z nimi dawał radę wysterował czy nie do końca i jednak trzeba coś mocniejszego.
    Sprawdzałeś może Piotrze na iCANie ?

    1. PIotr Ryka pisze:

      iCana PRO nie mam, więc nie sprawdzę. Ayon HA-3 daje radę bez najmniejszego problemu i grały z nim rewelacyjnie. Ten wzmacniacz jest bardzo mocny, wysterowuje nawet HE-6.

  13. Stefan pisze:

    No to wypadałoby posłuchać tych cudaków:)
    A z HA-3 to chodziło o brumik, czy się pojawia, ale przy ich skuteczności pewnie jest ok.
    A te Sylvanie to jakie mają pochodzenie ? Zastanawiam się co mogłoby najlepiej pasować.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Sylwanie mają pochodzenie od samego Ayona. Po krytyce z takim przyszedł drugi raz. Brumik też teraz ma słabszy i z Crosszone nie przeszkadza.

      Najlepsze 12AU7? Na przykład coś takiego:
      http://tubes-store.eu/pl/ecc82-12au7-5814a-6189-cv4003/273-Para-ecc82-12au7-Mullard-box-plate.html

      1. PIotr Ryka pisze:

        Odnośnie tego brumu, to dobrze stawiać części wzmacniacza na osobnych półkach, jak najdalej jedną od drugiej.

  14. Stefan pisze:

    Dzięki za info napisałem do tubes-store ale nie odpowiadają.
    Czyli te Sylvanie są polecane przez Ayona, dopytam uźródła.
    Niestety brumik na Utopiach jest nawet w odległości trzech półek czyli
    maksymalnie na ile pozwala kabelek:(

    1. PIotr Ryka pisze:

      Na Utopiach będzie. Są bardzo czułe i coś w samym wzmacniaczu musiałoby zostać zmienione, by się nie pojawiał. Niech Hirt się postara – ma się za takiego mistrza, to niech się wykaże. To zawsze jest do zrobienia, pytanie tylko o koszty. W razie czego można wzmacniacz podesłać do mnie, może udałoby się coś z tym zrobić. Sylvanie są na pewno lepsze od rosyjskich czy chińskich lamp, ale na pewno da się jeszcze dużo lepiej. Sklep z linku jest, o ile wiem, jednoosobowy, tak więc cierpliwości.

      1. Stefan pisze:

        Jest już odpowiedź, zobaczymy.
        Swoją drogą ciekawe czy daliby radę zrobić z HA-3 końcówkę mocy, czyli pominięcie
        sekcji regulującej, np. przez dodanie dodatkowych gniazd. Niestety na max głośności
        słychać też zakłócenia i może to nie najlepszy pomysł.

        1. PIotr Ryka pisze:

          W każdym razie życzę powodzenia z lampami i z brumem.

  15. Michal Pastuszak pisze:

    Z opisu bardzo ale to bardzo przypominaja mi to co uslyszalem (z dobrze napedzonych) Abyss 1266. Owszem, takie Utopie sluchane rownolegle wypadaly znakomicie (choc fortepian wydal mi sie lekko zmatowiony i pozbawiony masy, nawet wzgledem kilku tanszych sluchawek), ale wciaz brzmialy jak ‚normalne’ sluchawki, tylko ze wysokiej klasy.

    Abyss brzmialy jak nic innego, bily ciezarem/masa swojego brzmienia LCD2/3 o cala klase, a byly przy tym bardziej rozdzielcze, wyraziste w rysowaniu instrumentow. Ich bas potrafil byc tak trojwymiarowy jakbym sluchal kolumn, daleko poza glowa i bylo go doslownie ‚widac’ (kontrabas przykladowo), a to potegowalo realizm calosci, bo ich scena wazyla ‚tony’ gestego powietrza, czyli wiecej muzyki sie nam ukazywalo.

    Jedyny i zasadniczy minus to ergonomia (oraz dobor wzmacniacza, ale to banal), chyba nie do przeskoczenia dla mnie, sluchawki sa zwyczajnie siermiezne i za ciezkie, no chyba ze ktos lubi siedziec jak na spowiedzi.

    Generalnie to jedyne nauszniki ktore mnie faktycznie zainteresowaly ostatnimi laty.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Mam w domu dożo wybitnych słuchawek, wystarczy sięgnąć ręką. Nie mówię o K1000, bo te tylko z normalnym wzmacniaczem i hałas na cały dom, ale pozostałe z Crosszone nie wytrzymują porównań. One się jeszcze bardziej rozegrały, poprawiły bezpośredniość kontaktu, a ilością brzmień, wagą dźwięku i jego nasyceniem biją każde wyraźnie. Do tego są bardzo wygodne. Jedyna wada – z mocowego pikusia nie zagrają. Abyss niestety nie słyszałem, jednak żadne normalne poza K1000 nie zagrają oboma kanałami w każdym uchu, a to wyraźnie słychać i reszta zaczyna wymiękać. Pewnie każdy odbierał to będzie nieco inaczej, ale dla mnie te Crosszone to rewelacja. Brzmią na swój sposób, ale w moim odczuciu lepiej. Poza tym nie ma lepszych do poprawy zbyt ostrego czy odchudzonego brzmienia.

  16. Michal Pastuszak pisze:

    Musze sobie zorganizowac odsluch tych japonskich nausznikow bo taki dzwiek mnie wlasnie pociaga, zwlaszcza w komfortowym opakowaniu.Nie wspominajac juz ze sa o polowe tansze od Abyss. Przypuszczam tez, ze z czasem ich gora/przekaz otworzy sie jeszcze bardziej (jak to bylo z Twoimi E9).

    Jeszcze jedne nauszniki z obecnej produkcji, ktore maja technologie mieszania kanalow to ostatnie AKG N90Q, niestety nie slyszalem (ich oficjalna cena to 1300£).

    1. PIotr Ryka pisze:

      NQ90 słuchałem dwa razy na wystawach – kompletne fiasko. Crosszone rewelacja, tylko długo się wygrzewają i potrzebują detalicznego, dynamicznego źródła oraz mocnego wzmacniacza.

      1. Potwierdzam spostrzeżenia o N90Q, liczyłem na świetne słuchawki z wyciszaniem szumów do samolotu, niestety duże rozczarowanie.

  17. navigator pisze:

    Można by prosić o: 1) krótkie porównanie do HD 800S (tych drugiej generacji; zwłaszcza w kontekście wielkości sceny) 2) Czy taki Chord Hugo dalby radę je napędzić Pan zdaniem…? Pozdrawiam

    1. PIotr Ryka pisze:

      Hugo dałby radę. Tak mi się wydaje. Brzmieniowo względem HD 800S obfitsze, inne w odbiorze, oferujące więcej dźwięków. Scena o wiele bardziej wypełniona, tak więc nie oferująca raczej swego rodzaju „pustej wielkości”. Także mniej dosadne a bardziej melodyjne.

      1. navigator pisze:

        Dziękuje – dopytywałem się, bo ze względów mieszkaniowo-życiowych nie będę miał możliwości posiadania zestawu stereo. Szukając „zamiennika” kolumnowego, myślałem, że najbliżej temu HD800S (plus może wzmacniacz z funkcją matrix lub inaczej: crossowaniem kanałów). Rozumiem jednak że owe Crosszone są tej idei „zamiennika” o wiele bliżej i dają lepsze wrażenie kolumnowego odsłuchu niż normalne słuchawki połączone z takim wzmacniaczem? Jeszcze tylko jedno – czy jednak ich melodyjność nie oznacza koloryzacji dźwięku wobec tego, co na źródle CD? Jeśli miałby Pan czas na odpowiedź, byłbym bardzo wdzięczny; pzdr

        1. PIotr Ryka pisze:

          Bliskość brzmienia kolumnowego u Crosszone jest daleko większa niż u normalnych słuchawek wspieranych wzmacniaczem z krosowaniem kanałów. Nie mam co do tego wątpliwości. Jedynie płyty nagrane systemem binaural mogą dać podobne wrażenia, ale takich niemalże nie ma.

          Dźwięk Crosszone nie jest podkolorowany, natomiast wymagają możliwie szczegółowego, wyrafinowanego brzmieniowo źródła. Na brak muzykalności są zaś wyjątkowo odporne.

  18. Stefan pisze:

    Piotrze pytanie jak Crosszone wyglądają pod kontem wygrzewania, długo nabierają właściwej formy.
    Duża jest różnica od nówek do finalnego dźwięku, jakie zmiany, czy bas na początku jest lekko poluzowany?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy