Recenzja: AKG K550/551

AKG_K550-551_04   Słuchawki AKG K551 może nie są najlepszą okazją by przywoływać historię swojego producenta, bo taki zaszczyt winien przypadać wyrobom flagowym, ale ponieważ recenzję modelu K701 dawno temu już napisałem bez takich historycznych odniesień, więc teraz to nadrobię i napiszę parę zdań.

Historia austriackiej firmy AKG przypomina do złudzenia historię niemieckiego Beyerdynamica, choć Akustische und Kino-Geräte Ges. m. b. H. założono dwadzieścia lat później, w tym samym mniej więcej czasie co inną niemiecka firmę – Sennheiser – czyli zaraz po II światowej wojnie. Podobieństwo odnosi się do tego, że tak jak w przypadku Beyerdynamica korzeniami firmy było nagłaśnianie sal kinowych i teatralnych. Dopiero potem dołączyła produkcja mikrofonów i słuchawek, pozwalająca konkurować z dwoma niemieckimi potentatami jak równy z równym. W odróżnieniu od tamtych nazwa firmy nie upamiętnia założycieli, Rudolfa Goerike i Ernesta Plessa, ale na ich podobieństwo wyroby AKG zyskały światową markę i wielką popularność. Mimo to w 1994 roku firma straciła niezależność, stając się częścią amerykańskiego giganta branży elektronicznej, koncernu Harman-Kardon.

Firmy produkujące słuchawki często produkują też mikrofony, pragnąc najwyraźniej obsłużyć oba końce muzycznej magistrali, a panuje pośród nich zwyczaj, by na jubileusze wypuszczać jakiś jubileuszowy tego lub tego model. Sennheiser wypuścił z tej okazji słuchawki, a Beyerdynamic i AKG mikrofony. Czy świadczy to o wadze, jaką firmy przykładają do poszczególnych wyrobów? Zapewne w jakiejś mierze, choć doprawdy trudno zarzucać słuchawkom Beyera i AKG słabszą jakość. A kiedy już przy porównaniach niemieckojęzycznych słuchawkowych trojaczków jesteśmy, wart odnotowania jest fakt, że w ostatnich latach firmy Beyerdynamic i Sennheiser zaoferowały słuchawki stricte flagowe, kosztujące tradycyjne circa 1000 €, podczas gdy AKG przeciwnie, swoje tysiąceurowe K1000 z produkcji wycofało i zastąpiło flagowcem o połowę tańszym, choć teraz rasują go przydomkiem „Q” od Quincy Jonesa, który zechciał mu patronować, i podnoszą mu cenę.

Patrząc na cennik można dojść do wniosku, że nasze tytułowe K550/551 pełnią u swego wytwórcy rolę wiceflagową, jednak osobiście nie zamierzam im tego tytułu ani odbierać, ani przyznawać, aczkolwiek jeżeli już, to muszą się nim dzielić z bardzo zbliżonymi cenowo K272 HD i K242 HD. Istotne zarazem jest to tytułowe połączenie i nasuwające się w jego kontekście pytanie, dlaczego K550 i K551 nie mają osobnych recenzji? Wystarczy jednak popatrzyć na zdjęcia i przeczytać dane techniczne. Słuchawki są z wyglądu identyczne i identyczne parametry posiadają. Tak więc pisanie im odrębnych recenzji mija się z celem, bo tak naprawdę różnią się jedynie długością kabla oraz faktem, że na swoim model K551 posiada przyciski do obsługi odtwarzaczy przenośnych. Przyciski te okazują się kosztować 260 złotych, czyli prawie 90 złotych za sztukę, co sugerowałoby jednak, że słuchawki bardziej są różne niż mi się zdaje, bo aż tyle za jeden przycisk to trochę drogo. Dlatego słuch bardzo będę wytężał w poszukiwaniu tych innych różnic, chociaż firma Apple, dla obsługi której wyrobów przyciski te wprowadzono, znana jest z tego, że za to samo każe sobie płacić dwa razy więcej, dzięki czemu zdobyła wielką sławę i uznanie. Chyba nie od rzeczy byłoby w takim razie założyć jakiś Upple, każąc płacić klientom jeszcze dużo drożej. Przynajmniej pisownia w angielskim byłaby bardziej poprawna. „Up prices for people” brzmiałaby pełna nazwa.

No nic – przyciski, nie przyciski, ceny, nie ceny, Apple nie poeople – wsio rawno, jedziemy z recenzją.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

40 komentarzy w “Recenzja: AKG K550/551

  1. Lord Rayden napisał(a):

    Dziękuję za ten test. Obecnie mam K550 i dla nich sprzedałem BD DT770 Pro 80 omów. Uważam K550 za słuchawki bardziej dla mnie – dobra przestrzenność, jasne, wystarczający bas. To sprzęt domowy – choć raz widziałem już kogośw starbucksie z tymi nausznikami.
    Szkoda,że nie próbował Pan ich z AK100 – chyba mają za małą opornosć dla niego (32 omy).
    Teraz każda firma produkuje słuchawki dostosowane do sprzętu portable. Taki trend. Szkoda,że nie ma wersji K550 np 80 omów czy 250 omów. Ale jak wykazały testy mojego kolegi Miłosza z forum MP3store, K550 dobrze grają z jego klonem Lehmanna. Więc ze stacjonarnymi też jest OK.

    i na koniec cena – ja dopadłem je (nowe) za 600 zł na Allegro 🙂

  2. Karma napisał(a):

    Mój jack od K550 jest nakręcany, nie wciskany.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Przepraszam, do recenzji wkradł się błąd – jest na odwrót; do K550 jack się wkręca, a do K551 wciska. Powinno być raczej na odwrót, ale wciśnięcie jest bardzo mocne, więc raczej nie ma obawy przypadkowego zsunięcia.

  3. Fatso napisał(a):

    Witam,
    Pierwsza recenzja, którą u Pana przeczytałem i z którą się w większości zgadzam. Szkoda, że odesłał Pan już te słuchawki, bo tak naprawdę to nie podłączył Pan do nich najlepszego możliwego generatora :P. A jest nim Black Cube Linear, czy ewentualnie któryś z klonów. Ja niestety poległem z próbami portable i w sumie po przetestowaniu całej masy sprzętu, to tylko RSA Predator i iBasso D10 gwarantują im odpowiednie dociążenie.

    W graniu z LYRem nie podobało mi się wyraźne brumienie słyszalne w słuchawkach. Mam zresztą wrażenie, że one w ogóle z lampami się nie kochają. Za to kochają się z wzmacniaczami które zapewniają iście niemiecką kontrolę drivera.

    Naprawdę dobra robota, jeśli będzie Pan chciał powrócić do tych słuchawek, to zapraszam do kontaktu, możemy się wymienić spostrzeżeniami.

    ps. 3 uwagi:
    – W K550 końcówka jest również nakręcana, widać kabel w Pańskiej wersji był „kombinowany”
    – Pady w tych słuchawkach zawierają gąbkę, którą spokojnie można zmieniać i próbować uzyskać większe lub mniejsze oddalenie od drivera. Ja preferuje dużo mniejsze, co daje właśnie takie efekty ojakich Pan tutaj wspomniał.
    – Kabel w K550 jest masakrycznie podłej jakości. Są to dosłownie włosy…Wymiana, ale tylko pod warunkiem poprowadzenia symetrycznego kabla do obydwu słuchawek, czyni dosłownie cuda. Ja wybrałem dla siebie kabel Cordial CMK, ale wiem, że równie dobre wyniki daje Canare Starquad.

    Pozdrawiam – Miłosz

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Miło czytać ciekawe i głęboko sięgające w materię sprawy spostrzeżenia. K550/551 to słuchawki mające na pewno duży potencjał, niewątpliwie warte modyfikowania i szukania najbardziej dopasowanych wzmacniaczy. Chętnie przetestuję takie poprawione, ale za kilka tygodni, bo spadł na mnie nawał sprzętu i muszę się uwijać z tym co już mam na miejscu.

  4. Piotr Ryka napisał(a):

    Gratuluję w takim razie, że tak wielki muzyczny obszar udało się kupić za tak niewielkie pieniądze.

    Pozdrowienia

  5. oblivion napisał(a):

    Nareszcie K550 doczekały się recki tutaj 🙂

    Myślę, że problemem tych słuchawek jest to, że są przystosowane do osób z dużą głową – siła pałąka jest zbyt słaba. Można po prostu pałąk trochę nagiąć i uzyskać tym sposobem to jak powinny grać od początku. Bez tego zabiegu, w przypadku niektórych „głów”, bas będzie uciekał, czyniąc impakt opłakanie słabym i brzmienie zbyt chude oraz nazbyt analityczne.

    Znalazłem błąd w recenzji:
    „Ten od K550 po prostu się wciska, a ten od K551 trzeba nakręcić, co zapobiega jego zgubieniu.” – powinno być odwrotnie, w k550 nakręcany, w k551 wciskany.

  6. Michal W. napisał(a):

    Nieprawdą jest, że Canare daje „równie dobre” wyniki co Cordial CMK, bo sposobem grania Canare znacznie bliżej do kabli Conducfila – przejrzystych, neutralnych, z dobrą teksturą i dynamiką. Cordial to taki słodki misio z klapniętymi uszkami (czytaj, skrajami pasma). Słuchawki nim zrekablowane nie mają prawa zagrać z typowo brzmiącą lampą, a prędzej w torze grającym na modłę defilady pierwszomajowej w Moskwie – prosto, twardo, równo, dobitnie, bez cienia emocji. CPK220 gra ciekawie, ale jest przyciężki i to też nie jest neutralność w sensie barwy czy skali dynamiki.

    1. Fatso napisał(a):

      Michale, równie dobre wyniki, nie znaczy – grają tak samo. Recablowałem K550 obydwoma kablami i za każdym razem to klient wybierał który mam mu zamontować na stałem już po odsłuchach. na 6szt które zrobiłem wten sposób 4 osoby wybrały Cordiala a 2 Canare. Na większej próbce mogłoby to pójść po równo. Ale co rzeczy. Wyniki równie dobra, znaczy dokładnie tyle, co zmiana kabla zawsze była na korzyść. Na korzyść klienta oczywiscie i na korzyść brzmienia. Nie wnikając w którą stronę to poszło.

      1. Fatso napisał(a):

        AAaa nie zauważyłem – Michale, piszesz o Cordialu CPK a ja o CMK – to są 2 całkowicie różne kable. To taka dygresja na koniec.

        1. Michal W. napisał(a):

          Najpierw pisałem o CMK422, potem o CPK220. Ten ostatni brany podwójnie.

  7. Lord Rayden napisał(a):

    Z własnych doswiadczeń wiem,że AKG K550 grają niexle także z Fiio E07K. Do tej pory na tym wlaśnie wzmacniaczu ich słuchałem. Obecnie przerzuciłem się na iBasso D10 – pełni rolę stacjonarnego AMPa choć malutki :).

  8. Mehow napisał(a):

    „zyskały wielkie mnóstwo klasy” ?!?
    Panie Piotrze, to się nie godzi!
    😉

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Godzi się, godzi. Językiem można się też bawić, a nie tylko jego konwenansów dochowywać. Tak samo jak w starym dowcipie: „Moja twoja w morda dać”. (Oczywiście bez żadnej osobistej aluzji.)
      🙂

      1. Mehow napisał(a):

        A to akurat rozumiem bardzo dobrze, jeno kontekstu się nie doszukałem.
        Pisze pan głównie w stylistyce lekko archaizującej, parafrazującej staropolski, romantyczny wręcz język, a tu takie spolszczenie amerykańskiego slangu?
        Rozumiem, że chodziło o sformułowanie „they’ve gained whole lotta class”, które do proweniencji Grado bardzo pasuje, tylko do reszty tekstu nie bardzo.
        Ale już się nie będę czepiał.

  9. Marcin napisał(a):

    Osobiście uważam, że jeśli kupuję słuchawki za około 1000zł, to powinny one być „kompletne”; nie mam nic przeciwko chęci udoskonalenia dźwięku słuchawek pod własne gusta, np. przez wymianę kabla itd., ale taka firma jak akg nie powinna sprzedawać swojego wyrobu za tysiąc złoty i mówić: „a jak zmienisz sobie kabel, pokąbinujesz z padami itd., to nie będziesz zawiedziony”.

  10. Lord Rayden napisał(a):

    Firma AKG nic na ten temat nie mówi. A to co robią spece z produktem to inna sprawa. Pewnie wiesz Marcinie co to jest iMod. Steve Jobs tego nie planował i pewnie by nie zaakceptował. Tak samo jest tu – ktoś sobie rekabluje, ktoś moduje pady. Inni słuchają stockowych. AKG się w to nie miesza.

  11. Mehow napisał(a):

    Dziwi mnie, że nie napisał pan nic o największej słabości tych słuchawek, czyli, jak dla mnie oczywiście, wybrzmieniu górnej średnicy. Słychać to szczególnie na skrzypcach i górnych tonach gitary i fortepianu. Brzmienie to jest płaskie, nienaturalne, pozbawione tekstury i dynamiki. W porównaniu ze słuchawkami, które brylują w tym zakresie – Grado sr325is – mam wręcz wrażenie słuchania zupełnie innego instrumentu, lub rodzaju syntezatora dźwięku.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      A na jakim wzmacniaczu brzmi to w ten sposób?

      1. Mehow napisał(a):

        W zasadzie na każdym. Myślę, że jest to niedociągnięcie konstrukcyjne, nie do przeskoczenia torem.
        Ale jeżeli chodzi panu o jakieś audiofilskie referencje, to nawet na torze Philips CD304MKII->DAC PCM1793->Black Pearl górna średnica nadal brzmi płasko i nienaturalnie.
        Znane przeze mnie słuchawki zamknięte, które w tym zakresie biją K550 na głowe, to Shure SRH940. I nie chodzi tu o wyszukany tor. Nawet na przenośnym odtwarzaczu iAudio X5 te różnice są łatwo wychwytywalne.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Dyskusja trochę nam uciekła, bo odpowiedź padła po tygodniu i AKG w międzyczasie pojechały do domu. Trochę jednak nie rozumiem co ma tak zwana średnica do górnych tonów fortepianu, lokujących się znacznie powyżej. Przyjmijmy jednak, że faktycznie chodzi o średnicę. Z moich doświadczeń wynika, że brzmienie tych AKG pozbawione tekstury nie jest. Są natomiast bardzo wrażliwe na sprzęt towarzyszący i dlatego stwierdzenie, że jakaś ich wada jest oczywista, ponieważ słychać ją nawet na słabym sprzęcie, powinna być raczej traktowana jako słabość synergii a nie słabość samych słuchawek. Te słuchawki są trudne, ale nie dlatego, że są marne, tylko wręcz przeciwnie, potrafią pokazywać rzeczy zupełnie na słabym sprzęcie nieobecne. Także teksturę. Ale gdy nie ma synergii, albo podpięty tor ogólnie jest słaby, dobrze nie będą grały. Pod względem przyjemności słuchania dla znanych z dobrej współpracy ze słabszymi torami Grado na pewno nie stanowią konkurencji. Wynika to z ich monitorowego, nieco profesjonalnego stylu. To jest po prostu inne granie, bardziej dla toru wymagające by było przyjemnie.

          1. Mehow napisał(a):

            Jeżeli pan to tak słyszy, to dalsza dyskusja jest rzeczywiście bez sensu.
            Wszystko opiera się tu bowiem na słuchu.
            Jak na mój słuch, to K550 to są słuchawki stworzone do sprzętu przenośnego, nie dającego tak rozdzielczego i dynamicznego dźwięku, jak stacjonarny, a często grającego wręcz nienaturalnie. Te słuchawki właśnie doskonale maskują niedociągnięcia takich źródeł dźwięku przez swoje wycofane, przycięte na skrajach wybrzmiewania, trochę nawet nudnawe brzmienie.
            Natomiast wysokie modele Grado, to są dla mnie słuchawki właśnie monitorowe, trochę pozbawione tzw. muzykalności. Mające wyjątkowo pokreślone wybrzmiewanie dźwięków, a szczególnie wyższej średnicy. Są jasne, szczegółowe i do tego szybkie, wręcz agresywne. W związku z tym bardzo trudno w nich uzyskać doskonałą synergię, ponieważ podkreślają wszelkie niedociągnięcia źródła. Szczególnie nienaturalność i ostrość cyfrowego dźwięku.

  12. Piotr Ryka napisał(a):

    Co do wysokich modeli Grado, to sprawa jest nieco skomplikowana. RS-1 i RS-2 napędzać łatwo i one z marnym sprzętem grać będą na ogół bardzo dobrze. PS-1000 i GS-1000 są bardziej wymagające, bo potrzebują więcej energii. Jednak gdy ją dostaną, nawet z gorszym jakościowo sprzętem zagrają świetnie. Nie powiedziałbym przy tym, że wysokie modele Grado grają jasnym dźwiękiem. To uogólnienie jest nietrafne. Agresja u tych z chińskim kablami starego typu faktycznie się zdarza. Konkretnie soprany bywają agresywne. W tych oznaczonych „i” już tego nie ma. Nie są także niemuzykalne. Z tym się nie zgadzam. Nie grają obłym, maślanym dźwiękiem, ale muzykalność to co innego. Poznać ją po wokalach.
    Z kolei o K550 nie powiedziałbym, że coś maskują. Nie są wprawdzie tak szczegółowe jak najlepsi pod tym względem, ale na sprzęcie na którym ich słuchałem na pewno tak nie było.

  13. Marcin napisał(a):

    Jestem prawie przekonany do zakupu tych słuchawek i jedyne co mnie przed tym jeszcze powstrzymuje, to wątpliwość, czy aby to na pewno najlepszy wybór do typu muzyki jaki słucham… Mam tu na myśli muzykę trance. Słuchawki napędza u mnie Fiio E17. Ktoś może rozwiać moją wątpliwość?

  14. MCR napisał(a):

    Szanowny Panie Piotrze,
    po pierwsze dziękuję za prowadzenie tego bloga/serwisu. W sumie to jest Pana słowo tak długo już ze mną, że dziwnie się czuję pisząc po raz pierwszy. Coś jakby do starego znajomego odezwać się po kilku latach.
    Niemniej piszę przede wszystkim w sprawie AKG550 Mark II. Producent wypuścił model w grudniu 2015 roku, ale w lutym gdy je nabywałem, nie było nawet takiej informacji na stronie firmowej. Szukałem, sprawdzałem i praktycznie wszędzie cisza, poza jednym wpisem na forum http://www.head-fi.org/t/785515/akg-k550-mkii nigdzie ani słowa. Zaintrygował mnie komentarz „However, the driver only has been changed to the new generation, it has improved the resolution feeling in sound quality. Sound field with a sense of openness while being sealed unchanged „K550”, the low-pass became perhaps claim to impression perceived resolution increases. and „although not a high-resolution correspondence, has changed to naturally modern tuning through the four years” (the company). Playback frequency band 12-20000 8000Hz in impedance is 32 ohms, the numbers sensitivity such as 94dB’s exactly the same as its predecessor.” No cóż, zaryzykowałem i nabyłem miesiąc temu i… chyba już nikt nie będzie mógł narzekać na „brak” basu. Nie miałem nigdy K550, ale mogę porównać ze zorientowanymi na bas COP Bayerdynamika. W zakresie niskich tonów, K550 MkII w mojej ocenie porównywalne są z COP ustawionymi na drugi poziom suwaka (no tak 2,5 nawet). Z jedną różnicą. Bas punktowy, dynamiczny ale nie wchodzący w średnicę (jak potrafią to COPy robić). Nie chcę silić się na audiofilskie określenia, bo jestem nuworyszem. Niemniej bas brzmi wspaniale ale nie nachalnie. Gdyby ktoś mnie zapytał, czy w tych słuchawkach MK II brakuje basu, to bym uśmiechnął się szeroko. Nie brakuje. Jest go idealnie ile w mojej ocenie być powinno. W COPach regulację basu miałem na 1 lub 2 maksymalnie (w czterostopniowej skali), ale cały czas ten bas był taki… niby może i mniej okazały ale pudełkowo-rozlazły.
    Słuchawki napędzam ifi nano ican (może dystrybutor Panu podziękować) i po miesiącu przyznam COPy poszły w odstawkę (a właściwie do brata, który to jako młody człowiek uwielbia przebasowane wszystko).
    Panie Piotrze, może udałoby się Panu dorwać do MkII i zrobić krótkie porównanie?
    Dziekuję i pozdrawiam,

  15. MCR napisał(a):

    …i last but not least. Słuchając AKG550 MKII w większości wypadków mam wyłączony X-Bass na ifi. Nie ma potrzeby po prostu. Natomiast to co jeszcze odróżnia w mojej ocenie 550MKII od COP Bayerdynamika to przestrzeń, przestrzeń i raz jeszcze przestrzeń. Jeżeli się włączy jeszcze 3D na ifi, to koncertowe płyty powodują, że prąd leci po plecach. Naprawdę.
    Pozdr.

  16. Lord Rayden napisał(a):

    Też mam obecnie AKG K550 MK II. Podobno są tożsame z wersją amerykańską AKG K553.
    Te słuchawki to chyba pierwsze z serii K5XX do których nie mam specjalnych zastrzeżeń. Grają naturalnie, dynamicznie, jest więcej dobrego basu niż w K550. Mniejsza przestrzeń ale bardziej naturalna (dla mnie K550 brzmiały „halowo”).

    Moje K550 MK II zostały zrekablowane. Porządny kabel nigdy nie zaszkodzi.

    cena – no tu sklepowa to wiadomo,że jest przesadzona, ale zakupione za 500 – 600 zł to już niezły interes.

  17. Piotr napisał(a):

    MCR jakiego ifi używasz do K550 ? Jak wrażenia ?

  18. maciej napisał(a):

    Czy wg Pana Heed Canamp II jest w stanie wnieść dużo jakości do brzmienia AKG K 550?

  19. maciej napisał(a):

    Czy lepiej wybrać Beyerdynamic A 20?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Lepiej wybrać ifi iCAN SE, koniecznie z wejściowym stopniem lampowym iTube.

  20. maciej napisał(a):

    Rozumiem. Na chwile obecna bedzie mnie stac tylko na zakup samego wzmacniacza sluchawkowego. Na tyle obecnie pozwala portfel. Slucham na wbudowanym wzm.sluchawkowym w Marantz SA 7003 i rozumiem, ze chwilowo nawet zakup w/w wzmacniacza Ifi wniesie sporo poprawy do brzmienia?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Powinien wnieść, a dodanie stopnia lampowego to będzie kolejny etap, nieszczególnie przecież drogi. Alternatywą jest PhaSt, cały w cenie chyba trzech tysięcy. Proszę sprawdzić jego aktualną wycenę.

  21. Aleksander napisał(a):

    Mam te K550 MK2. Jak podaje producent – 32ohm, 114db. Mam także np. Koss Porta Pro. Kossy mają 60ohm i 101db. Z parametrów wynika że Kossy powinny przy rych samych ustawieniach wzmacniacza grać znacznie ciszej – pobrana moc prawie 4x mniejsza plus znacznie mniejsza skuteczność. Tymczasem grają prawie identycznie głośno. Pytam, ponieważ przed zakupem K550, kierując się parametrami, spodziewałem się jednak dużo większej głosnosci, no i się zdziwiłem 🙂 O co chodzi z tymi parametrami?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Prawdopodobnie chodzi o rozmiar membrany, którą AKG mają o wiele większą, a więc i trudniejszą do poruszenia; a także odległość pomiędzy uchem a przetwornikiem. W nausznych Koss jest ona o wiele mniejsza, a więc i dźwięk wydaje się z mniejszej odległości głośniejszy.

  22. Robert napisał(a):

    jaki wzmacniacz słuchawkowy do akg k 550 Pan by polecił? W akg brakuje mi trochę anologowosci w wokalach.

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      A w jakim limicie cenowym?

  23. Robert napisał(a):

    Do 2000zl

  24. Robert napisał(a):

    Czy lepiej dozbieraj i kupić inne słuchawki?

  25. hifiphilosophy napisał(a):

    Kup sobie wzmacniacz PhaSt za niecałe 3000, a lepsze słuchawki kupisz później.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy