Recenzja: Audioform Adventure 100

Odsłuch cd.

Stopa, że nawet słoń takiej nie ma.

   Przestudiowałem ten bas dokładnie także pod kątem swoistości brzmień i pogłosu. Na tyle jest nisko schodzący i jednocześnie zachowujący swoistość, że deska pod obcasem stepującego to prawdziwe drewno a nie sam trzask. Ale z kolei sam pogłos aż na granicy przedobrzenia, że już dalej ni kroku. Wraz z tym głosy dojrzałe, pogrubione, choć w przypadku sopranów należycie strzeliste i wcale nie za ciężkie. To samo w przypadku tenorów, bynajmniej nie oscylujących ku barytonom; najwyżej kontratenorom basowym albo tenorom dramatycznym. Ale normalna mowa już tak, już pogrubiona, dojrzała, cięższa. Ale tu wkraczają do akcji szczegółowość, transparencja, otwartość i super czucie przestrzeni. Dzięki nim zjawia się znakomite rozróżnienie postaci na scenie oraz samych scenicznych planów, a także oddzielenie jakościowe struny od struny, jednego od drugiego instrumentów dętych, każdego słyszanego głosu. W efekcie wielki spektakl – nie waham się użyć słowa wielki. Tak jak mówiłem – to się żre, to się chłonie, czujemy przemożną radość z tak podawanej muzyki. To nic, że jest trochę podkręcona basem, za bardzo złota a nie dość srebrna. Że dyszkanty nie do końca są dyszkantami i dlatego wyjec z rokowego zespołu (specjalnie biorą tam wyjców) wył będzie niższym aniżeli faktycznie ma głosem. Fun factor jest maksymalny, powstając na styku melodyjności, otwartości, transparencji, pełni, holografii, ciepła, przyciemnienia i basu. Coś kapitalnego jaka mieszanka i za jakie maciupkie pieniążki! To prawda, że akurat w tym torze wspierane przez duże, ale na pewno da się też świetnie przy wsparciu mniejszych.

Cóż więcej? Także na pewno to, jaka ta muzyka jest bliska i daleka. Daleka, bo cała za głośnikami i cała w od nich oderwaniu; a bliska, bo mimo to wykonawcy tak są obecni, że masz z nimi bezpośredni kontakt. Są jakby naprawdę byli, parę kroków i są przy tobie. Żadnego pośrednictwa, odejścia w perspektywę. To tyczy nie tylko wokalistów ale całej muzyki. Jesteś na koncercie, w klubie, tuż, blisko, to się dzieje. Zwłaszcza że świetne czucie przestrzeni i scena spójna – żadnej luki, żadnych martwych obszarów.

A dźwięk, że mało kto ma.

Rewelacyjne oklaski i żadnych problemów z wypełnieniem dużego pokoju, chociaż dźwięk cały przed słuchaczem; nie oskrzydlający i nie wychodzący poza ściany, jedynie za tą z tyłu. Pomimo tak dużego basu wysoka odporność na zakłócenia basowe. Bass-refleks w krytycznych sytuacjach był u kresu wysterowania, ale tak na ułamki sekund i nie w sposób irytujący. W zamian super basowe przeżycia – w dół głęboko schodzące i się rozchodzące na przestrzeń, że to na pewno wolę niż wstrzemięźliwość kontrolowaną. Trochę zarazem żałowałem, że już interkonekt Hijiri na AVS wyjechał, bo ciekawym by było, jak z nim ten bas się układa.

Poza generalną zabawą na bardzo wysokim poziomie jakościowym i bardzo niskim cenowym jest jeszcze jedna zbitka warta wyeksponowania. Zbitka łatwości z ciekawością. Bo słucha się nadzwyczaj łatwo – nic dosłownie z zabawy nie wybija i żaden się nie zjawia mankament – a jednocześnie to brzmienie jest nie tylko łatwe, ale także ciekawe, intrygujące, fascynujące aż. W odpowiednich momentach też tajemnicze albo dojmująco liryczne, że w efekcie pełna paleta emocjonalna, a jedynie nic z wystudiowanej neutralności, trzymania w ryzach, staropanieńskiej samokontroli i towarzyszącej jej na zawołanie histerii. Też żadnej trudności z napędzaniem – grymasów dla sprzętu i kabli. Pewnie, że jak dać lepsze, to lepiej, ale da się też ze słabszymi.

I może jeszcze jedna zbitka – kontrast góry i dołu. Bo raz jeszcze napiszę: bas wyjątkowo jest mocny, ale soprany też mocne i otwarte. A mimo to nie ma wrażenia gry skrajami, jak to ma miejsce na przykład w słuchawkach Fostex TH900. Środek jest też wyeksponowany, w razie potrzeby najbardziej. I tak jest przy tym ładny, że się od razu zakochasz. Chyba że lubisz te chude, blade, przeźroczyste i na patykowatych nogach. Do tego drajw, tempo, dynamika – po całych godzinach słuchanie się nie nudzi i nie ma uczucia zmęczenia.

Naprawdę!

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

19 komentarzy w “Recenzja: Audioform Adventure 100

  1. Marcin napisał(a):

    Panie Piotrze,
    Czy wg Pana te kolumny dobrze się zgadają z Heglem H190? Ten ostatni zamierzam kupić, tylko czekam na Pańska recenzję :).

  2. hifiphilosophy napisał(a):

    Jak się nie mylę, to dokładnie takie zestawienie ma grać na AVS. Spodziewam się posłuchać, to napiszę. Powinno to zagrać, ale skontrolować nie zaszkodzi.

  3. Marcin napisał(a):

    Super, dziękuję. A czy jest Pan w stanie mniej więcej określić, kiedy można się spodziewać recenzji H190? I najważniejsze – czy jest szansa wykorzystać te Audioformy w recenzji tego Hegla? Pozdrawiam

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      O Hegla zapytam dziś w Warszawie. Trochę jednak na pewno zejdzie, bo najpierw opisy i relacje z AVS, a ma być tego sporo.

  4. 123 napisał(a):

    może sobie nie musi Pan firmy przedstawiać ale nie pisze Pan do siebie i dla siebie

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Piszę jak najbardziej sobie, ale faktycznie nie dla siebie. Natomiast po to jest na stronie wyszukiwarka u góry po prawej, żeby tam wpisać np. audioform – i wówczas starsze recenzje dotyczące firmy się ukażą i jej historię będzie można sobie przyswoić.

  5. ls napisał(a):

    Jedne z fajniejszych kolumn, jakie słyszałem na AVS. Teraz wygrzewają się u mnie te trochę mniejsze, czyli M100. Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze 🙂

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      To się cieszę.

      1. ls napisał(a):

        Z każdą kolejną godziną odsłuchu jest jeszcze lepiej. Tak, można ich słuchać i słuchać. dźwięk dynamiczny. Wysokie tony są dźwięczne, średnica bardzo naturalna, bas zwarty, kontrolowany. Nie potrafię to tak opisać jak pan Piotr, ale to jest moje brzmienie, takiego poszukiwałem. Świetnie się komponują ze wzmacniaczem Baltlab Epoca 3. Póki co mam wiele radości.

  6. Piotr Ryka napisał(a):

    Odnośnie Hegla i Audioformów na AVS, to kiedy byłem w ich pokoju, gospodarz realizował osobliwy projekt sprawdzenia brzmienia ze starym wzmacniaczem Technicsa. Nie grało to rewelacyjnie, chociaż nieźle. Tak więc względem Hegla, to trzeba poczekać na jego recenzję.

    1. Marcin napisał(a):

      Czy w takim razie można liczyć na udział Audioform Adventure 100 w recenzji Hegla H190?

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Miejmy nadzieję. Są duże szanse.

  7. ls napisał(a):

    Z każdą kolejną godziną odsłuchu jest jeszcze lepiej. Tak, można ich słuchać i słuchać. dźwięk dynamiczny. Wysokie tony są dźwięczne, średnica bardzo naturalna, bas zwarty, kontrolowany. Nie potrafię to tak opisać jak pan Piotr, ale to jest moje brzmienie, takiego poszukiwałem. Świetnie się komponują ze wzmacniaczem Baltlab Epoca 3. Póki co mam wiele radości.

  8. tommypear napisał(a):

    Panie Piotrze a sluchal Pan moze serii nord ?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie, nie słuchałem.

  9. ls napisał(a):

    No i stało się. Zamówiłem. Nie mogłem sobie odmówić. Najprawdopodobniej za dwa tygodnie będę szczęśliwym posiadaczem tych kolumn. Myślę,że zostaną u mnie na dłużej niż wszystkie poprzednie kolumny. Gratulacje dla konstruktora.

    1. RH napisał(a):

      To może od razu wzmacniacz lampowy od SkyAudio, z którym grały na AVS? 🙂
      Świetne połączenie, które wszystkich, również przez swoją przypadkowość, zaskoczyło.
      pozdrowienia

      1. ls napisał(a):

        Tak, słyszałem. Świetnie to grało. U mnie kolumny są połączone z Baltlabem Epoca III i też to świetnie brzmi. Na wzmacniacz SkyAudio muszę jeszcze trochę pooszczędzać :). W każdym bądź razie dodałem firmę do książki adresowej. Myślę, że to tylko kwestia czasu zanim stanę się posiadaczem tego wzmacniacza.

  10. Grzesiek napisał(a):

    Audioform ma jakiś cennik, gdziekolwiek ? Ile kosztują te M100 ?
    Dziękuję 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy