Recenzja: Bryston BHA-1

Bryston_BHA-1_12 HiFiPhilosophy   W kanadyjskiej prowincji Ontario leży siedemdziesięciotysięczne miasto Peterborough, a w nim znajduje się fabryka aparatury audio o przeznaczeniu głównie profesjonalnym, produkująca szeroki asortyment wzmacniaczy, przedwzmacniaczy, kondycjonerów, odtwarzaczy, głośników i wielu innych różności. Zakłady mają już swoją tradycję, jako że niedawno obchodziły 35-lecie istnienia, a cieszą się dużą renomą, zwłaszcza w środowisku profesjonalnym, bo z nim przede wszystkim kooperują. Wielu wybitnych wykonawców estradowych i wiele firm nagraniowych posiłkuje się sprzętem Brystona, a największą popularność firma zdobyła za oceanem, co jest geograficznie oczywiste. W Stanach i Kanadzie ma ponad stu pięćdziesięciu dilerów, a na pozostałej części globu około sześćdziesięciu. Do Polski Bryston zawitał stosunkowo niedawno, ale szybko zyskuje popularność, a to głównie za sprawą testowanego tu właśnie wzmacniacza słuchawkowego BHA-1, który w szerokim świecie sporego szumu narobił, co i u nas odbiło się echem. Wiele jest o tego słuchawkowego Brystona zapytań, ten i ów już go posiada, a opinie znakomite po sieci krążą i stale się mnożą. Bo co tu kryć, słuchawki są teraz na topie, tak więc ich napędzanie to bardzo aktualna sprawa, uwagę mocno przykuwająca i wymianę spostrzeżeń rodząca, jako że wielość wysokiej klasy nauszników doprasza się o odpowiednie wzmocnienie, właścicieli i potencjalnych nabywców w stan frustracji wpędzając.

– Bo co tu, panie, kupić i czym napędzać? No czym? I jakie słuchawki? Dynamiczne? Elektrostatyczne? Planarne?

Bryston nie jest wprawdzie aż tak uniwersalny jak napisano w pewnej polskiej recenzji i nie umie napędzać słuchawek elektrostatycznych, pozostałe dwa typy napędzać może jednak bez problemu i na różne sposoby, bo gniazd ma aż trzy rodzaje a zapas mocy duży. Tak nawiasem, pomysł, że może napędzać także elektrostaty, jest tyleż zabawny co głupi. Z jednej strony świadczy o ignorancji piszącego, bo jak świat światem takiego wzmacniacza nie było i to są zupełnie inne prądy, z drugiej jest cokolwiek niebezpieczny, bo ma ten Bryston gniazdo, do którego słuchawki elektrostatyczne można w stanie wysokiego roztargnienia i głębokiej niewiedzy próbować podpiąć, choć ma ono tylko cztery otwory, a słuchawki elektrostatyczne pięć bolców, tak więc na szczęście nieskutecznie, bo byłoby z punktu po nich, aczkolwiek któryś bolec można przy okazji i tak uszkodzić.

Nim się nad tymi wszechstronnymi umiejętnościami Brystona pochylimy, dodam jeszcze, że jego zakład macierzysty prezentuje się na zdjęciach przednio, bardziej przypominając park przemysłowy niż jakąś fabrykę, a i sposób produkcji mają tam godny uwagi, bo każdy wyrób jest z wielką pieczołowitością traktowany, indywidualnie a nie liniowo montowany i wyjątkowo starannie na koniec testowany. W efekcie nabywca otrzymuje produkt opatrzony certyfikatami jakościowymi i pomiarowymi, a gwarancja obejmuje dwadzieścia lat użytkowania. Tak, wcale się nie pomyliłem – dwadzieścia lat.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

18 komentarzy w “Recenzja: Bryston BHA-1

  1. ptx napisał(a):

    Dobra recenzja, jako użytkownik brystona z k812 oraz k712 sam mogę potwierdzić opisane spostrzeżenia, chociaż z drugiej strony strasznie frapuje mnie połączenie z gs1000i 🙂

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie warto kupować w ciemno, ale warto posłuchać i porównać. Sam jestem ciekaw jak by takie porównanie u Ciebie wypadło. Czy te GS1000 faktycznie tak zawsze pasują, czy raczej sporadycznie.

  2. Tomek napisał(a):

    Soczysty kawał recenzji! Aż mi ślinka ciekła…
    Aż sobie pozwolę strawestować swój wers…
    -tu z Panem Piotrem jako recenzentem…
    ” z metafor wzmacniacz ugniatam sumiennie
    niech dźwięk zawrze w każdym włóknie drewna”
    Brawa, Panie Piotrze!

    1. Tomek napisał(a):

      Drewna – bo najpierw notes i długopis 😉

  3. Marcin napisał(a):

    Pojawiło się kilka recenzji nowych hifiman 560; są obiecujące; może warto skontaktować się z dystrybutorem w celu ich recenzji?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Z ich dystrybutorem jestem w stałym kontakcie i jak się u niego pojawią, to i u mnie powinny być niebawem.

  4. sebna napisał(a):

    Świetna recenzja.

    Pozdrawiam

  5. Jarek napisał(a):

    A nie mówiłem, że jest niezły 😉

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Faktycznie, jest niezły. Ale szykuje się też dla znawców słuchawkowych wzmacniaczy niezła niespodzianka. Już niedługo.

      1. Tomek napisał(a):

        .?.?. Cannot wait ! 🙂

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Wszyscy cannot wait, zwłaszcza dostawcy sprzętu.

          1. Tomek napisał(a):

            cannot wait to read!

  6. ptx napisał(a):

    czyżby Studio Six 🙂

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie.

  7. Piotr Ryka napisał(a):

    Przy okazji dopowiem, że przyjechało też coś takiego.
    http://final-audio-design.com/archives/73

    1. Tomek napisał(a):

      priceless, but affordable 😉

  8. Soundman napisał(a):

    Od niedawna jestem właścicielem tego Brystona BHA-1, mam też do niego słuchawki LCD2 rev2. Kiedyś już posiadałem Audeze i bardzo je sobie chwaliłem, jednak wydawało mi się że ich niektórych cech nie da się poprawić.
    Dosyć przymglonej góry, ogólnej takiej mało żywej prezencji i leniwości ogólnej…Jakże byłem w błędzie…heh.
    Dobrze napędzone orthodynamiki grają fenomenalnie.
    To co zrobił z LCD2 Bryston jest niesamowite…zbierałem szczękę z podłogi z wrażenia.

  9. Piotr Ryka napisał(a):

    No bo Bryston obok kultury i szczegółowości ma moc. A dla orto moc to sprawa kluczowa. Dlatego robiony pod nie Schiit Lyr też ma 6 W.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy