Recenzja: Audeze LCD-3

Odsłuch: Ze wzmacniaczem Audion Silver Night

   Pora na finał. Wiem, wszyscy włącznie ze mną są już bardzo zmęczeni, bo dużo tego było, ale zdobądźmy się jeszcze na ostatni wysiłek i przeprowadźmy finałowe porównanie samych słuchawek planarnych, za pomocą wzmacniacza na lampach 300B o kilkunastowatowej mocy.

Audeze LCD-3

Audeze_LCD-3_013 HiFi Philosophy

I doszło do dogrywki. Tu pole do popisu dostaje nie słuchawkowy wzmacniacz marki Audion na lampach 300B.

Już tych Audeze w gdańskim Premium Sound z tym wzmacniaczem słuchałem i właśnie dlatego go do siebie przywiozłem. To zestawienie jest popisowe, aczkolwiek nie wolne od jednej przywary i dlatego nie ostateczne. Lampy 300B w konfiguracji wyjść głośnikowych są dla tych Audeze trochę za mocne i dlatego słychać lekkie mruczenie, a czasami także chwilowe poświstywanie. Być może zastosowanie lepszych zamienników dla sterujących 6N23P dałoby dobry rezultat, co zamierzam jeszcze sprawdzić, ale tak jak tutaj, słuchany z oryginalnymi rosyjskimi lampami sterującymi i czeskimi mocy (JJ 300B), nie był Audion do końca dopasowany. Dawał jednak coś w zamian – coś bardzo ważnego – mianowicie określał prawdziwy potencjał tych słuchawek. Są one bowiem nieco zwodnicze. Ze wzmacniaczem takim jak Twin-Head, mającym moc poniżej jednego Wata, potrafią grać bardzo głośno i naprawdę upojnie, ale nie jest to brzmienie kompletne. Z kolei kilkunastowatowy Audion był jednak za mocny. Tak więc słuszna jest uwaga samego producenta, że dobrze jest je napędzać w przedziale 1-4 W. Sam skłaniałbym się co prawda raczej do tego 4, a może nawet więcej, ale to jest do przetestowania – do określenia na słuch, natomiast teoretyzując najlepszy dla tych Audeze byłby taki Audion Silver Night na lampach 2A3 (jest taki i ma moc 2 x 3,5 W), albo jakaś inna końcówka na tych lampach, względnie jeszcze inny Audion, na PX-25 (też jest taki, o mocy 2 x 6 W). Może się kiedyś uda tego wszystkiego posłuchać, ale na razie pora zdać relację ze spotkania z tym trochę za mocnym na 300B.

Co taka moc daje? Otóż daje parę rzeczy istotnych – kluczowych nawet. Po pierwsze, wzmacnia ekstensję sopranów. Te planarne magnesy muszą, jak się okazuje, dostać więcej energii, by wprawić membranę w odpowiednio wysokie częstotliwości. I to jest właśnie zwodnicze, bo przy mniejszej dawce mocy można grać bardzo głośno, a soprany mogą pozostać cofnięte. A przy dużej tego nie ma i na tym samym poziomie głośności ich udział w brzmieniu okazuje się większy. Nie zmieniają przy tym zasadniczo charakteru – wciąż pozostając sferyczne i pozbawione piskliwości – ale stają się bardziej migotliwe i wyżej się wspinają. A to zmienia całościowy charakter dźwięku i staje się on dzięki temu bardziej kompletny.

Druga rzecz, to szybkość i dynamika. Te zmieniają się radykalnie i w efekcie wszystko nabiera życia. Czuć szybsze pulsowanie, żywszy atak i większą skalę dynamiczną. Bas schodzi jeszcze niżej, ekstremalnie wręcz nisko, a do tego jest fantastycznie przestrzenny a także znakomicie określony. Żadnego rozmycia, żadnego zlewania – pełna perfekcyjność brzmieniowego kształtu, do której jeszcze wrócę. A wszystko to łączy się w całość, która bardzo trudna jest do słownego określenia, a zarazem dominująca w sensie sonicznym: mianowicie na ogólną postawność i moc tego dźwięku. Staje się on bardziej prężny i cały czas odczuwa się jego wielką energię. Po prostu czuć, że nie ma żadnych ograniczeń i swą siłą może przełamać każdą barierę. Nie jest tylko obrysem, samą linią melodyczną i dynamicznymi pośród niej akcentami, tylko żywym dźwiękowym zwierzęciem o mocy lwa.

Audeze_LCD-3_016 HiFi Philosophy

A rozstrzygnięcia wciąż brak. Bo po prostu dwie odmienne szkoły grania. Choć obie konstrukcje zaliczają się do elity elit.

A to czyni zasadniczą różnicę, bo taka prężna pełność przyczajona do skoku w połączeniu z dynamiką i atakiem to inny świat. Ale zarazem, mocą wspaniałego kontrastu, pozostaje wciąż obecna już wcześniej, nawet bez tych dodatkowych Watów, wspaniała przyjazność i melodyjność. To moc życzliwa i przesiąknięta muzyką. Muzykalna wyjątkowo. Dlatego ta prężność nie skacze tylko płynie. Jest jak potężny strumień lawy zdobiony sopranowymi iskrami. Brzmi to kapitalnie i rodzi wyjątkowo silne skojarzenia z żywą muzyką, której jest bardzo bliskim wcieleniem.

Ostatnia kwestia, jaką chciałem poruszyć, to problematyka związana z pogłosowością. Nie dawała mi ona spokoju i postanowiłem rzecz bliżej zbadać. Czy faktycznie Audeze LCD-3 są aż tak bezpogłosowe? Czy jedynie muzyka elektroniczna dobywa z nich silny pogłos? Otóż nie, a sprawa przedstawia się następująco. Wziąłem płytę z najwybitniejszym musicalem wszechczasów, z mozartowskim „Czarodziejskim fletem”, przy którym wszystkie inne musicale to pikuś na małych kółkach. Ta płyta nagrana została na żywo i w bardzo pogłosowym otoczeniu. Rad byłem niemało z siebie, że po nią sięgnąłem, bo znakomicie zobrazowała sytuację. Otóż rzecz ma się w ten sposób, że kiedy tego Mozarta słuchać za pośrednictwem LCD-3, stajemy się uczestnikiem spektaklu. Wszystkie recytatywy (a jest ich tam masa) kierowane są bezpośrednio do nas, a śpiewacy śpiewają tuż obok, o metr. Nie jak u porównywanych bezpośrednio HE-6, w których aranżacji było tak, jakbyśmy siedzieli w pierwszym rzędzie na widowni, tylko jakby stać samemu na scenie i móc jednym ruchem komuś obok ściągnąć perukę. A w takich warunkach pogłosy okazały się jak najbardziej obecne, ale zupełnie inne. Zakreślały bowiem o wiele mniejszy obszar i rozchodziły się w inny sposób. Nie tak dźwięcznie i bezkresnie jak u innych słuchawek, tylko zdecydowanie bliżej, coś jakby tylko w dużym pokoju a nie w wielkiej sali czy w kościele. A to tworzyło zupełnie inną atmosferę: nie tak spektakularną i wyalienowaną, tylko bardziej normalną i ludzką. Tak więc w wykonaniu LCD-3 mozartowski spektakl zyskiwał postać bardziej bezpośrednią i bardziej był w ludzkiej skali, a w wykonaniu HE-6 i innych słuchawek bardziej teatralną i niepowszednią. Były to w tej sytuacji dwa zupełnie różne spektakle i obie postaci tego „Czarodziejskiego fletu” niezwykle mnie sobą urzekły. Nie umiem powiedzieć, która była lepsza, bo obie na swój sposób były doskonałe.

 

HiFiMAN HE-6

O największym konkurencie Audeze, tak przeze mnie w ich własnej recenzji chwalonych HiFiMAN HE-6, trzeba na wstępie powiedzieć, że w połączeniu z Audionem stworzyły zupełnie inny obraz. Na dzień dobry trzeba też tutaj zaznaczyć, że tym razem dopasowanie słuchawek i wzmacniacza było idealne, toteż szmer nawet najmniejszy w muzycznych pauzach się nie pojawiał, a z tej bezszmerowej ciszy wyłaniała się inna muzyka. Przede wszystkim dalsza, o mniejszych źródłach, a także twardsza i bardziej konturowa. Tak jak Audeze były niezwykle bliskie, płynne i o giętkich, łagodnych obrysach, tak HE-6 dalsze, twarde bardziej kanciaste i bardziej wyraziste. Atak miały szybszy, obrazowanie bardziej soczewkowe – czyli w pewnym pomniejszeniu, a wybrzmienia krótsze. Grały także jaśniej i bardziej zaznaczały akcenty. Uważnie przeanalizowałem bas u obu słuchawek i ten od Audeze okazał się schodzić niżej oraz był znacznie bardziej przestrzenny, a ten od HE-6 bardziej zwarty, mrukliwy, dużo twardszy i punktowy. Oba były świetne, ale ten z Audeze lepszy. Bardziej prawdziwy. Duży bęben gra bardziej tak jak one to pokazują. Inna była też scena i inne echa, o czym już mówiłem.

Audeze_LCD-3_012 HiFi Philosophy

Audeze LCD-3. Słuchawkowy mus dla wszystkich wielbicieli muzycznego relaksu i odprężenia.

Kiedyś z Croftem to HE-6 grały tak jakby się stało na scenie, ale z Audionem raczej tak jakby być z samego jej kraja; też bardzo blisko, ale jednak z pewnym nieznacznym dystansem. Sama zaś scena była dużo większa, w pewnych kreacjach nawet bardzo duża, a u Audeze niemal zawsze kameralna i bardzo intymna. Ale największa różnica dotyczyła samego przepływu muzyki. U Audeze właśnie płynnego, melodyjnego, niezwykle przy tym obfitego i pełnego, a jeszcze na dokładkę gorącego; podczas gdy u HE-6 było bardziej świeżo, tak przy tym trochę na baczność a nie spocznij, bardziej też rytmicznie, jasno, przejrzyście i wyraziście. Gdyby to porównywać do pejzażu, to ten od HE-6 był jak miasto z jego bryłami domów, widziane w jasnym świetle dnia i w rześkim powietrzu, a ten z Audeze jak bliskie pagórki skąpane złocistym słońcem zachodu, wędrującym z wolna ku zmierzchowi upalnego dnia. I ten upał aż czuć było na skórze i czuć dotyk gorącej trawy.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

67 komentarzy w “Recenzja: Audeze LCD-3

  1. Soundman napisał(a):

    Ha,wreszcie się doczekałem recenzji LCD3.
    Dobra robota panie Piotrze, spodziewałem się takiego wyniku konfrontacji flagowych modeli, zwycięzcy nie ma ,są tylko różne preferencje brzmieniowe.
    Jedyny niedosyt mam bo zabrakło do porównania LCD2 rev2, z już produkcji tegorocznej wyposażonej w Fazor. Które notabene sam posiadam.
    Bo o ile się nie mylę to testował Pan kiedyś LCD2 pierwszą wersję, ta nowsza jest o wiele ciekawsza brzmieniowo z Fazorem niebezpiecznie zbliża się do LCD3.
    Na ile blisko sam jestem ciekaw.
    Idąc za ciosem warto zrobić recenzję LCD X, dla których niektórzy użytkownicy z forum HeadFi pozbyli się właśnie swoich LCD3.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Pójście za ciosem ma niedługo nastąpić, bo LCD-X oraz LCD-XC mają na dniach przyjechać. Mogę ewentualnie poprosić o te nowe LCD-2, ale nie wiem czy dystrybutor wytrzyma takie obciążenie, a poza tym LCD-3 niedługo odjeżdżają, bo inni recenzenci też się chcą z nimi zapoznać. Podobno LCD-2 znakomicie grają ze wzmacniaczem iCAN kiedy uruchomić to jego uprzestrzennienie, a to rodzi z kolei pytanie, jak by zagrały ze wzmacniaczem SPL Phonitor, który takie systemy uprzestrzenniające ma bardziej zaawansowane.

  2. Daniel napisał(a):

    Zaintrygowało mnie stwierdzenie jak niżej:
    ” i nie robiące takich psikusów jak zdaje się podrabiane albo nie trzymające jakości Denony AH-D7100″
    można cos więcej o tych psikusach i podróbkach?

    1. Marcin napisał(a):

      Słuchałem chyba 4 różnych sztuk denon 7100, na różnych torach. Z początku słuchawki te robią bardzo dobre wrażenie: dźwięk jest potężny, bardzo dociążony, z mocnym basem, kolorowy, barwy są bardzo nasycone (scena i szczegółowość na dobrym poziomie). Po jakimś czasie (400h ?) bas się uspokaja, nie jest już tak męczący i dominujący, ale znika to, co czarowało na początku – słuchawki odbiera się później jako wyblakłą po praniu bluzkę, która straciła swój koloryt i nasycenie barw.

      1. mikolaj612 napisał(a):

        I tutaj wkraczają Audio Technici 😉

        1. Marcin napisał(a):

          tzn.?

          1. mikolaj612 napisał(a):

            Obecnie słucham A2000X ze swojego toru, aczkolwiek zaobserwowałem przy W1000X z padami od A2000X, że to czysty żywioł i robią to czego D7100 nie potrafią, po prostu grają rozrywkowo, bas i ogólny dźwięk w D7100 przy takich W1000X z tymi padami to pukanie cherlawego dziecka patyczkiem po lodach w kartony jeśli o bas idzie 🙂
            Niesamowitą radochę dają wtedy te słuchawki a i wykonanie jest dużo lepsze niż ten plastik w Denonach, zupełnie taki sam jak w pękajacych D1100.

    2. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie mam tak szerokiego spektrum doznań jak Marcin. Słuchałem tylko jednych D7100 od polskiego dystrybutora, które sam wygrzewałem i grały łącznie kilkaset godzin, ale nie wiem ile dokładnie. Do końca grały genialnie i takie D7100 bardzo chciałbym mieć na stałe, co znalazło wyraz w recenzji. A potem słuchałem jednych z UK, i to już było co innego; bez takiego wypełnienia i przyjemności, tak więc takie mógłbym sobie spokojnie darować. A czy one tak się wygrzewają, czy ktoś przy nich pomajstrował, bądź przeniósł produkcję do innego zakładu, a może je podrabiają, bo przecież w Chinach podrabianie odbywa się na masową skalę – tego nie wiem.

  3. Marcin napisał(a):

    2 z nich pochodziły z importu londyńskiego, dwie nie; te dwie ostatnie odsłuchiwałem w salonie denona i miały swoje pierwotne cechy, ale nie wiem co by się z nimi stało po jakimś czasie, choć mój znajomy kupił ten model z salonu i u niego po ok. 500h nastąpił ten sam efekt wyprania, więc to chyba ogólna przypadłość tych słuchawek. Kiedy się ich słucha już „wygrzanych” to nadal robią bardzo dobre wrażenie, ale jeśli się pamięta jak grały z początku to czuje się duże rozczarowanie i zawód, i najczęściej podejmuje się decyzje o ich sprzedaży wtedy.

  4. Marcin napisał(a):

    porównywałem łeb w łeb salonowe denon 7100 z audio-technica w5000 na torze za ponad 20tyś zł i te pierwsze podobały mi się bardziej pod każdym względem; w5000 miały przewagę w rozdzielczości, którą miały większą, więc wątpię, abym przedłożył te salonowo grające denony nad niższe modele audio-technica.
    Co do podróbek-niepodróbek: chińskie podróbki mogą być sprzedawane w Chinach, które nie znają pojęcia praw autorskich; w Europie sprzedaż może się odbywać tylko nielegalnie, najczęściej na bazarach; wątpię, aby te denony z Londynu były „farbowanymi” denonami, ale kto wie, pewności nie mam. Co do różnicy cenowej – po premierze model 7100 kosztował 5500 zł, teraz ponad 3 tyś zł, a mp3store niedawno sprzedawał je po 2 tyś. Może to wszystko też „podróbka”, a może one tak mają; grado po wygrzaniu grają o niebo lepiej, może denon po wygrzaniu gra po prostu gorzej.

    1. mikolaj612 napisał(a):

      One w moim mniemaniu nawet 2 tyś zł nie są warte.

      Co do W1000X wspomniałem, pady do obowiązkowej wymiany, odsłuchiwane były na moim prywatnym torze, Denony na żadnym osprzęcie jaki miałem pod ręką nie spodobały mi się, podobnie było Ultrasone Signature PRO.

    2. Tomek napisał(a):

      Co do wrażeń Marcina odnośnie d7100, potwierdzam w całości. Nawet chciałem zamienić moje d7100 na jego Grado rs1 z moją dopłatą, przewidziałem oczywiście, że Marcin nie przystanie na tą propozycję. Niemniej jednak mnie cały czas d7100 się podobają bardzo. Co do wrażeń Mikołaja – znany jest on z tego, że denonów nie lubi, także topowych i daje temu wyraz, gdy tylko ma sposobność aż nazbyt moim zdaniem dosadnie i obrazowo, przy czym podkreślę z mocą sam, że Mikołaj obrazy d7100 rysuje zbyt grubą kreską i zbyt karykaturalne. Mikołaj, kiedy słuchaliśmy moich , chwilę, d7100 u Ciebie, szły z LC z MUSES, narzekałeś wtedy na ich kłującą górną średnicę, twierdząc, że to jedyna ich wada, z Twoim Rapture nic nie kłuje, ergo nie d7100 tu miały problem, tylko strojenie klona z nimi nie zgrywa sie tak dobrze w górze, jak z Rapture, pomijając, że klon sonicznie koło Rapture nie stoi.

      1. mkl napisał(a):

        d7100 na rs1 ? Tomku nie idź tą drogą !

  5. Piotr Ryka napisał(a):

    A czy mafia paliwowa sprzedaje w Polsce lewą benzynę na stacjach paliwowych? Albo rosyjski węgiel jako polski na składach opału? Oczywiście, że tak. Podobnie może być ze słuchawkami Denona, zwłaszcza że to były chyba słuchawki ze sklepów internetowych a nie ze sklepowych półek. Nie twierdzę, że to podróbki, ale teoretycznie przynajmniej jest to możliwe.

  6. Tomek napisał(a):

    Bardziej wierzyłbym tu w opis Marcina i wpływ ich wygrzewania na zmniejszenie basu, rzecz oczywistą, zdecydowanie. Miałem d600 z polskiego salonu, bardzo wnikliwie porównywałem każdy detal z d7100 z Londynu. To samo, bez dwóch zdań. 🙂

    1. Tomek napisał(a):

      W kwestii wykonania, pakowania, znakowania etc,

  7. Piotr Ryka napisał(a):

    Mogę się założyć o każde pieniądze, że kabel Entreqa bardzo dużo dla tych odchudzonych wygrzewaniem Denonów by zrobił, a już Audeos czy FAW dużo poprawił.

    1. Tomek napisał(a):

      Niech Pan nie kusi panie Piotrze, bom w hd600 słusznie zmienił kabel na copper series mk2 od Forzy, co i w srh1440 uczynię w wersji extended bass, ale żeby zmieniać w d7100 7n fabryczne na to od Audeosa czy Forzy nawet nie myślałem, ale kto wie, może zdarzy sie choć okazja porównać i opisać w muzostajni.

    2. Marcin napisał(a):

      Michał też kable w nich podmieniał; mój znajomy także i to na nie gorsze niż takie FAW czy Audeos; tym bardziej, że kabel firmowy od Donon jest bardzo dobrej jakości. Entreq byłby może lepszy, tylko, że ta hipoteza kosztuje więcej niż słuchawki, a dla mnie podmiana kabla to tylko półśrodek – lepiej kupić inne słuchawki. Takie samo gadanie z hd800 – ja rozumiem ludzi, którzy je kupują i kochają, Bóg z nimi, ale nie rozumiem po co się tłumaczą, że z kablem symetrycznym za ileś tam, z modyfikacją komory na coś tam i ze wzmacniaczem typu bakoon za 12 tyś zł, i ze źródłem za dwa razy tyle, i na takich a takich nagraniach to…to nie znajdziesz lepszych słuchawek; no możliwe, ale dla mnie to jak tłumaczenie się i to z dumą na twarzy, że po roku ciężkich treningów i super diecie i mnóstwie wyrzeczeń udało mi się założyć spodnie, które wcześniej były dla mnie za małe; ja bym po prostu kupił inne, pasujące spodnie.

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Problem polega na tym, że na rynku nie ma odpowiednich spodni.

        1. Marcin napisał(a):

          ? A sprzedawcy za każdym razem mówią, że ich produkt jest najlepszy i na pewno będzie pasować, można kupować w ciemno. Nawet jak są za małe czy za duże to i tak przez kilka tygodni, miesięcy ich nabywca wciąż powtarza: e tam, rozciągną się; e tam, trochę przytyją i będą idealne.

          1. Piotr Ryka napisał(a):

            Nie ma słuchawek będących postępem względem przeszłości. A Sony MDR-R10 weszły na rynek w 1989 roku. Właśnie mija ćwierć wieku, a wielu czytelników tego portalu urodziło się znacznie później.

  8. Marcin napisał(a):

    A te Audeze są po prostu za drogie.

  9. miroslaw frackowiak napisał(a):

    Kiedys jak pamietasz Piotrze napisalem ze jak dluzej posluchasz LCD3 ,to wstawisz je do grona najlepszych na swiecie sluchawek.Wiem ze nigdy nie napiszesz tak wprost ,ale mi po tej recenzji nie potrzeba tego slowa ktorego nigdy nie chcesz wypowiedziec, bo zaraz moze byc cos wykonane i grac lepiej!mysle ze to sa sluchawki ktore oprocz moich K-1000 bardzo by pasowaly do mojego Carego 300B!jak myslisz?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      One pasują do każdego dobrego wzmacniacza słuchawkowego o dużej mocy i zintegrowanego o małej. A już szczególnie do lamp. A jeśli słuchałeś ich z Cary, to od przodu czy od tyłu? A jeśli z obu stron, to gdzie grało lepiej?

  10. miroslaw frackowiak napisał(a):

    Zawsze na zaciskach glosnikowych z tylu wzmacniacza lepiej gralo !tak samo jak z sluchawkami K-1000.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Tak należało przypuszczać. A czy na Cary była tam z tyłu cisza, czy jakiś brum?

  11. Bartek napisał(a):

    Super recenzja. Bardzo fajnie sie to czyta. Taki wyzszy poziom lektury.
    Nachodzi mnie moje odwieczne pytanie ktore z tych sluchawek wedlug Pana najlepiej graja Rocka? Chodzi mi o wywolywanie tzw. ciarek, gesiej skorki lub zjezonych włosów 🙂 Czyli o tzw magię.

    pozdrawiam
    Bartek

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Każde to potrafią przy odpowiednim wzmocnieniu. Będę dzisiaj robił odsłuchy do recenzji Accuphase DP-720, to mogę zwrócić szczególną uwagę na rocka. Ale na pewno warto brać pod uwagę takie słuchawki jak HE-6 na Audionie (lub czymś równie mocnym) oraz AKG K812 z kablem FAW Noir albo innym dodającym masy. Także LCD-3 na czymś w okolicach 6 Watów. Dla wysokiej klasy sprzętu przenośnego (testowałem na AK240), najlepsze są Ultrasony Edition5. To bardzo specyficzne, tak nawiasem, słuchawki. No ale ta cena. Jeszcze się wygrzewają, tak więc nie umiem ich całościowo ocenić.

  12. miroslaw frackowiak napisał(a):

    Chcialem dodac ze recenzja twoja Piotrze LCD3 jest tak wyborna jak te sluchawki,zalety tych sluchawek trafione w dziesiatke,wad po odsluchu z moim Carym 300B nie stwierdzilem,nie gubily sie zakresy pasma i nie bylo ani troche nosowosci,moze dlatego ze Cary 300B jest dla mnie najlepszym wzmacniaczem sluchawkiwym na swiecie, co powinienes w koncu Piotrze sprawdzic!

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Kiedyś jeszcze sprawdzę. Ale wraz z przyrostem mocy ta nosowość i pewna nierówność pasma faktycznie ustępują. To słuchawki dla wzmacniaczy co najmniej kilkuwatowych i raczej lampowych. Ale może z końcówką Tellurium Q, First Watt F1, albo Sugdenem też byłoby rewelacyjnie.

  13. miroslaw frackowiak napisał(a):

    Wybieram sie Piotrze juz dwa miesiace na ta wspaniala farme, gdzie wlasciciel uzadzil salon sprzedazy i odsluchow najlepszych sluchawek i innych znanych sprzetow audio,mozna tam dowoli sluchac wszystkiego co maja godzinami,troche zdrowie szwankowalo(kolana),ale juz jest lepiej i wybiore sie tam na odsluchy!
    Bardzo blisko Londynu:
    http://hifilounge.co.uk/
    http://hifilounge.co.uk/index.php?route=information/visitus
    ostatni ich nabytek:
    http://www.highendheadphones.co.uk/oppo

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Przyjemna audiofilska posiadłość. Może uda się tam kiedyś trafić.

      1. Daniel napisał(a):

        Byłem tam jeszcze w zeszłym roku i polecam. Paul to bardzo sympatyczny facet, spędziłem tam praktycznie cały dzień. Dużo sprzętu do odsłuchu, miła atmosfera i dobra kawa : )

        Świetna recenzja. Ja wciąż stawiam HE-6 ponad LCD-3 ale jak się sam Piotrze przekonałeś to zupełnie dwa przeciwne bieguny i właściwie warto mieć je oba.

  14. miroslaw frackowiak napisał(a):

    oczywiscie „urzadzil” przez (RZ )

  15. Marcin napisał(a):

    czy w GS pojawiają się jeszcze zniekształcenia w nieklasyce

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Dokładnie na to pytanie odpowiem jutro.

  16. Marcin napisał(a):

    ok.; pytałem, bo mam życzliwą radę

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Rady chętnie wysłucham już dzisiaj, bo właśnie biorę się za odsłuchy. Na oknie już tylko 27 stopni.

      1. Marcin napisał(a):

        Jeżeli cokolwiek mruczy, buczy i pojawiają się jakiekolwiek zniekształcenia tzn. że są niewygrzane. Można powiedzieć, że jak na gradomanię przystało, wiadomość ta to nie żadna nowość, ale ja mówię poważnie; i ta wycofana średnica, dająca o sobie znać zwłaszcza przy wokalu też wraca na miejsce. Kiedy słuchawki popracują kilkaset godzin na „basiku”, ale tak normalnie, czyli nie ile fabryka dała i nie miesiąc bez przerwy to wszystko się pomału układa. Nie ma prawa być żadnych zniekształceń i ogólnie barwa i napowietrzenie dźwięku są dużo, dużo lepsze.
        Pytałem, bo jeśli ich Pan słucha normalnie, słuchając klasyki to zniekształcenia nie znikną. Ja nie należę do obozu niewdzięczników, stad taka moja koleżeńska rada.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Są widać nie wygrzane, bo lekkie zlewanie na basie jest ciągle obecne. Ale prawda jest taka, że one w ogóle poza bardzo krótkimi odsłuchami nie grają, tak więc nie mają się kiedy wygrzać.

    1. Bartek napisał(a):

      Panie Mirku,
      Z jakimi sluchawkami Pan sluchal Carry 300B? Chodzi mi o wejscie sluchawkowe w tym wzmacniaczu.

  17. Piotr Ryka napisał(a):

    No to ładnie pracuje.

  18. Piotr Ryka napisał(a):

    Przyjechały dzisiaj Audeze LCD-XC, a Marcin zwrócił mi uwagę, że Grado wprowadza nową serię swoich udoskonalonych słuchawek o kryptonimie „e”.

    1. mkl napisał(a):

      Byłbym wdzięczny za kilka słów porównań do th-900 i d7100 podczas pisania o XC. Z góry dziękuje.

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Postaram się.

  19. Agtez napisał(a):

    Ja posiadam słuchawki Audeze LCD-XC i mimo, że nie jestem ekspertem, te słuchawki są rewelacyjne. Odpowiadają mi zarówno jakością dźwięku, tym co lubie najbardziej – głębokim basem i genialnym designem.

  20. Agtez napisał(a):

    Widzę skorzystałeś z wielu wzmacniaczy. Ja polecam przetestować wzmiacniacz Valhalla 2 firmy Shiit.

  21. Adam Rzetelski napisał(a):

    Witam Panie Piotrze, chciałbym się zapytać o inne alternatywy wzmacniaczy, DAC-ów, czy combo AMP+DAC pozwalające nadal wyciągnąć z LCD 3 wszystko co najlepsze.
    Audion Silver Night 300B wykracza poza budżet z racji potrzeby zakupu jeszcze źródła, kabli i innych akcesoriów.
    HDVD 800 ciekawa opcja, choć czy w pełni wystarczająca dla potrzeb LCD 3?

    Kolejne opcje, pierwsza z nich: Copland DAC 215 oraz druga: wieża iFi zbudowana z iusb 3, iDac 2, iTube 2, iCan SE, nie wiem czy miał Pan styczność z tym i mógł się wypowiedzieć na ich temat. Jedynie zaznaczę, że słuchałem LCD 2 z Coplandem DAC 215 i zagrało to bardzo sympatycznie, jedynie kapkę góry mi brakowało.

    A może zna Pan jeszcze inne wzmacniacze/DAC-i, które byłby Pan w stanie polecić.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Sam bym postawił na wieżę ifi. Trudno z nią rywalizować cenowo, a mocy ma bardzo dużo i jej na pewno nie zabraknie. I przede wszystkim ta holografia, bardzo LCD-3 potrzebna. Moduł iTube absolutnie obowiązkowy. Niemniej Copland też bardzo udany, a LCD-3 mają więcej góry niż LCD-2.

      1. Adam Rzetelski napisał(a):

        Dziękuję za odpowiedź,
        Copland z LCD-2 podobał mi się, jedynie troszkę tej góry brakowało, jestem ciekawy jak wpłynął na to kabel na którym słuchałem, a dokładnie ten: https://www.tophifi.pl/przewody/nordost-n2-heimdall2-kabel-sluchawkowy-2m-do-sluchawek-audeze.html bo niestety na fabrycznym wtedy nie mogłem. Przy LCD-3 też podejmę próbę posłuchania wraz z Coplandem. Docelowo będę to łączył zapewne z kablem FAW NOIR

        Nie mniej po dyskusji z jednym z użytkowników LCD-2 wraz z wieżą iFi, to właśnie w tej wieży pokładam wszelkie nadzieje.

        Mam jeszcze jedno pytanie odnośnie LCD-3 i iFi, jeśli ostatecznie po odsłuchach padnie na to połączenie, to niestety nie będę mógł kupić całości naraz i będę musiał rozłożyć ten zakup na 2 miesiące. Kupując najpierw LCD-3, to który moduł z iFi powinienem kupić, aby jednak móc już korzystać z LCD-3 do czasu, aż w następnym miesiącu nie kupie reszty? Czyżby powinien to być iCan SE?

        1. Andrzej napisał(a):

          Pozwolę sobie odpowiedzieć.
          Samo przeznaczenie elementów wieży ifi niejako wymusza kolejność, a więc:
          1. idac2, który jest daciem, ale ma tez wbudowany wzmacniacz słuchawkowy (to wystarczy juź do słuchania)
          2. ican se
          3. itube2 (itube wpina się między dac a wzmacniacz, więc musi być już dac i wzmacniacz)
          4. usb poprawiacze

          1. Adam Rzetelski napisał(a):

            Okej dzięki 🙂

        2. Adam Rzetelski napisał(a):

          Jest jeszcze jedna opcja, poza wymienioną przeze mnie konfiguracją wieży jest idac2 wraz z ican pro. Jak takie połączenie wypada na tle 4 modułowej wieży iFi. Sam będę jeszcze to wszystko przesłuchiwał natomiast póki co chce zapytać się o opinie.

  22. Witold napisał(a):

    Moje pytanie dotyczy Audeze LCD-3 z najnowszej serii (moje to 2018r) ale posiadające “maniere” którą IDELANIE zdiagnozował inny recenzent w 2014r. Chodzi mi stwierdzenie “LCD-3 to bardzo przystępna sygnatura o bardzo dobrej jakości, ale może trochę zbyt grzeczna – nie ma akcentu w paśmie 8-10 kHz”.
    I własnie To mi w nich przeszkadza tj. na firmowym kablu Audeze, w tej wersji, ktorą posiadam dołączany jest ten od Classic.

    Pytanie ? czy uważa Pan że zmiana przewodu poprawi dźwięczność w tym zakresie ? Tak się dzieje jak „majstruje” EQ w okolicach 8-10khz

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      A na jakim są sprzęcie słuchane? Zmiana kabla oczywiście „coś” zmieni, ale toru może jeszcze bardziej.

      1. Witold napisał(a):

        w tym momencie nie mam nic AMP/DAC 🙂 mam jednak porównanie z moimi porzednimi LCD-2F były dźwięczniejsze – te LCD-3 są nosowe, „szare” w tym zakresie. Co ciekawe podłączając do prostego DAP korygująć delikatnie zakres EQ – gain DLA 8-10khz uzysuję poprawę o którą mi chodzi.
        Ponawiam pytanie czy kabel swego rodzaju hardware skoryguje ten zakres na „+” ?

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Działanie każdego dobrego kabla powinno polegać na poszerzaniu i wyrównywaniu pasma. Kable od LCD-3 nie są złe, ale można z pewnością lepiej. Poza tym można zdecydowanie lepiej napędzając te słuchawki mocnym wzmacniaczem. One ledwie tolerują te o niewielkiej mocy. Grać grają, ale jest to brzmienie pozbawione witalności. Dopiero z mocnym wzmacniaczem wstępuje w nie życie.

  23. Tom napisał(a):

    Do tych Audeze wzmacniacz sluchawkowy Phast to dobry wybor, czyw kwocie do 5000zl mozna i trzeba lepiej? Chodzi o muzyke klasyczna.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Myślę, że bardzo dobry.

  24. Grzesiek napisał(a):

    Mam dwa monobloki lampowe. Czy do tego da się podłączyć LCD3? Nie ma wyjścia słuchawkowego. Ale coś mi migneło w którymś komentarzu że można podłączyć do wyjść głośnikowych? Mam jeszcze Naim Uniti 2. Jest jeszcze taki problem, że te sprzęty stoją 3,5m od kanapy. Czy gdyby skombinować tak długi kabel słuchawkowy albo jego przedłużacz to czy nie zdegraduje to dźwięku?
    Dziękuję

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Podłączyć da się. Forza może zrobić przejściówkę z odczepów głośnikowych na 4-pin i Tonalium też, ale ta będzie droższa. (Sam mam taką.) Kabel czterometrowy Focal daje do swoich Utopii, a Grado robi sześciometrową przedłużkę, więc raczej straty jakości nie będzie, byle kabel był dobry. Pytanie tylko, jakie te monobloki są mocne, bo jeśli dość mocne, to w Audeze będzie brum. Najbezpieczniejszym podłączeniem byłoby poprzez kable głośnikowe do iFi iELS, ale to koszt siedmiu tysięcy. W zamian świetna jakość i można użyć każdych słuchawek, także elektrostatów.

      1. Grzesiek napisał(a):

        Single-ended, czysta klasa A, 2x25W.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          To dla Audeze za dużo. HiFiMAN HE-6 albo AKG K1000. Ewentualnie Abyss 1266. Audeze tylko przez iESL.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy