Recenzja: Accuphase E-470

Accuphase_E-470_017_HiFi Philosophy   Wzmacniacz zintegrowany? Dawnośmy takiego nie testowali. A przecież to wraz z głośnikami pierwszy wyodrębniony segment toru audio. Bo najpierw, jeszcze przed I wojną, były tylko gramofony – takie na korbę i z tubą. Między I a II pojawiły się radia – zrazu ze słuchawką i na kryształki, a potem normalne z lampami i głośnikiem . A po II wojnie, w latach 50-tych, narodziło się w dalekiej Ameryce hi-fi, którego głównymi postaciami stały się właśnie wydzielone z radia i gramofonu wzmacniacze oraz głośniki. Jeszcze bardziej się to potem rozsypało: na przedwzmacniacze, końcówki mocy, tunery oraz inne mnogie kawałki, a gwoli historycznej ścisłości dorzućmy, że pierwszym elementem przyszłych zestawów audio nie był wcale powszechnie widziany w tej roli gramofon, tylko skonstruowana w 1865 roku przez Amosa Dolbeara słuchawka. (Fonograf Edisona to rok 1877.)

Jeszcze w połowie lat 70-tych minionego stulecia osobny wzmacniacz był rzadkością a królowały amplitunery, ale to się błyskawicznie zmieniło i już kilka lat później osobne wzmacniacze zawładnęły królestwem wysokiej klasy dźwięku. A jak zawładnęły, to już na stałe, bo rzucić wystarczy okiem na przeciętny tor przeciętnego audiofila, by się przekonać, że w jego centrum znajduje się wzmacniacz, zwany popularnie integrą. Taki wzmacniacz mnóstwo potrafi: łączyć, wzmacniać, poprawiać, przemieniać, siłę głosu ustawiać, impedancję dopasowywać i jeszcze często gęsto napędzić nie tylko głośniki, ale także słuchawki. A głośniki  niejednokrotnie też w bi-wiringu, czyli podwójnie, Świecić przeważnie też umie i jakimiś wyświetlaczami hipnotyzować, a ten tu Accuphase właśnie to wszystko posiada i ma w repertuarze

Accuphase E-470 to najnowsze dzieło swojego producenta, zasobne we wszystkie funkcje, jakie można przypisać wzmacniaczom zintegrowanym.  A przy tym ten właśnie producent to jeden z najbardziej uznanych wytwórców wzmacniaczy, oferujący bodaj największy ich wybór. A jeszcze do tego producent jednoznacznie kojarzony z high-endem, który w imię jego tworzenia odłączył się kiedyś od przechodzącego na produkcję masową Kenwooda.

A zatem jesteśmy w samym sercu hi-fi: W Japonii, u Accuphase, w dziale wzmacniaczy zintegrowanych. Za nami rozciąga się długa historia ich tutaj powstawania, a przed nami stoi najświeższy produkt.

Sięgnąłem do historii wcale nieprzypadkowo, albo z braku lepszego tematu. Bowiem E-470 jest wyrobem czerpiącym na swój użytek z technologii wdrożonych z okazji jubileuszu 40-lecia firmy, a konkretnie z rozwiązań zastosowanych w jubileuszowym przedwzmacniaczu C-3800 i monoblokach A-200. Zarazem jest wzmacniaczem zastępującym model poprzedni – E-460 – który cieszył się sporą popularnością i w wielu domach zagościł.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

5 komentarzy w “Recenzja: Accuphase E-470

  1. Sławek napisał(a):

    Panie Piotrze – na zdjęciach widzę, że dziurka dla słuchawek jest – jak ta integra gra ze słuchawkami?
    Nie wierzę, że Pan nie spróbował.
    Pozdrawiam

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Wspomniałem w tekście, że to rasowy wzmacniacz. Gra jak taki za jakieś trzy tysiące. Ciepłym, głębokim, trochę słodkawym i lekko przyciemnionym brzmieniem o wysokiej kulturze. Bez rozjaśnień i podostrzeń, bardzo przyjemnie.

  2. DarekzMArek napisał(a):

    Panie Piotrze Dynaudio Contour LE to najcieplej, najsłodziej i najgładziej grające kolumny jakie słyszałem .Biorąc pod uwagę ,że każde jedwabne a zwłaszcza Dynaudio głośniki grają jedwabiście i ciepło to opinia Pana wydaję się być wyssana z palca.Czas umówić się z kolegą Wojciechem na wizytę u dobrego laryngologa.Dobrze ,że znam te kolumny bo po tym teście bym ich nie kupił.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nic nie poradzę, że u mnie grały jak grały. Ale jeżeli ktoś wyraża o nich opinię, że są najcieplej i najsłodziej grającymi jakie słyszał, to albo bardzo mało słyszał, albo rozmawiamy o innych kolumnach. (Może tylko w sensie innego egzemplarza, o ile te mogą się bardzo różnić). Co do tego co napisałem w recenzji, to akurat sam nie słuchałem, tak więc mam świadków i prywatnie mogę ich wskazać, a są to osoby tkwiące w świecie audio nomen omen po uszy. Zwracam przy tym uwagę, że głośniki grały w różny sposób w zależności od toru, tak więc radzę się porządnie zapoznać z recenzją, a potem możemy kontynuować wymianę poglądów.

  3. drgr napisał(a):

    Autor to powinien wiersze pisać a nie recenzje sprzętu audio. Interesuję mnie połączenie tych kolumn z Accu ale z tej recenzji można głownie dowiedzieć się że najważniejsza jest polaryzacja pinu gorącego a nawet sam Accuphase nic o tym nie wspomina w instrukcji.A co do 2 drożnego Dynaudio też uważam że zaokrąglone cieple granie to by bylo. Sprzęt dobry ale recenzja denna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy