Recenzja: Audion Silver Night 2A3 Anniversary PSE H/W

Odsłuch

Siłę napędową dajką dwie pary klasycznych lamp 2A3.

Siła napędowa wzmacniacza – dwie pary klasycznych 2A3.

   Cóż może być lepszego i bardziej w tej sytuacji pomocnego, niż źródło w postaci gramofonu? W dodatku nie byle jakiego, bo chwalonego w recenzji Avida Ingenium, na dodatek z nobilitowaną wkładką Ortofon Cadenza Bronze. Do kompletu przedwzmacniacz samego Audiona, model  Audion Premier 2 Box Line Phono, czyli dwuczęściowa konstrukcja z osobnym stopniem zasilającym i wbudowanym przedwzmacniaczem gramofonowym dla wkładek MM, którą zmuszony był na użytek ruchomej cewki Cadenzy uzupełniać transformator dopasowujący MM-MC Ortofona. Koszt przedwzmacniacza to 16 200, a transformatora 5500 PLN, zatem wypadkowo system za dobrze ponad pięćdziesiąt tysięcy jeszcze bez kolumn i okablowania. A zatem nie przelewki. Pospinałem to wszystko Sulkami i dołożyłem referencyjne dla redakcji monitory Reference 3A (jak referencja, to referencja), by nie narażać słabawych triod 2A3 na przeciążenie czterodrożnymi Audioform 304. I w drogę.

Grać pozwoliłem systemowi przez parę godzin dla rozgrzewki, a potem się rozsiadłem. Ze świadomością, że wymiana rosyjskich 2A3 na Emission Labs dałaby znaczną poprawę, a teraz tylko będzie się sprawdzać dla tej poprawy stan wyjściowy. Gotów więc byłem na brak optimum zarówno w sensie możliwości samych Audionów, jak i w brzmieniowych kategoriach absolutnych, a zarazem ciekaw dźwięku, bo lamp 2A3 dość dawno nie słuchałem.

Co by tu rzec, by nie skłamać?… Zagrało w odpowiedzi na tą ciekawość… ciekawie i lepiej niż się spodziewałem. Lampy 2A3 Harmonix Gold nie są mi obce, miałem kiedyś ich parę, a pamięć podpowiadała brzmienie melodyjne, z kulturą i nie goniące za szczegółami, natomiast zmierzające w kierunku piękna. Wszystko to tutaj się pojawiło, ale zabrzmiało lepiej niż w słuchawkowym wzmacniaczu, za co zapewne w głównej mierze odpowiadał gramofon. Jego obecność jako źródła nie mogła nie dać przewagi, zwłaszcza z wkładką klasy Cadenza Bronze ustawioną przez specjalistę a nie samego recenzenta. Zagrało dobrze, ciekawie, ale w sposób niełatwy do opisania. Bo na przykład bez ocieplenia – a jeśli już, to ze śladowym – lecz jednocześnie w odbiorze ciepło.

Ich wysterowaniem zajmują się natomiast miniaturowe 5H23N.

Wysterowanie – miniaturowe 5H23N.

Znów też, tak samo jak kiedyś, bez poszukiwania szczegółów, a jednocześnie bez uczucia ich niedostatku. Ale przede wszystkim ponownie w stronę piękna, a ono nie daje się zamknąć w słowach.

Siedzisz sobie słuchając i wyczuwasz muskające cię piękno, niczym byś piękną kobietę za rękę trzymał, ale dokładnie opisać tego się nie da. Rzecz chyba w głównej mierze opiera się na harmonii, podstawie ładności i ładu. Poszczególne elementy do siebie pasują i każdy sam z siebie jest udany. Ale piękna bywają różne – są pośród nich nachalne, że aż przesadne, przekraczające mniej czy bardziej granice przesady. Bywają wypośrodkowane, trochę w swej uładzonej perfekcji przez to nudnawe, a bywają też delikatne, zupełnie się nie narzucające. To od Audiona było właśnie takie – skromne lecz wyczuwalne. Z dźwiękową poezją, bez szarżowania z kolorytem, o wystudzonych kontrastach i z nie narzucającą się dynamiką.

Można by zatem napisać, iż po prostu dobrze to grało, gdyby faktycznie było to takie proste. Ale proste to nie jest już tylko z tego względu, że brzmienia lampowego nie da się poza obszarem lamp naśladować (znam jeden przykład wzmacniacza Avantgarde), a dużych triod to już wcale, zwłaszcza kiedy się długo wsłuchiwać.

W audiofilskim słuchaniu są bowiem dwa ważne momenty: jeden natychmiastowy, drugi wypływający z przesytu. Pierwszy pojawia się po rozpoczęciu słuchania, drugi kiedy je kończysz. Pierwszy woła: – Aha, tak to gra… Drugi jest podsumowujący, zwykle nie do końca zgadzający się z pierwszym. Jednak w przypadku monobloków Audiona z ich własnym przedwzmacniaczem nie pojawił się rozziew pomiędzy pierwszym wrażeniem a ostatecznym podsumowaniem. Na początku, w środku i pod sam koniec grało to wciąż elegancko, muzycznie, nieprzesadnie i z pieszczotą słuchacza. Jednocześnie realistycznie, bez niedostatków i zmanierowania. Soprany ani się nie zwijały, ani nie były krzykliwe, a bas stanowił naturalny składnik bez żadnych od normy odchyleń. Naturalne lampowe brzmienie, bez wydelikacania i bez popisywania się mocą. Tak jakby pływać w spokojnym morzu, napawając się zarówno widokiem jak dotykiem. Żadnej uderzeniowej fali i jednocześnie żadnego poczucia dystansu. Jesteśmy w środku muzyki, ale ona na nas nie ciśnie tylko przejawia obecność. Odczuwasz tylko jej piękno i z nim poprzez kolejne utwory wędrujesz.

Opis powyżej to dobra strona, ale drugą także ma medal. Dwie wady się pokazały względem słuchanego potem własnego systemu na bazie dwudziestu pięciu watów (po przeróbce pewnie ponad trzydziestu) hybrydowego Crofta z przedwzmacniaczem Twin-Head. Pierwsza, to mniejsza wyraźność artykulacji. I tego się należało spodziewać.

Brzmieniowo lampowa galeria Audiona zgodnie z oczekiwaniami nie zawiodła.

Brzmieniowo lampowa galeria Audiona, zgodnie z oczekiwaniami, nie zawiodła.

Lampy Emission Labs od dużo tańszych Harmonix tym między innymi się różnią, że głębiej drążą muzyczne formy i lepiej modelują przestrzeń. System Audiona efektownie, a nawet całkowicie odrywał dźwięk od kolumn, ale nie cyzelował brzmień z tą dokładnością i takiej nie dawał trójwymiarowości; zarówno tyczącej kształtu, jak i odnoszonej do relacji przestrzennych.

Druga rzecz, jeszcze ważniejsza, to zdecydowanie mniejsza porcja energii. Croft bez wysiłku mógł sprawić, że przy wysokiej głośności Reference 3A generowały wyczuwalne dłonią i na ciele słuchacza ciśnienie akustyczne, a Audion nie był w stanie. Przy bardzo wysokiej głośności pojawiały się pokaźne zniekształcenia, a ciśnienia akustycznego jak nie było, tak nie było. Należy zatem zrewidować uwagę producenta odniesioną do skuteczności kolumn. Zadeklarowano minimalną na poziomie 94 dB, podczas gdy mające 97 Reference 3A też były nie dość sprawne. W sumie to nie nowina; monobloki na lampach 2A3 to audiofilski rarytas, coś akurat dla znawców i miłośników głośników tubowych. Zapewne nie tylko ich, lecz chyba przede wszystkim.

Niewątpliwie największą zaletą systemu Audiona jest oferowanie monobloków Silver Night 2A3, z nobilitacją w postaci dwóch lamp mocy po każdej stronie, w stosunkowo przystępnej cenie. Nawet wliczając koszty wymiany zwyczajnych triod na wybitne, wyjdzie na tle konkurencji okazja. I nie ma się co dziwić: Audion – rynkowy potentat – może sobie pozwolić na niższe ceny względem małej manufakturki.

Nie potrafię przy tym oszacować, jaka tak naprawdę jest to okazja; potrzebowałbym do tego lepszych zarówno 2A3, jak pozostałych lamp (także tych w przedwzmacniaczu), a przede wszystkim głośników tubowych. Bezpośrednie porównanie z własnym systemem sugerowało jednak, że okazja prawdopodobnie jest duża, ponieważ różnica nie była poza tą nieszczęsną mocą i jeszcze wyraźnością istotna, a przecież między wybitnymi a przeciętnymi lampami z reguły mamy przepaść. Brzmienie napakowanego rosyjskimi lampami Audiona podobało mi się naprawdę, mimo że nie była to ekscytacja poparta mocą i dynamiką. Niemniej brzmieniowa poezja robiła duże wrażenie, a dotyk piękna czynił życie podczas słuchania piękniejszym. Dla lepszego naświetlenia sprawy wyjaśnijmy też sobie, że nie było to granie wydelikacone ani półprzeźroczyste. Miało treść, miało dociążenie, skraje pasma się nie rolowały, a środek się nie wycofywał. To było normalne pod każdym względem tak zwane dobre brzmienie, z akcentem światłocienia i świetnej przejrzystości skomponowanej z przestrzenią. Względem takiego przeciętnie dobrego piękniejsze triodową nutą, jak zawsze oznaczającą coś ekstra.

Choć w niektórych systemach może zabraknąć cennych Wattów, to generalnie elektronika ta jak zawsze warta jest rozważenia.

Choć w niektórych systemach może zabraknąć cennych watów, generalnie ta elektronika warta jest rozważenia.

Lepszą harmonię postaci i składników, lepszą harmonię całości.W tym wypadku jeszcze ze wzbogaceniem o ponadprzeciętną dźwięczność i melodyjność. Nie było żadnych wielkich wyskoków, podniety, ekscytacji; a mimo to całokształt prezentował się ponadprzeciętnie i dawał dużą satysfakcję. Można co prawda woleć dźwięki o twardszej konsystencji i ostrzejszych obrysach, można też woleć egzaltacje idące skrajami pasma i podkreśloną średnicę, ale to będą zawsze odstępstwa od naturalnej formy i chwyty pod publiczkę, podczas gdy system Audiona chciał być zwyczajnie piękny, bez żadnych takich wyskoków. I niewątpliwe już przy rosyjskich lampach to mu się udawało, co niemałym jest zaskoczeniem i jednoznacznie wskazuje, że może być piękniejszy – piękniejszy o wiele bardziej. Natomiast fizyki się nie oszuka i lampy 2A3 nawet przy podwojeniu w kanale nie dadzą mocy 300B ani 845. Są wprawdzie na rynku 2A3 o powiększonej wyraźnie mocy (nie pamiętam czyjej produkcji), ale ich zastosowanie wymagałoby zapewne ingerencji w parametry wzmacniacza. Dlatego jeżeli ktoś ma normalne głośniki, nawet dosyć skuteczne, sugeruję zamawiać wersję z lampami 300B, tym bardziej, że jest ich większy wybór, a zatem więcej możliwości. Jedynie ci mający lub chcący mieć głośniki tubowe, nie popełnią błędu obstalowując od razu wersję z 2A3.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

3 komentarzy w “Recenzja: Audion Silver Night 2A3 Anniversary PSE H/W

  1. Adam K. pisze:

    Panie Piotrze, czy gdyby obecnie musiał Pan dokonać wyboru słuchawek dla siebie, ograniczającego się do dwóch modeli: Audeze LCD-3 i MrSpeakers Ether Flow, to które Pan by wybrał?

    1. PIotr Ryka pisze:

      MrSpeakers.

  2. PIotr Ryka pisze:

    Przepraszam za długą przerwę między recenzjami, ale trudności obiektywne i subiektywne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy