Recenzja: Audioform Adventure 304

Podsumowanie

AudioForm_Adventure_304_008 HiFiPhilosophy   Jeżeli macie kupę forsy, to kupcie sobie Raidho D2 albo D3, w zależności od tego czy macie tylko trzydzieści, czy aż sześćdziesiąt metrów powierzchni odsłuchowej. Możecie też wybrać Avantgarde Duo Grosso, albo któreś Zingali. Samej zabawy z wyborem będziecie mieli masę i już ona powinna dać wielką satysfakcję. A jeżeli wasza kupka forsy jest maluteńka, podobnie jak niespecjalnie ogromny odsłuchowy pokój, to kupcie sobie JWS Ifaisteio, bo trudno o lepsze kolumny za małe pieniądze. Natomiast kiedy wasza kupka jest średnia, ale niespecjalnie jeszcze duża – taka w sam raz, żeby coś za dwadzieścia parę tysięcy pasowało – to popróbowanie tych Adventure 304 będzie najlepszym co możecie zrobić, choć oczywiście zostaje szereg alternatyw. Te jednak zawsze będą was ciągnąć w cenową górę, i w efekcie wylądujecie z jakimiś Albedo Aptica czy Gradient Helsinki powyżej trzydziestu tysięcy, co z uwagi na ich oryginalny kształt i też niepowszednią urodę brzmienia będzie miało swoje zalety. Ale jak ktoś nie lubi przepłacać, a do tego czterodrożność uważa za lepszą od dwu i trzydrożności, to wybierać będzie musiał pomiędzy znanymi światowymi markami a nieznanym polskim producentem, ważąc dokładnie za i przeciw, czego mu nie zazdroszczę.

To znaczy tak tylko powiedziałem, bo chciałbym bardzo móc takiego wyboru dokonywać, ale bez bezpośrednich porównań wybrać nie umiem, toteż nikomu swojego zdania narzucał nie będę. Narzucę natomiast z całą bezwzględnością konieczność posłuchania tych Audioform Adventure 304, bo one na pewno grają w ścisłej czołówce najlepszych kolumn o cenach poniżej 50 tysięcy, a kiedy je nakarmić dobrą akustyką i elektroniką, to tak jak u mnie, potrafią pozabijać nawet takie za kilkaset tysięcy.

 

W punktach:

Zalety

  • Żadnych wad – nawet cena jest super.
  • Brzmienie znakomite pod każdym względem.
  • Takie bez pojedynczych fajerwerków, tylko właśnie całościowo.
  • A więc prawidłowa, przyjemnie ciepła temperatura.
  • Naturalny, z życia wzięty popis brzmieniowy.
  • Żadnego udziwniania i dorabiania tajemniczości.
  • Akcent na muzykę a nie szczegół czy bas.
  • Niezależnie od tego bas duży i mocny, akustycznie należycie zobrazowany.
  • Na drugim skraju soprany dokładnie na przestrzeń się rozchodzące, bez żadnych pozostałości.
  • Rewelacyjnie zdany test zwykłej mowy.
  • Podobnie znakomite, bogate i naturalne wokale.
  • Zero niedociągnięć.
  • I to jest właśnie największy atut.
  • Wyjątkowo spektakularne oderwanie się dźwięku.
  • Scena cała za głośnikami, bardzo głęboka.
  • Wysokiej klasy stereofonia, zapewniająca tej scenie pełną spójność.
  • Podobnie spójne całe muzyczne pasmo.
  • Całkowicie także rozwarte – z szybującymi sopranami i zwalistym, do piwnicy schodzącym basem.
  • Sumaryczne w efekcie piękno.
  • Choć ono nie jest tu tylko sumą, ale z piękna cech poszczególnych wypływa.
  • Trójwymiarowość brzmienia, też wyjątkowo spektakularna.
  • Żadnych niedostatków szczegółowości.
  • Poprawność tonacyjna.
  • Odpowiednie dociążenie i pogłębienie dźwięku.
  • Horyzont na wysokości oczu słuchacza.
  • Dźwięk dobrze nasycający przestrzeń, choć bez charakterystycznego dla Raidho promieniowania i nie aż tak piękny jak u Avantgarde Duo Grosso.
  • Czterodrożne.
  • Super obudowa z podziałem na komory głośnikowe i wewnętrznymi dyfuzorami.
  • Odizolowana od drgań zwrotnica.
  • Potrafią skutecznie konkurować z wielokrotnie droższymi.
  • Szeroka gama wykończeń.
  • Producent z dwudziestoletnim stażem.
  • I rzadko spotykanymi kwalifikacjami.
  • A także odpowiednim zapleczem.
  • Liczne grono usatysfakcjonowanych posiadaczy.
  • Made in Poland.
  • Ryka approved.

Wady i zastrzeżenia

  • Zaskakujące, ale to firma do tej pory niszowa, szerzej zupełnie nieznana.
  • Stanie na kurzej łapce nie każdemu się musi podobać.
  • Lampy dają radę, ale nominalna skuteczność nie jest wysoka.
  • Dużo silnej konkurencji, zwłaszcza takiej o paręnaście tysięcy droższej ale bardziej znanej.
  • Dane techniczne
  • Model Adventure 304
  • Typ: Cztero drożna + bas refleks
  • Pasmo: 30 Hz – 23 kHz
  • Przetworniki: 8/6,5/5/1 cal (carbon/tytan)
  • Moc: 300W
  • Punkty podziału: 350 i 4000 Hz
  • Efektywność: 91 dB
  • Impedancja: 8 Ohm
  • Ogniskowa: 3,3/0,85 m
  • Sugerowana moc wzmacniacza: 50 – 500 W
  • Powierzchnia dedykowana: min. 20 m2
  • Optymalna odległość odsłuchowo: 3 – 4 m
  • Szerokość 310  mm
  •  Głębokość 390 mm
  •  Wysokość 1270 mm
  • Waga: 40 kg
  • Cena: 22 900 PLN

Sprzet do testu dostarczyła firma: AudioForm

System:

  • Źródła: Nottingham DAIS z wkładką Ortofon Anna, Accuphase DP-700.
  • Przedwzmacniacz gramofonowy: Trilogy 907.
  • Przedwzmacniacz: ASL Twin-Head Mark III.
  • Końcówki mocy: Croft Polestar1, Phasemation MA-1000.
  • Interkonekty: Crystal Cable Absolute Dream, Sulek Audio.
  • Kable głośnikowe: Sulek Audio.
  • Listwa: Power Base High End.
  • Kable zasilające: Acoustic Zen Gargantua, Harmonix X-DC350M2R, Sulek Audio.
Pokaż cały artykuł na 1 stronie

8 komentarzy w “Recenzja: Audioform Adventure 304

  1. Roman H napisał(a):

    Panie Piotrze,
    Przede wszystkim chciałbym wyrazić zadowolenie, że znajduje Pan czas na recenzje dobrych polskich produktów – dobrze jest miec zródło opisu produktów innych niż te mainstreamowe z dużymi budżetami promocyjnymi opisywanymi przez kalkę.
    Chciałbym tez zapytać o to, jakich innych kolumn AF miał Pan okazje słuchać (pisze Pan o trzech). Czy mógłby Pan pokrótce opisać swoje wrażenia / różnice? Przy braku jakichkolwiek relacji w sieci każda opinia jest bardzo cenna.
    Z pozdrowieniami.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Słuchałem dwóch niższych modeli, ale nie tego najniższego. W recenzji jest błąd, wynikający z tego, że producent nie umieścił na swojej stronie internetowej najwyższego modelu, tak więc w rzeczywistości oferuje pięć a nie cztery. Jeden z tych niższych powinien być niedługo (powiedzmy do dwóch miesięcy) recenzowany, ale na razie trwają nad nim ostateczne prace udoskonalające. A już bez nich grał świetnie, jednak znalazłem pewne niedociągnięcia, które w ramach definitywnej optymalizacji konstruktor stara się usunąć. I dobrze mu idzie.

  2. akbar napisał(a):

    „Ryka approved”

    Panie Piotrze,
    a może by tak jakieś nagrody roku?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Będą. Oczywiście, że będą.

  3. RH napisał(a):

    Panie Piotrze,
    Nawiazując do niniejszej recenzji chciałbym Pana jeszcze zapytać o Pańskie obserwacje dotyczące budowy kolumn, a konkretnie ukladu głośników. Można spotkać sie z wieloma poglądami na ten temat, wydaje się, że może to być odwieczna polemika pomiędzy szkołą falenicką i otwocką, niemniej jednak chciałbym poznać Pana nawet ogólną opinię. Recenzowane tutaj kolumny są czterodrożne ze stosownym układem zwrotnic. Swego czasu recenzował Pan też monitory Reference 3A, które mają jedynie filtr dla głośnika wysokotonowego. Stawiając wreszcie pytanie – czy konstrukcje wielodrożne potrafią mieć istotne przewagi nad konstrukcjami szerokopasmowymi (oprócz oczywiście pasma przenoszenia)? Czy to kwestia konkretnego rozwiązania i jego wdrożenia? Jak to wygląda w przypadku kolumn Audioform i jakie są wreszcie Pańskie preferencje?
    Z góry dziękuję za odpowiedź.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Głośniki Reference 3A są świetne i obecnie używam ich jako testowych, niemniej Audioform Adventure 304 potrafią więcej. To nie jest jakaś zasadnicza różnica, ale je bym do słuchania dla przyjemności wybrał.

  4. RH napisał(a):

    Dziękuję za odpowiedź.
    Przy okazji – czy miał Pan okazję słuchać kolumn Ancient Audio? Szczególnie tych mniejszych – Monitorów i Holography?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Tak, miałem. Tych najstarszych z wstęgami. Najlepsze monitory obok Raidho jakich w życiu słuchałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy