Recenzja: Audio-Technica ATH-A2000Z

Podsumowanie

W zasadzie nie można znaleźć jakiegokolwiek słabszego aspekty brzmienia. Wszystko jest poukładane, w idealnych proporcjach i świetnie wykończone. Brawo!

Wygląd zaś musi budzić najwyższe uznanie, czemu w sukurs przychodzi łatwość napędzania i wygoda noszenia.

   To są dobre słuchawki. Wrażliwe na jakość sygnału i chcące bardzo dobrego, ale radzące sobie też z gorszym, a równocześnie nie stwarzające ograniczeń najwybitniejszym nawet urządzeniom towarzyszącym. Nie wychodzą z nich wady ani gdy sprzęt jest słaby, ani kiedy najwyższej jakości, dzięki czemu zawsze są do lubienia i zabawy w naturalnym, nieskażonym jakimś manieryzmem stylu. Pomaga temu przede wszystkim bas, szybkość i dobre nasycenie, a panowanie nad sopranami nie jest wprawdzie mistrzowskie, ale gdy się dłubnie przy wzmacniaczu i źródle, to ono też powinno być super. W dodatku napędzanie jest bardzo łatwe i już niewielka dawka mocy krzesać będzie gęste, mocno atakujące dźwięki, czyli o tę dobrą zabawę rzeczywiście jest łatwo, a równocześnie nie będzie ona innym przeszkadzać. Bowiem walory użytkowe nie pozostają w tyle. Słuchawki dobrze izolują od otoczenia, są zaskakująco lekkie i bardzo wygodne, a wygląd mają wręcz popisowy, naprawdę efektowny. Z miejsca widać, że muszle to nie aluminium czy jakaś nierdzewna stal, a ażurowy pałąk nie grzeje w głowę, podobnie jak przyjemne w dotyku pady. Do tego dochodzi długi i elastyczny kabel, dzięki lekkości nic a nic nie ciągnący do dołu i pozwalający dzięki tej elastycznej długości siadać gdzie chcemy. Szkoda tylko, że brak mu odpinania i symetryzacji, które trzeba będzie we własnym zakresie ewentualnie załatwić, a jakiś woreczek do noszenia albo etui w podróż też by nie zaszkodziły, lecz wobec faktu, że woreczków na świecie nie brak, nie są to duże braki i zalety łatwo je przyćmiewają.

Generalnie słuchawki są brzmieniowo z poziomu Beyerdynamic T90, tyle że na pewno ładniejsze. Niestety obciążone japońską genetyką ekonomiczną, mającą bolesne następstwa. Wszystko co z Japonii jest drogie i na to nie ma rady, ale w zamian jest posmak egzotyki i czar Dalekiego Wschodu. I jeszcze w sukurs przychodzi bardzo dobrze tym razem sprawdzający się system D.A.D.S., a także inne chwyty techniczne, w postaci miedzi klasy 7N, tytanu, permenduru, elastomeru i super przetworników o specjalnymi uzwojeniu oraz średnicy aż 53 mm. W efekcie brzmienie dostajemy wprawdzie nie stricte takie jak u flagowych Sennheiserów, Beyerdynamiców czy od samych szczytów Audio-Techniki, ale już bardzo mu bliskie, z samego przedsionka szczytowości.

 

W punktach:

Zalety

  • Popisowa czystość i otwartość brzmienia.
  • Żadnego poczucia, że to słuchawki zamknięte.
  • Wciągająca słuchacza bliskość pierwszego planu.
  • Duża (chociaż nie ogromna) scena.
  • Świetna stereofonia.
  • Dobra gęstość i nasycenie dźwięku.
  • Naprawdę mocny bas.
  • Pełna otwartość sopranów.
  • Dobra jakość wokali; przy wysokiej klasy torze nawet bardzo dobra.
  • Nuta ciepła, a już na pewno żadnego chłodu.
  • Spora melodyjność.
  • Główny akcent na spontaniczność i dobrą zabawę.
  • Wyważone, z umiarem dozowane pogłosy.
  • Szybkość.
  • Dynamika.
  • Drajw.
  • Bardzo łatwe do napędzenia.
  • Akceptują różne poziomy jakościowe aparatury towarzyszącej.
  • Zaawansowane technologicznie przetworniki.
  • Sprawdzający się system D.A.D.S.
  • Lekkie.
  • Wygodne.
  • Nie grzeją.
  • Długi, elastyczny, lekki i ogólnie dobrej jakości kabel.
  • Bardzo ładne.
  • Made in Japan.
  • Polski dystrybutor.

Wady i zastrzeżenia

  • Odpinany przewód i drugi krótszy w komplecie, a także symetryczna końcówka, by nie zaszkodziły.
  • Podobnie jak jakiś woreczek lub etui do transportu.

 

Sprzęt do testu dostarczyła firma:

YWRkPTIwMHgyMDB4RkZGRkZGJmJnPTIzMHgyMzA=_src_12218-logo

 

 

 

 

 

 

Dane techniczne:

  • Słuchawki dynamiczne o budowie zamkniętej.
  • Cewki nawinięte specjalnie spłaszczanym drutem aluminiowym pokrytym stopowo miedzią czystości 7N.
  • Magnesy z permenduru.
  • Diafragma o średnicy 53 mm, pokryta siateczką z miedzi 7N.
  • Osłony zewnętrzne z tytanu o wykończeniu lustrzanym.
  • System akustyki wewnętrznej D.A.D.S.
  • Pasmo przenoszenia: 5 Hz – 45 kHz.
  • Moc maksymalna sygnału: 2,000 mW.
  • Czułość: 101 dB/mW.
  • Impedancja: 44 Ω.
  • Waga: 294 g.
  • Kabel: czterożyłowy długości 3.0 m z OFC-6N w osłonie elastomerowej.
  • Cena: 3400 PLN.

 

System:

  • Źródła: PC i Accuphase DP-700.
  • Przetwornik: Hegel HD30.
  • Wzmacniacze słuchawkowe: ASL Twin-Head Mark III, Schiit Ragnarok.
  • Słuchawki: Audeze LCD-4, Audio-Technica ATH-A2000Z, Audio-Technica ATH-AD2000X, Sennheiser HD 600.
  • Interkonekty: Tonalium Audio XLR, Siltech Royal Queen Signature RCA.
  • Kabel USB: ifi Gemini z ifi iUSB3.0.
Pokaż cały artykuł na 1 stronie

25 komentarzy w “Recenzja: Audio-Technica ATH-A2000Z

  1. Jacek napisał(a):

    Czy porównania w tekście do modelu który kosztuje tyle samo nie powinny być zamiast do A1000Z to do W1000Z?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Tak, oczywiście, to błąd. Dziękuję za jego wskazanie.

      1. Jacek napisał(a):

        Czyli ogólnie obydwa modele stoją na tym samym poziomie lecz posiadają różne atuty? W1000Z większa scena i liryczność przekazu, natomiast A2000Z z mniejszą sceną i z większym impetem. Chciałbym jeszcze zweryfikować różnice w ilości sopranu, czy któryś model sypie z większą ilością?

        1. PIotr Ryka napisał(a):

          Soprany są chyba ilościowo podobne. A2000Z mają natomiast mocniejszy bas, ale poziom całościowy W1000Z zrobił na mnie większe wrażenie. To bardziej wyrafinowane słuchawki, a te teraz recenzowane bardziej prostoduszne i takie rockowe.

        2. Wojtek napisał(a):

          Ilościowo mniej więcej podobne, natomiast trzeba pamiętać, że A2000Z będą wydawały się ostrzejsze na pierwszy rzut ucha dzięki bardziej aktywnej wyższej średnicy tego modelu. Wykorzystam tę okazję, żeby nie zgodzić się z Piotrem co do sceny. Z całą pewnością nie powiedziałbym, że jedne mają zdecydowanie lepszą scenę od drugiej. Są to mocno od siebie różniące się sceny, o zupełnie innym kształcie i dystansie od słuchacza. W skrócie – to, że W1000Z grają stanowczo „dalej” od uszu, nie oznacza dla mnie wcale iż ich scena jest lepsza. Ale to już sprawa subiektywna. Z tych dwóch słuchawek, A2000Z zrobiły na mnie zdecydowanie lepsze wrażenie niż W1000Z. Określenie ich jako „bardziej prostoduszne i takie rockowe” raczej mi się nie podoba. Nie ma nic prostego w brzmieniu tych słuchawek.

          1. PIotr Ryka napisał(a):

            Scena W1000 jest bardziej podobna do tej z W5000, bardziej perspektywiczna. A co do upraszczania, to proszę zrobić porównanie z AD2000X na dobrym torze i stanie się jasne, co mam tu na myśli i co w recenzji zostało opisane. A chociaż nie miałem okazji bezpośrednio porównać, to wokale u W1000 wydały mi się bardziej dopieszczone brzmieniowo. Tu mogę się jednak mylić.

          2. Jarek napisał(a):

            W pełni sie zgadzam. Co więcej uważam, ze W1000 to straszliwy zmulacz i zaokraglacz brzmienia. Tak w ogóle to po odsluchu W1000, A2000Z i A1000Z wybrałem te ostatnie 🙂 Sa najbardziej uniwersalne! I najłatwiejsze do napedzenia 🙂

          3. PIotr Ryka napisał(a):

            Jarku, ty masz prawdziwy młyn ze słuchawkami.

  2. Sławomir S. napisał(a):

    Wzrasta ilość ciekawych modeli zamkniętych. Wydaje się, że ciekawym konkurentem dla A2000Z mogłyby być najnowsze T5p w udoskonalonej wersji. Czy szanowna Redakcja przewiduje wzięcie na warsztat?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Przewiduje. Mają przyjechać we wtorek.

      1. PIotr Ryka napisał(a):

        I przyjechały.

        1. mario_l napisał(a):

          no to pięknie,
          czekamy na obszerną ecenzje z niecierpliwością 🙂

          1. PIotr Ryka napisał(a):

            Nie tak zaraz. Na razie są surowe.

        2. mario_l napisał(a):

          czekamy, czekamy
          obok słuchawek final audio pandora 6-tka mogą to byc najlepsze zamknięte headki w cenie do 4 tyś 🙂
          u A2000Z odpowiednich cech bycia naj w tym przedziale cenowym doszukać się nie mozna
          są bardzien na pziomie technicznym beyerów T70 a nowe AT zostały tak nieprzyzwoicie wysoko wycenione …

          1. Jarek napisał(a):

            No bez jaj! 🙂 Gdzie T70, a gdzie A2000Z! To dwa różne światy 🙂

  3. Patryk napisał(a):

    Final Sonorous 6 oraz Audioquest NH to najlapsze sluchawki za pozadana kwote jakie mozna kupic i ktore pozwola cieszyc sie naprawde muzyka.
    ??

    1. Piotrek Kosowski napisał(a):

      Patryku a czy może majstrowałeś w swoich Pandorach 6 coś z padami? Ja je mam już dłuższy czas, zakupiłem używane, jak się okazało z lekko większym przebiegiem niż myślałem. Są dla mnie tak okrutnie niewygodne, że zamiast słuchać muzyki to głowa boli. Zauważyłem że jeden z doświadczonych słuchaczy ma na nich pady z M50X.

  4. Sławek S. napisał(a):

    Proces formowania ciągle trwa czy zniechęciły do recenzji? (T5p)

  5. Marcin M napisał(a):

    Mam pytanie odnośnie montażu w muszlach w/w słuchawek gniazd kablowych.
    Czy montaż gniazd np. micro jack wpłynie na jakość dźwięku reprodukowaną przez słuchawki?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Dobrze wykonany montaż dobrych jakościowo gniazd nie powinien pogorszyć brzmienia. Większość słuchawek przechodzi na odpinane kable a jakość ogólna raczej na tym nie cierpi.

      1. Marcin M napisał(a):

        Dziękuję za odpowiedź
        Pozdrawiam

  6. Piotrek Kosowski napisał(a):

    @ Jarek : „Tak w ogóle to po odsluchu W1000, A2000Z i A1000Z wybrałem te ostatnie 🙂 Sa najbardziej uniwersalne! I najłatwiejsze do napedzenia :)”

    Witam panów! Jarek, co do Twojej teorii o A1000Z to właśnie spotykam się z nią nie pierwszy raz. Na headfi wśród ludzi którzy porównywali te słuchawki na meecie 1:1 też wiele, zdecydowana większość, osób wybierała właśnie A1000Z. I że względu na dźiwęk, jak również ja stosunek ceny do jakości.

    Ja posiadam AD700X i A700X. Do czasu kiedy sprawiłem sobie beyery T1v2 obie Audio Technica bardzo lubiłem. T1 zdeklasowały je niemiłosiernie.

    No ale ze względu na cenę T1 nie pozwolę sobie na inne odsłuchy niż kanapowe loty, dlatego też te A1000Z wydają się złotym środkiem, jeszcze na tyle racjonalnym żeby brać je ze sobą wszędzie gdzie się chce.
    Czy zgodzicie się ze mną że to dobra teoria?

    Tak jeszcze dodam że pod wrażeniem T1 jestem od pierwszego momentu, oczywiście słuchawki już zmieniły się dalece od początku, ale bardzo ciekawi mnie szkoła ATH wysokich lotów 🙂
    Pozdrawiam

  7. AAAFNRAA napisał(a):

    No i zbliża się nowy flagowiec. Audio Technica ADX5000 otwarte, 420 ohm, nowy przetwornik. Ręcznie składane w Tokio, każdy egzemplarz numerowany, no i cena… 2190 EUR 🙂

    Robi się gęsto na słuchawkowym topie. Akurat lubię Audio Techniki i chętnie posłucham.

  8. Maniek napisał(a):

    Witam Panie Piotrze jaki dac by Pan polecał do tych słuchawek. Chodzi tylko o współprace z PC. Cena to 2000~2500zł.
    Pozdrawiam

  9. Piotr Ryka napisał(a):

    ifi iDSD micro Black Label.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy