Recenzja: Astell&Kern AK240

Astell&Kern_AK240_025 HiFi Philosophy   Nie ma sensu po raz kolejny powtarzać, jak ważne są dla współczesnej percepcji muzycznej odtwarzacze plikowe. Na równi te stacjonarne – zwłaszcza w komputerach i laptopach, bo wolnostojących nie ma jeszcze wiele – jak i te kieszonkowe, do noszenia ze sobą, są teraz wzbierającą falą nowej mody, przykrywającą i wypierającą dawniejsze płytowe granie. Taśmy to już w ogóle przepadły, a przecież w czasach magnetofonów kasetowych one właśnie dominowały, a płyty jeszcze się bronią, ale gdy chodzi o masowego odbiorcę, ich sprawa jest przegrana. Pliki są o wiele prostsze w użyciu i banalnie łatwe do kopiowania – i z tym się nie wygra. Atoli w przypadku recenzowanego tutaj odtwarzacza przenośnego Astell & Kern AK240 możemy obserwować czołowe zderzenie podejścia masowego z elitarnością. Pliki to bowiem produkcja masowa, a stworzony do ich odczytu przez południowokoreańskiego iRivera AK240 to czysta ekstrawagancja. „Be The Ultimate” – zachęca hasło reklamowe, grając na ludzkich słabościach i żądzy dominacji. Odtwarzacz plikowy, którym zwykli się posługiwać przede wszystkim młodzi ludzie, z natury bardziej towarzyscy i mobilni, kosztujący kilka przeciętnych pensji, to wszak coś nietuzinkowego, bardziej przywołującego skojarzenie ze starym zgredem usiłującym uchodzić za młodzieniaszka. Zarazem nie powstał ten AK240 z myślą o polskiej młodzieży, tylko raczej amerykańskiej albo niemieckiej, a tam jedna średnia pensja wystarczy na niego w zupełności. Nie jest zatem aż taki drogi jak mogłoby się zdawać, tylko trzeba brać pod uwagę na jakie kierowano go rynki. A przy tym nie jest też tak, że u nas nie ma co na klientów liczyć, bo raz, że u nas młodych z dużymi pieniędzmi jest coraz więcej, a po wtóre i nade wszystko powiedzmy sobie otwarcie – kwota dziesięciu tysięcy to w kontekście wysokiej klasy odtwarzania muzyki nie są żadne pieniądze. Porządny stacjonarny system audio musi kosztować wielokrotnie więcej, o ile bazować ma na głośnikach a nie słuchawkach. I tu docieramy do sedna. Bo wprawdzie AK240 jest całkowicie samowystarczalnym źródłem dźwięku i może też pracować jako zewnętrzny DAC wspomagający inną aparaturę, ale taki całkowicie samowystarczalny mimo to nie jest, gdyż żeby dobył się z niego dźwięk, potrzebne są jeszcze słuchawki. Te mogą zaś kosztować dosłownie kilka złotych, ale nie o takie chodzi w przypadku tego urządzenia. I tu pojawia się zagadnienie kluczowe dla niniejszej recenzji: jakie mianowicie słuchawki są wystarczająco dobre dla odtwarzacza plikowego za dziesięć tysięcy? Czy wystarczą takie za tysiąc z kawałkiem lub może nawet mniej jeszcze, czy takie za trzy-cztery, a może dopiero takie za dziesięć?

Bo powiedzmy sobie szczerze – nie jest dla tych naszych tu dywagacji najważniejszym problemem, czy AK240 jest najlepszym odtwarzaczem plikowym i czy jest lepszy od AK120, tylko coś zgoła innego. Tamto wprawdzie też jest ważne i trzeba rzecz będzie przebadać, ale możemy z góry założyć, że jest tak faktycznie, bo ludzie od iRivera nie są chyba aż tak nierozgarnięci, by rzucać na rynek urządzenie, które nie jest choć trochę lepsze od ich własnego wyrobu mającego te same właściwości a kosztującego znacznie mniej. No ale nie takie dziwactwa świat widział, więc i na tym trzeba będzie się skupić. Ważne jest jednak jakiego brzmienia tak całościowo należy oczekiwać, jakie dostajemy tu możliwości użytkowe, a zwłaszcza jak to się układa ze słuchawkami. W związku z powyższym postaram się zogniskować uwagę na użyciu wielu słuchawek, ponieważ wieloma dysponuję. Założyć bowiem możemy, że dla sporej grupy osób spośród potencjalnych nabywców nie jest szczególnie istotne o ile ten AK240 jest lepszy od modeli niższych, ponieważ interesuje ich wyłącznie posiadanie modelu najwyższego, czyli bycie tymi „The Ultimate”. Stać ich na to i te trzy czy nawet sześć tysięcy, jakie mogą zaoszczędzić kupując AK120 bądź AK100, nie są tutaj istotne. Chcą mieć najwyższy model, jego cena ich nie odstrasza, a wizja posiadania samego topu jest smakowita i kojąca, natomiast to jak z nim grają różne słuchawki jest sprawą do zdiagnozowania z reguły dosyć trudną i czasochłonną, toteż chętnie o tym poczytają.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

33 komentarzy w “Recenzja: Astell&Kern AK240

  1. Maciej napisał(a):

    A co z k812, cos ostatnio nie pojawiaja sie w recenzjach?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Tak źle, to chyba nie jest. Dopiero co brały obfity udział w recenzji Audeze LCD-3. Niebawem kolejne recenzje słuchawek i wzmacniaczy, to się znowu pokażą.

  2. Piotr Ryka napisał(a):

    Dostałem właśnie wiadomość od dystrybutora, że przejściówka z symetrycznym złączem mini-XLR będzie niebawem do dokupienia, prawdopodobnie już w lipcu. Tak więc nie stanowi elementu wyposażenia, a cena podobno niska nie będzie.

  3. Jakub napisał(a):

    Dziękuję za świetną recenzję! Kiedy będzie można się spodziewać artykułu o HM-802?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie wiem kiedy będzie recenzja HiFiMAN-a. Był obiecany już dawno temu, ale chyba dystrybutorowi nie zależy na recenzji i można się tylko domyślać dlaczego.

    2. Piotr Ryka napisał(a):

      Przeczytawszy komentarz dystrybutor mnie zrugał, bo podobno chciał przysłać 802, a ja chciałem tylko 901. Bardzo możliwe, a w każdym razie 802 ma teraz przyjechać i dopiero wszystkim pokaże. Mam nadzieję.

      1. Fatso napisał(a):

        Witam,
        Mnie po przesłuchaniu i zrecenzowaniu wszystkich aktualnych DAPów, wyszło, że HM-802 jest z nich po prostu najlepszy dźwiękowo. Gdyby nie wysoki poziom szumów na standardowej karcie, byłby najlepszy w każdej kategorii, a tak w zasilaniu IEMów najlepszy pozostaje AK120 🙂

        Pozdrawiam

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          HM-802 właśnie dzisiaj przyjechał.

  4. Marcin napisał(a):

    „Usilnie zalecałbym przy tym dokupienie wzmacniacza ALO Audio Continental V3, lub jego następcy, jako że lampowy V3 nie jest już niestety produkowany.”
    trzeba było po niego podjechać.

  5. Piotr Ryka napisał(a):

    Był długi weekend i sądziłem, że pojechałeś do domu.

  6. Marcin napisał(a):

    nie ma żadnego problemu; ja i tak mam teraz naukowy okres, ale można było podjechać i brać, co tam by było przydatnym.pozdrawiam

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Sprawa jest już nieaktualna, bo AK120 i AK240 jadą jutro do siebie. Pozostaje tylko zazdrościć posiadania tego ALO Audio, bo jest niezwykle udanym urządzeniem.

  7. Daniel napisał(a):

    Dostrzegłem błąd, Iriver jest firmą Koreańską a nie Tajwańską : )

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Dziękuję za zwrócenie uwagi.

  8. Marecki napisał(a):

    Na alo audio com widziałem chyba jakieś przejściówki.

    Na pewno mają interkonekty mini -xlr, które są kompatybilne z ich zbalansowanym International+ i MK3b.

    Nie mam jak sprawdzić, ponieważ nie mam flasha w telefonie.

    Świetna, ja zawsze rzeczowa recenzja!

    Pozdrawiam

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Tak, oferują taką przejściówkę dla swoich wzmacniaczy. Kosztuje dwieście dolarów. Sam przenośny wzmacniacz zbalansowany Rx Mk3 B to kwota sześciuset pięćdziesięciu dolarów. Na pewno dodaje AK240 dużo urody.

  9. Piotr napisał(a):

    Trochę mnie zaskakuje, że AK240 gra jeszcze lepiej z przenośnym zewnętrznym wzmacniaczem, jak to też miało miejsce z AK120, myślałem AK240 będzie miał jeszcze lepszy wzmacniacz. Sam korzystam z wzmacniacza SR-70A Raya Samuelsa, który gra kapitalnym dźwiękiem i długo u mnie zostanie.

    Przy okazji, czy jest jakaś szansa na test szczytowego odtwarzacza iBasso DX90? Nie wiem kto jest dystrybutorem, ale skoro ma być niedługo HiFiman ciekawe byłoby porównanie z DX90.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      To iBasso mam obiecane, ale nie wiem kiedy przyjedzie. Wzmacniacze zewnętrzne dodają do odtwarzaczy przenośnych, bo z takimi wbudowanymi te odtwarzacze miałyby za duże gabaryty. Nie każdy chciałby mieć takie duże, nie każdy goni za super ekstra dźwiękiem.

      1. Piotr napisał(a):

        Oby iBasso przyjechał wygrzany, ponoć dopiero po 200-400 godzinach wchodzi na wysoki pułap. Mój wzmacniacz SR-70A potrzebował 150h aby osiągnąć swój szczyt, poprawa jest niebywała.

        1. Piotr napisał(a):

          Mały błąd, chodzi oczywiście o SR-71A.

  10. Tomek napisał(a):

    Przeczytałem z przyjemnością, choć ja w tych pieniądzach to prędzej następny samochód kupię 🙂 kiedy obecny już zezłomuję, co mam nadzieję nie nastąpi tak prędko… Choć z drugiej strony „gdybym był bogaty” 😉 Fachowość recenzji uderza… Porównanie 120 do 240 myślę bezcenne i clue: „Ten od DAC-ków Wolfsona jest zaś bardziej bliski i gęsty, a ten od Cirrus Logic daje wyraźnie większą scenę, lżejszy dźwięk i lepszą transparentność” dające możność (przyszłym) właścicielom synergicznego doboru słuchawek…

  11. Artorius napisał(a):

    Wychodzą teraz chyba ciekawsze niż 240 , nowe wersje 120 i 100. Tymczasem na forum ****store 😉 triumfy święci tańszy ale nowatorski Sony NW-ZX1. Z dużym LCD, dostępem do internetu, sklepu Google Play. Jednym słowem Android.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Jak powiada klasyk: Zmiany, zmiany, zmiany.

  12. Mariusz napisał(a):

    Panie Piotrze czy bedzie test AKG K 3003.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Będzie. Ale najpierw muszę napisać kilka innych.

  13. Maciej napisał(a):

    Piotrze,
    A czy swoją drogą nie zabrałbyś się za testy jakiś transportów plików?
    Bo z tym ciągle ubogo na rynku. A laptop to tylko laptop. Nakarmi DACa, ale obaj wiemy, że da się lepiej… dużo lepiej.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Właśnie piszę recenzję Lumina A1, jest na ukończeniu. Będzie chyba na temat. Nie wiem tylko czy to ten przedział cenowy, ale jakość – pierwsza klasa.

  14. Maciej napisał(a):

    Wiesz teraz kosztuje bardzo dużo, ale za parę lat będzie tak dostępny jak teraz playery z przed dekady.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Na pewno, ale i tak jego cena względem najlepszych CD jest przystępna.

  15. Jarek napisał(a):

    Proponuję przesłuchać Cowona P1 Plenue, może się okazać, że wszystkie te kałasznikowy pośle w diabli.
    Tak bynajmniej u mnie się stało – AK120 pokrył kurz 🙂

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Mam obiecany w najbliższym czasie. Inni też są pod wrażeniem, ale sam jeszcze nie słuchałem.

  16. Jarek napisał(a):

    Wznowię temat. Panie Piotrze czy U5 okażą się wyraźnie lepsze od AK T5p przy odsłuchu z AK240? Z recenzji wynika, że są lepsze od zwykłych Beyerdynamic T5p, ale AK T5p są skrojone do tego DAPa.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie umiem odpowiedzieć, ponieważ AK T5p nie słuchałem. Ale w ciemno, to dla siebie bym wybrał Ultrasony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy