Recenzja: Beyerdynamic DT 990 Edition

Beyerdynamic_DT_990_01   Do 2009 roku wraz z modelem DT 880 były to flagowe słuchawki Beyerdynamica. Zastąpiły na tej pozycji cieszącego się dużą popularnością i uznaniem poprzedniego flagowca, model DT 931, a same zostały zdetronizowane przez zdecydowanie droższe T1. Wciąż jednak pozostają w produkcji – i to nie tylko pozostają – poddano je także technicznemu liftingowi, którego rezultaty okazały się wysoce satysfakcjonujące.

Z uwagi na wybitną analityczność DT 990 od samych narodzin były postrzegane jako pikantne, a jednocześnie ta właśnie analityczna przenikliwość i świetna klasa ogólna sprawiały, że wielu użytkowników imało się ich modyfikacji, chcąc uczynić je bardziej przyjaznymi dla nie dość wybitnych brzmieniowo wzmacniaczy, nie godząc się by wspaniała ich jakość nie pracowała dla nich. Znalazły się nawet firmy oferujące kompleksowe przeróbki, wyposażające je w drewniane muszle, inne pady i okablowanie. Na koniec, przy okazji wielkiej rewolucji technicznej związanej z wprowadzeniem przetworników klasy Tesla, sam wytwórca sięgnął po modyfikacje, opracowując nowszą wersję oznaczoną przydomkiem „Edition”. Dzięki temu obecnie oferowane DT 990 żadnych dodatkowych zabiegów nie wymagają. Zmienił się ich charakter ogólny i zmienił na lepsze, a w każdym razie są teraz na pewno łatwiejsze do zwyczajnego użytkowania. Łatwiej je napędzać przeciętnej klasy wzmacniaczem, a brzmienie wciąż pozostało intrygujące i wciąż można je otrzymać za bardzo rozsądne pieniądze.

Wspaniałe słuchawki za tysiąc złotych z kawałkiem to coś od czego firma Beyerdynamic zawsze była specjalistą. Najlepiej świadczy o tym fakt bycia przez DT 990 wyrobem flagowym. Podczas gdy inni uciekali ze swoimi flagowcami w rejony grubych tysięcy, spośród firm o najwyższej reputacji jedynie od Beyerdynamica i także przez jakiś czas od Sennheisera można było dostać wyrób flagowy za taką kwotę. I to słychać. Naprawdę trudno odnaleźć analogicznej klasy brzmienie za podobne pieniądze. Nie jest to wszakże niemożliwe. Dopiero co sporządziłem recenzję bardzo popularnych Grado SR-325is, w której zawarłem stwierdzenie, że chadza po świecie trojka, czy też trójka, a tak naprawdę to czwórka znakomitych słuchawek od uznanych producentów, kosztujących niewiele ponad tysiąc złotych – a są to Beyerdynamic DT990/880, Sennheiser HD 600 oraz wspomniane Grado SR-325is. Bez trudu można też zrobić z tego piątkę, dokooptowując niewiele droższe HD 650.

A ponieważ porównania bezpośrednie DT 990 do SR-325is i HD 600 zostały tam przeprowadzone i spisane, nie będziemy do nich wracać, miast tego porównując nasze DT 990 do niemal dwakroć droższych T90, będących w jakiejś mierze ich odpowiednikiem w ramach tej nowej serii Beyerdynamica, noszącej od nazwy nowego typu przetwornika wspólne miano Tesla. Nie będzie to zatem porównanie w pełni uczciwe, zarówno z uwagi na tą dwakroć wyższą ceną jak i nowszą technologię, ale za to pozwalające ocenić stare względem nowego i przyjrzeć się temu co można od firmy Beyerdynamic uzyskać płacąc niemal dwakroć więcej.

Powyższe wynurzenia musimy niestety uzupełnić nieprzyjemną uwagą odnośnie cen. O ile bowiem Grado i Beyerdynamic trwają jak na razie przy swoich, to firma Sennheiser doszła najwyraźniej do wniosku, że powinna się uważać za coś lepszego i ceny (w każdym razie te oficjalne) swoim słuchawkom podniosła. Nie wygląda to najlepiej, bo HD 600 kosztują teraz ponad tysiąc siedemset, a HD 650 prawie dwa tysiące złotych. Zdrożały także HD 800, wyceniane obecnie na bez mała pięć tysięcy, a jako jedyne pod wpływem mojej krytyki staniały HD 700 – z trzech i pół na równe trzy. (Megaloman ze mnie, wiem.) Tak więc nasza trojka się rozjechała, a DT 990 chlubnie pozostając przy swojej nie zmienianej od bardzo dawna cenie okazują się teraz zdecydowanie najtańsze.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

48 komentarzy w “Recenzja: Beyerdynamic DT 990 Edition

  1. Michal W. napisał(a):

    Ja też wolę DT990 32 omy od 250. Podobnie wolę DT880 32 od DT880 250. Wersji 600 omów DT880 powinienem posłuchać za kilka dni, a 32-omowe mam pożyczone od kolegi na co najmniej miesiąc. Zainteresowałem się nimi ze względu na wybitnie dobrą odpowiedź impulsową jak na słuchawki w ogóle, przynajmniej tą publikowaną na headphone.com – nie mylić z odpowiedzią na sygnał prostokątny. CSD też jakby najlepsze spośród omawianej trójki modeli.
    http://en.goldenears.net/11302
    http://en.goldenears.net/13369
    http://en.goldenears.net/3618

  2. Piotr Ryka napisał(a):

    DT 880 to aromatyczne słuchawki.

  3. Maciej napisał(a):

    czy DT990 Edition potrafią sybilizować tak jak DT990?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie. Górne rejestry mają wręcz zaokrąglone. W każdym razie wersja 250 Ohm. 32 Ohm ma bardziej otwarte a wersji 600 nie słyszałem.

  4. Maciej napisał(a):

    Jak się mają DT990 Edition do T1 ?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Blado.

      1. Maciej napisał(a):

        Czyli jednak co flagship to flagship 🙂

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          To na pewno z każdym wzmacniaczem trochę inaczej się układa, a poza tym DT 990 występują w trzech odmianach impedancji, ale T1 potrafią sypnąć magią (holografia), DT 990 to po prostu dobre słuchawki.

  5. Staszek napisał(a):

    Chciałbym zapytać jak się przedstawia kwestia realizmu brzmienia i sceny DT990 w porównaniu do K550? Jak wiadomo AKG reprodukują muzykę tak jakby się jej słuchało na żywo, bardzo ożywiają nagrania w trójwymiarowej scenie. Czy DT990 zachowują się podobnie, lepiej, gorzej…?

  6. Piotr Ryka napisał(a):

    Brzmienie Beyerdynamiców DT 990 Edition jest inne. Bardziej prężne, muskularne, popisowe i przetworzone. Zdecydowanie bardziej podobał mi się model z opornością 32 Ohmy i jego od AKG na pewno bym wolał. Jak dla mnie brzmienie miał bardziej interesujące i łatwiejszy był do napędzenia w sensie łatwości uzyskania dobrego dźwięku. Ale scena w K550 jest większa i bardziej ustawiona na perspektywę.

  7. denis napisał(a):

    Cześć Piotrze
    AKG Q701 trochę mnie męczą , męczą mnie ospałą prezentacją , cały czas jest to tło zamiast spektaklu w którym uczestniczę , ciekawi mnie czy na tych płaszczynach DT990Edition potrafi zagrać ciekawiej ??

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Moim zdaniem potrafią. Jak dla mnie są ciekawsze. By ożywić AKG K701 potrzeba wyjątkowo dobrego i dynamicznego wzmacniacza. Można też popróbować DT 990PRO, które moim zdaniem nie ustępują jakościowo zwykłym 990-tkom, choć mają na pewno inną prezentację, nieco bardziej dla wzmacniaczy wymagającą.

  8. Daniel napisał(a):

    Jak zwykle świetna recenzja znakomitych słuchawek, nie ukrywam że w oparciu o Pana opinie staram sobie wyrobić jako takie pojęcie o „brzmieniu”, w pełnym znaczeniu tego słowa, posiłkując się odsłuchami muzyki na różnorodnych źródłach i porównując je do siebie w oparciu o sprzęt który jak na razie posiadam. I stąd moja rozterka, a może i niestety wynikająca z braku wiedzy czy też obycia, doświadczenia ze sprzętem z wyższej półki cenowej. Swoją karierę zaczynałem od słuchawek typu Technics RP-HT700, Technics RP-F1, Philips SBC-HP1000, Audio Technica ATH-T500 , a w tej chwili posiadam Audio Technica ATH-M50 oraz Creative Aurvana Live 1-wszej generacji. Po wielu wizytach w salonach odsłuchowych i porównań, bardzo przypadły mi do gustu Beyerdynamic DT990, z uwagi na ich, jak ja bym to nazwał „bezpośredniość i brak zawoalowania” przekazu muzycznego w stosunkuu do posiadanych przeze mnie słuchawek. Jeśli chodzi o najczęściej słuchany przeze mnie przekrój muzyki to za przykład może posłużyć Diana Krall, Patricia Barber, Tangerine Dream, Hans Zimmer, Philter, Yello, po artystów typu AC/DC, Def Leppard, Burial, czyli typowe różnogatunkowe klimaty. I teraz dochodzę do sedna sprawy, a więc, ostatnio zacząłem wnikliwie przysłuchiwać się posiadanym w tej chwili przeze mnie słuchawkom, (czyli Audio Technica M50 i Aurvana Live) i z nieukrywanym zaskoczeniem stwierdziłem że na jednym ze źródeł te słuchawki grają niemal identycznie, w niuansach tylko różniąc się między sobą, ale dostrzec można to tylko po wielokrotnym odsłuchaniu jednego utworu. Przykładowym utworem jest np „I Love Being Here With You” Diany Krall z płyty „Live in Paris” , czy też z drugiego końca tęczy biorąc AC/DC i „Thunderstruck” z płyty „The Razors Edge”. Otóż różnica brzmienia i to bardzo znacząca miała miejsce na amplitunerze Yamaha RX-V559, na „dziurce” w cd playerze Marantz 63mkII, w odsłuchu na iPhone 4S, czy też na słabym, sypialnianym Sharp’ie xl-hf300p. Creativy za każdym razem były delikatniejsze, troszkę „schowane”, z mniejszym „wykopem”, jednak sprawiają wrażenie bardziej „przejrzystych” i muzykalnych, tak jakby słuchając muzyki ma się wrażenie że „więcej się dzieje”, za to M50 Audio Technica to niezły wykop, dynamika na pierwszym miejscu, przekaz typu „uderzę cę każdym dźwiękiem, ale nie mam zamiaru bawić się w rozkładanie muzyki na czynniki pierwsze”, są bardziej „brutalne” i na pewno mniej muzykalne od Aurvana Live. I oto miało miejsce zupełne zaskoczenie kiedy podpiąłem jedne a później drugie do FiiO X5. Okazało się że wszystkie , tak bardzo różniące się utwory z tak rozległego przedziału muzycznego zabrzmiały niemal IDENTYCZNIE! Ta sama analityczność, ten sam „wykop”, ten sam charakter brzmienia, po prostu nie do opisania jak podobnie zagrały te dwie pary słuchawek! W związku z tym doświadczeniem, zacząłem się poważnie zastanawiać nad tym, czy nie okaże się że kiedy nabędę już upragnione DT990 nie powalą mnie na kolana, gdyż po prostu nie dysponuję odpowiednio wysokiej klasy sprzętem którym mógłbym je napędzić? Czy zdarzyło się kiedykolwiek w Pana karierze żeby tak różne od siebie słuchawki jak np rzeczone M50 i Aurvana Live zagrały niemal identycznie, z podobnym charakterem, wykopem i muzykalnością podpięte do jednego określonego źródła dźwięku, na tyle żeby zastanowił się Pan czy jest sens wydania 2 razy więcej pieniędzy na sprzęt z wyższej półki, skoro słuchawki za np 180zł (aurvana) i 500zł (M50) zapewniają bardzo wysoką (jak dla mnie) jakość dźwięku, przy okazji nie różniąc się znacząco pod względem brzmienia miedzy sobą? (biorąc pod uwagę odtwarzanie na FiiO) 🙂 Mam nadzieję że nie napisałem tego na tyle chaotycznie aby nie było wiadomo o co tak do końca mi chodzi 🙂 I jeśli jeszcze mógłbym zapytać, czy odsłuchiwał Pan kiedykolwiek legendarnych już, na różnorakich forach, słuchawek Technics RP-F30? Przez wielu wskazywane są one (pomimo że już dawno nie produkowane) jako wzorzec słuchawek z przetwornikami dynamicznymi. A jeśli tak to jakie ma Pan zdanie na temat przezentowanego przez nie przekazu muzycznego?

  9. Piotr Ryka napisał(a):

    Słuchawek Technicsa nie słyszałem, to znaczy kiedyś słyszałem, ale to było w komisie w latach 80-tych. Nie pamiętam modelu, ale grały bardzo detalicznym dźwiękiem. Czy zdarzyło mi się takie podobne granie różnych słuchawek? Do pewnego stopnia, ale nie tak żeby nie dało się wychwycić wyraźnych różnic. Dużo zależy tu od wzmacniacza. Im lepszy, tym różnice wyraźniej będą się zaznaczały.

    DT 990 to bardzo dobre słuchawki i w ich przypadku nieodróżnialność na pewno się nie pojawi.

  10. Daniel napisał(a):

    Bardzo dziękuję za odpowiedź, właśnie zamawiam dt990 edition w wersji 250 ohm, i pewnie kolejnym krokiem będzie zakup dobrego wzmacniacza do nich gdyż sprzęt który obecnie posiadam na pewno nie będzie w stanie wydobyć z nich wszystkich zalet 🙂

  11. Grzegorz napisał(a):

    Testował Pan Hegel Super z Beyerdynamic 880 Edition 250ohm i podobno świetnie do siebie pasowały te sprzęty. Czy można zaryzykowac że wersja 32OHM zagra lepiej z tym Hegelem? Czy jako że jest to bądź co bądź mała kostka zasilana z USB jest to już raczej ryzyko?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Dlaczego ryzyko? Właśnie słuchawki o niskiej impedancji są przeznaczone do sprzętu o małej mocy. A że wersje o niskiej impedancji nie zawsze grają z nimi lepiej od tych o wyższych, to już inna sprawa.

      1. Grzegorz napisał(a):

        To prawda, źle się wyraziłem.
        Pytanie powinno brzmieć czy ryzykowne by było podpięcie wersji 600OHM i czy jest szansa na lepszy efekt.
        Wydaje mi się że jesli wersję 250Ohm Hegel napędził odpowiednio, to raczej nie ma sensu schodzić do wesji 32Ohm.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Moim zdaniem też nie ma sensu. Hegel jest mocny i prędzej warto z nim próbować wersji 600 Ohm niż 32 Ohmy.

  12. miłosz napisał(a):

    Witam.
    Która wersja: 32/250/600 Ohm byłaby najodpowiedniejsza do Fiio X5 ?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Teoretycznie najodpowiedniejsza powinna być 32, ale porównywałem z 250 i ta ostatnia grała lepiej. Wersji 600 nie słyszałem. Najlepiej byłoby samemu popróbować, ale zwykle jest to niemożliwe.

  13. Daniel napisał(a):

    mam poważny dylemat czy lepszym wyborem jest DT 880 32 ohm czy DT 990 32ohm, czy ktoś mógłby podzielić się szerszym porównaniem tych dwóch modeli w tej impedancji?

    1. AAAFNRAA napisał(a):

      Jeśli już to 250 a najlepiej 600 ohm chyba, że będziesz słuchał muzyki z telefonu. No i DT 990 oczywiście.

  14. jeffu napisał(a):

    Witam,
    czy może Pan polecić jakiś wzmacniasz słuchawkowy dla DT880 32 Ohm. Jako źródło posiadam Xonara STX z opami dyskretnymi OPA301 DUAL AUDIOFEEL. Myślałem nad Aune T1 ale nie wiem jak to będzie współgrać ze słuchawkami o takiej impedancji.

    Pozdrawiam

  15. PIotr Ryka napisał(a):

    Aune na pewno będzie dobry. Także Audiolab. Dopasowanie impedancyjne z tańszych ma lampowy Cayin HA-1A.

  16. marasbas napisał(a):

    Witam,
    Mam dylemat, posiadam zewnętrzną kartę do komputera Focusrite Scarlett 2i4 do tego monitory KRK Rokit 6 ogólnie na tym pracuję jak i słucham muzyki, miałem również słuchawki Sennheiser HD 518 (niestety w wyniku pożaru już ich nie mam) Powiedzmy, że byłem z tych słuchawek w miarę zadowolony, ponieważ były bardzo wygodne i można było długo na nich pracować nie odczuwając dyskomfortu. Jeśli chodzi o walory brzmieniowe uważam, że po mimio charakterystyki ciepłej dość dobrze odwzorowywały to co było w monitorach. Jednakże troszkę przeszkadzała mi konstrukcja otwarta, ponieważ zbyt dużo dźwięków z zewnątrz dochodziło dlatego rozważam konstrukcję półotwartą (zamknięte nie wchodzą w grę) Pytanie jaka będzie różnica pomiędzy Sennheiser HD 518 a Bayerdynamic DT 880? – lub jaki inny model słuchawek półotwartych byłby godny polecenia w tej cenie. Z góry dziękuję z konstruktywną odpowiedź. Słuchawki są oczywiście wpięte do Focusrite

  17. Radek napisał(a):

    Witam. Posiadam stara wieze philips z koncowki lat 90tych pytanie brzmi czy ona bedzie w stanie napedzic DT990 250 Ohm czy lepiej kupic te z nizsza impedancja, badz wzmacniacz do tych pierwszych?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Wzmacniacz na pewno byłby wskazany, ale wieża być może napędzi nawet wersję 600 Ohm, bo takie wysokooparne słuchawki wówczas dominowały.

  18. gamr napisał(a):

    Jestem na etapie wyboru słuchawek pod stacjonarny odtwarzacz CD: Onkyo C7030. Chciałbym trafić z odpowiednią impedancją. Co do konkretnego modelu, nie jestem jeszcze do końca zdecydowany. Wybieram pomiędzy DT 770, 880, 990. Zapewne najbardziej odpowiadałby mi tę z otwartą budową, jednak zależy mi na tym, by przedostające się z nich dźwięki nie irytowały współdomowników. Prosiłbym o pomoc w doborze oporności i odpowiedź, jak głośne są owe konstrukcje „na zewnątrz”, przy typowym odsłuchu.

  19. gamr napisał(a):

    Mam możliwość podłączenia słuchawek do moim zdaniem mocnego amplituner stereo: Sherwood Newcastle RX772, jednak głównie jestem zainteresowany doborem odpowiednich słuchawek pod stacjonarny odtwarzacz CD i jego „dziurkę ;)”.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      DT990 to bardzo dobre słuchawki. Bezpieczna będzie wersja 250 Ohm, a jak przystało na półotwarte hałas zewnętrzny będzie średni.

      1. gamr napisał(a):

        Jeżeli dobrze się orientuję, to DR 990 jest otwartym modelem, a nie jak pan sugeruje półotwartym. Proszę mnie poprawić, jeśli nie mam racji.

        1. AAAFNRAA napisał(a):

          Są różne wersje: DT990 PRO – otwarte i DT990 Edition – półotwarte. Te z recenzji są półotwarte.

  20. gamr napisał(a):

    Od dłuższego czasu przeglądam podobne fora, by znaleźć konkretną, zdecydowaną odpowiedź na jedno nurtujące mnie od pewnego czasu pytanie. A mianowicie, jakie słuchawki (o jakich parametrach, a przede wszystkim impedancji i „czułości”, okażą się najlepsze pod normalny sprzęt domowy (wzmacniacz zintegrowany, amplituner stereo, bądź kina domowego, stacjonarny odtwarzacz CD-audio,zwyczajne budżetowe konstrukcje). I co? I za każdym razem, ktoś zaczyna proponować wzmacniacz słuchawkowy. Chciałbym w końcu przeczytać konkretną odpowiedź, dla wszystkich tych, którzy chcą swoje słuchawki w spiąć w wyjścia swoich w/w „klocków” i zdecydowali cieszyć się płynącą z nich muzyką, bez wykorzystania wzmacniacza słuchawkowego. Proste pytania:
    – wyjście słuchawkowe w wzmacniaczy zintegrowanym – jakie słuchawki, o jakiej impedancji
    – -ll- w amplitunerze stereo
    – -ll- w amplitunerze kina domowego -ll-
    – -ll- w stacjonarnym odtwarzaczu CD-audio -ll-
    Czy jest ktoś w stanie rzetelnie, jasno i konkretnie nakreślić odpowiedzi na powyższe pytania nie odsyłając zainteresowanych po wzmacniacz słuchawkowy?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Odpowiedź teoretyczna brzmi tak: do sprzętu stacjonarnego najwyższa impedancja jest najlepsza.
      Odpowiedź praktyczna brzmi następująco: mnie się ze stacjonarnym wzmacniaczem DT990 o impedancji 250 Ohm podobały bardziej od tych z impedancją 600 Ohm.

      1. gamr napisał(a):

        Czyli mogę rozumieć to w ten sposób, że wzmacniacz słuchawkowy jak najbardziej, ale do komputera, czy jakiegoś przenośnego ustrojstwa, zaś każdy sprzęt stacjonarny doskonale sobie radzi bez jego wsparcia, nawet z wysokooporowymi, „trudnymi” słuchawkami?

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Dziurki w integrach z reguły radzą sobie bez problemu.

          1. gamr napisał(a):

            A czym ryzykuję, bądź na czym stracę, wybierając jednak wersję niskooporową (32 Ohm, 80 Ohm) pod sprzę stacjonarny?

          2. Piotr Ryka napisał(a):

            Ryzyko dotyczy tego, że tak czułe słuchawki mogą „mruczeć”, czyli transmitować życie wewnętrzne wzmacniacza. Z dobrym wzmacniaczem tak dziać się nie powinno, ale ryzyko jest spore.

    2. Towaroznawca napisał(a):

      Aby uzyskać przynajmniej taką podstawową audiofilską jakość jednak potrzebny jest wzmacniacz słuchawkowy gdzie końcówka mocy będzie pracowała ze wzmocnieniem napięciowym w klasie A.Większość dziurek słuchawkowych we wzmacniaczach stacjonarnych,amplitunerach kina domowego,czy też w odtwarzaczach CD jest to tylko dodatek, który najczęściej nie jest optymalizowany pod kątem jakości brzmienia. Bardzo często jest to najtańszy scalak pracujący ze wzmocnieniem w klasie AB.Wzmocnienie takie ze względu na swoją małą moc bardzo szybko zaczyna pracować/wzmacniać sygnał w klasie B która jest bardziej energetycznie efektywna, natomiast nie potrafi wiernie wzmocnić sinusoidy czyli już natywnie wprowadza nam zniekształcenia do sygnału. Do tego jeżeli słuchawki będą miały większy apetyt na prąd aniżeli może zaoferować nam wejście słuchawkowe nastąpi wtedy limitacja w postaci obcinania basu, charczenia w efekcie czego wysokie tony również będą zabrudzone. Beyerdynamic jest zbyt poważną firmą aby produkować słuchawki przeznaczone z założenia do pracy w konfiguracji z wyjściem słuchawkowym jakiegoś urządzenia które to jest tylko dodatkiem. DT 990 w wersji 32 ohm nie będą pasowały do wyżej wymienionych wyjść słuchawkowych ze względu chociażby na to iż Beyerdynamic konstruuje swoje słuchawki według starej szkoły brzmienia, kiedy to impedancja 600 omowa ze względu na to iż był bardzo mały wybór była uważana za tą najlepszą – czyli to co studyjne było najlepsze. Najbliżej spełnienia powyższych oczekiwań będą Beyedynamic Custom One Pro posiadające niską 16 omową impedancję, ale są one „targetowane” pod sprzęt przenośny gdzie zazwyczaj producenci przykładają już znacznie więcej atencji co do jakości brzmienia niż wbudowane wyjścia słuchawkowe.Samo obniżenie impedancji w Custom One Pro jest niewystarczające aby spełnić wymogi takich przypadkowych wejść pod słuchawki. Aby uzyskać jak najlepsze brzmienie z takiego niezbyt mocnego wyjścia słuchawkowego wzmacniającego w klasie AB trzeba obniżyć jego punkt pracy, czyli przekładając to na język praktyczny to pokrętło wzmocnienia jeżeli takowe jest przy takim wyjściu ma się jak najmniej wychylać.Aby słuchawki w tym przypadku nam jak najlepiej brzmiały trzeba przeprojektować konstrukcje słuchawek.
      – słuchawki muszą mieć jak najmniejszą impedancję, najlepiej 16 ohm aby potrafiły „wyciągnąć” z takiego wyjścia jak najwięcej prądu
      -przeprojektowanie cewki aby była lżejsza, cewki aluminiowe pokrywane miedzią
      – wzmocnienie strumienia magnetycznego poprzez zastosowanie na przykład magnesu neodymowego
      – zastosowanie lekkiej powierzchni drgającej w postaci chociażby taniego mylaru
      Słuchawki powinny być oczywiście ponadprzeciętnie skuteczne.
      Do takich dodatkowych wyjść słuchawkowych: we wzmacniaczach,wszelakiego rodzaju amplitunerach, odtwaczach CD,itp.polecam raczej słuchawki firm które produkują słuchawki przeznaczonych do działania w tak trudnych warunkach. Można coś wybrać ze słuchawek firmy Philips, a szczególnie A1Pro które to w dobry znaczeniu brzmią na styl lampowy.Zagęszczają i ocieplają brzmienie w taki sposób aby było słyszalne dużo detali, z dobrą raczej wąską i głęboką ale za to dobrze ogniskującą sceną, gdzie po reckablingu źródła pozorne powiększą się i będą dodatkowo nasycone, będzie tam taki”meszek”.Jak na w miarę tanie słuchawki dosyć długo trzeba je wygrzewać. Jeszcze kilka lat temu posiadały nieco zubożoną cywilną wersję.Dla kogoś kto słucha mniej przestrzennie mogą być odpowiednie np. Sony MDR-V55 – Czysty nasycony i dynamiczny dźwięk, nieco mniejsza scena, ale do pop-u, rocka i mniejszych składów bardzo dobrze się nadają.Sony i Philips pod względem rodzaju i ilości produkują tony słuchawek. Projektując szybko, a tak zazwyczaj się robi w przypadku tanich słuchawek czasami zdarza się iż ktoś popełnia błąd i projektuje słuchawki zbyt dobre w stosunku do tego co sobie pierwotnie założył.
      Same słuchawki audiofilskie ze względu tylko na swoją audiofilskość zazwyczaj nie zagrają dobrze bez odpowiedniego wsparcia ze strony dedykowanego doń toru, i jest to regułą.Od tej reguły są oczywiście wyjątki w postaci takiego Grado Sr325 które to są kapryśne ale często z właśnie z przysłowiowym „byle czym” potrafią dobrze zagrać, może i dlatego iż jest to przeciwny biegun szkoły projektowania słuchawek przez Beyerdynamic-a.

      1. gamr napisał(a):

        Super! Teraz, to już odechciało mi się jakichkolwiek słuchawek. Boję się, że jakie bym nie kupił, będą złe.
        Miałem podłączone do mojego odtwarzacza Sony MDR-7510 I z efektu byłem zadowolony. Niestety lekko ocierały ucho, co po czasie stawało się irytujące, więc zdecydowałem się z nich zrezygnować. Proszę to potraktować, jako drobną podpowiedź, co się już sprawdziło (odpowiadało mi) w tej konfiguracji. Nie jestem przesadnie wymagający, ale jakichś szumów, trzeszczeń, charczeń, czy ogólnego zamulenia nie zniosę. Wolę wtedy nie mieć niczego, aniżeli coś, z czego do końca nie będę zadowolony.

        1. Towaroznawca napisał(a):

          Na rynku jest bardzo dużo słuchawek opartych o konstrukcje wyżej wymienionego przeze mnie Philipsa. Montuje się w ich wnętrzu „wkładki” ,(przetworniki) produkowane w jednym miejscu w chinach w ogromnych ilościach. Nikt nie będzie specjalnie projektował i zlecał produkcji oddzielnych wkładek do na przykład słuchawek o wartości 80 zł i 160 zł. Są to bardzo dobrze brzmiące wkładki w kategoriach Hi-FI,(nie mylić z Hi-Endem). Gradacja ich brzmienia następuje na etapie dozbrajania ich w pozostałe elementy z których składają się słuchawki. Wystarczy wyjść na ulicę aby zobaczyć sporo osób w charakterystycznych cylindrycznych słuchawkach. Aby rozpoznać co to za marka słuchawek trzeba by było podejść bliżej. Te masowo produkowane wkładki kształtem idealnie wpasowują się w formę w jakiej produkowane są słuchawki nauszne.
          Nauszne słuchawki są złotym środkiem pomiędzy słuchawkami dousznymi a wokół usznymi. Trudno w tak niskiej cenie mieć wszystko czyli maksymalnie dobre dopasowanie prądowe i brzmieniowe wkładki i dodatkowo dobre dopasowanie komory pogłosowej jaką jest muszla okalająca ucho w przypadku stosowania słuchawek wokół usznych, które to uznaje się za najbardziej wygodne ze względu na budowę.

          W takiej sytuacji są trzy opcje:
          – zdecydować się na jak najlepsze brzmienie przy jak najmniejszym wydatku finansowym kupując słuchawki nauszne i godząc się na pewien dyskomfort ich noszenia
          – najdroższa i najbardziej ambitna opcja kupić słuchawki Beyerdynamic Custom One Pro, lub podobne do nich Takstar PRO82 oba modele są jednocześnie bardzo wygodne do noszenia, ale do nich trzeba będzie niestety dokupić jakieś wzmacniające źródło które pochłonie dodatkowe środki finansowe
          – kupić słuchawki wokół uszne ale otwarte których to otwartość zapobiegnie rozlewaniu się basu, będzie go mniej i będzie miał mniejszy impakt

  21. gamr napisał(a):

    Sennheiser HD 599, Sennheiser HD 569?

  22. Towaroznawca napisał(a):

    Sennheisery to również dobra propozycja.Niegdyś słuchawki tego producenta miały za duże parcie na szczegół kosztem dynamiki, ale to było kilka lat temu. Najlepiej byłoby pożyczyć jakieś „wygrzane” i sprawdzić z tym co się posiada.Dużym plusem są odpinane kable bardzo ułatwiające reckabling.

  23. mkruszek napisał(a):

    Świetny artykuł. Do tej pory używałem wyłącznie AKG K550, jestem w trakcie poszukiwania słuchawek z mniej ostrą górą, cieplejszych. Moim faworytem są recenzowane tu DT990 Edition. Zasadnicze pytanie (nie jest zbyt biegły w tym tematach), czy do napędzenia wersji 250 ohm wystarczy wzmiacniacz Advance Acoustic X-i50BT o podanych niżej parametrach czy lepszym rozwiązaniem będzie wersja 32 ohm:
    – Moc wyjściowa / 8ohm: 2 X 50W
    – Moc wyjściowa / 4ohm: 2 X 65W
    – Pasmo przenoszenia (-3dB): 10Hz-30kHz
    – Kontrola tonów: +/- 10 dB
    – Zniekształcenia: 85 dB
    – Separacja kanałów: > 70 dB
    – Impedancja wejściowa: 47KΩ

    Z góry dziękuję za pomoc

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      To nie są wprawdzie parametry wyjścia słuchawkowego, ale wzmacniacz na pewno sobie poradzi.

      1. mkruszek napisał(a):

        Dziękuję serdecznie za odpowiedź. Teraz został mi tylko wybór między wersją Edition i Pro.
        W moich K550 przeszkadzają mi czasem zbyt ostre soprany i obawiam się, czy w DT990 250ohm Edition nie będzie tgo samego problemu.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Łagodne soprany to Beyerdynamic DT880 – ale nie w wersji PRO tylko zwykłej. Także AKG K712, Meze 99, AudioQuest Night Hawk. Obecnie produkowane Beyerdynamic DT990 Edition, czyli nie PRO, także nie są sopranowo agresywne, ale DT880 łagodniejsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy