Gerhard Hirt w Nautilusie

Ayon3   W ostatni weekend zjechał do krakowskiego Nautilusa z rodzimej Austrii szef, właściciel i główny konstruktor w jednej osobie znanej stajni audiofilskiej Ayon Audio – Gerhard Hirt. W dzisiejszych czasach nieczęsto się zdarza, by osoba właściciela łączyła wszystkie te funkcje, bo kiedy firma się rozrasta, jej założyciele często przesiadają się z twardych krzeseł projektantów w wygodne fotele prezesów, cedując na innych najtrudniejsze obowiązki. Ale nie Gerhard. On ciągle pozostaje na pierwszej linii i niezmiennie bierze na siebie cały ciężar. A załoga chce zarabiać z roku na rok coraz więcej, jak mi się pożalił. O fachowców ciężko, za to łatwo o chcących podwyżkę. Ot, trudy szefowania.

Przy okazji recenzji przetwornika Sigma pisałem już jakie były okoliczności powstania Ayona, ale przypomnę, że największy w tym udział miała technologia lampowa, gwałtownie na powrót rozkwitająca w latach 90-tych. To wówczas, we współpracy z europejskim jej promotorem – Alesą Vaicem – rozkręcał Gerhard swą firmę, mającą być odpowiedzią na wzrost zainteresowania technologią lampową. No bo lampy, to lampy. W szklanych bańkach więżą muzykę, nie chcąc jej sprzedać powstałym z myślą o telekomunikacji tranzystorom, co zapewnia im trwałą obecność rynkową, przez nikogo dotąd niezagrożoną. Początkowy tranzystorowy szał dawno bowiem przeminął, a chociaż wzmacniacze tranzystorowe w czystej klasie A na MOS-FETʼach, których powstanie śledziliśmy w recenzji wzmacniacza słuchawkowego Sugdena, także znakomite brzmienie potrafią zaoferować, to jednak czaru lamp tak do ostatniego koniuszka powtórzyć nie umieją, czego dowodem choćby fakt, że firma tak profesjonalna i tak dogłębnie powiązana z techniką tranzystorową jak Nagra, zaczęła parę lat temu oferować wzmacniacze lampowe.

AyonCała ta sytuacja to dla Ayona oczywiście wiatr w żagle, skoro to on powrót do lamp w Europie wytyczał i ma w tym temacie zarówno doświadczenie jak i koneksje. Doświadczenie z górą dwudziestoletnie, bo w tym roku obchodzi jubileusz 20-lecia powstania, a sama działalność na polu wzmacniaczy lampowych jeszcze o parę lat jest starsza, natomiast koneksje poprzez Alesa Vaic Vaacum Technology i jego sukcesora Emission Labs takie, że firma ta produkuje dla Ayona lampy tylko na jego użytek, z których inni w swych urządzeniach korzystać nie mogą. To oczywiście znaczący czynnik przewagi, i to nie tylko brzmieniowej, ale także wizualnej, jako że te ekskluzywne lampy są potężne, imponująco się prezentując. O nich porozmawiamy sobie kiedy indziej, gdy przyjdzie czas recenzować zasobne w nie urządzenia, a teraz dwa słowa o samym spotkaniu.

Miało charakter towarzyski, toteż nie było żadnej pompy, prelekcji, szumnych pokazów i atmosfery show, tylko każdy mógł podejść i sobie z Gerhardem porozmawiać – przy lampce wina i kanapkach, albo kawie i ciasteczkach. W tle grały oczywiście systemy zestawione z urządzeń Ayona, ale raczej czysto prezentacyjnie, bo sporządzono je z udziałem wzmacniaczy i przedwzmacniaczy dopiero co przybyłych, które z racji nowości nie mogły pokazać całego potencjału, tym bardziej, że jak wszystkie urządzenia Ayona posługują się technologią lampową. A jak wiadomo lampy szczególnie długiego wymagają rozbiegu. Skaczą potem dalej i wyżej od innych, ale to dopiero po minimum dwustu godzinach wygrzewania, a tutaj było ich dziesięć najwyżej. Słychać za to było jak nabierają z każdą godziną rozmachu, ale raczej na zasadzie, że przyjechałem rano, dopiero co po ich włączeniu, a lampy nie tylko muszą się docierać całościowo, ale i po każdym włączeniu przez trzy godziny do pełnego potencjału się rozgrzewają. Tak już mają, nie ma rady; i kto pragnie w pełni czerpać z ich czarodziejskiej mocy, musi się z tym pogodzić.

Ayon4Po jakichś trzech godzinach także mnie się udało zaczerpnąć, ale nie w mierze lamp, tylko w mierze Gerharda. Oblegany był cały czas, ale w końcu zamieniłem zdań parę. Zapytałem go najpierw o słuchawkowy wzmacniacz, jako że docierały słuchy, iż nad nim pracuje. Okazuje się, że fatycznie, i nawet gotowy jest już prototyp, ale czasu brak na jego wdrożenie, bo inne projekty są bardziej priorytetowe. Tu pozwoliłem się nie zgodzić, zwracając uwagę na rosnącą rolę słuchawek w dzisiejszych czasach, a Gerhard przyznał mi rację, ale w tej chwili dla niego samego ważniejszy jest projekt nowych głośników, które ma zamiar pokazać na wiosnę w Monachium. Trwa o to walka z czasem, produkt ma być przełomowy i popisowy, a chęć jego realizacji tym większa, że jak podkreślił Gerhard, sprawy głośników mocno zaniedbał, skupiając się na elektronice, a przecież to one są kluczem. Nie chciał zdradzić szczegółów, ale nastawił mnie na sensację, tak więc pozostaje niecierpliwie czekać na monachijski debiut. Jednak słuchawkowego wzmacniacza i tak mu nie odpuszczę i będę o niego nudził do skutku. Z konkretów dowiedziałem się jeszcze, że to Emission Labs produkuje dla niego lampy, co już wcześniej podejrzewałem, a z rzeczy bardziej życiowo ogólnych narzekał na wieczny brak prywatnego życia w pogoni za realizacją nowych projektów i dotykający nas wszystkich nieuchronny upływ czasu. Nie ogląda się już tak często za dziewczynami, a i one nie zwracają na niego już takiej uwagi, ale pocieszyłem go, że bardzo młodo wygląda, w czym nie było żadnej kurtuazji a raczej zazdrość, bo faktycznie. Trzyma się chłopak młodo i niech nie utyskuje na życie, bo go naprawdę mile głaskało.

Ayon 2Narzekał też Gerhard na fakt, że tak daleko w dziedzinie audio już zaszedł, że brak mu tego zapału co niegdyś, a osiągnięcie postępu przychodzi coraz trudniej. Poszczególne drogi rozwojowe są już dobrze spenetrowane i większość tego co można udało się osiągnąć. Oczywiście możliwy jest postęp na zasadzie braku liczenia się z kosztami, ale przecież nie o taki postęp przede wszystkim chodzi. Nie o łatwiznę w oparciu o brak kompromisów, tylko uzyskanie czegoś lepszego w ramach tych samych środków. A to przychodzi już z trudem. Ale i tak to raczej zarzekanie się niż faktyczny powód do zmartwień, bo akurat Ayon Audio wyjątkowo szybko wrzuca na rynek nowe konstrukcje, zalewając wręcz dystrybutorów modyfikacjami, tak że to oni z kolej narzekają na trudności w podążaniu tym tempem i kłopoty z dystrybucją wyrobów firmy tak szybko zmieniającej ofertę. To jednak ich zmartwienie, a dla nas powód do satysfakcji, bo dzięki temu jest ciekawiej, a ceny nie rosną. Przeciwnie, trafiają się świetne okazje, ponieważ tempo zmian jest tu takie jak na rynku odzieżowym a nie samochodowym czy elektronicznym. Okazja ściga okazję i można liczyć na sezonowe wyprzedaże.

Na koniec chciałem przeprosić za skromny materiał zdjęciowy, ale umówiwszy się z Nautilusem, że to oni dostarczą zdjęcia, nie zabrałem aparatu, a dostarczyli co widać. Ale i na tym co widać świat wygląda sympatycznie, a obszerny materiał fotograficzny sporządzili koledzy z SoundRebels, obecni na miejscu i jak zawsze zaopatrzeni w potężne obiektywy. Obiektywne chłopaki, można powiedzieć. Zdróweczko.

PS

W ten sam weekend audiofile mieli do wyboru konkurencyjne spotkanie we Wrocławiu, osnute wokół systemu wzmacniającego-legendy – Naim Statement – wspieranego monitorami TAD-a. Tam pieczę medialną sprawowali koleżanki i koledzy ze SterreoLife, którym przydarzyła się katastrofa. Jak sami bowiem piszą: „Pozostaje pytanie – jak ten brytyjski potwór gra? Cóż, po dwóch dniach odsłuchów możemy powiedzieć tylko jedno – nie mamy zielonego pojęcia.” To przykre. Współczuję.

10 komentarzy w “Gerhard Hirt w Nautilusie

  1. Sławomir napisał(a):

    Kilka refleksji na temat.
    Zakładam, ze zabieg spolszczenia imienia Pana Hirta (Gerhard vs Gerard)jest celowy, z uwagi na niebagatelny udział polskiego rynku w sprzedaży Ayona, a to za sprawą niezwykłej efektywności Nautilusa, rzecz jasna. Polska to pewnie fenomen na mapie sprzedaży Ayona.
    Podobieństwo lamp sygnowanych Ayon Audio do Emission Lab wydawało mi się dawno oczywiste. EML zapytane, wskaże nawet, co może z Ich oferty bezpośrednio zastąpić AA52B – otóż jest to lampa EML 1605. Także nie przesadzajmy z wyjątkowością lamp Ayona, to produkty EML są naprawdę wyjątkowe ( i drogie). Dokładnie te lampy zostały wybrane np. do projektu Entropy polskiej firmy Amare Musica.
    Ayon borykał się też z podobieństwem wyrobów firmy Raysonic, wątek ciekawy z punktu widzenia zachowań na rynku audio.
    I wreszcie ta nadpobudliwość w wymianie oferty. Jest postęp, są nowe pomysły, to oczywiste. Ale czy Klient nie może odnieść wrażenia, że kupił niedoskonały prototyp, skoro jego następca już za kilkanaście miesiecy ‚ offers dramatic improvements'(cytat ze strony AA)? To nie buduje zaufania do marki.
    Nie jest Ayon rycerzem bez skazy, ferment lampowy jednak rozniecił.
    Pozdrawiam.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Z drugiej strony można powiedzieć, że jest szczery i nie kombinuje ze strategią, wcielając w życie każdy nowy pomysł. Co do rynku, to jest to faktycznie trochę irytujące dla tych co już kupili, a jednocześnie przyjemne dla będących na etapie łowców. Zawsze są jakieś plusy i minusy.

    2. Alex napisał(a):

      „niebagatelny udział polskiego rynku w sprzedaży Ayona, a to za sprawą niezwykłej efektywności Nautilusa, rzecz jasna”

      To potwierdzona informacja czy przeczucie?
      Zauważyłem na wiadomym forum, że funkcjonuje niezwykle zmotywowana grupa zajadłych przeciwników Ayona. Zastanawiam się czy to ze względu na niechęć właśnie do poslkiego dystrybutora czy postrzeganie Ayona jako groźnej konkurencji dla produktów z GM70. Co ciekawe nie chodzi o sam dźwięk czy relacje z odsłuchów ale rozsiewanie śmierdzących ploteczek, których nie będę powtarzał.

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Nie wiedziałem, że jest jakaś grupa anty-Ayon. Ciekawe.

      2. Sławomir napisał(a):

        Jest chyba jeden dystrybutor – dokładnie Eter Audio, nie wnikając głębiej w mutacje gospodarcze wywodzi się niewątpliwie z Nautilusa. Nie ma tu zatem mowy o przeczuciu, to fakt. A o efektywnosci piszę przecież bez sarkazmu, promocja marki była i jest bardzo aktywna, co w kategoriach marketingowych należy ocenić wysoko.Ciekawe produkty efektywnie promowane, tak to chyba wyglada ostatecznie.
        Ale polewanie Ayona lukrem wyłącznie, też nie wnosi żadnej wartości poznawczej.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Ayon powinien popracować nad wysokimi tonami. Takie jest moje zdanie.

  2. Piotr Ryka napisał(a):

    Przerobiłem spolszczonego Gerarda na oryginalnego Gerharda. Gerard brzmi wprawdzie melodyjniej, ale skoro proszą, to nie wypada odmawiać.

    1. Sławomir napisał(a):

      Różnica jest tylko w pisowni, a nie w wymowie. To ‚h’ jest nieme. Także nie występuje uszczerbek na melodyjności, no chyba, że porównamy do wymowy francuskiej.

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        H w niemieckim faktycznie przeważnie jest nieme, ale z tego co pamiętam polscy spikerzy czytali zawsze Gerharda Schrödera z wyraźnym h.

Komentowanie zamknięte na czas aktualizacji serwisu. Za utrudnienia przepraszamy

© HiFi Philosophy