Recenzja: Audio-Technica ATH-A2000Z

Audio-Technica_ATH-A2000Z_HiFiPhilosophy_009   To raz jeszcze Audio-Technica, na finał. Takim finałem powinien być wprawdzie nowy flagowiec, ale że na razie go nie ma, będziemy musieli zadowolić się modelem o oczko niższym, których to oczko niższych modeli japońska firma oferuje kilka. Nie jak inni, którzy z reguły posiadają jedne słuchawki pełniące rolę następnych po flagowych, tylko trzy takie, z których jedne to model otwarty a dwa zamknięte. Te pozostałe, czyli ATH-AD2000X oraz ATH-W1000Z, zostały już opisane, a teraz pora na ostatnie z wiceflagowych – zamknięte ATH-A2000Z.

Warto przypomnieć w tym miejscu znaczenie liter X i Z na końcach sygnatur. Każda oznacza modyfikację, z tym że Z tą późniejszą, najbardziej aktualną. Tak więc słuchawki ATH-A2000Z to dwakroć zmodyfikowany model ATH-A2000, który jakieś osiem lat temu zawitał na światowe rynki, stając się dla obserwatorów poczynań sławnego japońskiego producenta pewnym zaskoczeniem. Wcześniej bowiem zaraz za liderującymi ATH-W5000 o hebanowych pokrywach lokowały się te już opisane otwarte AD2000, a także zamknięte W1000 o podobnie drewnianych obudowach, a wraz z tym sprawa zajmujących drugą pozycję w hierarchii wydawała się sfinalizowana i nikt żadnego nowego gracza się nie spodziewał. Można więc było liczyć jedynie na następców a nie uzupełnienia, a tu tymczasem ktoś mający moc decyzyjną w sztabie konstrukcyjnym Audio-Techniki zadecydował o powstaniu jeszcze jednego prawie szczytowego modelu o budowie zamkniętej, mającego pokrywy nie z drewna tylko z tytanu.

Tytan to surowiec niemalże czarodziejski, jeszcze bardziej od żelaza i stali. Zróbcie na sekundę krok w tył od czysto słuchawkowej problematyki i pomyślcie, jak nasza cywilizacja by wyglądała, gdyby metale twarde i ich stopy nie były dostępne, albo gdyby nie było możliwe ich upowszechnienie. Kiepsko by było, nieprawdaż? Obróbka kamienia pozostawałaby czynnością niezwykle czasochłonną, jak było w czasach kamienia łupanego i gładzonego, a orka drewnianym radłem to, powiedzmy sobie szczerze, akt czystej desperacji. Spośród tych twardych, wyznaczających technologiczne standardy metali, tytan jest najszlachetniejszym ze szlachetnych, ale niestety, jak to ze szlachectwem bywa, rzadkim i drogim. O jego nadzwyczajnych przymiotach decyduje dwakroć prawie większa względem żelaza lekkość w połączeniu z większą twardością, wyższą temperaturą topnienia i odpornością na korozję. Tak więc tytan to prawdziwy rarytas a nie tylko nazwowy gigant, osłony z którego u ATH-A2000Z są niewątpliwą nobilitacją i próbą wdrożenia czegoś nadzwyczajnego. Nieszczególnie przy tym koniec końców drogiego, jako że najnowsza, świeżo zmodyfikowana Audio-Technica ATH-A2000Z kosztuje $650, co na naszym rynku przełożyło się na cenę 3400 PLN; identyczną jak w przypadku modelu ATH-W1000Z o drewnianych muszlach.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

22 komentarzy w “Recenzja: Audio-Technica ATH-A2000Z

  1. Jacek pisze:

    Czy porównania w tekście do modelu który kosztuje tyle samo nie powinny być zamiast do A1000Z to do W1000Z?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Tak, oczywiście, to błąd. Dziękuję za jego wskazanie.

      1. Jacek pisze:

        Czyli ogólnie obydwa modele stoją na tym samym poziomie lecz posiadają różne atuty? W1000Z większa scena i liryczność przekazu, natomiast A2000Z z mniejszą sceną i z większym impetem. Chciałbym jeszcze zweryfikować różnice w ilości sopranu, czy któryś model sypie z większą ilością?

        1. PIotr Ryka pisze:

          Soprany są chyba ilościowo podobne. A2000Z mają natomiast mocniejszy bas, ale poziom całościowy W1000Z zrobił na mnie większe wrażenie. To bardziej wyrafinowane słuchawki, a te teraz recenzowane bardziej prostoduszne i takie rockowe.

        2. Wojtek pisze:

          Ilościowo mniej więcej podobne, natomiast trzeba pamiętać, że A2000Z będą wydawały się ostrzejsze na pierwszy rzut ucha dzięki bardziej aktywnej wyższej średnicy tego modelu. Wykorzystam tę okazję, żeby nie zgodzić się z Piotrem co do sceny. Z całą pewnością nie powiedziałbym, że jedne mają zdecydowanie lepszą scenę od drugiej. Są to mocno od siebie różniące się sceny, o zupełnie innym kształcie i dystansie od słuchacza. W skrócie – to, że W1000Z grają stanowczo „dalej” od uszu, nie oznacza dla mnie wcale iż ich scena jest lepsza. Ale to już sprawa subiektywna. Z tych dwóch słuchawek, A2000Z zrobiły na mnie zdecydowanie lepsze wrażenie niż W1000Z. Określenie ich jako „bardziej prostoduszne i takie rockowe” raczej mi się nie podoba. Nie ma nic prostego w brzmieniu tych słuchawek.

          1. PIotr Ryka pisze:

            Scena W1000 jest bardziej podobna do tej z W5000, bardziej perspektywiczna. A co do upraszczania, to proszę zrobić porównanie z AD2000X na dobrym torze i stanie się jasne, co mam tu na myśli i co w recenzji zostało opisane. A chociaż nie miałem okazji bezpośrednio porównać, to wokale u W1000 wydały mi się bardziej dopieszczone brzmieniowo. Tu mogę się jednak mylić.

          2. Jarek pisze:

            W pełni sie zgadzam. Co więcej uważam, ze W1000 to straszliwy zmulacz i zaokraglacz brzmienia. Tak w ogóle to po odsluchu W1000, A2000Z i A1000Z wybrałem te ostatnie :) Sa najbardziej uniwersalne! I najłatwiejsze do napedzenia :)

          3. PIotr Ryka pisze:

            Jarku, ty masz prawdziwy młyn ze słuchawkami.

  2. Sławomir S. pisze:

    Wzrasta ilość ciekawych modeli zamkniętych. Wydaje się, że ciekawym konkurentem dla A2000Z mogłyby być najnowsze T5p w udoskonalonej wersji. Czy szanowna Redakcja przewiduje wzięcie na warsztat?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Przewiduje. Mają przyjechać we wtorek.

      1. PIotr Ryka pisze:

        I przyjechały.

        1. mario_l pisze:

          no to pięknie,
          czekamy na obszerną ecenzje z niecierpliwością :)

          1. PIotr Ryka pisze:

            Nie tak zaraz. Na razie są surowe.

        2. mario_l pisze:

          czekamy, czekamy
          obok słuchawek final audio pandora 6-tka mogą to byc najlepsze zamknięte headki w cenie do 4 tyś :)
          u A2000Z odpowiednich cech bycia naj w tym przedziale cenowym doszukać się nie mozna
          są bardzien na pziomie technicznym beyerów T70 a nowe AT zostały tak nieprzyzwoicie wysoko wycenione …

          1. Jarek pisze:

            No bez jaj! :) Gdzie T70, a gdzie A2000Z! To dwa różne światy :)

  3. Patryk pisze:

    Final Sonorous 6 oraz Audioquest NH to najlapsze sluchawki za pozadana kwote jakie mozna kupic i ktore pozwola cieszyc sie naprawde muzyka.
    🎻👌

    1. Piotrek Kosowski pisze:

      Patryku a czy może majstrowałeś w swoich Pandorach 6 coś z padami? Ja je mam już dłuższy czas, zakupiłem używane, jak się okazało z lekko większym przebiegiem niż myślałem. Są dla mnie tak okrutnie niewygodne, że zamiast słuchać muzyki to głowa boli. Zauważyłem że jeden z doświadczonych słuchaczy ma na nich pady z M50X.

  4. Sławek S. pisze:

    Proces formowania ciągle trwa czy zniechęciły do recenzji? (T5p)

  5. Marcin M pisze:

    Mam pytanie odnośnie montażu w muszlach w/w słuchawek gniazd kablowych.
    Czy montaż gniazd np. micro jack wpłynie na jakość dźwięku reprodukowaną przez słuchawki?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Dobrze wykonany montaż dobrych jakościowo gniazd nie powinien pogorszyć brzmienia. Większość słuchawek przechodzi na odpinane kable a jakość ogólna raczej na tym nie cierpi.

      1. Marcin M pisze:

        Dziękuję za odpowiedź
        Pozdrawiam

  6. Piotrek Kosowski pisze:

    @ Jarek : „Tak w ogóle to po odsluchu W1000, A2000Z i A1000Z wybrałem te ostatnie :) Sa najbardziej uniwersalne! I najłatwiejsze do napedzenia :)”

    Witam panów! Jarek, co do Twojej teorii o A1000Z to właśnie spotykam się z nią nie pierwszy raz. Na headfi wśród ludzi którzy porównywali te słuchawki na meecie 1:1 też wiele, zdecydowana większość, osób wybierała właśnie A1000Z. I że względu na dźiwęk, jak również ja stosunek ceny do jakości.

    Ja posiadam AD700X i A700X. Do czasu kiedy sprawiłem sobie beyery T1v2 obie Audio Technica bardzo lubiłem. T1 zdeklasowały je niemiłosiernie.

    No ale ze względu na cenę T1 nie pozwolę sobie na inne odsłuchy niż kanapowe loty, dlatego też te A1000Z wydają się złotym środkiem, jeszcze na tyle racjonalnym żeby brać je ze sobą wszędzie gdzie się chce.
    Czy zgodzicie się ze mną że to dobra teoria?

    Tak jeszcze dodam że pod wrażeniem T1 jestem od pierwszego momentu, oczywiście słuchawki już zmieniły się dalece od początku, ale bardzo ciekawi mnie szkoła ATH wysokich lotów :)
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy