Recenzja: Audio-Technica ATH-A2000Z

Odsłuch: Przy komputerze

Wygląda to bardzo ekskluzywnie, choć wymaga dużej dozy dbałości od posiadacza. I nerwów u ich fotografa...

Wygląda to bardzo ekskluzywnie, choć wymaga dużej dozy dbałości od posiadacza. Jak również mocnych nerwów u ich fotografa…

   Zacznijmy od aktualnie obsługującego komputer zestawu złożonego z przetwornika Hegel HD30 i wzmacniacza słuchawkowego Schiit Ragnarok, czyli od warunków identycznych jakie przysługiwały kilka dni wcześniej słuchanemu modelowi ATH-AD2000X. Ściśle biorąc prawie identycznych, ponieważ dopiero teraz dotarł i użyty został dwużyłowy kabel USB ifi Gemini, dedykowany przystawce czyszczącej i uszlachetniającej ifi iUSB3.0, którą każdemu gorąco polecam.

A skoro warunki były prawie te same, wzbogacone o sam lepszy kabel, to nie ma sensu wracać do poszerzonych o wiele słuchawek opisów i skupmy się na samym porównaniu do tej otwartej Audio-Techniki ATH-AD2000X. Lepsze byłoby wprawdzie takie do też zamkniętej i tyle samo kosztującej ATH-A1000Z, ale że jej nie było, to i porównania nie będzie.

Ciekawość wzięła jednak górę i sięgnąłem najpierw po Sennheisery HD 600, jako utrwalony na przestrzeni dwóch dekad wzorzec brzmienia słuchawek z przedziału 1000-2000 PLN. Na tle trzy razy prawie droższego japońskiego konkurenta klasyk klasyków okazał się grać dźwiękiem wyczuwalnie wolniejszym i takim bardziej zobiektywizowanym a mniej zaangażowanym. To można zresztą opisywać na różne sposoby, kładąc nacisk albo na zalety obiektywizacji, albo zaangażowania. Tak czy owak HD 600 zachowywały do prezentowanej muzyki większy dystans, podając brzmienia płytsze, wolniejsze i dalej położone. Bardziej wodniste i mniej na emocje oddziałujące, lecz niewątpliwe potrafiące się podobać i bardzo poprawne. Jak zawsze przy tym kontrastowe i połyskliwe, a więc nie pozbawione efektowności. Jednak nie sposób było nie czuć, że Audio-Technica wyżej i przenikliwiej idzie z sopranami, tło muzyce podaje czarniejsze, a ją samą lepiej zgęszcza i bardziej nasyca smakiem. A że w dodatku wszystko u niej działo się bliżej, to i obraz ten działał mocniej i bardziej osaczał, bardziej wciągając słuchacza w obręb zdarzeń. A jeszcze wszystko mocniej było też rozedrgane i wibrujące, tak abyś w żadnym razie nie pozostał obojętny. Do tego dołączała przewaga drugiej krawędzi pasma, jako że bas w zamkniętej Audio-Technice niższe posiada zejście i nie jest zakłócany czymś, co można nazwać niepotrzebną przymieszką wyższych tonów.

Wsparte tytanem od zewnątrz i najnowszą wersją akustycznego wyścielenia D.A.D.S. od środka, japońskie słuchawki podawały bas czysto, przestrzennie i bliżej utwardzania niż zmiękczania. Był to bas gęsty, pozbawiony nadmiaru echa, matowy w odcieniu i robiący całościowo świetne wrażenie. Dokładnie wyważony ilościowo i wystudiowany brzmieniowo, w odróżnieniu od tego z modelu flagowego W5000 (przynajmniej tego z lat dawnych), dawał dowód trafności i skuteczności rozwiązania D.A.D.S., z czego wniosek płynął nieunikniony, że A2000Z mają powody kosztować więcej niż Sennheiser HD 600; aczkolwiek prawie trzykrotność ceny ma się nijak do różnicy w jakości brzmienia. Ta jest może, umownie licząc, rzędu dwudziestu, trzydziestu góra procent, a nie prawie trzystu. No ale tak to w audiofilizmie od dawna działa, że z niewielkich różnic jakościowych rodzą się wielkie cenowe. Ile z tego pochodzi od pazernej chciwości, a ile od rzeczywistych kosztów pójścia naprzód z brzmieniem względem doskonale sporządzonych tańszych rozwiązań, tego jednak fachowo oszacować nie potrafię, ponieważ żadna fabryka ani biuro projektowe słuchawek czy innego sprzętu nie pozostają moją własnością.

Pokryte tytanem komory akustyczne są jedynym charakterystycznym elementem tego modelu. Reszta wizualnego aspektu produktu wpisuje się w pełni w klasyczną bryłę marki Audio technica.

Pokryte tytanem komory akustyczne są jedynym charakterystycznym elementem tego modelu. Reszta wizualnego aspektu wpisuje się w klasyczną bryłę marki.

Przejdźmy do zapowiedzianego porównania z droższą o niecały tysiąc otwartą flagową Audio-Technicą ATH-AD2000X, która miała tu oczywiście do odegrania własną rolę, rolę słuchawek lepszych. I tu nie pojawiło się żadne zaskoczenie poza może tym jednym, że różnica między tymi z kolei słuchawkami okazała się dość analogiczna pod względem jakości względem poprzedniej, podczas gdy towarzysząca jej cenowa wydawała się być prawidłowo proporcjonalna, a nie dwa razy w przybliżeniu przeszacowana. Jakie techniczne zabiegi za różnicą tą stały, to pozostaje słodką tajemnicą producenta, ale fakt faktem – przy niemal identycznych parametrach technicznych brzmienia okazały się inne. A przy tym inne nie na prostej zasadzie otwarte kontra zamknięte, co byłoby czymś oczywistym i nie skłaniającym do dociekań, tylko w sposób dalece bardziej złożony.

Co za różnice i jakie style? Można uogólniając powiedzieć, że styl opisywanych teraz ATH-A2000Z okazuje się świetny ale całościowo prostszy i mniej zależny od klasy sygnału. Słuchawki grają wyjątkowo czysto i w oparciu o na całą szerokość rozwarte pasmo. Soprany szybują hen w górę, bas grzmoci mocno na dole, a pomiędzy nimi śpiew niesie się dźwięcznie i w sposób znamionujący wysokie techniczne zaawansowanie użytych przetworników. Nie brak mu misterności i dobrze wyrażających się akcentów indywidualnych, jak również specyfiki smaków, gęstości nasycenia barw, ciepła i przywołania żywych, naturalnie zachowujących się istot. Jednocześnie obraz jest, jak mówiłem, bliski i wciągający, a całość plenerowa duża i nośna. Słucha się więc świetnie i zaangażowanie samo do słuchacza przychodzi, a żadne pejoratywy temu nie przeszkadzają, toteż dopóki nie wchodzimy w porównania, wydaje się, że konkurujący w obrębie tej samej marki otwarty flagowiec ma za jedyną zaletę samo bycie otwartym, co wiele osób lepiej znosi od odcinających otoczenie słuchawek zamkniętych. Ale kiedy porównania ruszają i pierwsze próby są już za nami, wówczas różnice okazują się spore i niemal wszystkie na korzyść tych droższych otwartych.

Pierwsza i chyba najważniejsza dotyczy średnicy, obrazowanej najdosadniej przez zachowanie ludzkiego głosu. Pisałem w recenzji samych otwartych AD2000X, że głosy ludzkie traktują szczególnie, potrafiąc oddzielić ogólną przenikliwość sopranową i połyskliwość od narzucania tych akcentów ludzkim głosom. Tak więc na tle rozdzwonionej i połyskującej instrumentacji głosy okazują się u tych słuchawek w naturalny sposób bardziej matowe niż skrzypce, kastaniety albo dzwoneczki, a także odznaczają się dobrą miąższością przy braku podbarwiania niskimi tonami. Pozostają zatem całkowicie wolne od przekłamań i sztucznego efekciarstwa, czyli osiągania pozytywnego efektu w uproszczony sposób. Głos ludzki pozostaje w otwartym flagowcu wyłącznie ludzkim głosem, bardzo dobrze wyposażonym w obfity bagaż indywidualizmu i piękna.

Reszta wizualnego aspektu tego produktu wpisuje się w pełni w klasyczną bryłę marki Audio-Technica.

Klasyczny pałąk a la Audio-Technica.

– Indywidualizm artykulacji, muzyczne falowanie i odpowiednio ujmowana oprawa pogłosu – to wszystko jest u tych AD2000X mocno obecne i na tle tego opisywane teraz A2000Z wypadają słabiej. Miesza się u nich do ludzkich głosów sopranowa nuta zewnętrzna, podobnie jak miesza się połyskliwość. Tylko bas pozostaje na swoim miejscu, bo jak wcześniej pisałem, bas ten naprawdę zrobiony jest przednio. Niemniej i on nie miał tak złożonej i efektownej akustyki jak u otwartego flagowca, pozostając czymś bardziej jednorodnym i popisującym się bardziej niskością zejścia oraz dobrym uplasowaniem w paśmie, a mniej akustycznym oddaniem przestrzeni wewnętrznej instrumentów i akustyką odbić.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

25 komentarzy w “Recenzja: Audio-Technica ATH-A2000Z

  1. Jacek napisał(a):

    Czy porównania w tekście do modelu który kosztuje tyle samo nie powinny być zamiast do A1000Z to do W1000Z?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Tak, oczywiście, to błąd. Dziękuję za jego wskazanie.

      1. Jacek napisał(a):

        Czyli ogólnie obydwa modele stoją na tym samym poziomie lecz posiadają różne atuty? W1000Z większa scena i liryczność przekazu, natomiast A2000Z z mniejszą sceną i z większym impetem. Chciałbym jeszcze zweryfikować różnice w ilości sopranu, czy któryś model sypie z większą ilością?

        1. PIotr Ryka napisał(a):

          Soprany są chyba ilościowo podobne. A2000Z mają natomiast mocniejszy bas, ale poziom całościowy W1000Z zrobił na mnie większe wrażenie. To bardziej wyrafinowane słuchawki, a te teraz recenzowane bardziej prostoduszne i takie rockowe.

        2. Wojtek napisał(a):

          Ilościowo mniej więcej podobne, natomiast trzeba pamiętać, że A2000Z będą wydawały się ostrzejsze na pierwszy rzut ucha dzięki bardziej aktywnej wyższej średnicy tego modelu. Wykorzystam tę okazję, żeby nie zgodzić się z Piotrem co do sceny. Z całą pewnością nie powiedziałbym, że jedne mają zdecydowanie lepszą scenę od drugiej. Są to mocno od siebie różniące się sceny, o zupełnie innym kształcie i dystansie od słuchacza. W skrócie – to, że W1000Z grają stanowczo „dalej” od uszu, nie oznacza dla mnie wcale iż ich scena jest lepsza. Ale to już sprawa subiektywna. Z tych dwóch słuchawek, A2000Z zrobiły na mnie zdecydowanie lepsze wrażenie niż W1000Z. Określenie ich jako „bardziej prostoduszne i takie rockowe” raczej mi się nie podoba. Nie ma nic prostego w brzmieniu tych słuchawek.

          1. PIotr Ryka napisał(a):

            Scena W1000 jest bardziej podobna do tej z W5000, bardziej perspektywiczna. A co do upraszczania, to proszę zrobić porównanie z AD2000X na dobrym torze i stanie się jasne, co mam tu na myśli i co w recenzji zostało opisane. A chociaż nie miałem okazji bezpośrednio porównać, to wokale u W1000 wydały mi się bardziej dopieszczone brzmieniowo. Tu mogę się jednak mylić.

          2. Jarek napisał(a):

            W pełni sie zgadzam. Co więcej uważam, ze W1000 to straszliwy zmulacz i zaokraglacz brzmienia. Tak w ogóle to po odsluchu W1000, A2000Z i A1000Z wybrałem te ostatnie 🙂 Sa najbardziej uniwersalne! I najłatwiejsze do napedzenia 🙂

          3. PIotr Ryka napisał(a):

            Jarku, ty masz prawdziwy młyn ze słuchawkami.

  2. Sławomir S. napisał(a):

    Wzrasta ilość ciekawych modeli zamkniętych. Wydaje się, że ciekawym konkurentem dla A2000Z mogłyby być najnowsze T5p w udoskonalonej wersji. Czy szanowna Redakcja przewiduje wzięcie na warsztat?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Przewiduje. Mają przyjechać we wtorek.

      1. PIotr Ryka napisał(a):

        I przyjechały.

        1. mario_l napisał(a):

          no to pięknie,
          czekamy na obszerną ecenzje z niecierpliwością 🙂

          1. PIotr Ryka napisał(a):

            Nie tak zaraz. Na razie są surowe.

        2. mario_l napisał(a):

          czekamy, czekamy
          obok słuchawek final audio pandora 6-tka mogą to byc najlepsze zamknięte headki w cenie do 4 tyś 🙂
          u A2000Z odpowiednich cech bycia naj w tym przedziale cenowym doszukać się nie mozna
          są bardzien na pziomie technicznym beyerów T70 a nowe AT zostały tak nieprzyzwoicie wysoko wycenione …

          1. Jarek napisał(a):

            No bez jaj! 🙂 Gdzie T70, a gdzie A2000Z! To dwa różne światy 🙂

  3. Patryk napisał(a):

    Final Sonorous 6 oraz Audioquest NH to najlapsze sluchawki za pozadana kwote jakie mozna kupic i ktore pozwola cieszyc sie naprawde muzyka.
    ??

    1. Piotrek Kosowski napisał(a):

      Patryku a czy może majstrowałeś w swoich Pandorach 6 coś z padami? Ja je mam już dłuższy czas, zakupiłem używane, jak się okazało z lekko większym przebiegiem niż myślałem. Są dla mnie tak okrutnie niewygodne, że zamiast słuchać muzyki to głowa boli. Zauważyłem że jeden z doświadczonych słuchaczy ma na nich pady z M50X.

  4. Sławek S. napisał(a):

    Proces formowania ciągle trwa czy zniechęciły do recenzji? (T5p)

  5. Marcin M napisał(a):

    Mam pytanie odnośnie montażu w muszlach w/w słuchawek gniazd kablowych.
    Czy montaż gniazd np. micro jack wpłynie na jakość dźwięku reprodukowaną przez słuchawki?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Dobrze wykonany montaż dobrych jakościowo gniazd nie powinien pogorszyć brzmienia. Większość słuchawek przechodzi na odpinane kable a jakość ogólna raczej na tym nie cierpi.

      1. Marcin M napisał(a):

        Dziękuję za odpowiedź
        Pozdrawiam

  6. Piotrek Kosowski napisał(a):

    @ Jarek : „Tak w ogóle to po odsluchu W1000, A2000Z i A1000Z wybrałem te ostatnie 🙂 Sa najbardziej uniwersalne! I najłatwiejsze do napedzenia :)”

    Witam panów! Jarek, co do Twojej teorii o A1000Z to właśnie spotykam się z nią nie pierwszy raz. Na headfi wśród ludzi którzy porównywali te słuchawki na meecie 1:1 też wiele, zdecydowana większość, osób wybierała właśnie A1000Z. I że względu na dźiwęk, jak również ja stosunek ceny do jakości.

    Ja posiadam AD700X i A700X. Do czasu kiedy sprawiłem sobie beyery T1v2 obie Audio Technica bardzo lubiłem. T1 zdeklasowały je niemiłosiernie.

    No ale ze względu na cenę T1 nie pozwolę sobie na inne odsłuchy niż kanapowe loty, dlatego też te A1000Z wydają się złotym środkiem, jeszcze na tyle racjonalnym żeby brać je ze sobą wszędzie gdzie się chce.
    Czy zgodzicie się ze mną że to dobra teoria?

    Tak jeszcze dodam że pod wrażeniem T1 jestem od pierwszego momentu, oczywiście słuchawki już zmieniły się dalece od początku, ale bardzo ciekawi mnie szkoła ATH wysokich lotów 🙂
    Pozdrawiam

  7. AAAFNRAA napisał(a):

    No i zbliża się nowy flagowiec. Audio Technica ADX5000 otwarte, 420 ohm, nowy przetwornik. Ręcznie składane w Tokio, każdy egzemplarz numerowany, no i cena… 2190 EUR 🙂

    Robi się gęsto na słuchawkowym topie. Akurat lubię Audio Techniki i chętnie posłucham.

  8. Maniek napisał(a):

    Witam Panie Piotrze jaki dac by Pan polecał do tych słuchawek. Chodzi tylko o współprace z PC. Cena to 2000~2500zł.
    Pozdrawiam

  9. Piotr Ryka napisał(a):

    ifi iDSD micro Black Label.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy