Recenzja: Beyerdynamic T1 2. Generation (V2)

BEYERDYNAMIC T1 2. GENERATION 018 HiFi Philosophy    V2 zrobione przez Niemców, to się rakietowo kojarzy, przynajmniej znającym historię. Alianccy specjaliści zachodzili w głowę, jak udało im się uzyskać perhydrol o takim stężeniu, a więc tak wybuchowy. Od takiej otwartej wojny, z rakietami spadającymi na głowę, jesteśmy na szczęście czasowo i geograficznie odlegli, choć coś tam na wschodzie i południu pomrukuje niemiło, a tłumy repatriantów z Damaszku walą na Niemcy i Austrię aż miło. Jest zatem jakaś sprawiedliwość na tym najlepszym ze światów i co się odwlecze, to nie uciecze, jak uczeni w piśmie powiadają – ale my nie o tym.

Wojny w sensie militarnym na razie nie ma, ale cały czas trwa inna – technologiczna. A ta ostatnimi czasy zogniskowała się wokół sprzętu przenośnego i słuchawek, których wysyp jest taki, że człowiek aż niemieje z wrażenia. Nie śniło się nawet filozofom, a więc typkom mojego pokroju, że tyle tych słuchawek może w jednym czasie na rynek się sypać, aże plaga to jakaś, czy inne licho, bo sam już nie wiem? Na jednym tylko najbliższym Audio Video Show mają zadebiutować flagowe Audeze LCD-4,  flagowy Sennheiser Orpheus II (elektrostatyczny, jak jego pierwowzór), flagowa Audio-Technica ATH-Z2000, flagowy HiFiMAN HE-1000, flagowe Final Sonorous X, flagowe AudioQuest NightHawk, a jeszcze do tego flagowy (póki co) Beyerdynamic T1 2. Generation (V2), stanowiący przedmiot tej recenzji.

Tesla_driver

Oryginalny przetwornik Tesla T1 w pełnej okazałości.

Nie wiem czy wszyscy na czas przybędą, bo są co do tego pewne wątpliwości, nie ma ich natomiast względem tego, że wszystkie te słuchawki już istnieją i jak nie teraz, to prędzej czy później do nas zawitają. A są też jeszcze inne, których na AVS wprawdzie ma nie być, ale gdzieś tam odlegle bytują i pewnie kiedyś nad Wisłę też trafią. Myślę tu na przykład o Abyss 1266, MrSpeakers Ether czy Odin Kennerton; a jest tych nieobecnych naprawdę sporo. Za to Beyerdynamic T1 V2 już nad Wisłą jest, chwilowo w grodzie Kraka, a polskich rzek królową za dni parę spławi się go do Warszawy (tej mieściny w pół drogi do Gdańska), gdzie na tym AVS będzie na pewno obecny, no chyba, że wprzódy przez roztargnienie na nim siędę i się nie będzie nadawał. (Mało raz brakowało.)

Napisałem „póki co” w odniesieniu do tej Beyerdynamic T1 V2 flagowości, jako że firma zapowiedziała też taki całą gębą nowy model flagowy, a ten tutaj to tylko poprawka względem wersji V1, która oficjalnie była tą pierwszą, ale to nieprawda. Wcześniej była bowiem V0, czego się oficjalnie nie mówi, a choć ze wszystkimi miałem do czynienia, jedynie ta najpierwsza zyskała recenzję, ponieważ do wcześniejszej rewizji  modelu  T1 Beyerdynamic się nie przyznał, toteż nie ma żadnych oficjalnych V0 i V1, a różnicę pomiędzy nimi można poznać tylko po kształcie grilla nad przetwornikiem, który u V0 jest promienisty, a u V1 złożony z samych kółek. W tej jedynej dotąd recenzji pisałem, że wersja V0 odznaczała się wyjątkową holografią, a rewizja V1 miała wprawdzie większą scenę i nieco łagodniejsze brzmienie, ale już tej holografii nie miała. Miała jakąś, ale nie taką. Mimo tego z moim wzmacniaczem lampowym zagrała szczególnie pięknie, co zostało opisane w recenzji słuchawek AKG K812 na zasadzie jednego z głównych punktów do nich odniesienia, toteż można tam sobie zerknąć. Był to istny popis melodyki i poezji o wyjątkowej spójności, ale przede wszystkim samym wyrazie piękna, które z tego brzmienia jawnie wyzierało, pomimo nie uciekania się do mocnych środków wyrazu, w postaci basowych akcentów czy ostrzejszych kontrastów, a przeciwnie – właśnie spójność i piękno dźwięku, podane w poetyckiej, łagodnej formie, wysuwało się na plan pierwszy, chociaż okraszone było świetną dynamiką.

Samej firmy Beyerdynamic ta świetna holografia i moc wersji V0, ani poetyckość posadowiona na dynamice i większej a mniej przegrodzonej planami scenie u V1, najwyraźniej nie zadowoliła. Słuchawki poddano rewizji kolejnej, tym razem już oficjalnej, a że ma ona także pewne składniki konstrukcyjne, to teraz chwilę o nich.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

72 komentarzy w “Recenzja: Beyerdynamic T1 2. Generation (V2)

  1. Maciej napisał(a):

    Zapewne są świetne. Ale względem T1 V1 moje uszy potrzebują sporej odmiany. Jak posłucham V2 – zobaczymy czy jest ona wystarczająca. Bo moim ideałem byłyby DT150 tonalnie + rozdzielczość i przestrzeń T1. T1 V1 jednak zbyt szkliste, sykliwe, ofensywne. I nawet kultura dołu i średnicy tego nie przykrywała.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Spora odmiana zaszła niewątpliwie. Bardzo spora. Ale czy komuś całkowicie odpowiadająca, czy wręcz przeciwnie – to już każdy sam musi sprawdzić.

    2. Tomek napisał(a):

      Czy kolega znalazł już odpowiedź na „moim ideałem byłyby DT150 tonalnie + rozdzielczość i przestrzeń T1”. Też szukam następcy dla DT150 ale o ligę albo dwie wyżej. Może jakieś ukierunkowanie lub propozycja?

  2. Piotr Ryka napisał(a):

    Cie choroba… – jak mawiał sołtys Kierdziołek. Tymczasem Sennheiser też zmodyfikował swoje HD 800, wypuszczając HD 800S. Te też będą droższe i też mają być bardziej muzykalne. A więc wojna!

  3. Soundman napisał(a):

    Najbardziej mnie ciekawi co oznacza, przekaz w temperaturze ludzkiego ciała…jak to rozumieć?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Oznacza, że ktoś wydający dany głos jawi się jako żywy, autentyczny człowiek. Pod tym względem Fostexy TH-900 są za chłodne, to znaczy należy je podgrzewać lampami, ale i tak będą chłodniejsze od nowych T1 czy Sonorous. To oczywiście nie znaczy, że im cieplej, tym lepiej. Bo można też przegrzać, a można również woleć chłodniejszy przekaz. Sam na przykład chłodny też lubię.

      1. Soundman napisał(a):

        No proszę a dla mnie TH900 z HP-A8c wydają się ciepło grające a takie T1 to przekaz wydał mi się jak zimowy poranek,skrzący się w słońcu śnieg.
        Chłodno, detalicznie,analitycznie, choć z tą poświatą słoneczną na górze, lekko złocącą przekaz. Ale zimno nadal jak nie wiem…

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Dużo zależy od toru, a poza tym piszesz o starych T1, a recenzja jest o nowych, które z założenia miały stać się cieplejsze. Właśnie dlatego, że stare były za zimne. Ale u mnie, z moimi lampami, nie były. Natomiast te nowe od TH-900 na pewno cieplejsze są.

  4. Patryk napisał(a):

    Nowe „Sennheiser HD 800 S”?? Nc o tym nie slyszalem i nie znalazlem online.Czy masz na mysli kabel HD800S, czyzby nowe sluchawki?? Prosze o jakies informacje.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Niedługo powinien być stosowny news 🙂

  5. kabak1991 napisał(a):

    Ciekawe jak wypadnie porównanie nowych osiemsetek z nowymi T1. Ciekawe jak ogólnie te nowe osiemsetki się będą prezentować, stare zrobiły na mnie wielkie wrażenie kiedyś.

  6. fon napisał(a):

    Dla mnie hd800 są dziwne ,niby wygodne ale nie do końca, mają taki dziwny kształt, że czuć je na dolnej szczęce czego nie zaakceptowałem ,bayery to co innego leżą jak należy, nie piszę o brzmieniu.

  7. Maciej napisał(a):

    Piotr, po części dzięki Tobie zainteresowałem się T1v2, mam je obecnie i jestem z nich coraz bardziej zadowolony. Graja rzetelnie, i ta rzetelność potrafi urzekać. Oddają to co jest w nagraniach, wbrew obiegowej opinii, wcale nie narzucają tak silnie swojego charakteru.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie przeceniajmy. Bardziej zwracałem uwagę na Edition E5. Ale że T1 V2 są wybitne i przykuwające uwagę, to nie ulega wątpliwości. A już tym bardziej, że według mnie są lepsze niż wersja V1.

      1. Maciej napisał(a):

        No ale pierwszą reckę o T1 V2 to u Ciebie przeczytałem, więc czuj się odpowiedzialny 🙂

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Niech będzie – w takim razie odpowiadam. Biorę na siebie odpowiedzialność i jestem gotów złożyć samokrytykę. A jak grają?

          1. Maciej napisał(a):

            Grają przede wszystkim z dużym porządkiem w prezentacji. Jest świetna gradacja planów i samych zdarzeń dźwiękowych. One nie gubią się przy dużej ilości informacji muzycznej. Dodatkowo basior potrafi być imponujący. Są utwory w których mam wrażenie że jest go nawet za dużo? Ale to tylko pop/rock/elektronika. Natomiast bas nigdy nie traci kontroli. Przy instrumentach akustycznych to czysta poezja. Kontrabas ma właściwą sprężystość.
            Co do średnicy i góry. To ta pierwsza jest dobrze wysycona. Bardzo gładka. Zaś góra jest taka świetlista. Powiedziałbym że jasna, ale do tej pory to określenie źle mi się kojarzyło, z taką suchością, przejaskrawieniem, szorstkością. A tutaj nie ma tych cech. Jest właśnie taka świetlistość. To nie jest analityka tylko rodzaj blasku.
            A teraz najciekawsze – że sprzętów które mam najbardziej lubię je z tranzystorem na OPA604…. Tranzystorem który kiedyś traktowałem po macoszemu. A tym czasem z T1 pokazał jak niewiele zniekształceń wprowadza. Jak dobrze prowadzi dół w T1-kach (mam skojarzenia z hi-endowymi kolumnami gdzie ilość basu jest perfekcyjnie wyważona). I jak przeźroczysty jest względem DACa. Wychodzi tutaj na to, że od pewnego poziomu słuchawek im mniej wzmacniacz wnosi i koloryzuje tym lepiej nausznikom to na zdrowie wychodzi. Bo o ile wcześniejsze słuchawki z klasy średniej z Espressivo zyskiwały, a o tyle tutaj widać jak na dłoni ułomności tego wzmacniacza i to że ciągnąłby T1 w dół. Te nauszniki potrzebują czystego nasyconego sygnału i wtedy czarują.

          2. Piotr Ryka napisał(a):

            Faktycznie, ta nowa wersja T1 ma bardzo dużo własnej analogowej melodyki, tak więc do torów tranzystorowych musi dobrze pasować, wyciągając z nich co najlepsze. A per analogiam ta starsza, sama w sobie bardziej obiektywizująco-techniczna, świetnie pasowała do moich lamp, czemu w recenzji AKG K812 dałem wyraz.

            Dzięki za obszerny opis i ciekawe spostrzeżenia. A pewnie jeszcze kolejne się z czasem pojawią. O ile oczywiście te T1 zostaną, bo w audiofilizmie nigdy nic nie wiadomo i nic nie trwa wiecznie.

  8. Maciej napisał(a):

    Poza tym tak jak kiedyś rozmawialiśmy brzmienie to jedno. Ale kupujemy też oczami (wykończenie), gwarancja 5 lat, precyzja wykonania (jakoś nie mógłbym żyć z np z krzywo uszytymi padami od HiFiMana…), tradycja firmy. Beyer jest jaki jest ale to produkt z jakimś tłem historyczno/technologicznym.

  9. Maciej napisał(a):

    To co T1 V2 wyczyniają z symfoniką – to brak słów. Po prostu najchętniej nie kończyłoby się takich odsłuchów… Odlot.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      A te odloty to startują od jakiego wzmacniacza i źródła?

      1. Maciej napisał(a):

        No tak jak pisałem Piotrze, choć nie wiem czy u Ciebie więc powtórzę: źródło to Lampiszon Level 4 i wzmacniacz, dalece przerobiony. Lovely Cube ale pełne dual mono na OPA604 i zasilaczu spencera (też dualnym).

        1. kabak1991 napisał(a):

          Lampiszon level 4? Czy kolega „Maciej” to ten sam Maciek od DT150 z którym nieraz gawędziłem na audiohobby? Czyżby się w końcu Maciek zdecydował zmienić swoje DT150 na T1 v2?

          1. Maciej napisał(a):

            Tak jest 🙂

  10. Maciej napisał(a):

    Precyzja pozycjonowania zjawisk muzycznych jest hipnotyzująca. T1 mają dla mnie idealną ich perspektywę. Coś czego w moim torze nie miały np.TH900, które środek pasma oddalały zbytnio… Pomimo dobrego fundamentu w dole. A HD800 z ostatnich lat produkcji z kolei nie były aż tak ujmujące w dolnej średnicy co T1 V2 i dźwięk miały też jakoś lekko oddalony.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      To zaczyna wyglądać na obowiązek posiadania…

  11. Tadeusz napisał(a):

    Nowe HD800S mają za to większa precyzję w oddawaniu niuansów zwłaszcza wokalnych,trochę mniejszą ale przybliżoną przestrzeń .Słucham od 3 dni,
    porównuję z moimi „starymi” z „pierwszego tłoczenia”.

  12. Maciej napisał(a):

    Odnalazłem tor niemalże idealny dla T1V2. Dzielę się z tym z Wami bo każdemu szczerze życzę tak dobrego dźwięku. A dawno jednocześnie tak dobrego nie słyszałem…

    Squeezboc Touch (LPSU Tomanek) -> Preamp stage: 6f8g(Tung-Sol) -> Amp: Violectric V200 -> T1V2

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Jak to – dawno nie słyszałem? A Orfeusze?

      1. Maciej napisał(a):

        No tak, tu masz rację 🙂 ale to okoliczności wyjątkowo wyjątkowe. Sam nie wiem czy tak było czy tylko ta uczta mi się przyśniła 🙂

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          A ja przyjechałem do domu, zapuściłem własny system (którego dawno nie słuchałem) i nie bez mściwej satysfakcji stwierdziłem, że na żadnego Orfeusza bym się nie zamienił.

          1. Jacek napisał(a):

            Czyżby AKG K1000?

          2. PIotr Ryka napisał(a):

            Ano.

  13. Maciej napisał(a):

    Bo w tej najlepszości to nie o najlepszość chodzi a o adekwatność.

    Ostatnio robiłem wnikliwe analizy DACów. Po sprzedaży Lampizatora Level 4 szukałem czegoś na zastępstwo. Czytałem, słuchałem no i przede wszystkim dbałem o obiektywizm w tym szaleństwie. No i wychodzi na to że DACe jako DACe to są wszystkie podobne. O ile się nie spartoli zasilania i stopnia wyjściowego to dużo wyczarować się nie da. DACe co najwyżej mogą inaczej smakować. Kłaść nacisk na inne aspekty. Ale w tych kościach magii nie ma. Nie było 20 lat temu i nie ma teraz. Jedyne co to to, że teraz programuje się je na większe gęstości. Można to wszystko jednocześnie zmieścić w mniejszych obudowach. Ale DAC to DAC. I jeśli nie chcemy stosować oversamplingu na miarę zegarów z maszyn obliczeniowych NASA no to z DACa wiele się nie wyciągnie. I jego rola nie powinna być przeceniana. Sęk w tym że dużo jest na rynku DACów oszczędnościowych. Na słabych elementach wokoło. I one trochę robią złą robotę. Złą o tyle, że Ci co produkują dobre DACe nadal mogą dużo za nie wołać. Ale z inżynieryjnego punktu widzenia między uczciwie zrobionym DACem za 3000 a 30000 różnica jest praktycznie zerowa.
    Co innego kolumny, wzmacniacze, preampy, słuchawki, wkładki, gramofony. Tam to można ukleić skok jakościowy nie lada.

    Piotr, nie zbanujesz mnie?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Ależ skąd. Dlaczego miałbym zbanować? Każdy może mieć własne zdanie, zwłaszcza gdy jest poparte własnymi doświadczeniami. Niemniej DAC w rodzaju Calyx Femto, nie mówiąc o MSB czy Accuphase DC-901, to jednak zupełnie inne brzmienie niż te za trzy tysiące.

      1. PIotr Ryka napisał(a):

        A, i proponowałbym przetestować jakiegoś Chorda.

        1. PIotr Ryka napisał(a):

          I jeszcze Ayona Sigmę.

  14. Maciej napisał(a):

    Ja nie mówię że Chord Hugo TT (tego chciałbym mieć bo ma jeszcze dobrą dziurkę słuchawkową) lub Calyx źle grają, ale że ich wytworzenie kosztuje pewnie max 3000. Pomijając bardziej lub mniej okazałe obudowy. Wystarczy spojrzeć na wnętrze Femto… To po prostu DACe na rynku sprzedawane za 3000, kosztują w istocie może 500.00 pln w produkcji 🙂
    No ale to tylko wnioski jednostki 🙂

    Podsumowując uważam że lepiej włożyć więcej w słuchawki i kolumny niż DACa. Bo różnice między nimi są niewielkie i nie dotyczą często jakości a samej barwy jako takiej.

  15. PIotr Ryka napisał(a):

    Koszty produkcji to nieco mylący wyróżnik. Bo wyobraźmy sobie, jaki byłby koszt wytworzenia dziesięć lat temu współczesnego procesora. Nieskończenie wysoki, prawda? Poza tym w ten sposób nie da się ocenić pomysłowości, zgromadzonego doświadczenia, przypadkowych odkryć. Tak więc to nie jest w pełni adekwatne kryterium. A sam jestem na etapie przymiarek do Ayona Sigmy i jakoś te rzeczywiste koszty i daleko idące podobieństwa nie są mnie w stanie pocieszyć.

    Tak przy okazji – a dlaczego wyleciał tak chwalony Lampizator?

  16. Maciej napisał(a):

    Lampizator trochę mi się osłuchał. W konfrontacji z nieco lepszymi nausznikami pokazał spore niedostatki w kontroli basu, braku jego różnicowania. Dodatkowo pewne podkoloryzowanie dodające uroku wokalom, ale odbierające naturalizm innym dźwiękom. Pewne braki w precyzji przy kreśleniu perspektywy zjawisk muzycznych = lekki bałagan na scenie. Całościowo dźwięk na swój sposób czarujący i dynamiczny ale jednak zbyt nacechowany konkretnym smakiem, nie pasującym do wszystkiego. Nie tak powinien grac referencyjny DAC 🙂

  17. Maciej napisał(a):

    Panie Piotrze noszę sie z zamiarem kupna t1 v2. Nutruje mnie tylko jedno … mianowicie jak wygląda kwestia dociążenia dzieku ? Bardzo pomogło by mi odniesienie do słuchawek które bdb znam jak hd600 hd650 he500 dt990 edition . Dziekuje Maciej

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Moje T1 V2 po jakichś mniej więcej pięciuset godzinach łaskawie się wreszcie dotarły i podczas ostatniej sesji porównawczej z Twin-Head podobały mi się bardziej niż NightHawk czy Audeze LCD-3. Tyle, że używam kabla Tonalium Audio i nawet chwilowo nie mam oryginalnego, który poszedł na wtyki przy muszlach. Poza tym T1 świetnie grają z Questyle CMA600i, tak więc można im znaleźć tańsze partnerstwo niż Accuphase i Twin-Head. Długo byłem z nich niezadowolony, bo wersja starsza grała kiedyś lepiej, ale teraz jestem.

  18. Piotr Kosowski napisał(a):

    Panie Piotrze…. Jestem w „przeddzień” pociągnięcia za cyngiel i zakupienia T1 V2. Doradził mi je pan jako jedne z bardo hologrficznie grających słuchawkonów. Obecnie najlepsze loty osiągam na otwartych Audio Technica AD700X, spodziewam się że będzie niezły postęp.
    Bardzo zaintrygował mnie ostatni pański wpis dot V2: ” Długo byłem z nich niezadowolony, bo wersja starsza grała kiedyś lepiej, ale teraz jestem.” – bo w pogoni za tą holografią powinienem wybrać, jak pan wspomniał, T1 w wersji z promienistymi osłonami przetwornika – ale po połowie roku polowań na headfi forum nie udało mi się trafić na sensowne słuchawki, nowych starych nie ma szasn kupić – a jeszcze zależy mi na wymiennym kablu (wmacniacz Yulong A28, Darkvoice 336 SE i byćmoże w przyszłości najlepszy Burson). Dlatego też dzisiaj niepewnie, pełen obaw, z pomiędzy T1, HD800, AD2000X finalnie skłaniam się w T1.V2, nóweczki od autoryzowanego dealera. Będą to pierwsze nowe flagowce które będę posiadał. Obaw pełno co do toru – tor będzie można w przyszłości ulepszyć, słuchawki raczej zostaną ze mną na lata. Wiem też jedno – nie będzie to koniec, po tych zapewne nie wytrzymam u kupię HD800 (niekoniecznie już nowe), na pewno też najwyższe ATH siedzą mi w głowie (oprócz AD700X podiadam też A700X, których scenę rozkminiałem bez mała przez dwa lata, kiefy to ich wręcz nie słuchałem, bo nie lubiłem).

    Ehh panie Piotrze – piękny świat, który za każdym razem pofrafi być inny, zaleźnie od muzyki jaka gra. Przez lata słuchania i spędzonych na czytaniu interneto-godzin doszedłem też do swoich wniosków, który z recenzentów jak słucha swojej muzyki, trzem osobom ufam bardzo w to co czytam, pan jest wśród nich.

    Śmiesznie trochę, bo niby młody już tak bardzo nie jestem, koniec świata to też nie jest, pieniądze nie śmieszne ale też przysłowiowej nerki za to nie oddaje – ale mimo wszystko emocje jak przed egzaminem na prawo jazdy jak się miało 17 lat – albo teraz albo nigdy…

    Pozdrawiam serdecznie
    kosq83

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Holografia w wersji nowszej jest analogiczna, a tylko samo brzmienie cieplejsze i bardziej nieco krągłe. Nie jestem pewien czy to aktualne, ale starsza wersja jeszcze do niedawna była w krakowskim Nautilusie. Tyle, że wymiana w niej kabla to oczywiście trudniejszy proces. Można ewentualnie zaczekać do połowy grudnia na Mr Speakers, chociaż ich recenzja będzie pewnie dopiero po nowym roku. W dodatku cena jeszcze nieustalona, ale zapewne od T1 będzie wyższa.

      Rozumiem te wątpliwości i rozterki
      Też pozdrawiam
      PR

      1. AAAFNRAA napisał(a):

        Na mp3Store już są ceny. Zależnie od kabla od 8999 do 9349. Mam na myśli oczywiście Ether Flow. Też o nich myślałem, ale cena…

        1. PIotr Ryka napisał(a):

          No tak – przy obecnym kursie dolara i po doliczeniu VAT-u tyle to z grubsza wychodzi. Pozmieniało się ostatnio. Też liczyłem na niższą cenę.

          1. PIotr Ryka napisał(a):

            Do tego ta ulepszona wersja Flow o wiele droższa.

          2. Stefan napisał(a):

            Może uda się jutro posłuchać Flow na spotkaniu w mp3store w Łodzi.
            Spotkanie od 11 do 16, będzie sporo dobrego do posłuchania.

          3. PIotr Ryka napisał(a):

            Tak, słyszałem o tym spotkaniu. Fostex HP-V8 też ma być.

  19. Stefan napisał(a):

    Chyba tak i Utopie, będzie się działo.
    Swoją drogą ten HA-3 to mocny zawodnik, HE1000 grają z nim taką holografią jak 009.

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Triody 45, co chcesz. Musi grać.

      1. Stefan napisał(a):

        No ale aż tak dobrze 😉 Tego się nie spodziewałem. iCan jest świetny ale w ringu to nie ta waga
        moim zdaniem i całym szacunkiem do iFi.

  20. Piotr Kosowski napisał(a):

    Panie Piotrze dziękuję za cynk, nie skorzystałem, bo zanim przeczytałem komentarz, już dokonałem zakupu. Nie odbyło się bez małego poślizgu i słuchawki dotarły do mnie dopiero w piątek wieczorem. Wczoraj dopiero zaliczyłem pierwsze loty. Looooty jak stąd na orbitę i dalej. Takiego kosmosu to jeszcze nie uświadczyłem. Słuchawki są nie grzane, postanowiłem że skoro mam je mieć lata to niech się grzeją razem z moimi uszami. Mają mniej niż dziesięć godzin. To co piszę są to pierwsze moje wrażenia. Jakie są? Perfekcyjnie w sedno sprawy. Jest tak jak chciałem żeby było. Pytanie tylko czy mój sprzęt jest adekwatny i czy można z nimi polecieć dalej z lepszym. Wszystko mi się zgadza, są to najlepsze słuchawki które miałem okazję słuchać. Moje AD700X (oczywiście nie wytrzymałem i musiałem sprawdzić 1:1 z T1) spowodowały odruch na bełty jak je ubrałem. Nie ta liga i nie ma o czym mówić. T1 od samego początku poraża mnie głębią i potęgą dźwięku. Zacząłem od Jarre z winyli – te kawałki znam na pamięć o każdej porze dnia i nocy – winyle troszkę nie nowe – ale mimo wszysyko kosmos nabrał nowego znaczenia. Holografia – do tego potrzebuję warunków,wczoraj takie miałem – każdy kawałek przelot z muzą od samego początku do samego końca. Zauważyłem że wysokie tony są bardzo trójwymiarowe, a te wysokie które grają jako tło nie wystrzelają tak w górę w w ogóle. Bardzo mnie zajawiła ta przestrzenność góry. W ogóle to nie odbieram T1 jako jasnych słuchawek. Aż sie troszkę zdziwiłem – no ale jak przeszedłem z igły na D200 i pliki FLAC to tej góry dodało – ale dalej nigdy jeszcze nie było za dużo. Dzisiaj w ogóle jeszcze przyszedł mi nóweczka Darkvoice 336 SE i właśnie już 6 godzinę się grzeje i już słucham – od samego początku jest potęga. Dodaje im dociążęnia i zaokrągla dźwięki no i górę też trochę. Basu nigdy nie jest za dużo – schodzi nisko, jest potężny ale nic nie wypełnia. Sam swoją drogą uważam że bas jest wrogiem holgrafii – no i tutaj nie ma właśnie takiego ataku basu na przestrzeń w ogóle. Na tę chwilę to mogę jedynie podziękować za podpowiedź – jestem wystrzelony w galaktykę za każdtym razem jak słucham swojej muzy. Jest tylko jedna chyba bolesna sprawa – cały majdan słuchawek pokroju DT770, DT150, AD700X, K702, K550 czy PRO900 teraz można chyba shować – albo słuchać jedynie po przerwie od T1. Na pewno będę drut zamawiać do nich – tu też będę musiał albo prosić pradę albo poczytać – miedź, hybrydę, czy czyste srebro, no i balans oczywiście do Yulong A28, z przeplotką na single do Darkvoice.
    Piękny świat, piękny :)!

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      To gratuluję i cieszę się, że zakup dostarczył tyle radości. I oby wciąż dostarczał.

      1. Piotrek Kosowski napisał(a):

        Z racjonalnego punktu widzenia to ani słuchawki ani Darkvoice nie są w ogóle wygrzane i muszą grać nieswojo. Osobiście jestem mocno wierzący w zmiany po kilkuset godzinach grania – ale mimo to trudno mi wyobrazić sobie co może być lepiej. Więc założenie że będą cieszyć teraz i wciąż wydaje się jak najbardziej trafne 🙂
        Co tu dużo mówić zakup trafiony w moje oczekiwania stuprocentowo, dziękuję jeszcze raz 🙂

  21. Stefan napisał(a):

    Piotrze często piszesz o kabelkach Tonalium audio, cóż to za wynalazek, bo w necie nic nie widać?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      W necie jeszcze nie ma. Jutro mam rozmawiać z producentem o losach tego przedsięwzięcia. Ale kable świetne i można pewnie po znajomości coś wskórać, chociaż nie ręczę.

    2. Piotrek Kosowski napisał(a):

      Też przeszukałem internety i nie ma o nich nic. Nie spocznie dopóki nie zbalansuje T1. Narazie jest opcja srebra z innego źródła. Ehh, szkoda że się nie znamy 🙂

  22. Stefan napisał(a):

    No zobaczymy co potrafią te Beyerki, na wstępie nie odrzucają 🙂

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Już znalazłeś słuchawki pod choinką?

  23. Stefan napisał(a):

    Ciii już wracają pod choinkę to dla żony;)

  24. Andrzej napisał(a):

    Witam.

    Jakie sluchawki polecilby Pan, przy opisie czego brakuje mi w T1v2.

    Przede wszystkim basu, uderzenia, perkusja brzmi slabo wedlug mnie na T1.
    Nie ma sladu po koncertowym uderzeniu perkusji. Mam wrazenie, ze cala tonacja perkusji jest podniesiona.

    Wokal troche blizej niz w T1.

    Wiecej masy w dzwieku, potegi.

    Troche mniej gory.

    Po sklepowych odsluchach poki co najbardziej podobaja mi sie lcd-x, moze to podsunie jakies propozycje.

    Jakie sa alternatywy dla lcd-x??

    1. AAAFNRAA napisał(a):

      LCD-XC 🙂 i to nie jest żart.

    2. PIotr Ryka napisał(a):

      Podkreślony bas jest w Fostex TH-900. Mocny i gęsty w słuchawkach McIntosha i MrSpeakers Ether Flow. Bardzo potężny w niedrogich stosunkowo AudioQuest NoghtHawk i drogich Ultrasone Tribute 7.

      1. Andrzej napisał(a):

        TH-900 zdecydowanie za ostra gora.
        McIntosha nie sluchalem niestety.
        Ethery wydja sie byc ciekawe ,ale drogie.
        Nighthawk to wedlug mnie nie ta liga co lcd-x.
        Pewnie byly niewygrzane, ale graly slabo, a nie mam zamiaru liczyc na super odmiane z czasem.
        Ultrasony za drogie.

        Sprobuje jeszcze Eleary.

  25. Marek napisał(a):

    Witam Panie Piotrze. Mam do Pana pytanie jako znawcy tematu. Kupiłem ostatnio T1 V2 i muszę do nich kupić wzmacniacz. Który bardziej by pasował do nich: Burson Conductor Virtuoso czy Hegel HD12? Oba w podobnej cenie mógłbym nabyć z drugiej ręki. Pozdrawiam Pana.

  26. Marek napisał(a):

    A jeszcze zapomniałem o Questyle CMA600i. Jak do tej pory najbardziej skłonny byłem do Bursona ale już sam nie wiem. Naprawdę prosiłbym o jakąś podpowiedź.

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Wszystkie są dobre. Sobie bym kupił Questyle.

  27. Marek napisał(a):

    Dziękuję za odpowiedź. A ja już byłem bliski kupna Bursona. Myślę, że pójdę za Pana radą i kupię jednak Questyle oczywiście brałem go pod uwagę po Pana recenzji, ponieważ często czytam Pana recenzje. Są super. Pozdrawiam.

  28. W__ napisał(a):

    Moim zdaniem T1 grają najlepiej z lampą. Jeżeli więc inwestować to warto się zastanowić.

    1. Kosq napisał(a):

      Mi też nasuwa się wniosek że te beyery które mam lepiej grają z lampy niż tranzystora, pod względem barwy. Scenicznie natomiast wygrywa tranzystor. Tylko nie wiem jak porównać klasowo do siebie wzmacniacze z których grają.

      1. W__ napisał(a):

        Miałem okazję słuchać T1 na różnych tranzystorach – tańszych i droższych. Czasem grały lepiej czasem gorzej, ale ich pełne możliwości można usłyszeć według mnie tylko na lampie i to nie każdej. Np. na hybrydzie Schitt Lyr 2 było bardzo średnio, na Cayin HA-1A którego aktualnie używam w pracy jest lepiej, ale to też nie to. W swoim głównym systemie słucham na OTL-u i jest to inna bajka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy