Recenzja: Audion Silver Night Anniversary 300B

Audion_Silver_Night_Anniversary_300B_010_HiFi Philosophy   Niewiele jest w dzisiejszej technice pozostałości sprzed lat kilkudziesięciu tak dobrze rozpoznawanych i tak dobrze się mających jak lampy elektronowe. Od niemal ćwierćwiecza ponownie zawojowują rynek urządzeń audio, po dwudziestoletniej przerwie z lat 70-tych i 80-tych, czasach największego tryumfu nowych wtedy i bardzo przebojowych tranzystorów. Jest to swoisty precedens, choć nieźle i coraz nieźlej mają się też ostatnimi czasy gramofony, a także wróciła moda na wiatraki. A propos tych ostatnich. Te obecne są nadwymiarowe i przeszkaradnie szpecące krajobraz, w odróżnieniu od  dawnych, drewnianych. Nasuwa się na tej kanwie refleksja ogólnej natury estetycznej o plasowaniu się przedmiotów w pejzażu. Zarówno tym plenerowym jak i dotyczącym wnętrz. Nie wiem czy zwróciliście uwagę, że panuje od prawie stu już lat moda, by twory ludzkiej działalności do krajobrazu nie przystawały. By zamiast weń się wpasowywać i stanowić uzupełnienie, wystawały zeń i powodowały dysonans. Weźmy dawną wiejską chałupę, albo szlachecki dwór. Otoczone drzewami, z dachami jak pagórki i oknami pociętymi przez szprosy, by przypominało to jakieś krzaki; drewnianej całościowo konstrukcji albo z bielonymi ścianami, tak czy inaczej osłoniętymi przez krzewy i kwiaty, były – jak to się teraz mawia – na wskroś ekologiczne, doskonale wtapiając się w pejzaż. A dzisiaj? Wrzaskliwie kontrastująca z formami przyrodniczymi, hołubiona na każdym kroku prostoliniowość, puste szklane tafle, niczym nie oczy a oczodoły, płaskie dachy, niepodobne do niczego w przyrodzie – i stoi takie coś samo jak porzucony karton, albo pośród innych porzuconych kartonów, jakby TIR jakiś monstrualny, wielkości Giewontu, je na zakręcie pozrzucał.

Skąd się to wzięło? Czy z pychy doraźnego tryumfu nad przyrodą? Czy z jakieś trawestacji form reklamowych, muszących mocą powierzonego sobie zadania wystawać? A może ze zwykłej bezmyślności, albo dla ekonomicznej wygody? Może z „nowatorskiej” chęci, że teraz właśnie będzie inaczej, bądź z bezpośredniego pragnienia wystawania, na prostackiej zasadzie – patrzcie, ale wystaję! W efekcie Krakowski Rynek albo ulice starego Paryża z ich przyrodniczym rytmem złożoności tak przyjemne są dla oka i tak miłe do przebywania, a blokowiska, nowe domostwa i nowe centra biznesowe takie odpychające. Wrzaskliwość i prostactwo zawsze są wszak męczące, a proste pudło zawsze dla oczu na dłuższą metę udręką. Kto chciałby się gapić na pusty prostokąt telewizora, nie wyświetlający żadnego obrazu? A to przecież właśnie w niemałym stopniu proponuje nam współczesna architektura. To samo odnosi się do elementów wystroju wnętrz. Nie cierpię wprawdzie wiktoriańskiego czy barokowego przepychu, a neogotyk, tak popularny w Anglii, zawsze wywoływał u mnie mdłości, ale ascetyzm wystroju wnętrz skomponowany niewłaściwie także bywa męczący, choć zawsze można go urozmaicić obrazem albo dywanem, by kontrastując z ich zdobnictwem stał się elementem estetycznie nośnym.

Po co wszystko to piszę? By uświadomić, że urządzenia lampowe nie tylko powodują przyjemne odczucia muzyczne, ale także budzą pozytywne emocje od strony estetyki wizualnej. Ich skomplikowane, zdobne w łagodnie światło kształty, czynią otoczenie słuchającego milszym, dorzucając przyjemnych doznań. Niosą częściowe wyzwolenie od prostoliniowej szkarady, dokuczliwej zwłaszcza zimą, gdy nagie drzewa nie mogą jej wzbogacać ani przysłonić. Zima to w ogóle dla lamp najlepsza pora, bo rozświetlają mroki dominującej wówczas nocy, a grzanie ich walczy z zimnem a nie przysparza letnich kłopotów z upałem. Ogólnie biorąc lampy są milsze. Milsze dla oka i ucha, choć przeciw dobrym tranzystorom nic nie mam i bardzo cenię.

sn3px25-400Audion Silver Night Anniversary 300B to właśnie wzmacniacz lampowy, bo inaczej przy jego okazji pisanie tego co powyżej nie miałoby sensu. Formę ma najbardziej klasyczną z możliwych, czyli z przodu dwie małe triody sterujące ECC88, tutaj w postaci nie do końca alternatywnych choć bardzo podobnych 6H1N, czyli rosyjskich NOS-ów z fabryki Woshod jeszcze z czasów ZSRR, a za nimi dwie wielkie triody mocy 300B, a więc najsławniejsze spośród wszystkich lamp, w tym wypadku niezbyt kosztownych a reprezentujących wysoką klasę słowackich JJ-Electronic. Nie widać prostowników, zatem zasilanie nie jest w domenie lampowej, a z tyłu za lampami piętrzy się obudowa transformatorów.

Nim przejdziemy do spraw następnych nie odmówię sobie w tym miejscu przytoczenia po raz kolejny wypowiadanej już niegdyś złośliwej uwagi, iż widziałem na własne oczy artykuł, w którym podobno znawca przedmiotu, jakiś znany recenzent i audiofil, pisał według własnych gorących zapewnień z całkowitym przekonaniem, że lampy 300B to największe nieszczęście w całym audiofilizmie. Papier wszystko gotów jest znosić, a wolność słowa utrzymuje się jak na razie na poziomie pozwalającym przynajmniej o lampach elektronowych się jeszcze negatywnie wyrażać; kuriozalność tego wynurzenia uderzyła mnie jednak z taką mocą, że wciąż mnie szokuje i podejrzewam, że jedynie przekora i chęć zwrócenia na siebie uwagi stały za tą pisaniną.

Wiele słyszałem wzmacniaczy na lampach 300B i nie wszystkie wprawdzie grały rewelacyjnie, ale masa konstrukcji, od niedrogiego wzmacniacza JAG po bardzo kosztowne monobloki Silver Grand Mono, prezentowały najwyższy kunszt brzmieniowy, który podobnie jak ta idiotyczna uwaga zapadł mi w pamięć; wszakże nie na zasadzie poczucia bezsensu, tylko wrażeń jak najbardziej miłych i pożądanych. Osobiście sądzę, iż rok 1906, w którym Lee de Forest wynalazł triodę, był dla audiofilizmu jak dotąd najważniejszy, a wynalezienie tranzystora miało mniejsze znaczenie. Zawsze też żałowałem, że nie mam własnego wzmacniacza na lampach 300B, bo tych jest wielki wybór, a w ślad za nim ogromne możliwości poszukiwania najlepszego brzmienia. Inna rzecz, że niektóre 300B kosztują zniechęcająco, ale to dotyczy wielu rodzajów lamp, choć właśnie 300B niewątpliwie należą tutaj do ścisłej czołówki. Dodam jedynie na marginesie (także po raz kolejny), że sam fakt działania triod jest swego rodzaju fizycznym cudem, zawdzięczanym oscylacji, której prawdopodobieństwo istnienia oceniane metodą na oko wydaje się zerowe. Właśnie dlatego sam Lee de Forest mawiał, że działają, choć nie wiadomo dlaczego i dopiero w 1927 roku fizyk holenderski Balthasar van der Pol odkrył specyficzny cykl graniczny, czyli rodzaj matematycznego oscylatora, tłumaczący ich stabilne działanie.

Nazwa Audion wywodzi się prosto od przywołanego już jednego z twórców technologii lampowej, Lee de Foresta, którego pierwszy triodowy detektor fal elektromagnetycznych tak się właśnie nazywał. (Dwa lata wcześniej John Ambrose Fleming wynalazł pierwszą lampę – diodę.) Warto przy okazji uświadomić sobie, jak wiele zawdzięczamy małym szklanym bańkom z drucikami w środku. Dzięki jednym możemy widzieć w ciemności, dzięki innym słuchać na dowolną odległość.

Firmę Audion, upamiętniającą swą nazwą tamtego pierwszego Audiona, założyli w 1987 roku menedżer i biznesmen David Chessella oraz namówiony przez niego do współpracy wybitny konstruktor elektroniki użytkowej Erik Andersson. Firma zarejestrowana została w Anglii, produkcja odbywa się we Francji, a Erik Andersson mieszka w Szwecji – tak żeby było ciekawiej. Mottem firmy, charakterystycznym dla wielu obecnych producentów i coraz bardziej ostatnio modnym, jest twierdzenie, że jej wyroby pozwalają osiągać poziomy dźwięku najwyższej urody bez tracenia na to fortun, a więc brzmienia piękne i przystępne zarazem – et cetera, et cetera i marketingowe bla, bla. Prawie wszyscy o sobie tak mówią i nic by to w związku z tym nie znaczyło, ale pochodząca z 1992 roku końcówka mocy Audiona w postaci monobloków „Silver Night „, także na lampach 300B tak nawiasem, zdobyła światową sławę i masę nagród, tak więc w tym wypadku na pewno nie jest to tylko czcza gadanina. Odnośnie firmy Audion należy jeszcze powiedzieć, że w 2000 roku jej międzynarodowość jeszcze narosła, jako że stała się własnością holenderskiego specjalisty od elektroniki komputerowej Graeme Hollanda, dzięki któremu nastąpił znaczący rozrost i w efekcie jest teraz Audion jednym z największych dostawców sprzętu lampowego na świecie. Odpowiednio do tego szeroka jest jego oferta, obejmująca między innymi wzmacniacze zintegrowane i końcówki mocy na lampach tak znanych i cenionych jak właśnie 300B, a także 2A3, PX25, KT88, EL34 czy 845.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

11 komentarzy w “Recenzja: Audion Silver Night Anniversary 300B

  1. Alex pisze:

    Im droższe sprzęty pan recenzuje tym mniej w nich konkretów, soli czyli porównań do konkurencji z tej samej półki. Aż się prosi o zestawienie z Lebenem, Cary, Hegelem czy wspomnianym JAGiem.

  2. Piotr Ryka pisze:

    Jeżeli komuś brakuje soli i konkretów, to proszę właśnie konkretnie wymienić, czego konkretnie zabrakło? Co w brzmieniu Audiona pozostało niejasne, trudne do wyobrażenia?

    Jak chodzi o porównania, to trudno porównywać urządzenia na odległość. Cary i Hegel od dawna już u mnie nie goszczą, a testowane były w innych systemach, tak więc czynienie takich porównań na zasadzie zgadywanek i dalekiej retrospektywy mija się według mnie z celem, bo łatwo na takich podstawach dedukować nonsensy. Nic nie wiem o brzmieniu Hegla i Cary z głośnikami Spendora, a jedyne co mogę powiedzieć, to to, że wszystkie trzy wzmacniacze są bardzo dobre i może jeszcze to, że brzmienie Audiona wywarło na mnie największe wrażenie, co przy jego najwyższej cenie nie może być zaskoczeniem. Najwięcej można wyciągnąć z porównania Audiona z Lebenem, a ponieważ ten ostatni gra trochę podobnie do Cary, to pośrednio odnieść to także do niego.

    W porównaniu z Lebenem Audion gra brzmieniem głębszym i pełniejszym. Nie to, że Leben ma tu jakieś niedociągnięcia, ale Audion, co dla lamp 300B jest dość symptomatyczne, gra dźwiękiem szczególnie głębokim i wypełnionym. Jest to ogólna różnica pomiędzy mniejszymi lampami mocy, takimi jak w Lebenie i Cary, a tymi z Audiona, czyli dużymi triodami single ended. Te ostatnie bardziej czarują, pogłębiają i dają takie szczególnie przyjemne odczucie zanurzenia w dźwięku, które trudno opisać, ale jest to coś podobnego jak wówczas kiedy się patrzy w głęboką wodę, na przykład na pstrągi pływające w Morskim Oku. Takie poczucie obcowania z głęboką tonią. Tego lampy inne niż duże triody nie dają, tylko grają bardziej realistycznie i bezpośrednio, ale takim trochę bardziej płaskim, zwyczajnym dźwiękiem. Oczywiście dużo zależy od konfiguracji, ale słuchanie przy komputerze Audiona po Lebenie dało takie właśnie doznanie, znane mi już z wielu poprzednich odsłuchów.

    A komentarze są właśnie po to, żeby się o takie rzeczy dopytywać.

  3. Sławomir S. pisze:

    Zaryzykowałbym twierdzenie, ze często podkreślana ‚czeskość’lamp 300B nie ma uzadnienia. Firma JJ nie jest firmą czeską, nie była chyba nawet firmą czechsłowacką (jakkolwiek powstała na pozostałościach po Tesli). To firma słowacka z Czadcy i na Słowacji te lampy sa produkowane. W Czechach 300B produkuje Emission Lab.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Dziękuję za poprawienie błędu. Oczywiście Słowacy to nie Czesi. Gdzieś czytałem, że JJ to firma czeska i tak to do mnie przyschło. Czeska jest za to firma KR Audio, także produkująca lampy 300B.

    2. Piotr Ryka pisze:

      Zamieniłem już Czechów na Słowaków, żeby nie siać nieprawdy i zgorszenia.

  4. miroslaw frackowiak pisze:

    Porownywanie Carego 300B do innych wzm lampowych na lampe 300B to nieporozumienie,np. Leben to kaczka a Cary 300B to labedz,cakowicie inne wzm lampowe!!!

  5. Piotr Ryka pisze:

    Uściślijmy może, że Leben ma lampy mocy JAN-6197 General Electrica, Cary SLI-80 KT-88 Electro Harmonixa, a Audiony i Cary 300SEI słowackie 300B od JJ. Cary, tak nawiasem, na przestrzeni wielu lat produkcji swojego wzmacniacza stosowało różne lampy 300B i nawet nie wiem na pewno jakie stosuje obecnie.

  6. Rolndsinger pisze:

    Carego 300B to kiepski wzmacniacz , nie wiem zkad te opinie ze niby taki dobry…

    1. Piotr Ryka pisze:

      Poprawić ortografię?

  7. Piotr Ryka pisze:

    Życie bywa przekorne i nieraz zaskakujące. Dla jednych to zapewne wiadomość dobra, dla innych może mniej nieco, ale Cary 300B SEI właśnie do mnie przyjechał. Lampy mocy dają mu teraz Golden Liona, tak więc jakie mu dają szybko się wyjaśniło. Niestety Audion już odjechał, zatem z nim bezpośredniego porównania nie będzie.

  8. miroslaw frackowiak pisze:

    No narescie moj wzm Cary 300B jest u Piotra,ci
    esze sie ze w koncu bedzie recenzja mojego wzm,mam nadzieje ze bedzie wygrzany a o lampy sie nie martwie ,bo Piotr ma najlepsze i sprawdzone.Ciesze sie rowniez ze bedziesz mogl Piotrze doradzic mi ktore lampy beda z nim graly dobrze,swietnie i wspaniale!jakosc-cena tez bedzie istotna ,bo nie na wszystkie lampy mnie stac a sa tez takie ktorych nie mozna dostac.
    Zobaczysz teraz jak potrafia grac K-1000 z Carym 300B podlaczonymi pod zaciski glosnikowe bo ja tylko tak slucham.
    Teraz bedzie obiektywna recenzja i narescie przestana pisac p…..audiofile nigdy nie sluchajacy tego wzm a majacy wiele do powiedzenia na jego temat!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy