Recenzja: Beyerdynamic DT 990 Edition

Beyerdynamic_DT_990_01   Do 2009 roku wraz z modelem DT 880 były to flagowe słuchawki Beyerdynamica. Zastąpiły na tej pozycji cieszącego się dużą popularnością i uznaniem poprzedniego flagowca, model DT 931, a same zostały zdetronizowane przez zdecydowanie droższe T1. Wciąż jednak pozostają w produkcji – i to nie tylko pozostają – poddano je także technicznemu liftingowi, którego rezultaty okazały się wysoce satysfakcjonujące.

Z uwagi na wybitną analityczność DT 990 od samych narodzin były postrzegane jako pikantne, a jednocześnie ta właśnie analityczna przenikliwość i świetna klasa ogólna sprawiały, że wielu użytkowników imało się ich modyfikacji, chcąc uczynić je bardziej przyjaznymi dla nie dość wybitnych brzmieniowo wzmacniaczy, nie godząc się by wspaniała ich jakość nie pracowała dla nich. Znalazły się nawet firmy oferujące kompleksowe przeróbki, wyposażające je w drewniane muszle, inne pady i okablowanie. Na koniec, przy okazji wielkiej rewolucji technicznej związanej z wprowadzeniem przetworników klasy Tesla, sam wytwórca sięgnął po modyfikacje, opracowując nowszą wersję oznaczoną przydomkiem „Edition”. Dzięki temu obecnie oferowane DT 990 żadnych dodatkowych zabiegów nie wymagają. Zmienił się ich charakter ogólny i zmienił na lepsze, a w każdym razie są teraz na pewno łatwiejsze do zwyczajnego użytkowania. Łatwiej je napędzać przeciętnej klasy wzmacniaczem, a brzmienie wciąż pozostało intrygujące i wciąż można je otrzymać za bardzo rozsądne pieniądze.

Wspaniałe słuchawki za tysiąc złotych z kawałkiem to coś od czego firma Beyerdynamic zawsze była specjalistą. Najlepiej świadczy o tym fakt bycia przez DT 990 wyrobem flagowym. Podczas gdy inni uciekali ze swoimi flagowcami w rejony grubych tysięcy, spośród firm o najwyższej reputacji jedynie od Beyerdynamica i także przez jakiś czas od Sennheisera można było dostać wyrób flagowy za taką kwotę. I to słychać. Naprawdę trudno odnaleźć analogicznej klasy brzmienie za podobne pieniądze. Nie jest to wszakże niemożliwe. Dopiero co sporządziłem recenzję bardzo popularnych Grado SR-325is, w której zawarłem stwierdzenie, że chadza po świecie trojka, czy też trójka, a tak naprawdę to czwórka znakomitych słuchawek od uznanych producentów, kosztujących niewiele ponad tysiąc złotych – a są to Beyerdynamic DT990/880, Sennheiser HD 600 oraz wspomniane Grado SR-325is. Bez trudu można też zrobić z tego piątkę, dokooptowując niewiele droższe HD 650.

A ponieważ porównania bezpośrednie DT 990 do SR-325is i HD 600 zostały tam przeprowadzone i spisane, nie będziemy do nich wracać, miast tego porównując nasze DT 990 do niemal dwakroć droższych T90, będących w jakiejś mierze ich odpowiednikiem w ramach tej nowej serii Beyerdynamica, noszącej od nazwy nowego typu przetwornika wspólne miano Tesla. Nie będzie to zatem porównanie w pełni uczciwe, zarówno z uwagi na tą dwakroć wyższą ceną jak i nowszą technologię, ale za to pozwalające ocenić stare względem nowego i przyjrzeć się temu co można od firmy Beyerdynamic uzyskać płacąc niemal dwakroć więcej.

Powyższe wynurzenia musimy niestety uzupełnić nieprzyjemną uwagą odnośnie cen. O ile bowiem Grado i Beyerdynamic trwają jak na razie przy swoich, to firma Sennheiser doszła najwyraźniej do wniosku, że powinna się uważać za coś lepszego i ceny (w każdym razie te oficjalne) swoim słuchawkom podniosła. Nie wygląda to najlepiej, bo HD 600 kosztują teraz ponad tysiąc siedemset, a HD 650 prawie dwa tysiące złotych. Zdrożały także HD 800, wyceniane obecnie na bez mała pięć tysięcy, a jako jedyne pod wpływem mojej krytyki staniały HD 700 – z trzech i pół na równe trzy. (Megaloman ze mnie, wiem.) Tak więc nasza trojka się rozjechała, a DT 990 chlubnie pozostając przy swojej nie zmienianej od bardzo dawna cenie okazują się teraz zdecydowanie najtańsze.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

26 komentarzy w “Recenzja: Beyerdynamic DT 990 Edition

  1. Michal W. pisze:

    Ja też wolę DT990 32 omy od 250. Podobnie wolę DT880 32 od DT880 250. Wersji 600 omów DT880 powinienem posłuchać za kilka dni, a 32-omowe mam pożyczone od kolegi na co najmniej miesiąc. Zainteresowałem się nimi ze względu na wybitnie dobrą odpowiedź impulsową jak na słuchawki w ogóle, przynajmniej tą publikowaną na headphone.com – nie mylić z odpowiedzią na sygnał prostokątny. CSD też jakby najlepsze spośród omawianej trójki modeli.
    http://en.goldenears.net/11302
    http://en.goldenears.net/13369
    http://en.goldenears.net/3618

  2. Piotr Ryka pisze:

    DT 880 to aromatyczne słuchawki.

  3. Maciej pisze:

    czy DT990 Edition potrafią sybilizować tak jak DT990?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie. Górne rejestry mają wręcz zaokrąglone. W każdym razie wersja 250 Ohm. 32 Ohm ma bardziej otwarte a wersji 600 nie słyszałem.

  4. Maciej pisze:

    Jak się mają DT990 Edition do T1 ?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Blado.

      1. Maciej pisze:

        Czyli jednak co flagship to flagship :)

        1. Piotr Ryka pisze:

          To na pewno z każdym wzmacniaczem trochę inaczej się układa, a poza tym DT 990 występują w trzech odmianach impedancji, ale T1 potrafią sypnąć magią (holografia), DT 990 to po prostu dobre słuchawki.

  5. Staszek pisze:

    Chciałbym zapytać jak się przedstawia kwestia realizmu brzmienia i sceny DT990 w porównaniu do K550? Jak wiadomo AKG reprodukują muzykę tak jakby się jej słuchało na żywo, bardzo ożywiają nagrania w trójwymiarowej scenie. Czy DT990 zachowują się podobnie, lepiej, gorzej…?

  6. Piotr Ryka pisze:

    Brzmienie Beyerdynamiców DT 990 Edition jest inne. Bardziej prężne, muskularne, popisowe i przetworzone. Zdecydowanie bardziej podobał mi się model z opornością 32 Ohmy i jego od AKG na pewno bym wolał. Jak dla mnie brzmienie miał bardziej interesujące i łatwiejszy był do napędzenia w sensie łatwości uzyskania dobrego dźwięku. Ale scena w K550 jest większa i bardziej ustawiona na perspektywę.

  7. denis pisze:

    Cześć Piotrze
    AKG Q701 trochę mnie męczą , męczą mnie ospałą prezentacją , cały czas jest to tło zamiast spektaklu w którym uczestniczę , ciekawi mnie czy na tych płaszczynach DT990Edition potrafi zagrać ciekawiej ??

    1. Piotr Ryka pisze:

      Moim zdaniem potrafią. Jak dla mnie są ciekawsze. By ożywić AKG K701 potrzeba wyjątkowo dobrego i dynamicznego wzmacniacza. Można też popróbować DT 990PRO, które moim zdaniem nie ustępują jakościowo zwykłym 990-tkom, choć mają na pewno inną prezentację, nieco bardziej dla wzmacniaczy wymagającą.

  8. Daniel pisze:

    Jak zwykle świetna recenzja znakomitych słuchawek, nie ukrywam że w oparciu o Pana opinie staram sobie wyrobić jako takie pojęcie o „brzmieniu”, w pełnym znaczeniu tego słowa, posiłkując się odsłuchami muzyki na różnorodnych źródłach i porównując je do siebie w oparciu o sprzęt który jak na razie posiadam. I stąd moja rozterka, a może i niestety wynikająca z braku wiedzy czy też obycia, doświadczenia ze sprzętem z wyższej półki cenowej. Swoją karierę zaczynałem od słuchawek typu Technics RP-HT700, Technics RP-F1, Philips SBC-HP1000, Audio Technica ATH-T500 , a w tej chwili posiadam Audio Technica ATH-M50 oraz Creative Aurvana Live 1-wszej generacji. Po wielu wizytach w salonach odsłuchowych i porównań, bardzo przypadły mi do gustu Beyerdynamic DT990, z uwagi na ich, jak ja bym to nazwał „bezpośredniość i brak zawoalowania” przekazu muzycznego w stosunkuu do posiadanych przeze mnie słuchawek. Jeśli chodzi o najczęściej słuchany przeze mnie przekrój muzyki to za przykład może posłużyć Diana Krall, Patricia Barber, Tangerine Dream, Hans Zimmer, Philter, Yello, po artystów typu AC/DC, Def Leppard, Burial, czyli typowe różnogatunkowe klimaty. I teraz dochodzę do sedna sprawy, a więc, ostatnio zacząłem wnikliwie przysłuchiwać się posiadanym w tej chwili przeze mnie słuchawkom, (czyli Audio Technica M50 i Aurvana Live) i z nieukrywanym zaskoczeniem stwierdziłem że na jednym ze źródeł te słuchawki grają niemal identycznie, w niuansach tylko różniąc się między sobą, ale dostrzec można to tylko po wielokrotnym odsłuchaniu jednego utworu. Przykładowym utworem jest np „I Love Being Here With You” Diany Krall z płyty „Live in Paris” , czy też z drugiego końca tęczy biorąc AC/DC i „Thunderstruck” z płyty „The Razors Edge”. Otóż różnica brzmienia i to bardzo znacząca miała miejsce na amplitunerze Yamaha RX-V559, na „dziurce” w cd playerze Marantz 63mkII, w odsłuchu na iPhone 4S, czy też na słabym, sypialnianym Sharp’ie xl-hf300p. Creativy za każdym razem były delikatniejsze, troszkę „schowane”, z mniejszym „wykopem”, jednak sprawiają wrażenie bardziej „przejrzystych” i muzykalnych, tak jakby słuchając muzyki ma się wrażenie że „więcej się dzieje”, za to M50 Audio Technica to niezły wykop, dynamika na pierwszym miejscu, przekaz typu „uderzę cę każdym dźwiękiem, ale nie mam zamiaru bawić się w rozkładanie muzyki na czynniki pierwsze”, są bardziej „brutalne” i na pewno mniej muzykalne od Aurvana Live. I oto miało miejsce zupełne zaskoczenie kiedy podpiąłem jedne a później drugie do FiiO X5. Okazało się że wszystkie , tak bardzo różniące się utwory z tak rozległego przedziału muzycznego zabrzmiały niemal IDENTYCZNIE! Ta sama analityczność, ten sam „wykop”, ten sam charakter brzmienia, po prostu nie do opisania jak podobnie zagrały te dwie pary słuchawek! W związku z tym doświadczeniem, zacząłem się poważnie zastanawiać nad tym, czy nie okaże się że kiedy nabędę już upragnione DT990 nie powalą mnie na kolana, gdyż po prostu nie dysponuję odpowiednio wysokiej klasy sprzętem którym mógłbym je napędzić? Czy zdarzyło się kiedykolwiek w Pana karierze żeby tak różne od siebie słuchawki jak np rzeczone M50 i Aurvana Live zagrały niemal identycznie, z podobnym charakterem, wykopem i muzykalnością podpięte do jednego określonego źródła dźwięku, na tyle żeby zastanowił się Pan czy jest sens wydania 2 razy więcej pieniędzy na sprzęt z wyższej półki, skoro słuchawki za np 180zł (aurvana) i 500zł (M50) zapewniają bardzo wysoką (jak dla mnie) jakość dźwięku, przy okazji nie różniąc się znacząco pod względem brzmienia miedzy sobą? (biorąc pod uwagę odtwarzanie na FiiO) :) Mam nadzieję że nie napisałem tego na tyle chaotycznie aby nie było wiadomo o co tak do końca mi chodzi :) I jeśli jeszcze mógłbym zapytać, czy odsłuchiwał Pan kiedykolwiek legendarnych już, na różnorakich forach, słuchawek Technics RP-F30? Przez wielu wskazywane są one (pomimo że już dawno nie produkowane) jako wzorzec słuchawek z przetwornikami dynamicznymi. A jeśli tak to jakie ma Pan zdanie na temat przezentowanego przez nie przekazu muzycznego?

  9. Piotr Ryka pisze:

    Słuchawek Technicsa nie słyszałem, to znaczy kiedyś słyszałem, ale to było w komisie w latach 80-tych. Nie pamiętam modelu, ale grały bardzo detalicznym dźwiękiem. Czy zdarzyło mi się takie podobne granie różnych słuchawek? Do pewnego stopnia, ale nie tak żeby nie dało się wychwycić wyraźnych różnic. Dużo zależy tu od wzmacniacza. Im lepszy, tym różnice wyraźniej będą się zaznaczały.

    DT 990 to bardzo dobre słuchawki i w ich przypadku nieodróżnialność na pewno się nie pojawi.

  10. Daniel pisze:

    Bardzo dziękuję za odpowiedź, właśnie zamawiam dt990 edition w wersji 250 ohm, i pewnie kolejnym krokiem będzie zakup dobrego wzmacniacza do nich gdyż sprzęt który obecnie posiadam na pewno nie będzie w stanie wydobyć z nich wszystkich zalet :)

  11. Grzegorz pisze:

    Testował Pan Hegel Super z Beyerdynamic 880 Edition 250ohm i podobno świetnie do siebie pasowały te sprzęty. Czy można zaryzykowac że wersja 32OHM zagra lepiej z tym Hegelem? Czy jako że jest to bądź co bądź mała kostka zasilana z USB jest to już raczej ryzyko?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Dlaczego ryzyko? Właśnie słuchawki o niskiej impedancji są przeznaczone do sprzętu o małej mocy. A że wersje o niskiej impedancji nie zawsze grają z nimi lepiej od tych o wyższych, to już inna sprawa.

      1. Grzegorz pisze:

        To prawda, źle się wyraziłem.
        Pytanie powinno brzmieć czy ryzykowne by było podpięcie wersji 600OHM i czy jest szansa na lepszy efekt.
        Wydaje mi się że jesli wersję 250Ohm Hegel napędził odpowiednio, to raczej nie ma sensu schodzić do wesji 32Ohm.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Moim zdaniem też nie ma sensu. Hegel jest mocny i prędzej warto z nim próbować wersji 600 Ohm niż 32 Ohmy.

  12. miłosz pisze:

    Witam.
    Która wersja: 32/250/600 Ohm byłaby najodpowiedniejsza do Fiio X5 ?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Teoretycznie najodpowiedniejsza powinna być 32, ale porównywałem z 250 i ta ostatnia grała lepiej. Wersji 600 nie słyszałem. Najlepiej byłoby samemu popróbować, ale zwykle jest to niemożliwe.

  13. Daniel pisze:

    mam poważny dylemat czy lepszym wyborem jest DT 880 32 ohm czy DT 990 32ohm, czy ktoś mógłby podzielić się szerszym porównaniem tych dwóch modeli w tej impedancji?

    1. AAAFNRAA pisze:

      Jeśli już to 250 a najlepiej 600 ohm chyba, że będziesz słuchał muzyki z telefonu. No i DT 990 oczywiście.

  14. jeffu pisze:

    Witam,
    czy może Pan polecić jakiś wzmacniasz słuchawkowy dla DT880 32 Ohm. Jako źródło posiadam Xonara STX z opami dyskretnymi OPA301 DUAL AUDIOFEEL. Myślałem nad Aune T1 ale nie wiem jak to będzie współgrać ze słuchawkami o takiej impedancji.

    Pozdrawiam

  15. PIotr Ryka pisze:

    Aune na pewno będzie dobry. Także Audiolab. Dopasowanie impedancyjne z tańszych ma lampowy Cayin HA-1A.

  16. marasbas pisze:

    Witam,
    Mam dylemat, posiadam zewnętrzną kartę do komputera Focusrite Scarlett 2i4 do tego monitory KRK Rokit 6 ogólnie na tym pracuję jak i słucham muzyki, miałem również słuchawki Sennheiser HD 518 (niestety w wyniku pożaru już ich nie mam) Powiedzmy, że byłem z tych słuchawek w miarę zadowolony, ponieważ były bardzo wygodne i można było długo na nich pracować nie odczuwając dyskomfortu. Jeśli chodzi o walory brzmieniowe uważam, że po mimio charakterystyki ciepłej dość dobrze odwzorowywały to co było w monitorach. Jednakże troszkę przeszkadzała mi konstrukcja otwarta, ponieważ zbyt dużo dźwięków z zewnątrz dochodziło dlatego rozważam konstrukcję półotwartą (zamknięte nie wchodzą w grę) Pytanie jaka będzie różnica pomiędzy Sennheiser HD 518 a Bayerdynamic DT 880? – lub jaki inny model słuchawek półotwartych byłby godny polecenia w tej cenie. Z góry dziękuję z konstruktywną odpowiedź. Słuchawki są oczywiście wpięte do Focusrite

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy